szwung
25.01.13, 00:51
takiego, który na sugestię, że dziecko może mieć pasożyty, nie spojrzy na mnie jakbym oświadczyła, że przed drzwiami do gabinetu właśnie widziałam kosmitów. Twardych dowodów obie żądały! Testy elsa łaskawie przepisały. I guzik. Młode się wiło ponad rok, przestało rosnąć, zgrzytało zębami, miało oczy jak wampir, mówiło, że boli brzuszek, miało miesiącami katar a ostatnio nie poddający się leczeniu kaszel. Matka sobie może gadać, nie ma papierka - nie ma leczenia. Gorzkiego tryumfu doświadczam. Miałam rację! Dorwałam gnoja podcierając młodemu tyłek. Mądrego lekarza szukam, który nie pozwoli męczyć się dziecku przez rok, tylko przepisze co trzeba, jak mu opowiem. Używam konta na gmailu, gdyby ktoś chciał i mógł pomóc prywatnie.