Gość: Przemek
IP: *.voyager.pl / 217.8.174.*
18.07.05, 10:15
Witam
Oto co mnie spotkało ostatniej niedzieli w Szczyrku.
Obudziłem się w niedzielę rano, wyjrzałem za okno i stwierdziłem, że szkoda
tak ładny dzień spędzić w domu. Jako, że sezon na jagody w pełni postanowiłem
udać się na zbiory. Wybór padł na Szczyrk, bo blisko i wiedziałem gdzie szukać
jagód.
Więc pojechałem do Szczyrku Biłej i poszedłem żółtym szlakiem w stronę
Karkoszczonki. Krzaki jagodowe ciągną się tam wzdłuż szlaku. Więc szedłem
powoli, zbierając (i zjadając). Zatrzymałem się na chwilę przy wyjątkowo dużym
skupisku jagód, gdy nagle dobiegł mnie głos "Eeee, chłopak !!!". W pierwszej
chwili nie zajarzyłem, że to do mnie, podobno młodo wyglądam, ale przecież nie
aż tak młodo !!! Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem faceta na balkonie
pobliskiego domu. Facet rzekł "Idź se do lasu, nie zbieraj mi jagód pod domem,
ja sobie tu sam wyzbieram". Zaznaczam, że zbierałem dla siebie, ręcznie, więc
dużo nie byłem w stanie zebrać. Do tego w miejscu gdzie właśnie byłem, jagody
były nie zbierane na 100% od kilku dni (niektóre zgniły na krzakach). Więc
odparłem "A dlaczego???". No i się zaczęło. Dowiedziałem się, że jestem
turystą, więc nie mam prawa zbierać tu jagód, łąka jest jego (nie ogrodzona, a
nawet bez tabliczki "teren prywatny"), i że jeżeli natychmiast się nie
wyniosę, to psem mnie poszczuje (sic!!!!).
Cóż, poszedłem sobie, nie chcąc awantury.
Po całym zdarzeniu naszła mnie taka refleksja:
W Szczyrku zostawiłem jak do tej pory kupę kasy (knajpy, wyciągi, etc.) a paru
jagód mi żałują??? Czuje bardzo duży niesmak i przez dłuższy czas na pewno nie
wydam tam ani złotówki.
Pytanie do forumowiczów. Czy miałem pecha, czy takie zachowanie jest normalne,
czy mieszkańcy Szczyrku są mili tylko jak im się płaci??