Dodaj do ulubionych

Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury...

IP: *.bielsat.com.pl 11.08.12, 09:25
Z tego co wiem to Urząd Marszałkowski nie sprowadza turystów za własne pieniądze, ale za pieniądze zdeponowane u niego przez biuro podróży jako gwarancja. Jeżeli zdarza się sytuacja, że tych pieniędzy nie starcza, to uważam, że to wina urzędników/prawa, że zażądali zbyt małe kwoty jako gwarancji, w stosunku do wielkości działalności biura podróży.

Pieniądze jeżeli już miałbym ściągać to ściągałbym nie od oszukanych turystów a od właścicieli biur podróży. Nie rozumie skąd chory pomysł karania poszkodowanego ???? Jak pójdzie Pani do lekarza-nieuka, który zrobi z Panią kalekę to też uważa Pani, że to Pani wina i NFZ nie powinien już pani pomagać wyjść na prostą ???? Czemu nikt nie mówi o zabieraniu majątków oszustów, którzy prowadzą "upadające" biura podróży? Oszustów, którzy zaraz po upadku biura ... zakładają następne ???? Niewygodny temat czy co ????
Obserwuj wątek
    • rajmunde Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury... 11.08.12, 09:33
      Placimy nie za naiwnosc podroznych ale za slabosc panstwa polskiego. Panstwo bierze podatki i w zamian powinno chronic swoich obywateli. Z tego obowiazku nie wywiazuje albo wywiazuje sie jako tako.
      1. Biura podrozy- upada kolejne zostawiajac turystow "na lodzie"- nie ma wypracowanego mechanizmu ochrony przed takimi sytuacjami a moze wystarczy nakazac wykupywanie odpowiednio duzego OC albo wprowadzic certyfikaty
      2 "dobra" polska zywnosc - producenci faszeruja nas sola drogowa, w produktach wieprzowych jest dròb (a jak sie to ma do osó uczulonych np. na bialko kurczaka) wspanialy skrót MOM czyli mieso oddzielone mechanicznie tzn po prostu zmielone kosci. bedac poza Polska kupujac np. kielbase moge przeczytac procentowa zawartosc miesa a u nas? Jezeli juz jest wykaz to czcionka chyba nr4. Jak wczytalem sie to juz wiecej wielu produktow nie kupuje. A to wszystko jak mówil nasi kochani jajoglowi by chronic polskich producentow. A co z konsumentami?
      Mozna by mnozyc, mnozyc
      na koniec i tak ZAPLACA FRAJERZY

      pozdro
    • Gość: kika Re: Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tu IP: 78.133.211.* 11.08.12, 09:48
      pani ewa po raz kolejny wykazała się brakiem logicznego myślenia - cwani turyści - dziwne określenie - turyści są tak "cwani" na ile pozwala im biuro podroży - i tu rzeczywiście należy szukać cwaniactwa (częściej) lub głupoty (też się zdarza).
      Tak jak w Bielsku, upada biuro, turyści zostają za granicą, a pani właścicielka zakłada nowe - dlaczego autorka artykułu to nie dopatruje się cwaniactwa a w turystach, którym się opycha trefne oferty a potem zostawia na lodzie - oni są ofiarami, winni są ci, którzy im ten badziew sprzedali.
      No ale najprościej uderzać w to, co jest pod ręką - po co myśleć i analizować - walić po nerach na oślep bo pseudofelieton trzeba napisać. Szkoda, że ktoś to drukuje bezrefleksyjnie
    • Gość: ola ze śląska Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.12, 11:17
      Pracuję w małym gminnym urzędzie i nawet nie mogę pojechać na te niby "tanie" wakacje. Jednak nie zgadzam się żebu Urzędy Marszałkowskie pokrywały koszty powrotów turystów. Gdyby to był jeden lub dwa przypadki, zdarzenie losowe to rozumiem. Ale teraz to stało sie sposobem na powrót do domu. Pieniądze, które Urząd Marszałkowski przeznacza na drogie powroty z wakacji mógłby przeznaczyć chociażby na inne cele jak np. współfinasowanie remontów lub budowy dróg. Wysztarczy nieco inaczej ułożyć budżet województwa. Wychodzi na to, że wszystcy mieszkańcy danego wojeództwa zrzucili się na wakacje niektórych. Miłego dnia.
      • wiechuta Re: Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tu 12.08.12, 13:04
        Zgadzam się w 100%. Trzeba sobie powiedzieć, że otwarte granice i paszporty w szufladach to nie konieczność wyjazdu na wywczas w Egipcie. Można w domu pobyć, zwiedzić okolice, książki dzieciom poczytać. Na, ale u nas wiadomo: najważniejsze wyjechać, a później niech "państwo się martwi" żeby jego obywatele wrócili do kraju. No i my wszyscy płacimy za ich zadęcia.
      • Gość: hildebrant Nikogo nie "pogięło". IP: *.play-internet.pl 11.08.12, 14:23
        Autorka zadała słuszne pytanie.

        Rozsądny człowiek widząc zbyt niską cenę zadaje sobie pytanie "co jest nie tak?". Jeśli ktoś oferuje nam jakąś rzecz za cenę mocno odbiegającą od wartości rynkowej rzeczy podobnej klasy warto zastanowić się czy owa rzecz nie pochodzi np z kradzieży. I nikt nie uwierzy, że w dobrej wierze zakupiliśmy przedmiot za - powiedzmy - 30-40 procent wartości, musimy się liczyć, że stracimy go bez żadnej rekompensaty. Na podobnej zasadzie nie można oczekiwać dobrej jakości rzeczy kupowanych w najtańszych sklepach. I można spodziewać się kłopotów ze zbyt tanimi wyjazdami.

        Czy można mówić o cwaniactwie klientów najtańszych biur? W niektórych przypadkach pewnie tak, choć pewnie częściej o braku rozsądku i bezmyślnemu uleganiu reklamie, szczególnie że zagraniczne wakacje nie są towarem niezbędnym do życia. Jakoś 20 lat temu tłumy ludzi jeździły - nawet z dziećmi - pod namiot i nikomu nic złego się nie stało.

        Z drugiej strony rejestrowanie biur z zaniżonymi kwotami ubezpieczeń to granda - i pewnie należałoby tu szukać wątków korupcyjnych.
        • Gość: opt Re: Nikogo nie "pogięło". IP: *.150.155.63.internetia.net.pl 11.08.12, 14:53
          A kto zarejestrował takie biuro , które nie ma pokrycia , zabezpieczenia. Przecież to urząd marszałkowski widzi z corocznych sprawozdań jakie biuro ma obroty i na jak niską kwotę jest ubezpieczone - to jego obowiązek a nie klienta. Po cenie można jedynie coś domniemywać ale nie można być pewnym ,że to jakiś przekręt, bo na cenę składają się m.in korzystne kontrakty,niskie koszty własne, wielkość ubezpieczenia ...., więc zwalanie winy na klientów jest nieuprawnione
          • Gość: hildebrant Re: Nikogo nie "pogięło". IP: *.play-internet.pl 11.08.12, 15:02
            Proszę czytać uważnie. Zwróciłem na obydwie kwestie uwagę.

            Otóż właśnie - po cenie można domniemywać. I ryzykować lub nie. Jeśli ktoś kupuje nowy samochód kosztujący w salonie - powiedzmy - 50 tysięcy za - powiedzmy - 30 procent tej kwoty ewidentnie ryzykuje. I nie ma powodu by podatnik zwracał mu pieniądze w sytuacji gdyby okazało się, że wóz pochodzi z kradzieży i trzeba go zwrócić prawowitemu właścicielowi. Tak samo jeśli wyjazd jest zbyt tani to można domniemywać "przekręt" - może z ubezpieczeniem, może ze skandalicznymi warunkami na miejscu; w najlepszym przypadku okazuje się, że trzeba na miejscu sporo dopłacić.
            • Gość: opt Re: Nikogo nie "pogięło". IP: *.150.155.63.internetia.net.pl 11.08.12, 15:17
              Nie , nie całkiem tak. Czytałem ,że rodzinka za 10 dniowy pobyt w Egipcie zapłaciła całkiem sporą sumkę - za 4 osoby 20 tysięcy i biuro upadło. Więc nie cena jest przyczyna upadku i niefrasobliwości klienta. Ja natomiast wypełniłem lukę w samolocie i za 275 złotych spedziłem 7 dni urlopu na uroczej wysepce- czy byłem frajerem i ryzykowałem, nie pomogłem biuru w ostatniej chwili pokryć koszty tego co mogło powodować upadek biura. więc cena jeszcze o niczym nie świadczy.
              • Gość: hildebrant Re: Nikogo nie "pogięło". IP: *.play-internet.pl 11.08.12, 15:53
                Cena przyczyną niefrasobliwości klienta? Proszę popracować nad logiką wypowiedzi. Niska cena oznacza większe ryzyko kłopotów. Wysoka niczego nie gwarantuje, poza zmniejszeniem tego ryzyka.

                275 złotych za 7 dni? Żadnych dodatkowych opłat? W sezonie? Nie wierzę. Proszę o link do tej oferty. Bez obaw, nie skorzystam, nie podróżuję z biurami na "urocze wysepki". Taka kwota za przelot jest jak najbardziej możliwa; za cały pobyt - nie wiarygodna.
                • Gość: opt Re: Nikogo nie "pogięło". IP: *.150.155.63.internetia.net.pl 11.08.12, 16:32
                  Nie w sezonie a w maju, z ostatniej chwili, ze znanego plskiego biura. Biuro zapełniło na różne imprezy o różnych programach cały czarter, natomiast na miejscu żartowaliśmy, że hotel ,który wybraliśmy (2+), to nasz hotel, nasz basen , nasza plaża- było nas : czterech Polaków, 1 Angieka, 2 Niemców - cicho sza, super pogoda i skromny ale szwedzki stół na dwa posiłki. Nie jestem ekonomistą i nie wiem czy i komu się to opłacało, ale z drugiej strony w hotelu były sprzątaczki, obsługa basenu, kuchnia, recepcja - przygotowywano hotel do sezonu, więc myślę ,że każda ilość gości zmniejszała i tak ponoszone koszty , a ewentualne niedoszacowania organizatorzy odbiją sobie jak widzę wysokimi cenami w sezonie. Piszę to tylko po to, by uzmysłowić autorce artykułu i niektórym forumowiczom,że niska cena nie musi stanowić potencjonalnego zagrożenia, a wysoka nie jest żadną gwarancją braku kłopotów Ja też myślę o nie korzystaniu z biur i zazdroszczę Ci , ale ja jestem leniwy, chociaż z drugiej strony do każdej imprezy jestem tak przygotowany,że mogę zaskoczyć każdego rezydenta i pilota, czego nie robię , bo szanuję każdego człowieka takim jakim jest, ale doświadczenie mi każe przygotować się , by nie być rozczarowanym , by zobaczyć i poznać to co w programie i ciut więcej.
                  • Gość: hildebrant Re: Nikogo nie "pogięło". IP: *.play-internet.pl 11.08.12, 18:21
                    Poza sezonem. To wszystko tłumaczy. Tyleż tłumaczy duża firma - takiej trudniej zbankrutować, niż mniejszej. Świetny tego przykład mieliśmy niedawno - o ile Ryanair może sobie pozwolić na sprzedawanie biletów poniżej kosztów, o tyle OLT Express - już nie mógł. Bezpieczniej jest przyjąć, że niska cena w środku sezonu ryzyko właśnie oznacza. Powiedzenie "Co tanie to drogie" sprawdza się często i trzeba mieć tego świadomość. Rozsądek po prostu. I pytanie o to, dlaczego za jego brak ma płacić podatnik jest zasadne nawet mimo tego, że nie sformułowałbym go tak ostro jak autorka artykułu.

                    Z biurami nie jeżdżę, bo zupełnie nie interesuje mnie leżenie bykiem na plaży ani wycieczki w towarzystwie, które marzy jedynie o "czasie wolnym na zakupy", a w większości przypadków tak właśnie bywa. Inna rzecz, że omijam uczęszczane rejony turystyczne szerokim łukiem.
            • Gość: opt Re: Nikogo nie "pogięło". IP: *.150.155.63.internetia.net.pl 11.08.12, 15:40
              częściowych kosztów poniesionych już wydatków i biuro jeszcze nie upadło. To organizator wie jaka jest jego kondycja finansowa i kształtuje cenyNie , nie całkiem tak. Czytałem ,że rodzinka za 10 dni urlopu w Egipcie zapłaciła 20 tyś złotych, więc nie mało bo po 5 tyś za osobę a biuro updło. Ja natomiast skorzystałem z tygodniowego pobytu na uroczej wyspie za 275 złotych i biuro nie upadło.Dałem operatorowi szansę pozyskaniae chociaż części i tak poniesionych już kosztów za to ostatnie miejsce w ostatniej chwili. To organizator wie jaka jest jego kondycja finansowa i stosownie do niej kształtuje ceny a klient z tego korzysta- tak rozumiem domniemywanie.
    • Gość: saywow Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury... IP: *.centertel.pl 11.08.12, 11:33
      Nie będąc zwolennikiem płacenia za głupotę, nie posiadania ubezpieczeń itd, tekst Pani "dziennikarzyny" uważam za co najmniej głupi.
      Cały zachodni świat chroni klientów przed wyzyskiem oszukańczych firm a u Nas padają pomysły aby klienci, którzy skorzystali z promocyjnych cen sami płacili za oszustwo? Tylko w Polsce jest do pomyslenia, że towar w promocji nie podlega zwrotowi, gwaracji. Dlaczego?
      Za głupotę się płaci, ma Pani rację, więc niech samorządy sięgają do kieszeni i finansują powroty albo postarają się aby prawo było skuteczne (na marginesie płacą je z podatków, więc ci "nieudacznicy" co zapłacili za wczasy w promocji mają prawo do korzystania z publicznych pieniędzy w trudnych sytuacjach).
    • Gość: JRR Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury... IP: *.dynamic.chello.pl 11.08.12, 11:44
      Artykuł, a w zasadzie główne pytanie i tytuł artykułu to jakieś totalne nieporozumienie i bzdura.
      Czyli w/g autorki należy ukarać nie właściciela biura podróży który de facto jest oszustem ale klienta tego biura, bo jest "naiwny" ???!!! Czyli ktoś wyjeżdża za granicę, biuro upada i klient ma sobie z tym radzić sam ? Teraz co z sytuacją: klient zostaje na lodzie, nie ma pieniędzy na powrót, bo go po prostu nie stać i nie może wrócić do Polski, państwo nasze nic nie robi, więc klient idzie do więzienia w kraju w którym przebywa, i państwo nadal nic nie powinno robić ??!!
      Kobieto gdzie ty masz mózg ??!!
      • Gość: karol Re: Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tu IP: *.ip.netia.com.pl 11.08.12, 15:16
        Jest i tak i tak. To znaczy wina leży zarówno po stronie poszkodowanych albo"poszkodowanych" jak i państwa. Winien jest pewien układ ogólny. Teraz będzie dłuższy wywód. Żyjemy w państwie gdzie kryzys zaufania sięgnął szczytu. Wszyscy wszystkich próbują oszukiwać. Jak twierdzi Leon Gambetta (włoski socjolog pracujący w Oxfordzie), tam gdzie jest kryzys zaufania wkracza mafia oferując "ochronę". We Włoszech to instytucja prywatna. W Polsce też mamy taką oferującą "ochronę" mafię z tym, że jest nią państwo. To taki spadek po komunie kiedy władze państwowe mogły wszystko i ingerowały w życie obywateli w sposób totalny. Tyle, że tamta mafia nie żądała od obywatela pieniędzy (bo miała wszystkie pieniądze w państwie) tylko posłuszeństwa. Nowa mafia chce tylko zarabiać kosztem obywatela. W odróżnieniu od Cosa Nostry czy Camorry nie bierze jednak zwyczajowych 10 procent tylko ile się da.
        I tu zbliżamy się do wątku szczegółowego (biura podróży i ich klienci) jako elementu układu ogólnego. Biura podróży oczywiście nadużywają zaufania klientów (z grubej rury - po prostu oszukują) oferując im podejrzanie tani towar. Bo to jest podejrzanie tani towar. Oszukują też ubezpieczycieli naciągając ich na zbyt niskie stawki. Ubezpieczyciele zresztą też oszukują swoich klientów a "wspólnie i w porozumieniu" państwo. Państwo oszukuje wszystkich tolerując ten układ i nie tworząc mechanizmów zabezpieczających. Bo chodzi o kasę. Szczelny system prawny (ujmujący interes uczciwych biur podróży, uczciwych ubezpieczycieli i uczciwych turystów) spowodowałby wypadnięcie z rynku wszystkich, którzy się w nim nie mieszczą a więc mniejsze wpływy do budżetu. (nie byłoby możliwe mnożenie urzędniczych stanowisk, państwowych agencji, przyznawanie sobie wysokich pensji itp. Podniosłoby to też ceny usług w biurach podróży a w efekcie znaczny odpływ klientów czyli per saldo mniejsze zyski.
        Klienci biur podróży też w jakimś sensie oszukują tylko tu najtrudniej powiedzieć kogo. Na pewno najpierw samych siebie. Decydując się na podejrzanie tani urlop musimy kalkulować, że coś jest nie tak. Ale mamy już zakodowaną w podświadomości chęć oszukiwania więc pewnie myślimy, że i nam udało się naiwniaków naciągnąć stąd godzimy się na układ.
        Zatem reasumując - sytuacji by nie było gdyby system nie był patologiczny. Niestety tę patologię tworzymy wszyscy razem i też "wspólnie i w porozumieniu". Zatem wszyscy ponosimy część winy. Jedynym lekarstwem wydaje się więc elementarna uczciwość. Pytanie za milion dolarów - kto w tym układzie zacznie od siebie? Zresztą to kwadratura koła - czy uczciwe państwo wymusi uczciwość obywateli, czy też uczciwi obywatele sprawią, że państwo z braku innego wyjścia też wejdzie na drogę cnoty?
    • Gość: rrr Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury... IP: *.147.107.170.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.08.12, 12:22
      Jeżeli klienci zapłacili za wczasy i nie moga wrócic, to zostali okradzeni, i chyba wszyscy sie z tym zgodzą. Mam teraz pytanie - jeżeli komus złodziej wyrwie na ulicy torebke, czy dostaje zwrot od państwa - nie. Jeżeli złodizej okradnie mieszkanie - nawet jeżeli było ubezpieczone, to nie pokrywa to w pełni strat , czy taka osoba dostaje zwrot od państwa - nie. I tak dalej... Teraz pytam - dlaczego powrót z wakacji, jeżeli zostało sie okradzionym przez biuro podróży ma byc wyjątkiem - fundowanie strat przez państwo , urząd marszałkowski, czy jak tam nazwać. Owszem, powinno im państwo pomóc , ale na zasadzie nieoprocentowaniej, rozłożonej na raty pożyczki. Ludzi szkoda jak zostają za granicą "na lodzie". Podawali w TV, że koszt samolotu z Egiptu to 200 tys zł, czyli około 1 tys zł na pasażera. Do wszystkich co zaraz mnie skrytykują - jedno pytanie, jeżeli kieszonkowiec wyciagnie z kieszeni Wam portfel z 1000 zł, to dostaniecie zwrot od panstwa? NIE. Dziekuję
    • Gość: z Bielska Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.12, 13:16
      Jak naiwny turysta jedzie za 1000 PLN do Egiptu na tydzień w tym przelot w obie strony, all inclusive to niech ma świadomość, że co najmniej raz tyle musi zostawić na koncie albo zabrać ze sobą na wyjazd na wypadek takiej właśnie sytuacji ! Kogo to obchodzi, że nie mogą wrócić z wakacji !? Ich problem nie mój. Co innego klęska żywiołowa, wypadek losowy itp. Niech idą do konsulatu i ... pożyczą od państwa kasę na powrót na ustawowy (karny) procent. Jak zbierzemy razem wszystkie informacje, które pojawiają się w mediach to widać, że tak czy inaczej dopłacimy wszyscy do "interesu". Zgadzam się z opiniami, że właściciele powinni odpowiadać całym majątkiem albo się ubezpieczyć na 100% wartości transakcji. I tyle w temacie!
    • data1 Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury... 11.08.12, 13:17
      Jak czytam te wypowiedzi to zdumienie mnie ogarnia. Tekst autorki sprowadza się do stwierdzenia, że ludzie powinni odpowiadać za to z kim zawierają umowę oraz do stwierdzenia, że państwo nie jest globalnym ubezpieczycielem. Tymczasem dla wielu forumowiczów za każdą nieuczciwość kontrahenta winno płacić państwo.
    • pedro-ss Tepe polactwo na wakacjach 11.08.12, 13:19
      Tepaki jezdza na wczasy za granice zeby sie przed znajomymi i rodzina pokazac, gdzie oni to nie byli. Niestety tak dlugo jak beda organizowane akcje sciagania tepakow tak tepaki sie nie naucza.
    • alicia.online Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury... 11.08.12, 13:44
      Bo jesteśmy przyzwyczajeni płacić za cwaniaków - za buractwo, co nie ubezpiecza domów, a potem płacze, gdy klęski żywiołowe, za leniów, którzy wymuszają renty , a nasze sądy lekka rączka im je przyznają - bo to przecież nie sędziowie płacą, za dziwaczne wydumane studia, po których nie ma pracy itp, itd.
    • Gość: czytelnik GW dlatego, że tego nauczyli nas dziennikarze IP: *.aster.pl 11.08.12, 13:57
      Zaraz, zaraz - czy to nie koledzy pani dziennikarki z GW nie uczą nas od lat, że można latać z parę/pareset zł i zwiedzać świat za półdarmo ?! Ja uwierzyłam. Dla mnie przekonująco brzmiały wywody o wczasach za 1 tyś, do których co prawda biuro dopłaca, ale dopłaca z pieniędzy zarobionych na wczasach sprzedanych za cenę rynkową.

      Na marginesie - czy wiecie, że jak projektant waszego domu na spółkę z kierownikiem budowy i paroma innymi osobami popełni błąd, to suma ICH łącznego ubezpieczenia nie wystarczy na odszkodowanie dla was ?! I co - wasza wina ?!
      • drakaina Re: dlatego, że tego nauczyli nas dziennikarze 11.08.12, 14:59
        Gość portalu: czytelnik GW napisał(a):

        > Zaraz, zaraz - czy to nie koledzy pani dziennikarki z GW nie uczą nas od lat, ż
        > e można latać z parę/paręset zł i zwiedzać świat za półdarmo ?! Ja uwierzyłam.

        A gdzie widziałaś taki tekst o wakacjach z biurem podróży? Za paręset złotych możesz sobie kupić w necie bilet lotniczy z dużym wyprzedzeniem, a następnie przez sprawdzony serwis rezerwacji hoteli załatwić dobrą cenę pokoju (albo znaleźć fajny "holiday rental" - od dwóch osób wzwyż opłaca się z całą pewnością, dla jednej zazwyczaj też). W maju hotele w Grecji (na plaży) kosztują nawet 30 euro za dwójkę za dobę, we wrześniu też jest taniej niż w sezonie. Oczywiście żadnego all inclusive, ale da się również znaleźć souvlaki za półtora euro albo kupić jedzenie w markecie (bardzo tanio). A najlepiej pojechać samochodem - już przy dwóch osobach kalkuluje się z przelotem, chyba że bilet był naprawdę bardzo tani :)

        Tanie bilety (i to niekoniecznie tzw. "tanich" linii) można kupić do praktycznie każdego zakątka świata, tylko następnie trzeba umieć na miejscu przynajmniej dostać się do hotelu. A sądząc po polskich grupach wycieczkowych, które zdarzało mi się widywać w Grecji czy we Włoszech, większość "turystów" ma kłopoty ze wszystkim, poczynając od dogadania się w języku innym niż polski.

        No więc tak, da się podróżować za niewielkie pieniądze (robię to od kilku lat), tylko nie można oczekiwać, że za niską cenę zostanie się również obsłużonym od wylotu do przylotu...
        • aaannemarie Re: dlatego, że tego nauczyli nas dziennikarze 11.08.12, 18:59
          Nareszcie sensowna wypowiedź. Za granicą całe rodziny zwiedzają indywidualnie (z wyjątkiem Chińczyków :). Nasi turyści muszą stadkiem, jak przedszkolaki. Towarzyszy temu brak preferencji, Egipt, Turcja etc. przeważnie przed blokiem na basenie, parę palm. Zwiedzanie W Włoch i Rzymu: Kolosseum, Grób Papieża, potem Monte Cassino, kierunek Wenecja, wypad. Byliśmy, załatwione. W "Polityce" jest ciekawa seria artykułów o ludziach, którzy zwiedzają kraje na własną rękę, gadają z ludźmi, schodzą z utartych szlaków, siadają z tubylcami do ich stołu. Od dawna tak jeżdżę/ latam, w szczycie sezonu, więc trochę boli, ale jaka frajda. Wszystko załatwiamy przez Internet a na miejscu spotykamy świetnych ludzi. Języki trzeba znać, to jasne.
    • queserasera Ewa Fortuniak jest wypisuje idiotyzmy. OK! 11.08.12, 14:12
      Ale skąd tu tylu jej wielbicieli? Co jest nienormalnego w tym, że kupuję wyjazd w legalnym biurze podróży, i że się staram kupić go możliwie najtaniej, jak to się robi na całym świecie?
      A może normalnym w tym półazjatyckim kraju by było kupować ten wyjazd za dziwne pieniądze na plebanii?
      W Polsce plajtują nawet POLMOSY. Nikogo to nie dziwi więc skąd zdziwienie Ewy Fortuniak, że plajtują biura podróży... także w innych krajach? A może Ewa F. przyleciała z Marsa? To by te wypociny tłumaczyło: jest życie na Marsie a na Ziemi ujawnia się ono w GW płodzeniem bredni.

      PS Do przemyślenia: Skąd się biorą takie Ewy Fortuniak? Jak wpadają na pomysł by wypisywać lewity klientom, którzy zachowują się tak, jak na rozsądnego klienta przystało? I w końcu jak głupi jest ten ktoś, który bełkot owych Ew dopuszcza do druku? Czy to konieczne, żeby superidiota był w tym Gazetkowym cyrku szefem?
    • the_michal Zabawa w detektywa 11.08.12, 14:33
      Trudno aby przeciętny kowalski musiał bawić się w detektywa udając się do biura turystycznego.
      Państwo powinno dbać o uczciwość ludzi prowadzących usługi zarówno turystyczne, bankowe jak i inne.
      • Gość: anka skakanka Re: Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.12, 17:05
        Myślę, że każdy z tych turystów gdy wylatywał na wakacje, cieszył się w duchu cichaczem, że właśnie okradł innych na swój przylot do kraju. Puknij się w główkę kretynie. Poza tym nie wczasy, tylko awaryjny powrót do kraju, czasem nawet po dwóch dniach od wylotu, mimo opłaconych 2 tygodni pobytu. Naucz się przedstawiać fakty, nie wyolbrzymiając ich. A to porównanie z domem publicznym to ci tak wyszło, że hoho. Trzeba było w ogóle napisać że apokalipsa.....
    • Gość: Opt Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury... IP: *.150.155.63.internetia.net.pl 11.08.12, 14:37
      To nie wina klientów, to wina organów państwa, które są nieudolne, nie potrafią wyciagnąć odpowiednich wniosków z procederów upadłościowych jakie opanowały polski biznes turystyczny. Kto pozwala na funkcjonowanie biur, które nie gwarantują bezpieczeństwa dość prostych transakcji . Mamy ministerstwa, urzędy marszałkowskie,przeróżne organizacje - izby turystyki, których utrzmanie sporo kosztuje każdego turysty i obywatela , ale one nic nie robią, są opieszałe, nieudolne, potrafią jedynie przerzucać się odpowiedzialnością i w końcu zwalać ją na klientów. Oczywiście ci sami cwaniacy, nieroby kombinują jakby tu powołać kolejnego ubezpieczyciela w którym na koszt klientów finansowa.łoby się kolejny zarząd, radę nadzorczą i inne bzdety a nie myślą jak doprowadzić do tego , by na rynku były dostatecznie ubezpieczone biura w obecnym systemie. Turystyka powinna być najbezpieczniejszym biznesem, bo przecież żaden klient nie skorzysta z usługi, gdy nie wpłaci określonych kosztów, więc upadłość jest wynikiem wyłącznie niegospodarności i życia ponad stan posiadania właścicieli tych biur, a na to nie powinno być usprawiedliwienia. Koszty powinien ponieść właściciel, zarządzający, dopuszczający do takich sytuacji a nie klienci. Zresztą podobna sytuacja jest w bankowości mimo wielu urzędów nadzorujących rynki fanansowe - a my podatnicy utrzymujemy te wszystkie bezwładne molochy, a wystarczy organizator turystyki, sprawny ubezpieczyciel i sąd , który w razie niegospodarności doprowadzi do zwrotu przecież niesłusznie zagarniętych środków.
    • pj.pj Turysty żal? A co z innymi oszukiwanymi?? 11.08.12, 14:43
      A ja się zasadniczo zgadzam z autorką tekstu, z tym, że uznałabym, że koszty należy rozłożyć między właścicieli biura i klientów. A wszystkim dyskutantom, którzy protestują przeciwko obciążaniu naiwnych (a raczej bezmyślnych) klientów, polecam zastanowienie się, dlaczego kiedy firma telekomunikacyjna, która ma nazwę łudząco podobną do innej, bardziej znanej i popularnej, naciągnie emeryta na "tańszy abonament", a następnie bezwzględnie ściąga od tegoż emeryta "kary" za zerwanie niechcianej (może nie oszukańczej de iure, ale na pewno de facto) umowy, to obciążany jest tylko ów emeryt czy też inna naiwna osoba?

      Grupy turystów budzą współczucie mediów, bo jest to sporo ludzi w obcym kraju. Ale tak naprawdę naciągniętych przez nie do końca uczciwe firmy emerytów jest zapewne też sporo, tylko trudno o nich napisać "medialny" tekst. A tak naprawdę są bardziej poszkodowani, bo te firmy autentycznie żerują na ich osłabionych zdolnościach poznawczych, podczas gdy mnóstwo ludzi kupujących wycieczki za 1500 zł teoretycznie jest w wieku, kiedy posiada się pełnię tychże zdolności i powinno się umieć logicznie myśleć.
        • drakaina Re: Turysty żal? A co z innymi oszukiwanymi?? 11.08.12, 15:06
          Gość portalu: Sid1 napisał(a):

          > Idąc tokiem myslenia tej Pani nie powinno się pracować za wynagrodzenie poniżej
          > 3 tys złotych bo to jest poniżej płacy rynkowej. I powinno się karać takich l
          > udzi którzy zgadzają się na płace poniżej średniej krajowej....

          No bo się nie powinno. Zwłaszcza jak się wpakowało kilka lat w porządne wykształcenie, a nie szkółkę byleczego. W kryzysowej Grecji narzekania są na to, że im obetną pensje, a koronny argument, kiedy im mówię, że u nas pensje (rozmowy były o akademickiej budżetówce) są trzy razy niższe niż u nich, jest taki: a bo u was życie jest tańsze. Owszem, ale nie trzy razy tylko o jakieś 10-15%.
        • pj.pj Re: Turysty żal? A co z innymi oszukiwanymi?? 12.08.12, 00:54
          Gość portalu: opt napisał(a):

          > Ale głupi przykład. Jak ktoś podpisał warunki umowy to wie co go czeka i jakie
          > ary umowne. Turysta nie godzi się w umowie na wyjazd tylko w jedną stronę. Po
          > nadto klient telekomunikacji nie ubezpieczył się od niekorzystnych skutków
          > umowy, natomiast turysta tak - w cenie jest koszt tego ubezopieczenia, a czy w
          > ystarczające to już inna rzecz.

          Głupia odpowiedź: gdyby w umowie z biurem podróży było istotnie ubezpieczenie na takie wypadki, to przecież nie byłoby sprawy z tym, że podatnik płaci, prawda?? W taniej ofercie nie ma miejsca na takie ubezpieczenie, bo przecież nie jest ono bonusem od firmy na dodatek do zaniżonych kosztów wycieczki.

          A pisałam głównie o tym, że firmy telekomunikacyjne (i nie tylko) są bardziej bezczelne, bo żerują na czyjejś słabości, a nie po prostu na naiwności i głupocie. Za głupotę powinno się płacić - za to, że jest się chorym, starym lub słebym - nie, bo nie jest się temu winnym, a wykorzystywanie tego jest największym możliwym draństwem.
    • sono_andrzej Dlaczego wszyscy musimy płacić za naiwność tury... 11.08.12, 14:46
      Autorka artykułu wykazała się brakiem elementarnej wiedzy z zakresu prawa konsumenckiego.

      Po pierwsze nie rozumiem tonu artykułu. Czyżby autorka chciała wskazać, że winnymi są turyści - konsumenci którzy wykupili tanie wczasy?ą
      Po drugie, właściciele biur podróży to są przedsiśbiorcy - profesjonaliści, którzy winni znać się w 100% na działalności, którą wykonują.
      Nie można wymagać od konsumentów znajomości struktury kosztów wycieczki czy wczasów. Na tym winni znać się ci, którzy prowadzą biura i czerpią z tego konkretne dochody.

      Dlatego uważam, że jedynymi odpowiedzialnymi są tutaj nie urzędy, nie konsumenci, a przedsiębiorcy prowadzący bez rozwagi swoje interesy w branży turystycznej.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka