josef_kozdon
03.11.03, 16:37
Sytuacja na terenach Wielkopolski i korytarza pomorskiego uległa gwałtownej
zmianie po roku 1918. Wtedy wiele polskich partii politycznych wypowiadało
się za ostrym potraktowaniem niemieckiej mniejszości narodowej na obszarze
byłej Prowincji Poznańskiej i Prus Zachodnich, pomimo podpisania przez
Polskę międzynarodowych zobowiązań ochronnych. Polski polityk, Stanisław
Grabski tak wypowiedział się w Poznaniu w październiku 1919 roku: "Chcemy
nasze stosunki opierać o miłość. Ale istnieje inna miłość dla rodaków, a
inna dla obcych. Ich udział procentowy jest u nas zdecydowanie za duży.
Poznań pokazuje nam drogę, w jaki sposób można udział obcych obniżyć z 14
czy 20 procent do póttora procent. Obcy element musi się zastanowić, czy mu
gdzie indziej nie będzie lepiej. Polska jest tylko dla Polaków." (W
rzeczywistości udział ludności niemieckiej Poznania roku 1918 wynosił około
40%.) W zgodzie z żądaniami innych czołowych polityków Polski, po przejęciu
przez polskie urzędy władzy na tych terenach, niezwłocznie podjęto starania
w celu obniżenia liczebności ludności niemieckiej Wielkopolski i korytarza
pomorskiego. Do opuszczenia Polski, co związane było z utratą posiadanego
majątku, zmuszono w pierwszej kolejności 100 tys. niemieckich urzędników i
osób wojskowych, chociaż w przeważającym stopniu ludność ta od wieków
należała do ludności rodzimej tych ziem. Tu należy także wspomnieć o
niezliczonych aktach stosowania przemocy fizycznej wobec Niemców, co
wspierały także polskie władze, a które nierzadko powadziły do ofiar w
ludziach. Od roku 1920 państwo polskie wzmogło wywierany nacisk na niemiecką
mniejszość narodową stosując nowe metody prawno-administracyjne. Dla
przejęcia niemieckiej posiadłości ziemskiej zastosowano również metodę
wywłaszczeń. Tym sposobem w latach dwudziestych ponad 300 tys. ha ziemi
przeszło w polskie ręce. Tylko w latach 1919-1921 na skutek wywieranej na
ludności niemieckiej presji politycznej, ponad 400 tys. Niemców opuściło
Polskę. W kolejnych latach sytuacja pozostałych w Polsce Niemców nie uległa
zasadniczej zmianie.
Do kolejnego wybuchu objawów wrogości wobec ludności niemieckiej tych ziem
doszło w pierwszych dniach września 1939, kiedy to ludność Polska dokonała
krwawego rozrachunku z niemieckimi mieszkańcami nie tylko Bydgoszczy. W
latach niemieckiej okupacji na terenach tych ponownie panowały
prześladowania, represje, terror, ludność polska i żydowska poniosła wtedy
liczne ofiary w ludziach. Dla przeforsowania własnych celów narodowych reżim
hitlerowski zastosował metodę wywłaszczeń, wysiedleń i wygnań. Do
ostatecznej rozprawy z rodzimą ludnością niemiecką ziem byłej prowincji
Poznańskiej i Prus Zachodnich doszło po roku 1945. Wtedy podjęto się zadania
bezkompromisowego etnicznego "oczyszczenia" terenów, które nigdy poprzednio
nie zamieszkiwała ludność jednonarodowa. Zakończona pełnym "sukcesem" polska
akcja gwałtu i wygnań, była wyrazem zwycięstwa ideologii skrajnego
nacjonalizmu nad ideami europejskiego humanizmu i tolerancji. Nie ulega
najmniejszej wątpliwości, że "czystka etniczna" nawet wtedy nie może nabrać
znaczenia aktu historycznej sprawiedliwości i wyrazu praworządnośći, jeżeli
dokona ją Polska, popędzana starym pragnieniem dotarcia do Odry i wizją
osiągnięcia wielkiej korzyści materialnej, co zaaprobowały rządy wielkich
mocarstw. (Poczdam nie zmusił jenak Polski do podjęcia jakichkolwiek
poczynań, a sprawujący władzę rząd Polski występował w czasie obrad
konferencji poczdamskiej z żądaniem poparcia własnych planów politycznych.)
Podsumowując należy stwierdzić, że pruska polityka osadnictwa i kulturkampfu
wieku XIX i początków wieku XX, pomimo jej niesprawiedliwego charakteru, w
nieporównywalnie mniejszym stopniu naruszyła prawa i interesy polskiej
mniejszości narodowej Prus, aniżeli czyniły to następujące po niej gwałtowne
posunięcia Polski okresu międzywojennego, wycelowane przeciwko niemieckiej
mniejszości narodowej. Lata drugiej wojny światowej i okresu po roku 1945
cechowało całkowite zatracenie wszelkich form praworządności, dlatego trudno
bezpośrednio porównać ich skutki z konsekwencjami polityki opartej o władzę
parlamentarną. Druga ważna różnica leży w tym, że okres Kulturkampfu jest w
Polsce często wspominany, przy czym szczegółowo omawiane są wszelorakie
objawy nadużyć władz pruskich. Za to mało kto w Polsce zna prawdę o wymiarze
represji polskich władz stosowanych wobec ludności niemieckiej na omawianych
terenach okresu Drugiej Rzeczpospolitej. Tu należałoby wyrazić nadzieję, że
uda się wreście wskrzesić w Polsce rzeczową dyskusję na temat mitów i legend
II (i III) Rzeczpospolitej. Niech przynajmniej raz posłużą Polsce za
przykład Niemcy, w których już od dawna toczona jest żywa dyskusja na temat
przyczyn i skutków nie tylko 12-stu lat reżimu narodowych socjalistów, lecz
także okresu Kulturkampfu. W międzyczasie dyskusja ta doprowadziła do
ostrego rozrachunku z wszelkimi objawami i rezultatami niemieckiego
nacjonalizmu. Odrodzić Europę Środkową znaczy tyle samo co przezwyciężyć
historię, rozprawić się z egoizmem narodowym, a w miejsce narodowego
obłąkania powrócić do tradycyjnej środkowoeuropejskiej tolerancji.
Z całym artkułem autorstwa działacza RAŚ Bruno Nieszporka mozna sie zapoznac
na stronie www.slonsk.de. Serdecznie zchęcam.