wislok1
16.11.04, 13:59
Same fakty, zero bajek:
W państwie pruskim Polacy stanowili ok. 10 proc. ogółu mieszkańców. Byli
skupieni w Wielkopolsce, na Pomorzu i na Śląsku. W 1828 roku w Opolu i
powiecie opolskim, Kluczborku, Gliwicach i powiecie toszecko-gliwickim czy
Koźlu mieszkało ponad 70 proc. ludności polskiej. W powiatach pszczyńskim,
bytomskim, rybnickim czy strzeleckim Polacy stanowili praktycznie całość
ludności (od 90 do prawie 95 proc.).
W roku 1822 pruski minister kultury nadał Polakom żyjącym w granicach Prus
całkowitą autonomię kulturową i językową, jak również określił, że dbanie o
polski język i kulturę leży w interesie Prus. Była to jednak autonomia na
papierze. Praktyką było przymuszanie do używania języka niemieckiego w
szkołach, kościołach i urzędach.
W tym czasie według pruskich danych w 219 śląskich kościołach wygłaszano
kazania po polsku, w 162 po niemiecku, a w 32 w obu językach. Gorzej było w
szkołach powszechnych. Dominował niemiecki (199 szkół), w 132 szkołach
używano wyłącznie polskiego. Obu języków używano jednak w... 282 szkołach.
Przywiązanie do tradycji i języka było silne.
Jedna z lipskich gazet w 1840 roku pisała: "Nie ulega wątpliwości, że w
większej części Górnego Śląska, w szczególności w powiatach Bytom, Koźle,
Kluczbork, Niemodlin, Lubliniec, Opole, Pszczyna, Racibórz, Olesno, Rybnik,
Strzelce Opolskie i Toszek - Gliwice właściwie cały lud nie tylko że jest
polskiego pochodzenia, ale i dziś jeszcze w większej części mówi po polsku i
to przeważnie wyłącznie po polsku. Cała ludność owych 12 powiatów wynosi
około 720 tys. ludzi, z których przeszło 650 tys. mówi wyłącznie po polsku".
Do tej liczby można dodać kolejne 150 tys. ludności polskiej w czterech
pozostałych powiatach Górnego Śląska i we wschodniej części rejencji
wrocławskiej.
katowice.naszemiasto.pl/historia_slaska/specjalna_artykul/31326.html