Dodaj do ulubionych

Dziewczynka z plakatu straciła dom

31.12.07, 07:43
Bo najlepiej skupiać się na obronie "życia" paru komórek. Ot
szczytny cel każdego 'wierzącego'. Tylko jacyś **** mogą się
zajmować już narodzimymi
www.misjanadziei.org.pl/artykuly/cele.html
Obserwuj wątek
    • gulcia77 Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 07:53
      straszne...ale niestety całkiem prawdziwe. Polska ze swoimi bidulami i kompletnym brakiem pomysłu na pomoc nieszczęśliwym dzieciakom to rezerwat historyczny w skali europejskiej. A Kościół faktycznie bardziej interesuje się kilkoma komórkami...
      • maruda.r Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 08:12
        gulcia77 napisała:

        > straszne...ale niestety całkiem prawdziwe. Polska ze swoimi bidulami i kompletn
        > ym brakiem pomysłu na pomoc nieszczęśliwym dzieciakom to rezerwat historyczny w
        > skali europejskiej.

        ******************************

        Brak pomysłu? Masz rację. Artykuł potwierdza tezę Środy - przez całe lata
        państwo, za namową kościoła, inwestowało w mit rodziny, która z natury rzeczy
        jest instytucją kruchą. Po jej rozpadzie lub śmierci rodziców dzieci stają się
        dla państwa złem koniecznym. A przecież właśnie dzieci są szczególnym dobrem -
        bez względu na to, jaka jest kondycja związku ich opiekunów. Czas już chyba
        skończyć z ględzeniem o rodzinie, a skupić się na poszczególnych jej członkach -
        tak, jak to zrobiły inne kraje europejskie.

        Trzeba przyjąć, że rozwód nie jest ewenementem, a normalnym zjawiskiem, które
        istnieje, czy chcemy tego, czy też nie. Nie możemy dalej akceptować tej dziwnej
        sytuacji, w której prawo doprowadza do sytuacji patologicznych w rodzinach i
        odbija się na dzieciach.


        • olszewski.andrzej Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 11:39
          Szanowna mirando, Stowarzyszenie nie jest poradnią, to jest ruch
          społeczny na rzecz rodzinnej opieki społecznej, taka jest rola
          stowarzyszeń, w tych działaniach Misja Nadziei ma dobrych
          profesjonalistów, ponad dziesięcioletnie doświadczanie rodzicielstwa
          zastepczego zasługuje już na dołączenie wielu rodzin zastępczych do
          grona profesjonalistów. Wystarczy poczytać artykuły na stronach
          Misji Nadziei.
            • Gość: Jakub Re: Imię IP: *.toya.net.pl 31.12.07, 15:40
              Na imię ma Władysława i nie jest ono gorsze od Xawierów, Blanek czy
              innego rodzaju tworów. A odnośnie rodzicielstwa zastępczego - sam z
              żoną jesteśmy po tzw. "szkoleniu". Ludzi dobrej woli jest wielu, ale
              mamy kijowe przepisy.Co powiecie na fakt, ze rodzina zastępcza jest
              przywiązana do miejsca zamieszkania - nie może przenieść się do
              innego powiatu z dziećmi, bo natychmiast zostanie rozwiązana z nimi
              umowa. Oznacza to mniejsze środki na wychowanie dzieci (jedno z
              rodziców traci pracę - jest "zatrudniane" na etacie pracownika
              MOPS). Pozostają więc obowiązki, a państwo jak zawsze wypina się na
              swoje zobowiązania.
    • jantar15 Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 08:16
      Problem nie tkwi w obronie życia kilku komórek. Problemem jest brak odpowiedzialności za los dzieci. Kto wie, czy te dzieci nie były kiedyś bardzo oczekiwane i upragnione. A że rodzice czy opiekunowie z czasem się zmieniają bardzo na niekorzyść, nie można o to winić kościoła.
              • Gość: kapelmistrz Re: zemie sie przekrecila IP: *.crowley.pl 31.12.07, 09:41
                skoro się zdecydowałaś zostać "rodziną", "matką" to nie narzekaj
                biologicznym rodzicom najczęściej też nikt nie pomaga, nikt się nie interesuje
                (jeżeli rodzina prawidłowo funkcjonuje) i kasy za darmo tez nikt im nie daje, a
                podobnie jak ty przez 24 godziny na dobę muszą sobie radzić
                skoro stwierdzasz, ze nigdy więcej to widocznie się przeliczyłaś i mam nadzieje,
                ze juz nigdy nie tylko sama sie nie zdecydujesz ale i nikt ci nie pozwoli wziąć
                dzieci na wychowanie, bo co to za sztuka wziąć dzieci a potem narzekać i być
                może odgrywać na nich swoje frustracje?
                • Gość: dobroslawa Re: zemie sie przekrecila IP: *.eranet.pl 31.12.07, 10:09
                  zanim nastepnym razem skrytykujesz innych zastanow sie nad tym co
                  piszesz. Co innego wychowywac wlasne dzieci od urodzenia, a zupelnie
                  co innego wychowywac adoptowane albo jako rodzina zastepcza - kiedy
                  trzeba sobie radzic nie tylko z "normalymi" problemami, ale także z
                  całym złym bagażem tych dzieci, które przecież do domów dziecka nie
                  trafiaja dlatego, ze mialy idealne rodziny... I pewnie o taka pomoc -
                  na przykład psychologiczna czy zwykła ludzką życzliwość, chodziło
                  mamie zastępczej.
                • maheda Re: zemie sie przekrecila 31.12.07, 10:13
                  Jest różnica między adopcją a rodziną zastępczą.
                  Gdyby ta Pani chciała adoptować dzieci, stać by Ją było na to najzwyczajniej w
                  świecie finansowo i psychicznie, to dzieci by najprawdopodobniej zwyczajnie
                  zaadoptowała.
                  Rodzina zastępcza to coś w rodzaju domu dziecka, tyle, że przy rodzinie. Dostaje
                  się pieniądze na utrzymanie dziecka, powinna być zapewniona np. pomoc psychologa
                  dziecięcego.
                  Skoro ta Pani mówi, że została sama, to znaczy, że druga strona (gmina) nie
                  dotrzymała warunków podpisanej między nimi umowy i że czuje się oszukana.
                  Mam nadzieję, że teraz rozumiesz, o czym ta Pani napisała.
                • Gość: maters klopot IP: *.multimo.gtsenergis.pl 31.12.07, 13:15
                  Nie zrozumiales problemu.
                  Znam kilka rodzin zastepczych - zamoznych (ojcowie prowadza dobrze
                  dzialajace firmy) i nie mozna nie przyjac pieniedzy (oni chcieli byc
                  rodzina zastepcza i nie chcieli kasy), a wraz z pieniedzmi - trzeba
                  je rozliczac a papierkowa dlubanina zabiera tyle czasu ze w tym
                  czasie uciekaja chwile ktore moznaby poswiecic dzieciom i chwile
                  kiedy moznaby na te dzieci zarobic wiecej niz daja.
                  Rodzina biologiczna nie musi uprawiac kwitologii gdy placi za gaz.
                  Widziales te dokumentacje? A brales udzial w audycie jaki
                  niedouczeni pracownicy kontrolujacy finanse rodzin zastepczych
                  robia? Strata czasu i litrow bezcelowo wypitej kawy.
                • amamao Re: zemie sie przekrecila 31.12.07, 23:14
                  Od razu widać pracownika Mopsu. Moim zdaniem powinno się zlikwidować tzw. pomoc społeczną, która tak naprawdę istnieje tylko po to, żeby samych siebie wspierać (comiesięczną pensją za pracę, która jest szkodliwa dla ludzi potrzebujących pomocy).
                • amamao Re: zemie sie przekrecila 31.12.07, 23:16
                  Jestem rodziną zastępczą i jestem rownież rodziną biologiczną. Chciałam zaopiekować się dzieckiem i nigdy nie przypuszczałabym, że pracownik z tego powodu potraktuje mnie jak patologię. Niezasłużenie odczułam to na własnej skórze.
            • akami Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 09:14
              Nie, kolego inteligentny inaczej. Jak KK drze mordę w obronie kilku
              komórek to konsekwentnie niech się weźmie za prowadzenie tzw.
              ochronek, domów dziecka, da kasę na "katolickie" rodziny zastępcze a
              nie wyciąga tylko pazerną łapę po "państwową" kasę czyli po nasze
              podatki. Zakłamane czarne ch.je.
              • piotrsawr Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 09:27
                No, kolego inteligentny zupełnie inaczej. KK niczego nie drze i nie
                jest od dawania kasy. Jest od nauczania zasad wiary. Jedna z tych
                zasad jest ochrana życia od poczęcia aż do naturlnej
                śmierci /wyjątkiem jest smierć zadana w samoobronie, na wojnie oraz
                w wyniku orzecznia kary smierci/. Ma tego życia chronic wszelkimi
                godziwymi środkami. Kampania medialna jest środkiem godziwym. Walka
                o finansowanie tych celów w państwie o charakterze socjalistycznym
                jest jak najbardziej godziwa. Skoro można wyrywać kasę na różne
                bzdury /pseudoartyści np./, to można o te pieniądze zawalczyć, aby
                je spożytkować w celu godziwym. A tak na marginesie, nie ma co sie
                krygować jakimiś kropkami w środku wyrazu, bo w sumie nie wiadomo,
                czy chodzi o (pseudo)delikatność, czy brak znajomości ortografii.
                Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
                • gulcia77 Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 09:31
                  Mój drogi - to wszystko jest kwestią miary. KK pluje się wszem i wobec na temat kilku komórek, ostatnio rozbawił mnie do łez swoją teorią na temat zapłodnienia in vitro na przykład. A jednocześnie nie prowadzi żadnych realnych działań w celu wspomożenia dzieciom osieroconym. Nauczanie zasad wiary obejmuje bowiem nie tylko teorię, ale zwłaszcza praktykę. A tej ostatniej jakoś nie widać...
                  • piotrsawr Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 09:43
                    Kościól nie głosi teorii, Kościół głosi prawdy wiary. Niosa one za
                    soba takie a nie inne konsekwencje. Kościół nie może głosic niczego
                    innego, bo wtedy przestałby być Kosciołem. Chyba, że o to chodzi?
                    Zdanie o nieprowadzeniu żadnych realnych działań jest chyba nieco
                    przesadzone. A poza tym głoszenie konieczności przestrzegania zasad
                    wiary jest właśnie jednym z takich realnych działań. Gdybyśmy
                    wszyscy je stosowali, nie byłoby problemu. Natomiast pieniedzy
                    Kościół nie zbiera pod przymusem i nie ma żadneg obowiązku wydawać
                    ich na inne cele, niż pozwalające prowadzić szeroko zakrojona opieke
                    duszpasterską. Ostatecznie celem Kościoła jest doprowadzenie do
                    zbawienia duszy nieśmiertelnej. Życie tutaj to tylko krótki etap.
                    Wystarczy zaprząc logikę, a sprawy staną się mniej trudne do pojęcia.
                    • gulcia77 Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 10:32
                      I ty w to naprawdę wierzysz?? Jakie to przykre, że dla wielu ludzi wiara jest zastępnikiem własnego człowieczeństwa. W końcu tak łatwo ukryć się za płaszczykiem "prawd wiary". Jakoś mnie logika przekonuje tylko do tego, że wiara jest zwykłą stratą czasu i energii. I jeszcze jedno - jak przekonać miliony nieszczęśliwych dzieci na świecie, że "życie tu to tylko krótki etap", skoro one potrzebują chleba i miłości (ogólnego poczucia bezpieczeństwa) tu i teraz, a nie w przyszłym życiu. Prawdziwie religijnym aktem ze strony KK byłaby zwykła pomoc, a nie straszenie ogniem piekielnym.
                      A co do tego, że KK jest finansowany z pieniędzy wiernych, to akurat w naszym kraju tak nie jest. Otrzymuje bowiem potężne dotacje ze strony państwa, a dodatkowo nie jest opodatkowany - a zdecydowanie powinien.
                      • piotrsawr Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 11:30
                        Po kolei. Wiara nie jest zastępnikiem, jest elemntem
                        człowieczeństwa, dla mnie bardzo waznym. Logika do niczego nie ma
                        przekonywać. Logika służy do wyciągania wniosków /upraszając nieco,
                        ale z grubsza o to chodzi/. Dla katolika życia na ziemi to krótki
                        etap /dla każego innego też, tylko może nie zdaje sobie jeszcze z
                        tego sprawy :-)/. Ale od tego, jak się na tym etapie zachowamy
                        zależy cel, jaki
                        osiągniemy. Dlatego należy zachowywać sie przyzwoicie oraz
                        przestrzegac kanonów swojej wiary. KK nie został ustanowoiny celem
                        niesienia pomocy ubogim a celem doprowadzenia do życia wiecznego.
                        Nie ma on żadnego, powtarzam, żadnego innego celu. Wszelkie
                        działania, które podejmuje, muszą ogniskować sie wokół tego celu.
                        Tak więc prawdziwie religijnym aktem nie jest tylko zwykła pomoc,
                        ale również "staszenie ogniem piekielnym"; o czym zreszta jakoś
                        ostatnio jakby w KK zapomniano. Kościół nie wychodzi z przesłanek
                        humanistycznych, ale z wcielenia Chrystusa. Tzn. człowiekowi należy
                        się szacunek dlatego, że został w ten sposb uświęcony. Ani tygrys,
                        ani małpa, ani piec etc. takiego uświęcenia nie doświadczyły. I tu
                        podejście ma być oczywiście tyeż miłosierne, ale jednak nie tak
                        całkiem ludzkie. Ale dość tych podstaw teologii chrześcijańskiej. A
                        co do pieniędzy. KK jest w naszym kraju winansowany z dobrowolnych
                        datków wiernych. A jeżeli chodzi o dotacje, to czy naprawde sadzisz,
                        że jakiekolwiek dotacje państwowe powinny być opodatkowane?
                        Powtarzam, w kraju socjalistycznym /jak nasz/ pieniądze sa
                        zabieranem obywatelom pod przymusem przez państwo. Dlatego wszystkie
                        organizacje maja prawo starać sie o dofinansowanie. Dlaczego KK
                        miałby byc pokrzywdzony?
                        • gulcia77 Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 11:44
                          Sieje Pan herezje Panie Piotrze, twierdząc, ze jedyną rolą KK jest jedynie doprowadzenie do życia wiecznego :) Jest to niezgodne zarówno z nauką Chrystusa, jak i Pawła. Równie mocno bowiem wskazywali oni na pomoc biednym, dbanie o tych, którzy sami o siebie zadbać nie mogą. Dotyczy to przede wszystkim wiernych, ale nie tylko, chodzi w zasadzie o wszystkich ludzi. Gdyby tak "wierzący" skupili się na ludziach, a nie mglistej, mętnej, "niebiańskiej" przyszłości to i doczesność byłaby lepsza. Zresztą te pretensje mam nie tylko do KK, ale do wszelkich religii. Nie jestem marksistką, ale, że "religia to opium dla ludu", to w mojej (powtarzam MOJEJ) opinii jedyne prawdziwe zdanie z całego ciągu jego myśli. Religia jest złem, tylko dlatego, ze każda ponosi odpowiedzialność choćby za jedno ludzkie życie, a każda powołuje się na Boga. Co nie znaczy, że ateiści nie ponoszą tej odpowiedzialności. Ale oni to robią we własnym wymiarze, jednostkowym.
                          • piotrsawr Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 12:07
                            Nie sieje herezji, szanowna Pani. Ja tylko zwracam uwage na podstawę
                            wiary. cała reszta jest tylko jej konsekwencją. Miłość bliźniego
                            też. Wszak: jeżeli Chrystus nie zmartwychstał, próżna jest nasza
                            wiara, prawda? I nikt nie bedzie zbawiony ze wzgledu na uczynki, ale
                            ze względu na wiarę. A że wiara bez uczynków jest martwa, to juz
                            inna rzecz. Ale uczynki bez wiary też w pewien sposób sa martwe. Ale
                            to już nieco bardziej złożone zagadnienie. Religia oczywiście może
                            być opium dla ludu. Tak bywa, mamy tego przykłady. Dzisiaj, ale nie
                            chodzi o chrześcijaństwo. Natomiast niech Pani zechce przeprowadzić
                            takie ćwiczenie myslowe: prosze sobie wyobrazić, że Boga naprawdę
                            nie ma i że życie kończy sie naprawdę tutaj. A potem proszę
                            wyciągnąć wnioski. Jeśli ktoś potrafi być prawdziwym ateistą bez
                            nadziei na nagrodę i zachować się porządnie to cóż, czaki z głó. Zna
                            Pani prawdziwych ateistów?
                            • maaac Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 12:35
                              > Jeśli ktoś potrafi być prawdziwym ateistą bez
                              > nadziei na nagrodę i zachować się porządnie to cóż, czaki z głó.
                              Zna
                              > Pani prawdziwych ateistów?
                              Zachowujesz się "porządnie" tylko dla "nagrody w życiu
                              przyszłym"???!!!! I to ma być chrześcijaństwo???
                              • Gość: Zgryz Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.toya.net.pl 31.12.07, 16:04
                                Mam wrażenie, że obie strony stoją na dwu krańcach problemu. Po
                                pierwsze - czy "sola fides" (sama wiara) nie była "problemem" Lutra.
                                Więc jak się do niej odwoływać. Zdaje się, że nasza katolicka
                                doktryna utrzymuje zasadę złotego środka - za Pismem Świętym "wiara
                                bez uczynków martwa jest". I nawiązując do benedyktyńskiej
                                zasady "ora et labora" (módl się i pracuj) - mamy mniej gadać o
                                miłości, wierze, a ją najzwyczajniej w świecie praktykować. Ja to
                                rozumiem w ten sposób - mam dwoje dzieci, przeszedłem szkolenie
                                rodzin zastępczych, buduję duży dom (10 pokoi), zamierzam za rok
                                przyjąć pod nasz dach troje dzieci z domu dziecka. I znam problemy,
                                jakie mogą mi się przytrafić. Jeśli zdarzy się coś nowego - wiem
                                jedno. Modlitwą i wytrwałością można przeżwyciężyć wszystkie
                                przeszkody. A że trudno - to fakt. Do tej pory życie nas nie
                                rozpieszczało (dziecko własne bardzo niepełnosprawne, problemy
                                zdrowotne - wypadek itp.). I mimo problemów nadal bardzo WIERZĘ.
                                Kiedyś bardzo mi żal było ludzi, którzy nie wierzą. Teraz już nie
                                myślę o tym - szkoda czasu. Mam swoją ROBOTĘ do wykonania. I z niej
                                mnie Bóg rozliczy. A wam wszystkim (i wierzacym, i nie) - serdeczne
                                życzenia SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU.
                                • maaac Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 16:25
                                  :) i to jest prawidłowe podejście. Robisz to co potrafisz. Robisz to
                                  jak najlepiej umiesz. Robisz to na chwałe Bożą i dla dobra ludzi. A
                                  jeśli robisz to dla Boga i ludzi, to i Tobie sprawia to przyjemność.

                                  Nie podoba mi się zarówno kupowanie życia wiecznego uczynkami, jak
                                  i udawanie, że wiara stoi za tymi uczynkami. Bo dla prawdziwie
                                  wierzącego człowieka nie ma problemu uczynków. On się nad nimi nie
                                  zastanawia - on je czyni. Jeżeli ktoś próbuje uczynkami swoją wiarę
                                  udawadniać to... "groby pobielane" itd.

                                  Aha. Jedna sprawa. Tak jak wyżej napisałem. "Robisz to co
                                  potrafisz". Powołania, talenty, zdolności - jak zwał tak zwał,
                                  bywają różne. Nie wszyscy muszą/powinni reealizować swoje "uczynki"
                                  przez pomoc dzieciom. Równie dobrze może być to co innego. Byle
                                  robić to dobrze, dla Boga, ludzi (i przez to dla siebie).
                                  • piotrsawr Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 19:54
                                    Ależ oczywiście, że Panowie macie tu rację, i może oburzenie moim
                                    stanowiskiem jest nieco uzasadnione. Nie prowadzimy jednak
                                    finezyjnej dysputy teologicznej a jedynie w sposób prosty staramy
                                    się przedstawić swoje racje. To wymaga często sporych uproszczeń,
                                    ale w gruncie rzeczy oddaje istotę rzeczy. A tak z ręką na sercu -
                                    czy dobry chrześcijanin nie ma jednak gdzieś w tle nagrody i kary? I
                                    czy bez tych atrybutów byłby cały czas dobrym chrześcijaninem? Ja
                                    przynajmniej nie owijam w bawełnę - tak, skoro wierzę w Boga
                                    chrześcijan to będę starał się wypełniać nakazy wiary spodziewając
                                    się nagrody po śmierci. Czyż godzi się być świętszym od św.
                                    Pawła /skoro Chrystus nie zmartwywstał, to próżna jest nasza wiara/.
                                    Proszę o tym pamiętać. Jedną z podstaw wiary jest pokora.
                                    Gdybym wierzył w coś inego może starałbym sie być dobrym
                                    satanistą? :-)
                                    • Gość: Zgryz Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.toya.net.pl 31.12.07, 20:40
                                      Moja wiara wychodzi z innego punktu. KOCHAM i wierzę. Gdy kocham,
                                      nie zastanawiam się nad karą i nagrodą. Żyję i dzielę się MIŁOŚCIĄ.
                                      Upraszczając - reszta mnie nie obchodzi. Stosuję maksymę św.
                                      Augustyna "kochaj i czyń co chcesz". " Caritas Christi urget nos"
                                      (miłość Chrystusa przynagla nas) - nie mam czasu na zastanawianie
                                      się, czy jest piekło (wierzę, że jest), robię swoje. Wielcy święci
                                      nie mieli czasu na stratę. Gdy byli mistykami - podejmowali decyzję
                                      i wychodzili z tego doczesnego świata - szli na pustynię. Gdy
                                      pozostawali "w świecie" - "spalali" się dla innych (matka Teresa,
                                      Jan Paweł II, św. Jan Bosko itp). Bądźcie albo zimni, albo gorący -
                                      dla chrześcijanina nie ma alternatywy.
                                • maaac Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 01.01.08, 14:39
                                  :)
                                  Jak na "ateistę" masz całkiem "wierzące" podejście do życia. Z
                                  jednej strony praca/działanie/uczynki dla nich samych "bo tak trzeba
                                  robić", z drugiej strony świadomość swojej grzeszności/ułomności "bo
                                  wiesz, że czasem byś....". Z trzeciej "walka z
                                  grzesznością/ułomnością" bo tylko "byś", ale jednak tego nie robisz.
                                  Znacznie bardziej cenię takie osoby od "handlarzy" z Bogiem, "ja Ci
                                  uczynek lub wiarę, a Ty mi za to życie wieczne".
                        • pos3gacz Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 13:27
                          piotrsawr napisał:

                          > Po kolei. Wiara nie jest zastępnikiem, jest elemntem
                          człowieczeństwa,dla mnie bardzo
                          waznym.

                          Jak mam to człowieczeństwo rozumieć.???

                          > Dlatego należy zachowywać sie przyzwoicie oraz
                          > przestrzegac kanonów swojej
                          wiary.
                          >>>>>>>>>>>>>>>>
                          To dlaczego kościół nie przestrzega tego ani nie zachowuje się
                          przyzwoicie.???

                          > KK nie został ustanowoiny celem niesienia pomocy
                          ubogim

                          Kościół został ustanowiony po to aby tych ubogich doić,gdyż inni są
                          na tyle mądrzy ,że się nie dają doić[niestety ale są też niechlubne
                          wyjątki].
                          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                          > Tak więc prawdziwie religijnym aktem nie jest tylko zwykła pomoc,
                          > ale również "staszenie ogniem piekielnym"; o czym zreszta jakoś
                          > ostatnio jakby w KK zapomniano. Kościół nie wychodzi z przesłanek
                          > humanistycznych

                          Ostatnie zdanie -=- patrz powyżej-=- mówi wiecej niż sam chciałeś
                          powiedzieć i napisać.

                          > co do pieniędzy. KK jest w naszym kraju winansowany z dobrowolnych
                          > datków wiernych. A jeżeli chodzi o dotacje, to czy naprawde
                          sadzisz,
                          > że jakiekolwiek dotacje państwowe powinny być opodatkowane?
                          > Powtarzam, w kraju socjalistycznym /jak nasz/ pieniądze sa
                          > zabieranem obywatelom pod przymusem przez państwo. Dlatego
                          wszystkie
                          > organizacje maja prawo starać sie o dofinansowanie. Dlaczego KK
                          > miałby byc pokrzywdzony?

                          Czyżby "dobrowolne datki".???Faktycznie to Ty koleś jesteś
                          rabnięty,jeżeli wierzysz w to co piszesz.
                          KK dla mnie to jest organizacja przestepcza,gorsza od mafii
                          sycylijskiej,gdyż ich to chociaż prawo próbuje ścigać i zamykać.
                          Natomiast KK jest w Polsce tak jak w Indiach bydło rasy "zebu",
                          jeżeli nie zrozumiałeś tego przesłania to zostało ci zrobić jedno a
                          mianowicie modlić się o zdrowie,na rozum już za późno.
                        • wdakra Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 13:34
                          piotrsawr napisał:

                          > Po kolei. Wiara nie jest zastępnikiem, jest elemntem
                          > człowieczeństwa, dla mnie bardzo waznym.

                          Czy tylko ateiści nie sa dla Ciebie w pełni ludźmi, czy innowiercy też?

                          > KK nie został ustanowoiny celem
                          > niesienia pomocy ubogim a celem doprowadzenia do życia wiecznego.
                          > Nie ma on żadnego, powtarzam, żadnego innego celu.

                          To powinien z całych sił propagować aborcję. Przecież dopiero po narodzeniu
                          można grzeszyć i przez to nie dostać się do nieba.

                          > Kościół nie wychodzi z przesłanek
                          > humanistycznych, ale z wcielenia Chrystusa.

                          To widać, że nie wychodzi z przesłanek humanistycznych, choć Ewangelie to dzieło
                          głęboko humanistyczne.

                          >Tzn. człowiekowi należy
                          > się szacunek dlatego, że został w ten sposb uświęcony.

                          Czy ten szacunek nie wymaga stworzenia małemu człowiekowi godnych warunków życia?

                          > A
                          > co do pieniędzy. KK jest w naszym kraju winansowany z dobrowolnych
                          > datków wiernych.

                          I z budżetu państwa.

                          > A jeżeli chodzi o dotacje, to czy naprawde sadzisz,
                          > że jakiekolwiek dotacje państwowe powinny być opodatkowane?

                          A co z innymi dochodami?

                          > Powtarzam, w kraju socjalistycznym /jak nasz/ pieniądze sa
                          > zabieranem obywatelom pod przymusem przez państwo. Dlatego wszystkie
                          > organizacje maja prawo starać sie o dofinansowanie. Dlaczego KK
                          > miałby byc pokrzywdzony?

                          Kościół nie jest pokrzywdzony, tylko uprzywilejowany. Nie musi się starać.
                          Zapewnił sobie ogromne stałe świadczenia z budżetu sięgające kilku mld zł
                          rocznie. Tych miliardów, których brakuje na służbę zdrowia. Niestety, jego
                          kapłani nie potrafią wzorem Jezusa (który zresztą nie doił kasy żadnego państwa)
                          uzdrawiać ani wskrzeszać.
                    • pos3gacz Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 12:39
                      piotrsawr napisał:

                      > Kościól nie głosi teorii, Kościół głosi prawdy wiary. Niosa one za
                      > soba takie a nie inne konsekwencje. Kościół nie może głosic
                      niczego
                      > innego, bo wtedy przestałby być Kosciołem. Chyba, że o to chodzi?
                      > Zdanie o nieprowadzeniu żadnych realnych działań jest chyba nieco
                      > przesadzone. A poza tym głoszenie konieczności przestrzegania
                      zasad
                      > wiary jest właśnie jednym z takich realnych działań. Gdybyśmy
                      > wszyscy je stosowali, nie byłoby problemu. Natomiast pieniedzy
                      > Kościół nie zbiera pod przymusem i nie ma żadneg obowiązku wydawać
                      > ich na inne cele, niż pozwalające prowadzić szeroko zakrojona
                      opieke
                      > duszpasterską. Ostatecznie celem Kościoła jest doprowadzenie do
                      > zbawienia duszy nieśmiertelnej. Życie tutaj to tylko krótki etap.
                      > Wystarczy zaprząc logikę, a sprawy staną się mniej trudne do
                      pojęcia.
                      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                      Przestałbyś synu pieprzyć już te bajki wyuczone w czasie tresury.
                      Rola kościoła w Polsce została sprowadzona do tego,aby jak najwięcej
                      wyrwać kasy i przywilejów oraz wpieprzać się do polityki.
                • badowicz Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 09:34
                  mój drogi! Nie jest od dawania, ale nie jest też od brania. Poza tym
                  trzeba mieć odrobinę sumienia , żeby nie odwrócić oczu od tego
                  problemu. Byłam w jednym z prawosławnych krajów bałkańskich- w małej
                  wiosce pop głosił te same prawdy. Zgłosiła się pierwsza matka
                  wyrzucona z dziećmi z domu, potem inna w ciąży. I tak się potoczyło,
                  że przyjął około 200 dzieci. Zaprzągł do pomocy całą wioskę i
                  okolice. Zbierał dzieci z dworca w stolicy kraju. Szacunek dla tego
                  gościa, chociaż z pewnymi jego pogladami nie zawsze się zgadzałam.
                  Dodam, że miał 4 swoich dzieci. Życzę tego samego naszemu klerowi-
                  że od słów przejdą do czynów.
                  • piotrsawr Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 09:50
                    Szacunek. Pytanie, skąd wziął na to pieniądze. Zarobił? Czy może
                    uzyskał wsparcie od innych wiernych? Skądś musiał. I tu się troszke
                    koło zamyka. Bez naszych pieniędzy Kościół nic nie zrobi
                    materialnego. A w jednym przypadku będzie to pojedynczy ksiądz
                    prowadzący działalność na własna rękę, w inny jakaś forma
                    zinstytucjonalizowana, starajaca się o wsparcie państwa jak każda
                    inna instytucja.
                • satelitka1 Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 09:36
                  Gwoli wyjaśnienia: "godziwe" - to jest zarobienie kasy , a nie jej "wyrywanie".
                  "Godziwe" - to jest nawet uzyskanie kasy, gdy choć część jej się dołożyło do
                  wspólnego koszyka - a nie ciągłe "żerowanie", wyciąganie łap po swoje i niestety
                  - cudze. Cel nie uświęca środków.
                  • piotrsawr Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 09:46
                    Troszke odniosłem się do klimatu listu, na który odpowiadałem.
                    Oczywiście chodziło o uzyskiwanie kasy z budżetu państwa na równych
                    prawach z innymi uczestnikami życia publicznego. Kościół nie żeruje
                    i nie wyciąga łap, Kościół żyje z dobrowolnych danin wiernych. I cel
                    rzeczywiście nie uświęca srodków, ale gdzie ja napisałem, że uświęca?
                    • badowicz Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 09:49
                      rozumiem, że opłacanie religii z pieniędzy budżetowych, ani dotacje
                      na Światynię Opatrzności - nie uważasz za pieniądze brane od
                      państwa, czyli nas, podatników? Jestem katoliczką praktykującą, ale
                      chętnie wysłałabym swoją córkę na religię do mojej parafii, w której
                      jest znany mi i szanowany ksiądz, niż na religie prowadzone przez
                      panie katechetki.
                      • piotrsawr Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 10:12
                        Uważam, ale powtarzam, w państwie socjalistycznym, w którym zabiera
                        się obywatelom pod przymusem spora część przychodów, Kościół ma
                        prawo, jak wszystkie inne instytucje, o te pieniadze się starać.
                        Skąd wiadomo, czy ludzie z własnej woli nie daliby na trzy takie
                        świątynie? Ale nie mogą. Nie mają z czego. Można dyskutować, czy ta
                        inwestycja była chybiona czy nie. Natomiast co do religii w szkole,
                        to sie zgodzę. To nie powinien być jeden z przedmiotów. Kościół jest
                        lepszym miejscem na jej nauczanie.
                • pos3gacz Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 12:32
                  piotrsawr napisał:

                  > No, kolego inteligentny zupełnie inaczej. KK niczego nie drze i
                  nie
                  > jest od dawania kasy.
                  XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
                  To po jaką cholerę wyciąga łapy po ta kasę ? ? ?
                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                  Jest od nauczania zasad wiary. Jedna z tych
                  > zasad jest ochrana życia od poczęcia aż do naturlnej
                  > śmierci /wyjątkiem jest smierć zadana w samoobronie, na wojnie
                  oraz
                  > w wyniku orzecznia kary smierci/. Ma tego życia chronic wszelkimi
                  > godziwymi środkami.
                  XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
                  To dlaczego to robi NIEGODZIWIE ! ! !
                  Sam sobie przeczysz.
                • trzy.14 Hipokryzja! 01.01.08, 14:18
                  >Jedna z tych
                  > zasad jest ochrana życia od poczęcia aż do naturlnej
                  > śmierci /wyjątkiem jest smierć zadana w samoobronie, na wojnie oraz
                  > w wyniku orzecznia kary smierci/

                  Co za hipokryzja! Dlaczego kara śmierci jest dopuszczalna, a aborcja
                  płodu z wadą genetyczną - nie?
                  Kara śmierci jest OK, ale aborcja w stanie zagrożenia życia kobiety tylko za granicą?
                  Kara śmierci jest OK, a eutanazja be?
                  Lekarz, który w stanie agonalnym odłączy maszynerię i odmówi specyfiku za 10000 PLN jest mordercą?
                  Kara śmierci jest cacy, a prezerwatywa prowadzi do piekła?

                  Niech zniosą celibat - wtedy będą mieli prawo wypowiadać się o aborcji i antykoncepcji i rodzinnych domach dziecka.
                • Gość: kicia Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.acn.waw.pl 01.01.08, 16:05
                  a jedno z przykazan brzmi "kochaj bliźniego swego jak siebie samego".
                  jakoś w wykonaniu kleru tej miłości nie widać. skoro można wydawać
                  przyjęcia na kilkaset osób(Jankowski), budowanie, nie tylko za datki
                  wiernych, opatrznosci bozej, ambicje rydzyka itd , przykladów
                  tysiace, to mozna te środki przeznaczyć na pomoc potrzebujacym
                  bliźnim. ale łatwiej jest pleśc bzdury z ambony niż działać zgodnie
                  z naukami Chrystusa. kościół ma dość pieniędzy, żeby móc pomagać
                  innym. a "pseudoartyści"? jednemu się podoba białe a innemu czarne.
                  o gustach ponoć się nie dyskutuje. celem godziwym może być wystawa
                  artystyczna i zapomoga dla biednych. w budżecie miasta powinno być
                  miejsce i na jedno i na drugie. w historii kościoła jedni rozdawali
                  swoje majątki biednym, drudzy łupili wszystkich a jeszcze inni
                  twierdzili, że dusza u dziecka płci męskiej pojawia się dużo
                  wcześniej niż u dziecka płci żeńskiej.
            • pos3gacz Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 12:26
              Gość portalu: spycholodzy napisał(a):

              > Problem w tym drogi kulturalny inaczej kolego, że to nie kościół
              jest
              > odpowiedzialny ani za państwowe, ani za rodzinne domy dziecka.
              Więc tym razem
              > nie da się wszystkiego zwalić na czarnych.
              XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
              To po jaką cholerę wyciągają łapy po państwowe pieniądze.Niech idą
              do pracy a nie tylko liczą na wyłudzenia czy to od państwa czy to od
              tzw."wiernych".
              I przestań palańcie pieprzyć głupoty,których nauczyłeś sie podczas
              tresury przez sukienkowych.
              Gdyby kościół nie doił państwowej kasy to na pewno i owe dzieci by
              na tym skorzystały chociaż trochę a tak wszystko to co otrzymują
              ci darmozjadzi to idzie w błoto.Chyba,że ogłupianie ludzi dla
              własnych przyziemnych celów uważasz za pracę,to gratuluję
              inteligencji.
      • olszewski.andrzej dodatkowe informacje 31.12.07, 10:28
        Jako sześciolatka była twarzą akcji "Szukam domu". Dzięki niej sama
        znalazła
        dom i rodzinę. Ale nie przypuszczała, że marzenia o prawdziwych,
        kochających
        rodzicach i własnym domu skończą się tak szybko. Władzia -
        dziewczynka z
        Bielska - po 7 szczęśliwych latach znowu szuka kogoś, kto pokocha ją
        jak
        własne dziecko, lub pozwoli zamieszkać z tatą zastepczym.

        www.tvn24.pl/28377,1532311,0,1,fakty_wiadomosc.html
        www.wiadomosci.ox.pl/wiadomosc,7474,instytucje-kontra-dzieci-.html?p=czytaj&nr=7474
        www.misjanadziei.org.pl/artykuly/szukam.html
        • Gość: pies Re: dodatkowe informacje IP: *.eranet.pl 02.01.08, 20:55
          olszewski.andrzej napisał:

          > Jako sześciolatka była twarzą akcji "Szukam domu". Dzięki niej
          sama
          > znalazła
          > dom i rodzinę.

          A to Pan wpadł na taki fajny pomysł, żeby posłuzyć się wizerunkiem
          dziecka, które poszukuje rodziny?
          Gratuluję profesjonalizmu.
          Co zrobi Pana organizacja jak dziewczynka dorośnie, bedzie
          pełnoletnia i uzna, że jednak posłużenie sie jej wizerunkiem nie
          posłuzyło jej? Jak udowodni przed sądem, że z powodu pana
          organizacji spotkały ja przykrości w szkole itp? Wypłaci Pan
          odszkodowanie?

          A co z rodzicami bilogicznymi? Tata biologiczny juz walczy o dzieci.
          A co bedzie jak pozwie Was o naduzywanie wizerunku swojej córki? Pan
          by chciał, żeby zdjęcia pana córki były na jakichs plakatach? Tak po
          prostu? Za nic?

          Bardzo nieprofesjonalnie. Na całym świecie uzywa się zdjęć z agencji
          fotograficznych i castnigowych. Profesjonalne organizacje w Polsce
          też zamawiają zdjęcia, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie posłuzy
          sie wizerunkiem "prawdziwie" poszukujacego dziecka.
      • Gość: jery Re: A gdzie był wtedy Donek wszechmogący IP: *.comarch.com 31.12.07, 10:30
        Ludzie trochę więcej obiektywizmu, świat nie jest czarno biały.
        Podziwiam ludzi którzy decydują na stworzenie rodziny zastępczej, sam bym się
        nie zdecydował. Kasa którą dostają jest niewystarczająca, mam dziecko i wiem ile
        środków finansowych jest potrzebnych na jego rozwój, edukację itd. Państwo
        powinno wspierać rodziny zastępcze i temu podobne inicjatywy. Średnio to
        wychodzi ale widać światełko w tunelu - np podatek od dzieci odpisywany od
        PIT-ów. Co do kościoła nie można generalizować, bo to domena ludzi mało
        inteligentnych. Instytucje tworzą ludzie i większość jej członków jest ok.
        Czarne owce wszędzie się znajdą ale nie można na ich podstawie przekreślać
        całego organizmu.
        Poza tym nie wiem skąd w Was (niektórych forumowiczów) tyle jadu, zawiści itd.
        Ja bym się zaczął zastanawiać nad sobą. Poza tym lepszego Nowego Roku.
        • maaac Re: A gdzie był wtedy Donek wszechmogący 31.12.07, 10:46
          Niestety problemem tym razem nie są "czarne owce" ale działalność
          całego "organizmu".
          Jeżeli zapytam cię ile znasz głośnych ogólnopolskich akcji KK
          przeciwko "aborcji" rozumianej jako walkę ze środkami wczesnoporonnymi
          czy przeciwko zapłodnieniu in-vitro, a ile akcji promujących adopcję
          to co mi odpowiesz?
          Naprawdę nie widzisz problemu rozkładu nacisku na różne tematy które
          KK jako organizacja reklamuje? Z drugiej strony KK jest typową
          organizacją hierarchiczną. Jeżeli coś się w nim dzieje - to musi się
          dziać albo za zgodą zwierzchności, albo przy jej celowym braku
          działań. Jeżeli wiec mamy "czarne owce" i po dłuższym czasie brak
          konkretnych działań aby ukrócić ich działanie - wnioski są
          jednoznaczne.
          • Gość: www Re: A gdzie był wtedy Donek wszechmogący IP: 195.68.192.* 31.12.07, 11:16
            Hej

            Jando na co Ci chce zwrócić uwagę to to że adopcji wcale nie trzeba
            promować bo i tak mówiąc brutalnie "popyt" przewyższa "podaż" ,
            problem jest innego typu wieku , większość Rodzin adopc chce
            adoptować dzieci małe niemowlaki , zreszta całkiem ich rozumiem

            I tutaj trzebaby postawić nacisk na adopację lub opieke nad
            starszymi dziećmi bo tych jest najwięcej w domach dziecka , i
            zmienę trochę nastawienia DD czyli aby nie "wypychali" dzieci z
            którymi maja największe problemy wychowawcze , no niby z jednej
            strony słuszne ale z drugiej Rodziny zastepcze to coś nowego i nie
            ma jeszcze jakiś doświadczonych Rodzin Z które by sobie dały rade z
            dziećmi z tak olbrzymimi deficytami

            Pzdr


            • maaac Re: A gdzie był wtedy Donek wszechmogący 31.12.07, 12:07
              1. Nie Jando a Jery
              2. Nie zwraca wcale na to uwagi bo wogóle tego tematu nie poruszał.
              3. Piszesz sprzeczności, bo wpierw piszesz że nie trzeba promować
              potem jednak twierdzisz że nie trzeba ale jedynie w odniesieniu do
              najmłodszych.
              4. Rodziny zastępcze nie są niczym nowym - "na wychowanie" barło się
              dzieci od zawsze.
              5. No i najważniejsza myśl. KK - nic w tej sprawie nie robi. A
              raczej to co robi jest dziełem pojedyńczych zapaleńców naprawdę
              poważnie traktującytch swoją misję chrześcijańską (białych owiec
              wśród owieczek raczej "szarych"), a nie działalnością KK jako
              organizacji. Na to chciałbym zwrócić uwagę i to napiętnować.
    • Gość: SiSi Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.adsl.inetia.pl 31.12.07, 09:43
      >Rodzicielstwo zastępcze przeżywa w Polsce kryzys. Nie sprzyjają takiej formie
      opieki >przepisy, społeczeństwo nie jest temu przychylne, zostajemy ze swoimi
      problemami >pozostawieni sami sobie - tłumaczy Andrzej Olszewski, koordynator akcji.

      Nie kumam, dlaczego w 95 procentach katolickie społeczeństwo nie jest przychylne
      likwidacji upiornych, łamiących na całe życie dziecięcą psychikę kombinatów,
      jakimi są koszary zwane domami dziecka, i umieszczaniu sierot w rodzinach
      zastępczych. Wszak co niedziela w świątyniach przekazują sobie "znak pokoju" i
      zapewniają, że kochają bliźniego swego jak siebie samego. No i dlaczego duchowni
      nic nie czynią, aby zmienić mentalność swych owieczek?
        • ziutek_z_gigaci Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 10:42
          Gość portalu: alpepe napisał(a):

          > pretensje w niewłaściwą stronę. Wyobraź sobie, ile osób straci pracę, jak
          > zlikwidują domy dziecka?
          > No właśnie. Tu o to chodzi.

          Trudno mi uwierzyć, że polskie społeczeństwo nie chce polepszenia doli sierot,
          ponieważ nie chce dopuścić, by pracownicy poństwowych domów dziecka stracili
          pracę. Myślę, że przyczyną jest obojętność na los tych dzieci i fakt, że są
          napiętnowane jako inne, a przez to obce, a Polacy panicznie boją się
          wszystkiego, co obce.
      • Gość: WWW Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: 195.68.192.* 31.12.07, 10:51
        Hej

        To nie jest tak jak piszesz problem jest trochę głębszy niż mogło by
        się wydawać

        Starjac sie o bycie RZ bylem wiele razy w odwiedzinach w Domu
        Dziecka i uwieżcie mi że jest masa dziecki których bym się nie
        podjal wychowania , po prostu nie dałbym rady

        Było kliku chłopców z tak olbrzymia wewnetrzna agresją do świata i
        ludzi , że mnie jako dorosłego to przerażało

        Dlatego nie dziwie się że ludzie się też troche boją bo niby od
        strony prawa RZ jest instytucją czyli tak jakby wykonujesz prace na
        rzecz Państwa ale z drugiej strony prawo moralne jednak narzuca Ci
        pewne obowiązki , że nie można sobie zmieniać "pracy" czyli brać
        dzieci potem je zmieniać lub oddawać bo nie dajemy rady

        Więc taka decyzja musi być przemyślana i musimy zdawać sobie sprawę
        z tego co może nas spotkać

        Wielu ludziom się wydaje że skoro się tak "poświęcają" aby
        wychowywać dzieci te muszą być im wdzięczne , a często tak nie
        jest , i też trzeba mieć świadomość


        Wiem że to jest tak że ludzie maja tez problem z biologicznymi
        dziećmi

        Ale Ci ludzie nie maja nawet pojecia co siedzi w umyśle takiego
        nawet 3 latka


        Wyobrażacie sobie 3 letnie dziecko które snuje fantazje jak uśmierci
        swoją matkę biologiczną i nie mówi tego w żartach , majac
        świadomość ( na dziecięcy sposób) to to znaczy zabić kogoś ,
        I wiele innych gdzie nawet psycholog może się przerazić


        Kolejny problem to że Domy Dziecka "pozbywają" się znaczy się chcą
        przekazać do RZ dzieci o największych brakach emoecjonalnych i z
        którymi sobie nie daja rady , co też może działać odstraszająco bo
        jak można pchać osobę niedoświadczoną na głęboką wodę


        Reasumując według mnie prawo jest w miarę ok wymaga pewnych zmian ,
        a reszta jest zależna od ludzi , sam znam dwa PCPR jeden działa
        pod kątem dobra dziecka , drugi działa pod kątem przepisów
        (oczywiście prawo jest takie same w obu przypoadkach) i uwieżcie mi
        że jest olbrzymia różnica pomiędzy współpracą z tymi instytucjami









    • jerry21 sad tzw. rodzinny 31.12.07, 10:02
      jakby tak o dalsza opieke nad tymi dziecmi wystapila owa
      mama zastepcza sad by zaraz przyklasnal ale jak wystapil
      ojciec zastepczy ( albo w innych przypadkach biologiczny ) to
      tzw . sad rodzinny wyslal dzieci do osrodka byle by daleej
      od taty ..
    • olszewski.andrzej Rodzinna Opieka Zastepcza w Polsce 2007 rok 31.12.07, 10:23
      Szanowni Państwo
      poniżej są linki do trzech artykułów nt Rodzinnej Opieki Zastępczej
      2007

      Problemy polskich rodzin zastępczych: osobiste doświadczenia i
      wiedza z forum dla rodziców zastępczych
      www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=281

      Stawiam na partnerstwo
      www.zalaczniki.ops.pl/szukamdomu/stawiam_na_partnerstwo_26.10.07.doc

      "Szukam domu", - Rola społeczeństwa obywatelskiego w budowie systemu
      rodzinnej
      opieki zastępczej
      www.misjanadziei.org.pl/artykuly/szczecin.htm

      pozdrawiam
    • olszewski.andrzej czy Bóg jest zinteresowany losem sierot ??? 31.12.07, 10:36
      I to jest ten wstyd, że w kraju chwalącym się swoim
      chrześcijaństwem, mamy tak wielkie przyzwolenie dla domów dziecka i
      tak olbrzymią niechęć dla rodzin zastepczych i rodzinnych domów
      dziecka. Kiedys wypisałem z Biblii, która jest fundamentem wiary
      chrześcijańskiej, te wersety którę mówią o tym, że Bóg poprzez
      działania i rece wierzących, jest zainteresowany losem ludzi w
      potrzebie. Proszę samemu pocztać. To że chrześcijanie, na ogół się
      do tego nie stosuja, to już jest inny problem.


      www.misjanadziei.org.pl/artykuly/biblijne_podstawy.html
      • ziutek_z_gigaci Re: czy Bóg jest zinteresowany losem sierot ??? 31.12.07, 10:53
        Obawiam się, że cytatami z Biblii niewiele wskórasz. Większość polskich
        katolików nie zna Biblii i niezbyt się nią interesuje. Przez stulecia jedyną
        "księgą" przez nich czytaną była książeczka do nabożeństwa. Po II Soborze
        Watykańskim zachęca się co prawda wiernych do czytania Biblii, ale nie robi to
        na nich większego wrażenia, bo nawyki pozostały.
      • Gość: www Re: czy Bóg jest zinteresowany losem sierot ??? IP: 195.68.192.* 31.12.07, 11:08
        Hej

        A i przestańmy w końcu "szastać" stwierdzeniem że jestesmy krajem
        katolickim itp , wystarczy naprawdę pójść do kościoła i zobczyć ile
        ludzi w przedziale od 15-40 lat jest na mszach - 10 % ?


        A kwestia RZ to problem bardziej złożony , tym że jednak jedna osoba
        musi odpuścić sobie karierę zawodową, a drugi powód że jednak duża
        rzesza ludzi co prawda oficjalnie są za ale jednak dla nich zawsze
        to będą "cudze" dzieci

        Jest cała masa innych kwestii o których napisałem wcześniej

        Pzdr











        • Gość: empe42 Re: czy Bóg jest zinteresowany losem sierot ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 11:51
          Cytat z wypowiedzi pani Magdaleny Środy (Gazeta Świąteczna 24-25
          listopada, artykuł "PIS-ONI WSZYSCY Z NAS"): "Mit świętości rodziny
          i uznania jej za podstawową komórkę społeczną jest jednym z
          najbardziej uświęconych polskich mitów. Tymczasem wartości
          wychowawcze rodziny mają charakter egoistyczny, odnoszą się do
          różnych form osobistego szczęścia, a nie do więzi społecznych,
          sąsiedzkich,lokalnych, czy pozarodzinnych."
          Więc pytam: po co walczyc o jakieś rodziny zastępcze? W domach
          dziecka łatwiej będzie wpajać te wartości, o których mówi pani
          Środa. A więc jak najwięcej domów dziecka!!!!!!Wychowamy
          SUPEROBYWATELI!!!!!
          A tak poważnie, czy ktoś mógłby mi objaśnić, co ta pani ma na myśli?
          Może ja tu czegoś nie rozumiem?
          • Gość: bro2001 Re: czy Bóg jest zinteresowany losem sierot ??? IP: *.aster.pl 31.12.07, 17:19
            Gość portalu: empe42 napisał(a):
            > Cytat z wypowiedzi pani Magdaleny Środy (Gazeta Świąteczna 24-25
            > listopada, artykuł "PIS-ONI WSZYSCY Z NAS"): "Mit świętości rodziny
            > i uznania jej za podstawową komórkę społeczną jest jednym z
            > najbardziej uświęconych polskich mitów. Tymczasem wartości
            > wychowawcze rodziny mają charakter egoistyczny, odnoszą się do
            > różnych form osobistego szczęścia, a nie do więzi społecznych,
            > sąsiedzkich,lokalnych, czy pozarodzinnych."

            Czegos tak kuriozalnego jak ten cytat z p. Srody dawno nie czytalem.
            Nie trzeba byc filozofem by wiedziec, ze rodzina jest najlepszym srodowiskiem
            dla dziecka. Komunisci i hitlerowcy probowali "przejsc na wyzszy etap w
            wychowywaniu dzieci" ale wiadomo jakie to dalo rezultaty.
            Cytaty z Biblii nie sa skierowane wylacznie do katolikow. One sa skierowane do
            czlowieka. Czlowiek rozumny moze ocenic i rozroznic pomiedzy dobrymi i
            chybionymi propozycjami.
            Kluzik-Rostkowska czula problem i wiele spraw rodzicielstwa zastepczego
            popchnela do przodu. PO stanie teraz przed zadaniem kontynuowania tego dobrego
            procesu albo powstrzymania go. Jesli ten artykul jest sygnalem srodowisk
            liberalnych, ze trend w polityce panstwa zmienil sie i znowu "bidule" beda
            glowna forma opieki nad sierotami to zareczam, ze odtad PO zacznie MOCNO tracic.
            Przypadek rozwodu malzenstwa pelniacego funkcje rodziny zastepczej nie jest
            argumentem przeciw rodzinom zastepczym. Moznaby wytoczyc dziesiatki argumentow
            przeciw "bidulom" a one wciaz trzymaja sie mocno, choc to wylegarnia wszelkich
            patologii nie dlatego, ze personel jest tam zly ale dlatego, ze system jest zly.
            Choc wychowawcy o niskich sklonnosciach tez sie zdarzaja.
            Pozdrawiam
            BRO
              • Gość: bro2001 Re: czy Bóg jest zinteresowany losem sierot ??? IP: *.aster.pl 31.12.07, 19:40
                Gość portalu: kilio107 napisał(a):
                > Magdalena Sroda temu nie zaprzecza, tylko pisze, że rodziny wychowują dzieci na
                > egoistów, którzy traktują ludzi spoza swojego kręgu jako wrogów i rywali, a nie
                > przyjaciół i wspópracowników. Taki właśnie model wychowania panuje w polskich
                > rodzinach.

                Trudno powiedziec co wiecej zawarla w swoim artykule Sroda. Cytat jest jasny. W
                tym cytacie Sroda uwaza rodzine za zle srodowisko wychowawcze. Nic nie jest
                doskonale na ziemi. Nie jest doskonala rodzina, nie sa doskonale "bidule". Ja
                jednak wole niedoskonala rodzine niz niedoskonaly "bidul". Sroda w przytoczonym
                cytacie a i w wielu innych wypowiedziach kultywuje alternatywne sposobu zycia, w
                tym wychowania, niz te tradycyjne. O ile styl zycia osoby doroslej jest jej
                wyborem o tyle poczucie bezpieczenstwa, milosc i troska wobec dziecka jest
                obowiazkiem doroslych. Rodzina najlepiej te funkcje wypelnia. Zdarzaja sie
                tragedie i zdarzenia losowe. Wychowuja dzieci samotnie matki lub ojcowie. Na to
                wplywu nie mamy. Ale obstajac przy "bidulach" pozbawiamy dzieci najlepszych
                warunkow rozwiju. Zupelnie inna sprawa jest przyznawanie praw wychowawczych
                srodowiskom, nazwijmy je, alternatywnym. Co dorosly czlowiek wybierze to jego
                sprawa ale dzieci powinny wzrastac w rodzinach normalnych. Normalna rodzina to
                taka gdzie jest matka i ojciec, mezczyzna i kobieta. Dziecko, kazde dziecko,
                potrzebuje w swoim rozwoju zarowno pierwiastka meskiego jak i zenskiego. I tu p.
                Sroda calym swoim, pozal sie..., autorytetem niczego nie zmieni.
                Pozdrawiam
                BRO
                • Gość: kicia Re: czy Bóg jest zinteresowany losem sierot ??? IP: *.acn.waw.pl 01.01.08, 16:45
                  nie kazda rodzina jest dobra. prawdopodobnie właśnie to miała na
                  mysli pani środa. jeżeli są zbyt duże oczekiwania co do dzieci to
                  też nie jest dobrze. jeśli jest pogoń za pieniądzem, bez innych
                  wartości , to jak wychowa się dzieci? jeżeli ojciec lub matka pije i
                  bije to chyba lepsza jest rodzina niepelna. jest w naszym
                  społeczeństwie bardzo duzo rodzin patologicznych. jest też dużo tzw
                  dobrych rodzin, gdzie nie ma zrozumienia dla potrzeb dzieci
                  (bynajmniej nie chodzi mi o pieniądze). być może pani Środzie
                  chodziło właśnie o takie rodziny dysfunkcyjne.
                  • Gość: bro2001 Re: czy Bóg jest zinteresowany losem sierot ??? IP: *.aster.pl 01.01.08, 18:08
                    Cytat wystarczajaco jasno mowi o co chodzilo Srodzie i nie trzeba dodatkowych
                    tlumaczen.
                    To, ze rodziny sa roznorodne, dobre i dysfunkcyjne wiadomo nie od dzis.
                    Problem w tym by te dysfunkcyjne wspierac i kultywowac dobry model rodzin.
                    "Bidule" jako ochronki powstaly jako odpowiedz na wielka potrzebe zapewnienia
                    wielkiej liczbie dzieci jakichkolwiek opieki. Chodzilo o dzieci, ktore nie
                    znalazly juz miejsca u najdalszej nawet rodziny.
                    Nasz swiat upatruje w "bidulach" lepsze srodowisko dla dziecka niz rodzina i to
                    jest koszmar. Sroda niestety jest jedna z tych osob uzurpujacych sobie prawo do
                    autorytatywnych opinii, ktore ksztaltuja poglady wielu w kierunku rozmydlenia
                    wychowawczej roli rodziny.
                    Powtarzam najgorsza nawet rodzina jest lepsza od "bidula". Oczywiscie Sroda
                    wskazalaby na rodziny patologiczne o deiacjach przestepczych. Zapytam: Nie ma
                    "biduli" gdzie zdarzaja sie wychowawcy dewianci?

                    Problem nie w tym, ze zdarzaja sie patologie. Problem w tym, ze czlowiek
                    (dziecko) potrzebuje przynalezec do rodziny, byc czyims dzieckiem. W "bidulu"
                    najlepszy nawet wychowawca nie moze preferowac zadnego dziecka. I to jest ich
                    dramat: Nie naleza do nikogo, sa niczyi.
                    Sroda podnoszac problem egoizmu w rodzinie robi to bardzo perfidnie.
                    Czym innym jest bowiem tepic egoizm a czym innym przypisywac egoizm rodzinie
                    jako srodowisku gdzie egoizm sie legnie.
                    Jest to perfidny, prowadzacy do wykoslawionych pogladow, z gruntu falszywy sad.
                    Sroda jest zbyt inteligentna by nie wiedziala co mowi lub pisze. Robi to
                    swiadomie dla podparcia swoim "autorytetem" trendu jaki staje sie powszechny we
                    wspolczesnym swiecie, trendu gdzie to prawo doroslego do zadpokojenia swoich
                    pragnien, ambicji czy zachcianek jest wazniejsze niz prawo dziecka do poczucia
                    bezpieczenstwa, milosci, przynaleznosci i rozwoju.

                    Pozdrawiam
                    BRO
                    • Gość: bro2001 Re: czy Bóg jest zinteresowany losem sierot ??? IP: *.aster.pl 02.01.08, 14:59
                      Powracam do sprawy raz jeszcze.
                      Jesli to doniesienie jest sygnalem, ze polityka obecnego rzadu wobec rodzin
                      zastepczych zmieni sie w stosunku do tego co w tej sprawie zaczela robic Kluzik
                      - Rostkowska to mile slowa p. premiera wygloszone w expoze ale nie tylko okaza
                      sie funta klakow warte.
                      Na rodziny zastepcze nie trzeba wielkich pieniedzy. Utrzymanie dziecka w
                      "bidulu" kosztuje duuuzo wiecej niz w rodzinie zastepczej. Trzeba wiecej
                      przychylnosci wobec tej formy rozwiazanie problemu "dzieci niechcianych", moze
                      nieco poprawienia prawa. Jesli udaloby sie zamknac kilka biduli a dzieci
                      umiescic w rodzinach zastepczych rachunek z pewnoscia bylby dodatni. Nie mowiac
                      o szczesciu dzieci.
                      Oczywiscie jakas forma monitoringu takich rodzin, wspieranie psychologiczne, byc
                      moze administracyjne byloby nieodzowne. Nadzor nad "bidulami" tez przeciez
                      funkcjonuje wiec kosztowac to wiecej nie bedzie.
                      Pozdrawiam
                      BRO
      • pos3gacz Re: czy Bóg jest zinteresowany losem sierot ??? 31.12.07, 13:51
        olszewski.andrzej napisał:

        > To że chrześcijanie, na ogół się
        > do tego nie stosuja, to już jest inny problem.

        > <a
        href="www.misjanadziei.org.pl/artykuly/biblijne_podstawy.html"

        target="_blank">www.misjanadziei.org.pl/artykuly/biblijne_podstawy.ht
        ml</a>
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        A jak mają się stosować,kiedy widzą,że ich nauczyciele też do tego
        się nie stosują.Stosując spowiedź pochwalają postępki swoich
        podopiecznych,którzy wiedząc o tym,że nawet najgorszy uczynek nie
        przyniesie żadnej odczuwalnej kary a jedynie wirtualną -=- czynią
        dalej co czynili do tej pory,czyli czynią ZŁO drugiemu człowiekowi.
      • maaac Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 12:16
        > Dziewczyna nazywa sie Marzena Wladzi. IMIE jej to MARZENA (!!!)
        wiec
        > nie wiem dlaczego artykul w 2/3 mowi o WLADZI (pewnie skrot od
        > imienia WLADYSLAWA, ktora nota bene nie jest bohaterka ani plakatu
        > raklamowego ani artykulu) (sic!)

        Marzenia Władzi - tak ma na imię dziewczynka z plakatu - udało się
        spełnić.

        :))))))))))))))))))) Marzena Wladzi - a marzenia Władzi.
      • Gość: romek Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 13:29
        Ja zaś na początku widziałem, że dziewczynka ma na imię Romka, potem
        okazało się, że Władzia. Oczywiście w tej sytuacji wnioskuję,
        że "Romka" to przynależność (pochodzenie?) dziewczynki z Romów. Czy
        ta informacja jest aż tak istotna, by przytaczać ją? Ta dziewczynka
        chyba jest przede wsystkim Polką! Czy gdyby była Żydówką lub
        Kaszubką to też natychmiast podanoby to do wiadomości? Bardzo mi się
        to nie podoba.
    • pos3gacz Poloska mentalność i moralność! ! ! 31.12.07, 12:11
      Czy znajdzie się taki mądry w tym kraju,który wytłumaczy mi jak
      to jest -=- państwo finansuje facetów w sukienkach głoszących
      szczytne hasła obrony życia poczętego,natomiast już dzieci ich nic
      nie obchodzą.Są pieniądze na porąbane pomysły Rydzyka,są pieniądze
      na budowę Światyni Głupoty Polskiej[tego inaczej nazwać nie można],
      są pieniadze na katechezę w szkołach publicznych finansowanych przez
      państwo,są pieniądze na opłacanie ZUS-u kleru z państwowej kasy.
      NIE ma pieniędzy na Rodzinne Domy Dziecka,NIE ma pieniędzy na
      ratowanie życia i zdrowia nie tylko dzieci ale i dorosłych,
      NIE ma pieniędzy na naukę i prościej mówiąc -=-nie ma pieniędzy na
      nic co dotyczy zwykłych obywateli Polski.
      Są pieniądze na fanaberie posłów i senatorów,są pieniądze na
      podwyżki dla siebie,są pieniadze na odprawy posłów i senatorów
      i do tego nie małe.
      Później wielkie zdziwienie,że tak mało rodzi się dzieci i wychodzi na
      to,że wszystkiemu jest winien garbaty,gdyż ma proste dzieci.
    • Gość: rodzina zastepcza Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 31.12.07, 12:44
      Chciałam napisac Wam pare słów o tym jak to jest być rodzicem
      zastepczym. Czytam wasze posty i widzę jeden watek zwalania winy
      całego świata na kościół i drugi kasa.
      Jestesmy rz od dwóch lat jezeli chodzi o kase to dostajemy 650zł na
      dziecko.Z tych pieniędzy musimy wyżywic dzieci, ubrać, kupic
      podreczniki, odłozyć na wakacyjny wyjazd i sfinansowac leczenie
      dzieci. Dlaczego mamy 650zł? Bo mamy na papierze dzieci zdrowe i w
      wieku ponad 7 lat i wg ustawy tyle nam sie należy. W rzeczywistości
      dwoje z nich ma Poalkoholowy Zespół Płodowy( uszkodzenia mózgu-
      encefalopatie). Dostalismy je jako dzieci zdrowe a że to my
      wynaleźlismy im chorobe to nasz problem. DD dawał im leki na
      uspokojenie żeby mieć z nimi spokój a my chcielismy im pomóc bo
      widzielismy że sa chore. Diagnoza i wstepne laczenie trwało 1,5
      roku. Leczymy je na własny koszt w ramach tych 650zł.Po pół roku
      bycia u nas okazało się że dzieci moga mieć AIDS a Dom dziecka nie
      zlecił nawet tego badania bo po co? Przeszlismy przez piekło bo mamy
      też dwoje własnych, na szczęście są zdrowe. Okazało sie też że nie
      maja uregulowanej sytuacji prawnej. Jak to się stało że ich ojciec
      schizofrenik nie miał nawet ograniczenia władzy rodzicielskiej
      pojecia nie mam. O to też nie zadbał dom dziecka. Okazało się tez że
      dzieci były bite i molestowane seksualnie dlaczego przez dwa lata
      Dom Dziecka tego nie zauważył i nie pomógł psycholog. Piszecie że
      rodzina zastepcza to jak normalna rodzina która pomocy nie dostaje i
      nie oczekuje jej. A w jakiej normalnej rodzinie dzieci tyle
      przechodzą ( nie jeden dorosły tego nie zazna przez całe życie)
      Zostalismy z tymi dziećmi i ich problemami sami.
      Do tej pory nie wiemy w niektórych momentach jak im pomóc . Czy tak
      powinno być? Czy gdybyśmy nie kochali tych dzieci i nie czuli tego
      co robimy te 650zł byłoby tak wielim zarobkiem za tyle stresów i
      problemów. Do tych pieniędzy doliczcie sobie jeszcze ok.1000zł
      pensji dla jednego opiekuna czy to naprawde takie wielkie pieniadze
      za taka prace?
      Nie bedzie rodzin zastepczych, ba te co juz nimi sa tez się rozwiażą
      jeżeli Państwo będzie nam tak "pomagać" a społeczeństwo tak
      traktować. Szczęśliwego Nowego roku zyczymy z 5 naszych dzieci.
      • Gość: mm Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 13:56
        Dołaczam sie ze swoimi doświadczeniami w prowadzeniu rodziny
        zastępczej. Jestem nią od 7.lat. Nie prowadzę rodzinnego domu
        dziecka, więc nie otrzymuje żadnej pensji. Mam tylko 840 zł na
        dziecko. Z tego trzeba ubrać, wyżywić, kupić podręczniki, odłożyć na
        wajacje, ale przede wszytkim leczyć i resocjalizować. Zastępczy syn
        trafił do mnie w wieku 10.lat z całym bagażem doświadczeń społecznie
        patologicznej rodziny i jako niemal analfabeta. W jego
        wielopokoleniowej, wielorodzietnej rodzinie nikt nigdy nie pracował.
        Żyję wyłacznie z opieki społecznej i tego co męskiej części rodziny
        uda sie ukraść. Dziecko było wstępnie diagnozowane przez psychologa
        sądowego. Jakos nikt nie dopatrzył sie lęków, psychoz i fobii, z
        którymi latami teraz walczymy. Otrzymujesz cudze dziecko nie znając
        jego psychologicznej osobowościstruktury, historii rodziny i
        zaczynasz pracę od podstaw. Bo wszytsko jest ważne. Trzeba nauczyć
        jak trzymać widelec, myć zęby, jak używac wielu urządzeń. Trzeba
        pokazać jak funkcjonuje rodzina. Nauczyć pracy i obowiązków. Acha, i
        jeszcze należy utrzymywac kontakt z rodzina biologiczną, gdzie
        dzieciakowi każdorazowo robi sie wodę z mózgu. Dzieciak jest
        związany z rodzeństwem, czuje sie też lojalny wobec matki - jak w
        takiej sytuacji krytykowac ich zachowania i życiowe postawy. jak
        postapić, kiedy brat "zastępczego syna" okrada nasz dom? A pomoc?
        Żadnej pomocy nie otrzymałam. I nie chodzi o wsparcie materialne.
        Pomoc psychologa ? Prosze bardzo - w kolejce czeka sie kilka
        miesięcy. Pomoc sądu rodzinnego? oczywiście - na sprawę czekasz
        wiele tygodni, sędzia ma dla Ciebie 20. minut, bo na wokandzie jest
        15. spraw. Wyznacza do pomocy kuratora, który zjawia się u Ciebie w
        domu po 5. miesiącach od sprawy. To jest kurator społeczny, który ma
        swoją pracę zawodową i 10. innych dzieciaków. Pomoże jak trafisz na
        sensownego. Prywatny psycholog, czy w naszym przypadku już
        psychiatra to wydatek ok. 80 zł za sesję. Ale wydajesz ciągle
        jeszcze na korepetycje. Pedagog w ośrodku MOPR, któremu z obowiązku
        podlegamy i o którego istnieniu dowiedziałam sie w 7. roku
        prowadzenia rodziny zastępczej zrobił wiecej złego niż wszyscy razem
        wzięci. Pani - niewiele lat po studiahc - przy dziecku kazała
        wyliczac na co wydaję pieniądze. I komentować. Proszę sobie
        wyborazić, jak bardzo to pomogło w wychopwaniu zbuntowanego
        nastolatka z emocjonalnymi problemami. Pomoć państwa? W mojej ocenie
        nieskuteczna i zniechęcająca. Dziecji, które przychodzą do rodzin
        zastępczych powinny być pod stałą opieką psychologa, a rodziny mieć
        możliwość uczestniczenia w terapiach i zajęciach warsztatowych. I to
        nie wtedy, kiedy człowiek jest już zniechęcowny dociekaniem, co się
        z dzieckiem dzieje, skąd wynikają jego zachowania, jak i gdzie je
        diagnozować. I nie wtedy, kiedy na wizytę i terapię u psychologa
        czeka sie kilka miesięcy. Ja dostałam dziecko jak paczkę na poczcie.
        Owszem jest adres nadawcy. Ale nikt nie jest przygotowany na to co w
        paczce znajdzie. Nie ma instrukcji obsługi. Nie można składać
        reklamacji. Nie wiadomo co i dlaczego nie działa. A do emocji
        dziecka jest także problem z własnymi emocjami. Nikt w normalnej
        rodzinie nie przezywa takich frustracji. Wiele rodziców po kilku
        latach funkcjonowania w takich emocjach nadaje sie na psychoterapię.
        Dla państwa i Państwa to tylko problem pieniędzy. Dla nas to "nasze"
        dzieci.
        • Gość: mm zastępcza mama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 14:20
          cd. mojej wypowiedzi. Moje rozgoryczenie dotyczy nieskuteczności
          psychologicznego wsparcia koniecznego dla funkcjonowania takich
          rodzin. Niektóre rodziny nie będą jej potrzebowały, ale dla innych
          to naprawdę konieczność. Sama idea rodzicielstwa zastępczego jest
          wspaniała i daje możliwość spełnienia się w macierzyństwie i
          społecznej roli wielu osobom. Nie żałuję, że stałam się rodzina
          zastępczą. Ale jestem zniechęcona i sfrustrowana "wsparciem państwa"
          i systemem funkcjonowania takich rodzin. Koniexczne jest odejście od
          domów dziecka i działanie rodzin zastępczych. Ale na zdrowych
          zasadach. Teraz to jest "róbta co chceta". Metoda prób i błędów.
    • Gość: Wolfgang Wickler Niech wygrywają silniesi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 12:55
      Zgadza się ze stanowiskiem prof. Środy; kościół na każdym kroku
      podkreśla potrzebę ochorny każdego zarodka ludzkiego, gdy tymczasem
      warunki społeczne, rodzinne w Polsce są przyczyną tragedii dzieci
      narodzonych. Uważam, że państwo tym bardziej powinno inwestować w
      rozwój nauki by można było juz na etapie wczesnego życia
      prenatalnego orzec, czy dziecko, które ma się narodzić będzie
      zdrowe, silne i atrakcyjne fizycznie oraz inteligentne i nie będzie
      miało zaburzeń psychicznych, patogennych. Jeśli zarodek (płód)
      przejdzie pozytywnie badanie kobieta powinna donosić ciąże. Jeśli
      nie, powinien być przymusowo przeprowadzony zabieg aborcji.
      Przymusowo, bo dziecko to nie własność i zabawka kobiety, tylko
      dobro wspólne i dlatego to państwo (reprezentujące interesy ogółu
      społeczeństwa) powinno mieć prawo decydowania o życiu. To na co
      zwraca uwagę prof. Środa - kobieta urodzi, a potem dziecko porzuci,
      bo np. chore, lub rodzice się rozwiodą (wiadomym jest, że małżeństwo
      to sztuczna instytucja, podczas gdy człowiek jest poligamiczny) -
      państwo nie może na to pozwolić - by los dziecka zależał od
      zachcianek rodziców. Stąd przymusowa aborcja gorszych, brzydkich,
      nieudanych ludzi. Natomiast dzieci zdrowe, piękne, mądre, nawet
      jeśli zostaną bez rodziców - zostaną przygarnięte przez rodziny
      zastępcze lub państwo, które jest zainteresowane w selekcji
      społecznej, tym by obywatelami byli ludzie o odpowiednio
      wartościowych parametrach, a nie nieudacznicy, kryminaliści, chorzy.
      Należy dbać o czystość, podwyższony standard społeczeństwa. Tylko
      zatem selekcja, dokonywana niczym w Sparcie, na embrionach, płodach
      ale i nowonarodzonych (jeśli już tak by się zdażyło) jest inwestycją
      w przyszłość, w wielkość Narodu - Polskiego i Europejskiego!!!!
      Kościół broni słabszych. Natura broni silnych przez selekcję. Natura
      nie zamyka nas w sztucznych bo ufundowanych na moralności
      chrześcijańskiej okowach małżeństwa monogamicznego; przeciwnie -
      uczyniła nas poligamistami, tak w relacjach seksualnych jak i w
      kwestii wychowywania dzieci - nie tylko przez rodziców, ale przez
      całą społeczność. Niech wygrywają Silniejsi! Niech giną słabsi!
      Dosyć morlaności słabszego
      • pos3gacz Re: Niech wygrywają silniesi! 31.12.07, 14:02
        Gość portalu: Wolfgang Wickler napisał(a):

        > Zgadza się ze stanowiskiem prof. Środy; kościół na każdym kroku
        > podkreśla potrzebę ochorny każdego zarodka ludzkiego, gdy
        tymczasem
        > warunki społeczne, rodzinne w Polsce są przyczyną tragedii dzieci
        > narodzonych. Uważam, że państwo tym bardziej powinno inwestować w
        > rozwój nauki by można było juz na etapie wczesnego życia
        > prenatalnego orzec, czy dziecko, które ma się narodzić będzie
        > zdrowe, silne i atrakcyjne fizycznie oraz inteligentne i nie
        będzie
        > miało zaburzeń psychicznych, patogennych. Jeśli zarodek (płód)
        > przejdzie pozytywnie badanie kobieta powinna donosić ciąże. Jeśli
        > nie, powinien być przymusowo przeprowadzony zabieg aborcji.
        > Przymusowo, bo dziecko to nie własność i zabawka kobiety, tylko
        > dobro wspólne i dlatego to państwo (reprezentujące interesy ogółu
        > społeczeństwa) powinno mieć prawo decydowania o życiu. To na co
        > zwraca uwagę prof. Środa - kobieta urodzi, a potem dziecko
        porzuci,
        > bo np. chore, lub rodzice się rozwiodą (wiadomym jest, że
        małżeństwo
        > to sztuczna instytucja, podczas gdy człowiek jest poligamiczny) -
        > państwo nie może na to pozwolić - by los dziecka zależał od
        > zachcianek rodziców. Stąd przymusowa aborcja gorszych, brzydkich,
        > nieudanych ludzi. Natomiast dzieci zdrowe, piękne, mądre, nawet
        > jeśli zostaną bez rodziców - zostaną przygarnięte przez rodziny
        > zastępcze lub państwo, które jest zainteresowane w selekcji
        > społecznej, tym by obywatelami byli ludzie o odpowiednio
        > wartościowych parametrach, a nie nieudacznicy, kryminaliści,
        chorzy.
        > Należy dbać o czystość, podwyższony standard społeczeństwa. Tylko
        > zatem selekcja, dokonywana niczym w Sparcie, na embrionach,
        płodach
        > ale i nowonarodzonych (jeśli już tak by się zdażyło) jest
        inwestycją
        > w przyszłość, w wielkość Narodu - Polskiego i Europejskiego!!!!
        > Kościół broni słabszych. Natura broni silnych przez selekcję.
        Natura
        > nie zamyka nas w sztucznych bo ufundowanych na moralności
        > chrześcijańskiej okowach małżeństwa monogamicznego; przeciwnie -
        > uczyniła nas poligamistami, tak w relacjach seksualnych jak i w
        > kwestii wychowywania dzieci - nie tylko przez rodziców, ale przez
        > całą społeczność. Niech wygrywają Silniejsi! Niech giną słabsi!
        > Dosyć morlaności słabszego
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxz
        OT,Hitlerek się odezwał.On też próbował oczyścić rasę PANÓW.
        • Gość: Hans Kloss Zagrożenie faszyzmem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 15:35
          Faszyzm to patologia. Faszyzm nie ma jednak szans na rozwój. Jednym
          z powodów jest to, iż na Świecie przychodzi rodzi się coraz
          wiecej "kolorowych" w stosunku do "białych". Nie mówiąc już o tym,
          że białych blondynów ma w ogóle nie być za około 200 lat. Do Europy
          napływa i rodzi się w niej coraz więcej "kolorowych", najczęściej
          wyznania muzułmańskiego. Tak, faszyzm to patologia, kościół
          katolicki jest zły. Ciekawe, co będziemy mówić już niedługo, kiedy
          będzie powstawał meczet przy meczecie (tak jak teraz w odebranym
          Serbom Kosowie). Chyba nic nie powiemy tylko zwiesimy głowy w
          obawie, żeby nie narazić się jakiemuś "kolorowemu" muzułmaninowi.
          Ach ten faszyzm - faszyzm i skini. Tak to prawdziwe zagrożenie na
          przyszłość.
    • Gość: Bogusław Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.adsl.inetia.pl 31.12.07, 13:27
      Ludzie!
      Te dzieci nigdy nie powinni się znaleć w żadnym domu dziecka.
      Napewno mają biologicznych rodziców,ale nasz system pomocy
      społecznej ogranicza się do odbierania dzieci z byle błachego powodu
      np.brak bieżącej wody,brudne firany,mama chlapła sobie kielicha i
      nakryła ją policja,oraz podobne przypadki.
      No my z naszych podatków musimy utrzymywać te biedaki.
      • ellw41 Re: Dziewczynka z plakatu straciła dom 31.12.07, 20:37
        poieram BOGUSLAWA,czasem wystarczy preteks by zabrac dzieci
        rodzinie której wystarczyła by pomoc z MPSU,przychologa,dać
        prace,lokum socjalne...Więzów rodzinnych danej rodziny nie zastapi
        ani DOM DZIECKA ani rodzina zastępcza...NIE ma tej miłości jaka jest
        w takiej rodzinie....
        • Gość: rodzina zastepcza Re: Tak to jest dać dzieci ateistom IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 31.12.07, 14:38
          A ja zastanawiam się jak to jest że naszemu Państwu opłaca się
          trzymać dzieci w Domach dziecka gdzie na jedno dziecko wydaja od
          2500 do 3000 zł? Jak to jest że to samo dziecko trafia do rodziny
          zastępczej i na to samo dziecko otrzymuje ona 650 zł lub 840zł i jak
          widzicie te rodziny moga dzieci kształcić leczyć i wychowywać je
          nie żebrając o pomoc.Bidule maja kase ponad 3 razy wieksza i dzieci
          nie maja nic, z dziecmi nie robi sie nic a placówki maja tylko
          postawe roszczeniowa i żebraczą w stosunku do społeczeństwa.
          Dlaczego przy takich kosztach bidule dalej sie opłacają?
          I jeszcze jedno strajkują lekarze, pielegniarki i górnicy walcza o
          swoje zarobki a rodziny zastepcze i rodzinne domy dziecka jak maja
          walczyć o lepsze jutro dla dzieci- o podwyzke równą choć inflacji?
          Od kilku lat nikt nie zwraca na nas uwagi nowa ustawa zagineła w
          rządzie a miała min. nakazywać Domom Dziecka dzieci leczyc i
          diagnozować.
          Dlaczego tak wszyscy o rodzinach zastepczych zapomnieli? I dziwicie
          sie teraz że akcja Szukam Domu jest zawieszona, bardzo dobrze gdyby
          Andrzej jej nie zawiesił nie byłoby nawet tej dyskusji. To jest nasz
          krzyk o pomoc, szkoda tylko że nie wielu ludzi go słyszy.
          • Gość: sweet-sweet przypadek "naszych dzieci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 17:55
            - Halo! Jesteś tam?
            To na gg woła moja przyjaciółka z Katowic, zajmująca się podobnie
            jak ja, pomocą rodzinom dzieci z ADHD.
            - Witaj! - odpowiadam. Jestem, co się stało?
            - Szukaj na gwałt rodziny zastępczej dla czteroletniego chłopczyka!
            On jest z Twojego terenu. Ma potworne ADHD, za sobą makabryczne
            przejścia: na jego oczach matka zabiła ojca! Dziecko było tak
            nieznośne w pogotowiu rodzinnym, że oddano go na obserwację do
            psychiatryka! Rób coś, na miłość boską, bo szukają dla chłopca
            miejsca w ośrodku dla dzieci upośledzonych umysłowo.’
            Przez myśl przebiegają mi wszystkie znane mi rodziny zastępcze, ale
            żadna nie podejmie się tego wyzwania. Znam problem i wiem, że
            chłopiec wymaga specyficznych oddziaływań wychowawczych i ostatnim
            świństwem byłoby zwalić dzieciaka na głowę ludziom nie znającym tej
            problematyki. Jeszcze przez chwilę robię przegląd rodzin
            zastępczych… i nagle wpadam na pomysł: dlaczego nie ja? Całe życie
            myślałam o tym, że gdy mój syn się usamodzielni i pozostanie „puste
            gniazdo” – zapełnimy je dziećmi potrzebującymi rodziny. Nadarzała
            się okazja. To był 21 lipca 2005 roku.
            Jeszcze telefon do ośrodka adopcyjnego … i okazało się, ze chłopczyk
            ma malutką, 14-miesięczną siostrzyczkę. Ze względu na jego agresywne
            zachowania w stosunku do wszystkich dzieci odseparowano go od niej.
            Wystąpiliśmy więc do sadu rodzinnego o ustanowienie nas rodziną
            zastępczą dla obojga rodzeństwa.
            Po dziesięciu dniach przebywania w szpitali psychiatrycznym dziecko
            należało wypisać ponieważ tak stanowi prawo. I tu był problem,
            ponieważ dom dziecka w mojej miejscowości nie chciał go przyjąć z
            racji wcześniejszego poznania jego zachowań i dyrekcja nie chciała
            brać na siebie odpowiedzialności za niebezpieczeństwo, jakie
            stwarzał chłopiec wobec innych dzieci (prawdopodobnie kopał je, bił,
            dusił, gryzł dotkliwie itp.). W szpitalu wymagał stałego nadzoru
            personelu. Jednak, kiedy okazało się, ze ostatecznie skierowano
            chłopca do tego domu dziecka. Dzięki temu mogłam chodzić tam, by
            obserwować jego zachowanie w różnych sytuacjach. Byłam zdecydowana:
            zrobię wszystko, by dziecko to, tak potwornie skrzywdzone przez
            świat dorosłych nigdy więcej nie doznało krzywd od nich! Sprawa
            odbyła się 5 września i mogliśmy oboje dzieci zabrać do naszego
            domu! Chwilowa radość szybko zmieniła się w przerażenie: chłopiec
            okazał się dzieckiem nie do opanowania; trzeba było natychmiast
            sprzątnąć wszystko z pola zasięgu jego oczu i rąk! Dosłownie
            wszystko, co miało jakąś wartość. Nie przyzwyczajeni do tego typu
            zachowań chowaliśmy wszystko, by chłopiec po prostu nie zniszczył,
            piloty, telefony komórkowe, różnego rodzaju urządzenia jak sprzęt
            video, komputer, itp. W drzwiach od pokoi musieliśmy powykręcać
            klamki, by chłopiec nie poruszał się sam po mieszkaniu: kiedyś
            zajmując się jego siostrzyczką nie zauważyłam, jak niepostrzeżenie
            wyszedł do łazienki, poodkręcał różne pojemniki z środkami
            chemicznymi, jakie w łazience bywają. Całe szczęście, że zauważyłam
            to, zanim jego siostrzyczka nie napiła się któregoś!!! Ogrom
            odpowiedzialności za bezpieczeństwo powierzonych nam dzieci był tak
            wielki, że w pierwszym tygodniu pobytu chłopca u nas nie przespałam
            spokojnie ani jednej nocy obawiając się, by chłopcu nie przyszło
            czasem do głowy zabawić się w „zabijanie tatusia”. Kto tego nie
            przeżył, nie jest w stanie zrozumieć, co wówczas czułam. Chłopiec
            miał zaburzenia snu, potrafił budzić się o pierwszej w nocy i
            buszować po całym mieszkaniu, podczas gdy my spaliśmy snem
            sprawiedliwego. Koniecznością okazało się zamontowanie w drzwiach do
            pokoju chłopca zasuwę, by nie wychodził w nocy, a okna wymienić na
            te z klamkami na kluczyki, ponieważ pewnego dnia otworzył okno i w
            ostatniej chwili zapobiegłam wypadnięciu jego siostrzyczki z okna.
            Pierwszy miesiąc to był koszmar nie do opisania. I choć przeraził
            mnie ogrom odpowiedzialności za te dzieciaczki, nigdy nie żałowałam
            swojej decyzji stworzenia chłopcu rodziny. Wiele jeszcze kosztował
            nas proces „uspołeczniania” chłopca, dzisiaj to fajny,
            zdyscyplinowany prawie siedmiolatek, jego siostrzyczka ma prawie
            cztery latka, a po roku oczekiwania dołączyła do rodzeństwa ich
            maleńka siostrzyczka. I choćby przeciwnicy rodzicielstwa zastępczego
            psy wieszali na rodzicielstwie zastępczym, choćby uważali nas za
            wariatów albo za biznesmenów robiących kasę na „biednych dzieciach”,
            nikt nie jest w stanie zabrać mi radości z pewności, że uratowałam
            jedno istnienie przed największą krzywdą, jaka mogła spotkać
            normalnie rozwijające się dziecko: przed umieszczeniem go w miejscu,
            w którym pojawiłoby się z pewnością upośledzenie wtórne. Tam zawsze
            byłby grzeczny, bo na „ogłupiaczach” – nie stwarzałby problemów
            wychowawczych, bo szybko poradzonoby sobie z jego niesubordynacją
            stosując leki „wyciszające”. A nasz chłopczyk funkcjonuje bez leków
            choć jeszcze w kontaktach z rówieśnikami nie jest najlepiej. Ale
            wszystko przed nami. Moja radość, że pozostała dwójeczka jego
            rodzeństwa nie zaznała „bidulowej rzeczywistości” jest tak ogromna –
            że żadne oszczerstwa kierowane wobec idei rodzicielstwa zastępczego
            nie są w stanie jej przytłumić. I każdy dzień potwierdza, że
            podjęłam słuszną decyzje. Oby wszyscy powołujący się wartości
            chrześcijańskie podjęli się dać miejsce w swoim serce jednemu z
            sierot, a problem domów dziecka zniknie z powierzchni Polski. Tego
            Wam wszystkim życzę.



      • Gość: opieun zastępczy Re: sam jestem z Domu Dziecka, więc wiem, jaka IP: *.elpos.net 31.12.07, 17:25
        odpisuję na twój post, gdyż poruszył mnie. sama też z mężem
        wychowuję czwórkę dzieci w jednej z form rodzicielstwa zastępczego.
        moi wychowankowie mają już po osiemnaście lat i kontynuują naukę w
        szołach średnich.
        Prawdą jest fakt, że aby coś osiągnąć trzeba też dawać z siebie.
        gdy będzie tylko dawał opiekun, a wychowanek spocznie na wygodnej
        pozycji konsumenta, to nie wiele sie tu wydarzy.mam to we własnym
        domu.
        tobie zaś z całego serca gratuluję. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
      • olszewski.andrzej link do art. w Życiu Warszawy 31.12.07, 17:50
        Władzia znowu czeka na dom i rodzinę
        autor: MAGDA KAZIKIEWICZ, mz, 2007-12-13, Ostatnia aktualizacja: 2007-12-13

        Stowarzyszenie Misja Nadziei pomogło znaleźć rodzinę zastępczą dla niemal trzech
        tysięcy dzieci. Z powodu złego prawa zostało zmuszone do przerwania akcji >>>

        węcej

        www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&news_cat_id=16&news_id=175776&layout=1&forum_id=51687&page=text
      • pos3gacz Re: społeczeństwo nie jest temu przychylne 31.12.07, 16:42
        minipolak napisał:

        > Nie wierze w to. Kraj katolicki
        > i nie jest przychylny rodzinom zastepczym.
        > To tak jak w jakims kraju rad.
        XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
        Bo widzisz idioto-=-nie wierzysz tylko dlatego,że Ci o tym księżulo
        nie powiedzieli.Oni Ci o tym nie powiedzą,gdyż sami w tym procederze
        maczają swoje brudne łapy.
        Włóż okulary korekcyjne i umyj uszy,gdyż tylko wietrzenie nie
        wystarczy aby coś usłyszeć wiecej niż to co z ambony.
      • Gość: sylwia1951 Re: społeczeństwo nie jest temu przychylne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 19:19
        Co wspólnego ma kraj katolicki, do chorej polityki prorodzinnej ?! Najpierw należy wspierać np. niezaradną rodzinę bioologiczną, a rodzina zastępcza to ostateczność ! Co to za nowa moda - RODZINA ZASTĘPCZA ??? !!! Czy ktoś co to wymyśla przez chwilę pomyślał o wszystkich narodzonych już dzieciach ??? Bo jak narazie to nienarodzone są ważniejsze niż te co już przyszły na świat echhhh
        • olszewski.andrzej Re: społeczeństwo nie jest temu przychylne 31.12.07, 19:28
          Gość portalu: sylwia1951 napisał(a):

          Co to za nowa moda - RODZINA ZASTĘPCZA ??? !!!

          Dziwne jest to Twoje pytanie. To nie jest moda to KONIECZNOŚĆ !!!

          Dlaczego nie zadasz pytania, - Co to za moda na domy dziecka ?? a tam jest
          osadzonych ponad 20 tysięcy dzieci i z roku na rok tych dzieci niestety przybywa.
          • Gość: sylwia1951 Re: społeczeństwo nie jest temu przychylne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 20:07
            Rodzina zastępcza owszem, ale dla dzieci które nie mają rodziców z różnych przyczyn (np. śmierć rodziców, patologia, porzucenie ...)

            Znam wiele rodzin popegeerowskich, gdzie nie wyciągnięto w porę do biologicznych rodziców ręki, a teraz ich dzieci to "kandydaci" do wychowywania przez obce im osoby ... koszmar !!! W dwóch zdaniach nie jestem w stanie opisać tego ... chyba lepiej wesprzeć rodzinę biologiczną jak z jakiś powodów nie domaga niż doprowadzać do tego, że dzieci muszą potem wychowywać obce osoby ?!
        • pos3gacz Re: społeczeństwo nie jest temu przychylne 01.01.08, 00:59
          Gość portalu: sylwia1951 napisał(a):

          > Co wspólnego ma kraj katolicki, do chorej polityki prorodzinnej ?!
          Najpierw nal
          > eży wspierać np. niezaradną rodzinę bioologiczną, a rodzina
          zastępcza to ostate
          > czność ! Co to za nowa moda - RODZINA ZASTĘPCZA ??? !!! Czy ktoś
          co to wymyśla
          > przez chwilę pomyślał o wszystkich narodzonych już dzieciach ???
          Bo jak narazi
          > e to nienarodzone są ważniejsze niż te co już przyszły na świat
          echhhh
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Kto mówi o kraju katolickim???Jest mowa ale o kościele katolickim co
          to co innego mówi,co innego myśli i co innego robi.
          Wytłumacz mi proszę,kto doprowadził do tego,że istnieją tzw.rodzinny
          niezaradne i dlaczego istnieją.Działanie kościoła katolickiego polega
          na tym,aby baranki były zawsze posłuszne i pokorne i słuchały
          tzw.""pasterzy"".Samodzielne myślenie to grzech,samodzielne
          dociekanie prawdy to grzech śmiertelny a już pytanie o cokolwiek
          klechę to już niewybaczalna herezja.
          Wierni mają słuchać i dawać a nie zadawać pytań.
          Najlepszy wierny to taki co to skończył kilka klas,ledwo umie się
          podpisać,z czytaniem u niego są problemy-=-duka słabo albo i wcale
          a najwazniejsze aby potrafił sie prawidłowo żegnać i aby przy tym
          nie pomylił czasem ręki.No i aby nigdy nie odmawiał datków dla
          kleru,pomimo,że sam głodem przymiera to niesie te ostatnie grosze,bo
          ""ksiądz tak kazali"" a ci oszusci opływają w dostatki,tylko z
          podzieleniem się tym z innymi nawet im przez myśl nie przejdzie.
          A,że to jeszcze im mało to jeszcze każą sobie dawać z panstwowej kasy
          i własnie dlatego ta polityka prorodzinna pod wpływem kościoła
          wygląda tak a nie inaczej.
          Mniej na kościół to wiecej zostanie na dzieci.
    • Gość: anna Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.media4.pl 31.12.07, 16:00
      Uwazam, ze ludzie, ktorzy podejmuja sie pelnienia funcji rodziny
      zastepczej powinni miec takie same prawa i przywileje jak prawdziwi
      rodzice. Jestem pelna podziwu dla nich, powinno im sie ulatwiac
      prowadzenie takiego domu, a nie utrudniac ( a w efekcie karac ich i
      dzieci przez zabieranie dieci z powrotem do Domu Dziecka czy do
      innej rodziny).
    • Gość: adwokat Polskie bagno - Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.07, 16:06
      a we Wrocławiu chlopiec, któremu prezio Dutkiewicz obiecał mieszkanie
      i to publicznie w programie TVP2 "Kochaj mnie..." juz dawno został
      wyrzucony na bruk...
      A we Wrocławiu MOPS'iaki tak doglądali 15-letniego Krzysia, że
      zagłodzili go na śmierć.
      Dziewczynkę z plakatu - załatwiono tak, jak załatwiono tego
      chłopaka, i Krzysia, i rodzinę G. i rodzinę K. i rodzinę W. i
      rodzina Betów z Warszawy, i jeszcze inną rodzinę oraz sześcioro
      dzieci z domów dziecka i jeszcze wiele, wiele innych rodzin i osób,
      i dzieci.

      Polecam : www.klementynka.pl

      Dlaczego?

      Bo jest na to zgoda wszystkich w tym kraju, nikt w ich obronie nie
      kiwnie nawet palcem. A najgorsze i przerażające jest to, że
      znakomita większość tych urzędasów chodzi regularnie do kościoła.
      To tam czerpią siłę i moc do załatwiania każdego wiedząc, że każdy
      wydarty grosz to w skali roku pokaźne premie i gwarancja ciepłych
      posadek i tzw. pracy "pracy" od 7 do 15. A potem, niech się nawet
      zawali świat, oni to mają gdzieś.
      Wrzucą coś na tacę, kiwną sobie głowami, niektórzy nawet do komunii
      przystąpią. A wszyscy oni już w niedzielę myslą, jak dobrze zacząć
      nowy tydzień i komu przywalić, kogo okłamać, okraść, oszukać,
      wykorzystać...

      Wrocław utorował drogę, jak załatwiac dzieci i ich opiekunów,
      dlatego bestialstwo wobec dzieci w Polsce - kwitnie!

      Urzędnicy na krzywdzie dzieci stworzyli sobie super biznes mając w
      pogardzie wszystko i wszystkich. To jest największa mafia po
      sprzedajnych prokuratorach i sądach.

      To jest największe zło w tym kraju.
      A KK cierpliwie błogosławi tak jednym jak i drugim...

      To dlatego już milionami obywatele tego kraju spie......ą stąd
      nawet na koniec świata tam, gdzie jeszcze szanuje się człowieka.

      Jedna banda POprawnych zastąpiła inną bandę sprawiedliwych.
      I tak to się wlecze i wlec się będzie... bez końca.

      Polacy bez buta na gardle, to najgorszy naród wśród tzw.
      demokratycznych ludów.

      Bo zawsze i tylko wtedy byliśmy narodem, gdy przyciskano nas
      buciorami obcych.
    • Gość: marek Dziewczynka z plakatu straciła dom IP: *.icpnet.pl 31.12.07, 16:50
      to chyba dobrze, że rodzice tych dzieci się odnaleźli, a to chyba źle, jeśli tworzy się rodziny zastępcze na ilość a nie na jakość no i chyba wreszcie warto przestać robić w sprawie zastępczego rodzicielstwa akcje a zamiast tego zacząć poważną , a nie sterowaną przez wyborczą i przyjąciółkę, debatę
    • Gość: kabak W dobrej sprawie, ale manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 17:12
      Sytuacja dzieci w domach dziecka jest zła, a skandaliczna jest
      polityka państwa, które oszczędza na rodzinnych domach dziecka,
      które są nie tylko znacznie lepsze dla dzieci, ale do tego jeszcze
      tańsze. Osoby prowadzące takie domy opieka społeczna traktuje nie
      jak swoich kolegów po fachu, ale jak ludzi z marginesu żebrzących o
      datki. Państwo liczy się ze związkowcami z państwowych domów
      dziecka, a nie z potrzebami dzieci.
      Ale akurat tragedia dziewczynki, której rodzice zastępczy się
      rozwodzą, nie wynika z postawy urzędników ani państwa. Poprosimy
      mniej manipulacji, nawet w dobrej sprawie.
      • olszewski.andrzej Re: W dobrej sprawie, ale manipulacja 31.12.07, 17:58
        W pewien sposób, to co się dzieje z "dziewczynką z plakatu" jest związane z
        postawą urzędników. Trzeba zadać sobie pytanie, czy w momencie gdy pojawił się
        kryzys w tej rodzinie był ktoś kto mógł, powinien pomóc. Po pierwsze pomoc,
        wsparcie dla tej rodziny zastępczej przyszło zdecydowanie za późno, a po drugie
        nie myślę, że osadzenie dzieci w placówce z perspektywą dorastania w niej, nie
        złą postawą urzędników samorządowych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka