Dodaj do ulubionych

I znowu to samo...

02.03.09, 09:59
Ten ośrodek zdrowia w Wapienicy mnie wykończy, dzis spędziłam na telefonie
tylko 2h. Zostałam umówiona na szczepienie na godzine o której moje dziecko
spi. Prosby o wcześniejsza godzine nic nie dały, później już też nie, bo
szczepienia tylko do 13. Czy oni nie mogą umawiać dzień wcześniej?? no
wytłumaczcie mi czemu oni tak zycie ludziom utrudniaja.Wiem, że jest duzo
pacjentów, ale dorosli u pediatry to juz przesada, bo dla dzieci miejsc nie
starcza.
Obserwuj wątek
    • i.n.f.i.n.i.t.y Re: I znowu to samo... 02.03.09, 13:33
      u mnie też pediatra przyjmuje dzieci i dorosłych, to jest
      nienormalne, bo z chorymi dziećmi trzeba czekać w kolejce,
      dlatego bardzo często dochodzi do niezłych awantur
      • skoobus Re: I znowu to samo... 02.03.09, 13:59
        Poszłam na ta 11.40 i na lekarza czekałam 40min + 20 min na szczepienie. Po co
        to umawianie na godzine, skoro i tak trzeba godzine czekać albo i więcej. Mam
        ochote tam wojne zrobić!!!!


        PS> A wykład na temat karmienia piersią od pielegniarki z punktu szczepien to
        mnie juz w ogóle rozwala.
        • mpd3 Re: I znowu to samo... 02.03.09, 15:27
          Skoobus, jeśli chodzi o rejestrację telefoniczną - rzeczywiście jest to bardzo
          trudne. Dlatego ja zawsze zbieram się o 6:50, żeby o 7 być w przychodni gdy ją
          otwierają i rejestruję się osobiście. Gdybyś widziała co się tam wtedy dzieje to
          w sumie chyba nie dziwiłabyś się, że nie mają czasu odbierać telefonu.
          Ostatnio na wizytę kontrolną zostałam umówiona z tygodniowym wyprzedzeniem, co
          mnie bardzo pozytywnie zdziwiło. Ale to chyba tylko tego typu wizyty, w dodatku
          umówiła mnie lekarka, nie pielęgniarka z rejestracji.
          Godzinę wizyty mogę zawsze sama wybrać. Przypuszczam, ze ponieważ dodzwoniłaś
          się tak późno, nie było już możliwości wybrania godziny.

          Nigdy też ( z jednym wyjątkiem) nie musiałam tak długo czekać na przyjęcie.
          Czasem niestety nie da się tak dokładnie przewidzieć jak długo będą przyjmowani
          poprzedzający nas pacjenci.
          Wapieniccy pediatrzy to niestety nie tylko pediatrzy, ale również lekarze
          rodzinni. Dlatego przyjmują również dorosłych. Sama jednak byłam świadkiem jak
          panie w rejestracji niechętnie zapisują dorosłych do pediatrów i odsyłają ich
          raczej na górę, do internistów. Coś mi się zdaje, że dr Rodak nie przyjmuje
          dorosłych. Może przepisz Kubusia do niej? Tylko zapytaj najpierw, bo nie jestem
          pewna...

          Ja generalnie mam dobre i coraz lepsze zdanie o naszej przychodni, mimo kilku
          minusów.
          • skoobus Re: I znowu to samo... 02.03.09, 19:04
            Lekarzem Kubusia jest własnie dr Rodak :)
            Ja się nie dziwię, ze jest tak, a nie inaczej, w koncu mieszkamy w Polsce.
            Tylko, że jest to denerwujące, bo płace podatki, zus i co?? i wielkie GGG****

            A denerwuje sie też dlatego, że mąz upierał się na mieszkanie w Bielsku, wmawiał
            mi, że tu wszędzie blisko, że wszystko na wyciągnięcie ręki, że tu będzie
            łatwiej i lepiej. A tu taka lipa... dobrze zaopatrzony sklep nie jest blisko
            domu (nie kłócic się ze mna), trzeba mieć szczęscie żeby trafic do swojego
            lekarza, w Wapienicy nie ma parku (chyba, że ja o nim nie wiem), nawet jednej
            ławki zeby posiedzieć. To normalnie koszmar jakis!!!! Jestem zdruzgotana,
            zawiedziona, zrozpaczona itp. itd... Marzy mi sie powrót do domu.
            • mpd3 Re: I znowu to samo... 02.03.09, 20:31
              A dr Fronczek/Frączek (jakkolwiek się to pisze) też przyjmuje
              dorosłych? Wydawało mi się że przynajmniej jeden z pediatrów zajmuje
              się wyłącznie dziećmi...
              O sklep się kłócić nie zamierzam :)Do dobrze zaopatrzonego obie mamy
              daleko rzeczywiście. Choć ja to w ogóle inna sprawa, dla mnie dobrze
              zaopatrzony jest jedynie Vege Świat na starym rynku ;)

              Wiesz, ja tak sobie nieśmiało spekuluję, że Tobie niekoniecznie
              chodzi o przychodnię, o sklep, o park... Ty poprostu cholernie
              tęsknisz za rodzinnymi stronami. Wiem co piszę, bo w 2000 roku
              mieszakałam przez prawie rok pod Wa-wą i przeżywałam katusze. Od
              kiedy wróciłam do Wapienicy (tej w której brak parku i ławek, w
              której przychodnia się nie spisuje, w której nie ma dobrze
              zaopatrzonych sklepów), jestem spokojna i szczęśliwa.
              Może więc powinnaś poważnie porozmawiać z mężem o przeprowadzce?
              Facetom chyba łatwiej jest rozstawać się z miejscami niż nam...
              Przynajmniej niektórym z nas...
              A tak poza tym - wpadnij kiedyś przed południem na herbatkę.
              Poniedziałki, środy, piątki - jestem generalnie wolna w te dni.
              Ciekawa jestem jak Ci Kbulek rośnie :)
              • skoobus Re: I znowu to samo... 02.03.09, 20:55
                Chętnie wpadnę, poproszę Cie o nr telefonu bo mi się zepsuł i nie mam Twojego nr
                (możesz na gg podac 1851565). I racja, ale tęsknota to jedno. Po drugie naprawdę
                miałam wszystko blisko, pomimo, ze to było małe miasto. Złości mnie fakt, ze
                wyjście do sklepu zajmuje mi godzine, a nie 15 minut. Brakuje mi parku, spacerów
                między drzewami (a nie budynkami) i znajomych twarzy. Tutaj te panie w sklepie
                wiecznie ponure, zero usmiechu. O przeprowadzce nie ma mowy, były rozmowy,
                prosby, błagania, potem wojna i tak w kółko. Beznadzieja :(
                • kamymama Re: I znowu to samo... 02.03.09, 21:22
                  Skoobus rozumiem Cię doskonale. 5 lat na wygnaniu byłam włócząc się
                  co rok, dwa po innych miastach. W kwietniu wróciłam do
                  Bielska/Jaworza i wkońcu czuję się świetnie.
                  Również zapraszam na kawkę. Koło mnie można pospacerować, szczere
                  pola koło domu, możemy się gdzieś przejść z dzieciakami.
                  • renik77 Re: I znowu to samo... 02.03.09, 21:48
                    Jaworze powiadasz, ja też z tych okolic, to może się umówimy na
                    jakiś spacerek, byłoby miło:)
                • afeila Re: I znowu to samo... 03.03.09, 14:11
                  Skoobus nie przesadzaj, nie jest tu chyba aż tak źle. też
                  przeprowadziłam się do wapienicy z Pisarzowic, fakt początkowo
                  wkurzało mnie, że nie ma tu gdzie wyjśc na spacer z dzieckiem, ale
                  zawsze można zorganizować sobie fajne wypady w okolice, nad zaporkę
                  się przejść, spacery w jaworzu też wydają się zachęcające, męża
                  zaciągnąć do Wisły, Szczyrku, a może gdzieć bliżej. W przychodni
                  kolejki, ale wcale się nie dziwię, z tego co słyszałam wapienica ma
                  najlepszych pediatrów i często ludzie z innych rejonów zapisują tu
                  dzieci (tak jak moja znajoma). Ludzie też nie tacy źli i
                  niezadowoleni jak piszesz, jak widać zaraz znalazło się na forum
                  kilka życzliwych osób. Wiecej optymizmu.
                  • skoobus Re: I znowu to samo... 03.03.09, 19:49
                    Po pierwsze nie przesadzam i po drugie mam prawo do własnego zdania. Mieszkam tu
                    juz prawie dwa lata i jakos do tej pory nie zauwazyłam żadnych pozytywnych cech
                    tego miejsca :/ na temat spacerów wypowiadać sie nie będę (zwłaszcza nad zaporą).
                    • akastel Re: I znowu to samo... 03.03.09, 21:29
                      W takim razie nie pozostaje Ci nic innego, jak się wyprowadzić, albo
                      jednak postarać się dostrzec coś pozytywnego. Wiesz, mnie się
                      wydaje, że to, czy jesteśmy szczęśliwi zależy wbrew pozorom w małym
                      stopniu od tego, gdzie mieszkamy. W tym szczęściu bardzo
                      przeszkadzają nam drobiazgi wyolbrzymiane tak, że przysłaniają nam
                      wszystko to, co pozytywne, i nasze wyobrażenia o tym, jak być
                      powinno. Może większość Twoich problemów rozwiązałby własny
                      samochód? Przecież nie musisz chodzić do przychodni w Wapienicy, ja
                      mieszkam w Kozach, a do przychodni jeżdżę do Bielska, bo tam mam
                      lekarkę, której ufam. Też nie mam w okolicy ławek, ale na wsi to
                      normalne i w ogóle mi to nie przeszkadza. Jak mam dość spacerów
                      tutaj, wsiadam w samochód i jadę tam, gdzie mi się podoba. A
                      Wapienica to akurat bardzo ładna okolica, może po prostu jeszcze nie
                      poznałaś jej wystarczająco dobrze. No i masz tam świetne dziewczyny
                      forumowe. Pozytywów jest dużo, wystarczy tylko dobrze poszukać,
                      zamiast skupiać się na negatywach. W Bielsku można robić tyle
                      fajnych rzeczy, chodzić po górach, jeździć na nartach (jeśli nie
                      jeździsz, to może się nauczysz?). Mnie ostatnio bardzo obudziła
                      ciężka choroba pewnej małej dziewczynki. Pomyślałam wtedy, że jestem
                      bardzo, bardzo szczęśliwa i naprawdę nic mi nie brakuje. Dzieci są
                      zdrowe, mam kochającego męża, mam gdzie mieszkać. Tak naprawdę nic
                      więcej nie potrzeba. Dużo lepiej jest się cieszyć drobiazgami niż
                      nimi zamartwiać. Takie małe rzeczy (bo brak ławki czy kolejki w
                      przychodni to naprawdę małe rzeczy) potrafią bardzo uprzykrzyć
                      życie, ale tylko jeśli im na to pozwolimy.
                      • kateusia Re: I znowu to samo... 05.03.09, 11:00
                        Bardzo mi się podoba Twoja wypowiedź Akastel, jest taka optymistyczna i całkowicie się pod tym podpisuje ;) Ja tu przyjechałam na studia, zakochałam się i zostałam, moja rodzina i znajomi są ponad 100 km stąd, zresztą dużo młodych ludzi powyjeżdżało za granicę i Bogu dziękuję za internet bo mam kontakt z ludźmi i znajomymi, którzy są rozsiani po świecie ;) JA też mieszkam tu 2 lata z hakiem, choć nie bardzo mi się podoba okolica to na spacerki chodzimy w szczere pola lub mamy to szczęście, że mamy autko i możemy gdzieś pojechać w jakieś cudowne miejsce jakim jest napewno Cygański Las czy Błonia. Zastanawiałam się nad przepisaniem do przychodni wapienickiej ale teraz mam mieszane uczucia i chyba się jeszcze wstrzymam tym bardziej że mam zaufanie do lekarzy choć nieraz trzeba wysłuchać grymaszenia rejestrujących pań ale ogólnie są miłe ;) Zdecydowanie łatwiej się żyje jeżeli człowiek umie docenić to co ma i cieszyć się tym ;) Teraz idzie do nas wiosna i to najbardziej napawa mnie optymizmem i to słoneczko za oknem (które się gdzieś schowało przed chwilą :() dodaje energii i dobrego humoru ;) Ja też zapraszam Cię Skoobus do nas na kawkę czy herbatkę, polamencimy sobie razem i będzie napewno lepiej ;)
                        • skoobus Re: I znowu to samo... 05.03.09, 12:31
                          Dzieki za zaproszenie.
                          Owszem macie rację, że samochód zmieni wiele. Posiadam samochód, ale jeszcze
                          prawka nie mam (jestem w trakcie robienia, w srode 11marca mam DRUGI egzamin
                          praktyczny). Jesli zdam to na pewno wybędę z Wapienicy do mojego rodzinnego
                          miasta (tzn będę tam często jeździć). Pochodzę z pieknego miejsca, lasy, góry,
                          widoki jak z bajki. Tu za oknem mam jakis zakład przemysłowy. Czasem żałuję, że
                          poznałam mojego obecnego męża i żałuję, że on nie kocha mnie na tyle, by się
                          wyprowadzić.
                          • kateusia Re: I znowu to samo... 05.03.09, 14:51
                            A skąd Ty pochodzisz i co tak mocno trzyma Twojego męża tu w BB?? Wpadnij konieczni to pogadamy, posłałam Ci wiadomość na gg;)
                • vobi Re: I znowu to samo... 09.03.09, 12:25
                  skoobus napisała:

                  > O przeprowadzce nie ma mowy, były rozmowy,
                  > prosby, błagania, potem wojna i tak w kółko. Beznadzieja :(

                  Boze, wlosy mi deba stanely, Ty uwiazana jestes do swojego meza czy jak? Ubezwlasnowolniona? Jesli Ci tak zle, to przeciez mozesz choc na jakis czas pojechac "do siebie" z dzieckiem, zakladam ze jakas rodzine tam masz.
    • vobi Re: I znowu to samo... 09.03.09, 12:21
      Skoobus, jak juz ktos napisal - nie masz obowiazku chodzenia do przychodni w Wapienicy! Nawet jesli nie jestes zmotoryzowana, to przeciez z Wapienicy do centrum jezdzi kilka autobusow, np. 10-tka raz na godzine jezdzi niskopodlogowa, z wozkiem spokojnie dasz sobie rade. I owaz 10-tka mozesz np. pojechac do Mikuszowic Sl., w budynku ATH (ul. Willowa, przedostatni przystanek + 10 min spacerkiem) jest Przychodnia, gdzie kolejki u pediatry to rzadkosc (to raczej dzielnica geriatryczna ;)), szczepienia sa we wtorki i czwartki 12:00 - 14:00, nie trzeba sie umawiac. Owaz 10-tka mozesz takze dojechac w okolice Parku na ul. Slowackiego.

      BTW co jest nie tak ze spacerami nad Zapora? Gdybym miala blizej bylabym tam codziennie :(((
      • skoobus Re: I znowu to samo... 09.03.09, 12:33
        No i własnie to jest takie cudowne, niby wszedzie blisko, a trzeba dojeżdżać,
        taki urok miasta. Fakt nikt mnie tu nie więzi i nie o to chodzi. Chcę się stąd
        wyprowadzić. Pytanie z mężem czy bez... Być z nim czy go olać i wyjechać. I nie
        musisz mi tłumaczyć jak jezdża autobusy, każdego dnia się nimi poruszam po miescie.
        • kamymama Re: I znowu to samo... 09.03.09, 13:35
          Jejku jak ja Cię Skoobus dobrze rozumiem. Mieszkając w Pile nawet
          autobusem nie trzeba było jeździć, bo od jednej tablicy do drugiej
          miałam pół godziny pieszo. Wszystko na miejscu, a mimo wszystko to
          nie było to. Dwa lata w Radomiu też mnie nie cieszyło. Więcej
          rozrywek niż w Pile, która jest zadupiem, więcej znajomych, więcej
          mozliwości spędzania czasu. I to też nie to. Tęskni się strasznie za
          swoimi rejonami. Wróciłam do domu, na stare śmieci i mimo, że niemąż
          musiał zostać w Radomiu jestem szczęśliwa - swój dom, swojskie
          widoki, moi znajomi i przyjaciele. Tylko jeden minus, widujemy się
          raz na tydzień:(
          • kateusia Re: I znowu to samo... 09.03.09, 22:45
            no właśnie i to jest dylemat... ale ja sobie nie wyobrażam żyć bez męża, też mam daleko do rodzinnych stron, tęsknie za znajomymi,za rodziną ale nie po to wychodziłam za mąż żeby spotykać się z mężem np raz na tydzień choć różne są realia tego świata i poglądy i potrzeby ludzkie... po to przecież każdy jest inny by być wyjątkowym ;)
            • kamymama Re: I znowu to samo... 10.03.09, 08:38
              My nie mamy wyjścia, niestety:(
              Niemąż ma kontrakt, a ja muszę się zająć domem. Mieszkanie bym
              zamkła i wyjechała, domu się nie da zamknąć i olać na rok. Mam cichą
              nadzieję, że od lipca niemąż będzie już w Bielsku na stałe.
              • kamymama Re: I znowu to samo... 10.03.09, 11:32
                miało byc zamkneła ;)
                • kateusia Re: I znowu to samo... 10.03.09, 14:37
                  to tego Ci życzę żebyście byli razem i mogli się cieszyć swoim towarzystwem i wsparciem ;)
    • skoobus Re: I znowu to samo... 11.03.09, 13:39
      No i kolejny raz nie zdałam tego ch******** prawka, starałam sie bardzo,
      naprawdę dałam z siebie wszystko, ale pech oczywiście musiał stanąć mi na
      drodze. Mąż powitał mnie pretensjami, jak zwykle zresztą. Mysląc nad tym
      wszystkim doszłam do wniosku, ze bardziej bałam się jego opinii niz całego
      egzaminu. Teraz chyba jednak się wyprowadzę, bo nic mnie tu nie trzyma. Nie
      wazne ile i jak długo bedę sie starać, to i tak zawsze za mało. Dwa lata
      próbowałam przyzwyczaic się do Bielska, próbowałam nauczyć sie jeździć bo on
      chiał. Teraz mam to już gdzies. Po prostu tak miało być.
      • kamymama Re: I znowu to samo... 11.03.09, 21:49
        Skoobus trzymam kciuki abyś znalazła powód do uśmiechu i
        optymistycznych myśli. Szkoda, że "on chciał", a nie chcieliście
        razem. Z Twoich słów wynika, że ten smutek to nie tylko z powodu
        tęsknoty za swoimi stronami, znajomymi i rodziną. No chyba, że źle
        zrozumiałam to przepraszam.
        • mpd3 Re: I znowu to samo... 12.03.09, 07:45
          kamymama napisała:

          > Z Twoich słów wynika, że ten smutek to nie tylko z powodu
          > tęsknoty za swoimi stronami, znajomymi i rodziną.

          A ja myślę, że gdyby nie tęsknota za rodziną/miejscem/ludźmi, nie byłoby też
          innych smutków.
          • kamymama Re: I znowu to samo... 12.03.09, 08:48
            Pewnie wszystko się nawarstwiło:( Dużo optymizmu życzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka