Sfera: mamy z niemowlakami zapraszamy na kawę

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.08, 15:03
Po pierwsze, jest zimno.
Naprawdę sporo zimniej, niż w całej Sferze, na terenie której Akademia się znajduje. Od razu zapakowałam małego w polar. Spytałam pani w środku, czy tu tak zawsze, czy może przydarzyła się jakaś awaria. Odpowiedziała, że mają klimatyzację taką, jak pobliski klub taneczny, że kiedy jest więcej dzieci, robi się cieplej (kino ogrzewane widzami) i że za jaki?ś czas planują przejście na własny system chłodzenia, wtedy będzie lepiej.
Po drugie, wchodząc tam, pojęcia się nie ma, ile kosztuje pobyt.
Od piątku do niedzieli za każde rozpoczęte pół godziny płaci się 10 zł., w pozostałe dni 7. Byliśmy przez 45 minut, zapłaciliśmy 20, plus 4.50 za 1 kawę. Powiedzmy sobie szczerze, nie każdego na to stać. W godzinach totalnego zatłoczenia mala bawiło się tam raptem może czworo dzieci.
Po trzecie, panie zajmują się dziećmi powyżej 3 roku życia.
Młodsze muszą przebywać z własnymi opiekunami. Nie, żebym się tego czepiała, jako takiego, ale w takim razie jaki jest sens zapraszania tam młodszych? Że dziecko mniej mi się pobrudzi, niż kiedy puszczę go luzem w Lodomanii na parterze? Fakt, mniej, czysto w Tere-fere mają. Ale to jakby za mało wobec.
Atrakcje atrakcyjne dyskusyjnie. Dla dzieci rocznych jest rodzaj kojca z miękkimi klockami, basen z kulkami i jeszcze jedne, mniejsze, klocki, świetne do jedzenia. Dla starszych tor przeszkód, kredki, kartki, niby kuchnia. Dla dorosłych kilka kawiarnianych stolików, możliwość zamówienia gorących napojów, jedno ciasto.
Kiedy wysyłam syna z nianią na plac zabaw, też ma towarzystwo rówieśników etc., a nie muszę wywalać na to kilkudziesięciu złotych. W malu na Sarnim Stoku jest plac zabaw pod dachem, za tą kawiarnią na końcu korytarza. W Auchan mają tor przeszkód z basenem z kulkami.
Czyli – jestem na nie.
Pełna wersja