qcykowa
28.04.08, 12:51
Towarzyszko mojej niedoli, co u Ciebie słychać?
Jak miewa się Grześ? I jak starszy synek (imiennik mojego męża)
zareagował na "małego rywala"?
Czy u naszej "współlokatorki" wszystko w porządku? (jak wychodziłam,
to szło ku dobremu)
My obie dobrze miewamy się. Mała ma na liczniku już miesiąc. :) Ja
na innym liczniku mam +10 kg. ;)
Jeżeli chodzi o karmienie, to męczyłam się jeszcze w domu, lecz
Milenka stopniowo przechodziła na butelkę (jej było mało, mnie
bolało i psychicznie nas to wykańczało). W tej chwili przystawiam ją
tylko raz dziennie, a i tak za chwile dostaje normalną porcję mleka.
Chyba bardziej jestem stworzona do chodzenia w ciąży, niż do
karmienia. ;)
Druga sprawa: jej nocne "krzyczki" trwały jeszcze w domu (ok.
tygodnia), o tej samej porze, co w szpitalu. Teraz w razie potrzeby
podajemy jej koperek w saszetkach i masujemy brzuszek. To pomaga i w
nocy przesypia 6-7 godzin.
Tak to w skrócie wygląda.
Pozdrowionka pełne słonka. :)))
M.