żłobki - jak to wygląda w Bielsku???

16.01.13, 23:53
Drogie Mamy!

Możecie mnie trochę oświecić jak wygląda sprawa żłobków w Bielsku. Mieszkam tu niezbyt długo, pierwsze dziecko więc wogóle nie jestem w temacie. Z tego co wyczytałam na www w Bielsku są tylko 2 państwowe żłobki? Tam pewnie zapisy tylko od września i pewnie ciężko się dostać??? No i pytanie zasadnicze jakie są różnice cenowe między prywatnym, a państwowym żłobkiem, i co bardziej polecacie???

Będę wdzięczna za wszelakie informacje:)
    • pigula74 Re: żłobki - jak to wygląda w Bielsku??? 17.01.13, 08:10
      nie mam doświadczenia z państwowym bo podobno trzeba dużo wcześniej zapisywać. Miałam w prywatnym, koszt pobytu dziecka średnio to ok. 700 zł //mies. Do tego chyba trzeba doliczyć pewnie koszt wyżywienia. Kwota będzie w dużej mierze zależeć od tego ile godzin dziecko będzie w takim żłobku. Można wykupić karnet, można zapłacić abonament i ustalić ilość godzin. Ja osobiście byłam baaaardzo zadowolona. Dziecko w żłobku było od 7 miesiąca. Byłam zadowolona bo : dzieci prawie codziennie, a w lecie kilka razy codzienni były albo na spcerze albo w ogródku. Panie bardzo miłe dla dzieci, dużo maluchy się uczą w żłobku, uczą się dużej samodzielności, to panie ze żłobka namówiły do zdjęcia pampersa z pupy malucha, chciało się im pilnować zeby siusiało na nocnik , uczyły dzieci higieny, mycia ząbków po jedzeniu, mycia rączek po nocniczku. Dziecko cudnie nam śpiewało, opowiadalo wierszyki, naprawdę dużo się uczyli. Dzięki temu przejście z okresu żłobka do życia w przedszkolu (przedszkole juz państwowe) było już dużo łagodniejsze.
      Można mieć wątpilowość jak sie słucha o tym co sie działo w prywatnych żłobkach we wrocławiu, czy szczecinie. Ale powiem tak - uznaliśmy ze taki maluszek nie powie nam jeszcze czy dzieje sie mu krzywda i dlatego chciałam żeby to było prywatne (bo bardziej kameralnie, bo mniej dzieci, bo bardzo elastyczne godziny zawożenia dzieci, bo panie mają czas). Początki były trudne, płacz , płacz, płacz przy rozstaniu. Ale wiem ze nie trwał długo po moim wyjściu. Później doszłam do etapu że dziecko płakało jak ja przyjeżdżałam :) i trzeba było wracać do domu. Czułam sie jak wyrodna matka jak dziecko z parkingu uciekało do żłobka. Później już jak pojawiło się wiele słów , to juz mogliśmy wyciągnąć co robiło, co jadło, czy było fajnie...
Pełna wersja