Cieszyn: Rarytasy w Kościele Jezusowym

07.03.09, 23:35
Ks. KAROL MICHEJDA
PASTOR EWANGELICKI ZBORU KRAKOWSKIEGO, NAPISAŁ w
l9O9 w "DZIEJE K0ŚCI0ŁA EWANGELICKIEGO W KSIĘSTWIE CIESZYŃSKIM"
www.literatura.hg.pl/hist_cie/intro.htm
Kościół ewangelicki w Księstwie Cieszyńskim ma szczególną historię. Cała
Austria rozciąga się na przestrzeni wynoszącej przeszło 300.000 kilometrów
kwadratowych; powierzchnia Księstwa Cieszyńskiego to zaledwie setna część
całej Austrii; a przecież w tym małym kraiku mieszka więcej niż szósta część
wszystkich ewangelików austriackich. W całej Austrii jest ich mniej więcej
529.000 dusz, a w samym Księstwie Cieszyńskim ich liczba wynosi okrągło
90.000. Pytać należy się: jakież tu były dzieje kościoła ewangelickiego, że
tyle ewangelików się utrzymało?
    • husyta Cieszyn: Rarytasy w Kościele Jezusowym 07.03.09, 23:36

      • husyta Początek i rozwój reformacji na Śląsku. 07.03.09, 23:39
        Dalej ks. Michejda pisze:

        Na Śląsku ewangelia znalazła wczesne i chętne przyjęcie. Obywatelstwo miast
        przyznało się do ewangelii, we Frysztacie (na dzisiejszym Śląsku pruskim) w r.
        1523, w Jeleniej Górze (Hirschberg) w r. 1524, w Jaworzu (Jauer) 1525, w
        Strzygowie (Striegau) 1527, w Świdnicy (Schweidnitz) 1530. Za miastami poszła
        wieś. Księstwa legnickie, woławskie (Wohlau), brzeskie (Brzeg) w 1556 roku
        liczyły razem 265 parafii ewangelickich, katolickich 40. Kościół ewangelicki
        rozszerzył się na południową część, na Górny Śląsk. W hrabstwie kłodzkim (Glatz)
        Jana z Bernsteinu ewangelia zwycięża. W Księstwach Opolskim i Raciborskim,
        będących własnością książąt katolickich, liczono wówczas kościołów ewangelickich
        74, w Karniowskim 40, w Opawskim 68, nawet w Nyskim, należącym do biskupów
        wrocławskich, a obejmującym dzisiejsze starostwo frywałdzkie na austr. Śląsku
        zachodnim, było ich 21. A tuż nad granicami dzisiejszego Księstwa Cieszyńskiego,
        w Pszczynie i okolicy, stanowiącej wolną własność panów z Promnicy znalazło się
        ich 35.

        Pod koniec wieku 16. cały Śląsk posiadał już przeszło 1500 kościołów
        ewangelickich, katolickich pozostała zaledwie czwarta część, najwyżej 400
        parafii, które zawisły od władzy kościelnej albo klasztornej.

        Jakżeż to możliwe, że kościół ewangelicki mógł dla siebie pozyskać cały zgoła
        kraj? Czy zabrakło stróżów kościoła katolickiego? albo czy bronić go nie
        chcieli? Toć jeżeliby sprawa tak dalej rozwijać się miała, ewangelia musiałaby
        ogarnąć cały Śląsk, od Legnicy aż po Cieszyn, a dzieci Rzymu zniknęłyby. Wszak i
        o Śląsku można by powiedzieć to, co pióro katolickie napisało o stanie
        kościelnym całej ówczesnej Austrii: "Wszystkie klasztory opustoszały, zakonnicy
        tworzą pośmiewisko dla ludu. Teraz w ogóle nikt nie chce stać się mnichem, ani
        nawet duchownym, gdyż ludziom uczonym kapłaństwo jest postrachem. Król nie może
        znaleźć odpowiedniego, któryby chciał objąć parafie., dla Wiednia nie, cóż
        dopiero na wsi. Nawet kaznodzieje, którzy nie przyznają się wyraźnie do
        protestantyzmu, uchodzą jezuicie za podejrzanych; na kazalnicy słyszy ich
        mówiących zawsze o wierze tylko i o zasłudze Chrystusowej. To też każdy czyta
        książki protestanckie; a arcykacerz Melanchton ze swoimi opanowuje szkołę."

        Jakżeż kościół ewangelicki mógł dojść do takiej przewagi?

        Więcej na
        www.literatura.hg.pl/hist_cie/1.htm
        • husyta Prześladowania aż do zamknięcia kościołów 07.03.09, 23:54
          Dalsze ciąg Historii Reformacji traktujący o prześladowaniach i ekstermiancji
          ewangelików:

          www.literatura.hg.pl/hist_cie/2.htm
          Fragmenty:
          Już zmieniły się czasy. Już na tronach królewskich myślano inaczej, niż za
          czasów Maksymiliana II. Jego następca w Austrii, w Czechach i na Węgrzech był
          cesarz Rudolf II. (1576-1612), otoczony jezuitami. Już z początku panowania
          polecił wyniszczyć ewangelickie życie religijne i kościelne w Wiedniu. Później
          komisję ustanowił, która w przeciągu trzech miesięcy miała wydalić z kraju
          wszystkich, którzy w miastach i miasteczkach nie chcieli odstąpić od luterstwa.
          Wiele ich przeszło do katolicyzmu, zabrano ewangelikom w przeciągu dwudziestu
          lat około 170 kościołów. W Czechach Rudolf II. ponowił dawne rozkazy, nakazujące
          prześladowanie niekatolików, którzy stanowili trzy czwarte całej ludności.
          [...]
          Nastąpiła kara, sroga, niemiłosierna. ukarane. Cesarz i król Ferdynand II. już
          był panem swego kraju i mścić się chciał. Książę Karol z Liechtensteinu,
          obdarowany dziewięć lat temu Opawa, jako namiestnik wjechał do Pragi, śpiesząc
          oddać usługi domowi habsburskiemu. Przywołano Jezuitów do pracy
          niszczycielskiej. Wydano i spełniono wyrok śmierci na 27 magnatach
          ewangelickich. Połowa dóbr szlacheckich ewangelickich przeszła w ręce cesarskie.
          Kaznodziejom ewangelickim kazano opuścić kraj w przeciągu ośmiu dni. Komisja
          reformacyjna katolicka przeprowadziła po wsiach dzieło zniszczenia. Ewangelickie
          napisy i kielichy z domów i kościołów usunięto, ołtarze biczowano i święcono na
          nowo, książki palono. Wielu wolało opuścić ojczyznę. Z biegiem czasu co najmniej
          30.000 rodzin poszło z kraju, wśród nich 185 rodzin szlacheckich. Kościół
          ewangelicki w Czechach uległ! zniszczeniu. Tak chciał król i tak się stało. Tak
          było też w Austrii Dolnej i Górnej.
          [...]
          Gdy już nikt nie bronił obywateli Księstwa Cieszyńskiego, wyzutych z wszelkich
          praw, Otyk i Steinkeller mogli się zabrać do wielkiego dzieła i zadać cios
          ostatni, najgłębszy, kościołowi ewangelickiemu.
          Komisja religijna w imieniu cesarza ogłosiła stanom Księstwa, że wszystkim
          duszpasterzom i sługom kościoła, przebywającym na ich gruncie, mają rozkazać,
          żeby zaniechali odprawiania nabożeństw niekatolickich w kościołach i poza nimi,
          aby parafie można było oddać księżom katolickim. Następnie zaraz polecono
          stanom, którzy byli patronami kościołów, żeby w oznaczony dzień zjawili się i
          komisji pomogli do zamknięcia kościołów; w końcu rozkazał Otyk, żeby spis
          wszystkich narzędzi kościelnych, należytości funkcyjnych i fundacji kościelnych
          złożono w Urzędzie krajowym w przeciągu dni czternastu. Wreszcie starosta sam
          dodał, że gdzie by żołnierze pochwycili kaznodzieję ewangelickiego, czyli
          predykanta, mają go sprowadzić do więzienia zamkowego w Cieszynie.
          Zamknięcie kościołów.

          Zapowiedziawszy tak grzecznie swoją działalność, komisja poszła zamykać
          kościoły. Odebrano i zamknięto 21. marca 1654 kościoły w Górnej Lesznej,
          Wędryni, Nydku, Bystrzycy, Końskiej; 23. marca w Ropicy, Gutach, Trzycieżu,
          Gnojniku; 24. marca w Trzanowicach, Cierlicku, Kościelcu; 25. marca w
          Domasłowicach, Szebiszowicach, Szonowie, Dolnych Błędowicach, Szumbarku; 26.
          marca w Rzepiszczu, Wielkich Kończycach, Polskiej Ostrawie, Pietwałdzie, Suchej,
          Olbrachcicach, Stonawie, Karwinie; odpocząwszy sobie trochę podczas wylewów
          wiosennych, zdążała komisja dalej i zamknęła 14. kwietnia kaplice cmentarną we
          Frysztacie, kościół w Piotrowicach i Marklowicach; 15. kwietnia kościoły w
          Zebrzydowicach, Małych Kończycach, Pruchnej, Wielkich Ochabaeh, Pierścu; 16.
          kwietnia 2 kościoły w Rudzicy, kościół AV Bielsku, Starym Bielsku, Kamienicy,
          Jaworzu, Jasienicy, Międzyrzeczu; 18. kwietnia w Grójcu, Górkach, Nierodzimiu,
          Simoradzu, Dębowcu, Zamarskach, Hażlachu, Wielkich Kończycach; razem 49
          kościołów i l kaplicę.

          Odebrano kościoły, te domy nabożeństw, ale wiedziano dobrze, że to jeszcze nie
          wystarcza, aby wyniszczyć ewangelię, gdyż ewangelia nie w murach kościelnych
          mieszkała, tylko serca wybrała sobie jako przybytek. Cały szereg rozporządzeń
          wydano, mających wytępić wszystko. Zakazano stanom wysyłać dzieci ewangelickie
          do ewangelickich szkół zamiejscowych, zagrożono więzieniem i śmiercią
          kaznodziejom, w kraju przyłapanym; Cieszyniakom zabroniono udziału w
          nabożeństwach, które wkradający się predykanci po wsiach odprawiali; i jeszcze
          raz (19. czerwca 1654) z Wrocławia polecono staroście cieszyńskiemu Borkowi,
          żeby bacznym okiem czuwał nie tylko nad kaznodziejami, ale także nad
          niekatolicką szlachtą, zwłaszcza nad patronami kościołów, którym zarzucano, że
          na zamki swoje i dwory spraszali poddanych, przez śpiewy i czytanie kazań sami
          sprawowali urząd kaznodziejski i w taki karygodny sposób wstrzymywali zbawienne
          dzieło "reformacyjne", tak, że "świętej jedynie zbawiennej" religii katolickiej
          nie było można wprowadzać i rozszerzać. Polecono podać urzędowi nazwiska tych
          patronów, którzy urządzali u siebie nabożeństwa publiczne, aby było można
          donieść o nich cesarzowi.
          • Gość: ? Re: Prześladowania aż do zamknięcia kościołów IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.03.09, 07:53
            Eksterminacje, prześladowania. Jak widać religia i fanatyzm jaki z niej wynika,
            jest źródłem wielu niepotrzebnych nieszczęść.
            Mój wniosek z tych rekolecji- bóg zapłać za wiarę. Wolę raj obiecany przez
            czajniczek Russella. Niech będzie stokrotnie uwielbiony ;P
            • husyta Z czajniczka niewiary wylało się wiele nieszczęść 08.03.09, 09:42

              Z czajniczka niewiary wylało się wiele nieszczęść na świat - zobacz co robili
              ateiści w Rosji - wymordowali około 50 mln swoich obywateli, zagłodzili ok. 7
              mln ludzi na Ukrainie;
              Obecnie w Chinach popełniają 8 mln aborcji rocznie; (w Rosji ok. 2,5 mln).
              W Korei Płn zagłodzili w ostanich 10 latach ok. 2 mln ludzi.

              Nie znasz ani Pisma Świetego ani historii, ani nie rozumiesz czasów, w których
              żyjesz.
              • Gość: ? Re: Z czajniczka niewiary wylało się wiele nieszc IP: 78.8.106.* 08.03.09, 10:12
                Skąd wiesz, że nie znam historii? Nie wiesz, ale to już a`priori zakładasz.
                Typowe dla nawiedzonych.
                Tymczasem prekursorem tego o czym piszesz jest Twoja religia- od czasów
                starożytnych, a dokładnie cesarza Konstantyna, poprzez inkwizycję i czystki
                etniczno religijne najpierw w Hiszpanii, a potem w całej Europie, następnie
                eksterminację Indian w Ameryce (vide znowu jako pierwsi Hiszpanie) czy Prusów w
                pobliżu polskich ziem, do czasów współczesnych (kto miał wypisane na klamrach
                wojskowych pasów "Gott mit uns"?, lub bałkański kocioł- serbskie prawosławie,
                chorwacki katolicyzm i bośniacki islam).
                To tylko wybrane przykłady tego co naprawdę oznacza religia- manipulację,
                ksenofobię, zniewolenie, a czasem śmierć i to w dość wyszukany sposób.
                • husyta Re: Z czajniczka niewiary wylało się wiele nieszc 08.03.09, 12:36
                  A jednak, gdybyś znał choć trochę Pismo Święte, to byś potrafił odróżnić oprawcę
                  od ofiary.
                  To, że ktoś posługuje się religią dla swoich celów, nie znaczy, że wypełnia wolę
                  Bożą.
                  Posługując się Bogiem dla swoich celów łamie przykazanie - Nie bierz imienia
                  Pana Boga nadaremnie.
                  To, że Pius XII błogosławił Hitlera, jeszcze nie znaczy, że Bóg był z
                  hitlerowcami. Papież owszem, ale nie Bóg.

                  Zauważ jeszcze, że wiele wojen i zbrodni w Europie było z inspiracji papiestwa,
                  które tłumiło wszelkie ruchy wzywające ludzi do odrzucenia zwierzchnictwa
                  katolickiego kleru i powrotu do nauk Biblii.
                  Prześladowano Waldensów, Lollardów, Husytów, Hugenotów, Protestantów w Czechach,
                  na Morawach, na Śląsku ...

                  Wypełniało się to, co Pan Jezus zapowiedział swoim wyznawcom;

                  "... Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził,
                  że oddaje cześć Bogu."

                  (Ew. Jana 16:2, Biblia Tysiąclecia)
          • husyta Okres ucisku największego. (1654-1709.) 08.03.09, 19:09
            W trzeciej części ks. Michejda opisuje Okres ucisku największego w latach
            1654-1709.
            www.literatura.hg.pl/hist_cie/3.htm
            Fragment:
            [...] Usiłowania o uzyskanie kościoła okazały się daremnymi. Było już trzeba
            pozostać bez domu Bożego. Wobec tego jednak ewangelicy tem usilniej mnsieli sic.
            starać o zacliowanie wszystkiego innego, co ich mogło bronić od zagłady. Zasady
            obustronne w tym okresie ucisków były następujące: Ewangelicy zachowywali, co
            było można zachować, rząd cesarski natomiast brał, co było można brać,
            uszczuplał prawa poddanych ewangelickich, gdzie tylko było można. Ewangelicy
            pocieszali się jeszcze tem, że po dworach szlachty będą mogli udział brać w
            nabożeństwach, że w domach własnych będą mogli czytać Słowo i śpiewać pieśń, że
            w dziatwie zaszczepiać będą nankę ewangeliczną, że jeżeli nie otwarcie. to
            przynajmniej tajnie będą mogli zejść się na wspólne nabożeństwa, a od czasu do
            czasu kaznodzieja jakiś znajdzie się i objaśni słowa Pisma i poda Komunię
            świętą, że poza granice kraiku pójdą, żeby pokrzepić się u współwyznawców; a
            wreszcie jeżeli w żaden sposób wytrzymać nie będzie można, to opuszczą ten kraj
            kochany i poszukają stron lepszych.
            [...]
            • husyta Rola Jezuitów w niszczeniu ewangelicyzmu 08.03.09, 19:13
              W tymże III rozdziale
              www.literatura.hg.pl/hist_cie/3.htm
              jest fragment poświęcony Jezuitom, którzy odegrali szczególną rolę w niszczeniu
              ewangelicyzmu:

              Katolickie stany Księstwa prosiły starostę (6. listopada 1669), żeby pozwolono
              im powołać dwóch albo trzech członków zakonu jezuickiego na misjonarzy dla
              uskutecznienia "reformacji" kościelnej. Cesarz polecił Urzędowi głównemu w
              Wrocławiu, żeby w wszelki sposób popierał misję, którą jezuici "z szczególnej
              gorliwości o dusze dobrowolnie" na się przyjęli. Wkrótce (14. września 1670)
              było ich już dwóch w Księstwie, Jan Pissek i Paweł Beranek.

              Jezuici najpierw poprosili księży katolickich, żeby im donieśli o wszystkich
              nadużyciach ewangelików. I znów księża skarżyli się tak jak osiem lat temu, że
              kraj jeszcze nie jest katolickim, że w domach ewangelików znajdują się postylle
              i inne książki luterskie, że ewangelicy świąt katolickich nie święcą,, że tacy.
              którzy przed ślubem przyrzekli przejść do kościoła katolickiego, jeszcze są
              ewangelikami (Karol Goczałkowski w Dzięgielowie), że w Międzyrzeczu przy
              przejęciu kościoła do służby katolickiej nie było przyborów kościelnych, że u
              obywateli wiejskich i u szlachty zgromadzają się obcy ludzie na nabożeństwa (u
              wieśniaka Szymona Waliczka w Zebrzydowicach, u Jana Błendowskiego w Jaworzu); że
              w licznych miejscach odbywają się po lasach wspólne nabożeństwa, zwłaszcza w
              okolicy Bielska, gdzie nawet szkoły własne prywatne utrzymują, dzieci wychowują
              nie po katolicku i wysyłają je na Węgry ...

              więcej na www.literatura.hg.pl/hist_cie/3.htm
              • husyta ewangelików w ogóle w mieście cierpieć nie wolno 08.03.09, 19:19
                cd. działań Jezuitów - jak wytepiono ewangelicyzm w Cieszynie:

                Zupełne wytępienie ewangelii w Cieszynie.

                Następnie z całą mocą zabrali się do obywateli miasta Cieszyna. Nasamprzód
                uzyskać chcieli jakąś prawną podstawę, która upoważniłaby ich do bezwzględnego
                prześladowania ewangelików. Wyciągnęli więc z zapomnienia statut religijny
                księżnej Elżbiety Lukrecji (z 1629 roku), który zarządzał, że w mieście ani na
                przedmieściach nie należy cierpieć ewangelika. Sam cesarz do starosty
                cieszyńskiego napisał, że chce, aby we wszystkim postępowano według owego
                statutu, a jeżeli niekatoliccy obywatele albo rzemieślnicy chcieliby się obecnie
                albo w przyszłości u cesarza skarżyć z powodu spraw religijnych, należy im
                wskazać na statut religijny (5. grudnia 1671).

                Odtąd nie oglądano się już na żadne względy. Jezuici spisali wszystkich
                obywateli ewangelickich. Cesarz rozkazał, żeby wszyscy wstąpili do kościoła
                katolickiego w przeciągu pół roku; którzy nie chcą, niech miasto opuszczą. Ich
                domy należy obsadzić katolikami, aby się miasto nie wyludniło. Zaczęto utrudniać
                ewangelikom pobyt w mieście. Księża nie da wali im ślubów, jeżeli nowożeńcy
                poprzednio nie przyznali się do religii katol. Rodzicom odbierano dzieci
                małoletnie. Grzebać ewangelików na cmentarzu nie pozwolono. Sam cesarz napisał,
                że przecież według statutu, ewangelików w ogóle w mieście cierpieć nie wolno,
                wiec też nie może być mowy o ślubach albo pogrzebach niekatolickich, a dla
                obcych niekatolików, którzy przyszliby do miasta a tam by zmarli, należy zaraz
                wyznaczyć miejsce nie poświęcone poza miastem, tak jak gdzie indziej się dzieje
                (22. lipca' 1673). Szczytem zarządzeń, skierowanych ku wytępieniu ewangelików,
                był jednak edykt cesarski, którym zakazano używania wszelkich książek
                niekatolickich, a jezuitom pozwolono przeszukiwać domy i konfiskować postylle i
                inne książki nabożne. Po wiedziano, że na czytanie, modlitwy i śpiewy pozwolono
                tylko stanom, a nie obywatelom, przeto wolno przeglądać domy, a biblie luterskie
                i postylle odbierać, żeby raz na zawsze uniemożliwić wlewanie w młodzież tego
                "jadu szkodliwego" (21. lipca 1673). Wiedziano dobrze, że ewangelicy Słowem
                Bożym się; karmili, więc to Słowo kazano im zabrać, by ich głodem duchowym
                zamorzyć. W końcu, ponieważ kilku obywateli cieszyńskich, opuściwszy miasto,
                przecież domów swoich nie sprzedało ani też pozbyć się ich nie chciało, więc
                cesarz nakazał, żeby rada miejska te domy oszacowała, katolikom sprzedała, a po
                zapłaceniu długów i zaległych podatków resztę oddała dawnym właścicielom (24.
                lipca 1675).
    • husyta z 1500 Kościołów ewangelickich zostało 224 08.03.09, 19:28

      Pod koniec III rozdziału ks. Michejda podsumowuje skutki prześladowań
      Ewangelików na Śląsku.
      www.literatura.hg.pl/hist_cie/3.htm


      W Księstwie Cieszyńskim mimo wszystko, mimo te uciski bluźniercze, jak cesarz
      sam je nazwał, ewangelii nie wytępiono zupełnie. Wyniszczono ją w Cieszynie,
      wyniszczono w Skoczowie, Strumieniu, Jabłonkowie i Frysztacie, wykorzeniono
      nawet w niejednej wsi, zwłaszcza we włościach panów katolickich, było już
      wówczas tak, że obok wsi zupełnie ewangelickiej była druga zupełnie katolicka;
      wyniszczono ewangelię po wsiach północnych koło Frysztatu i Bogumina, ale w
      Bielsku pozostała i w okolicy Bielska, własności Sunneghów, pozostała także koło
      Cieszyna i Skoczowa i we wsiach górskich, nawet koło Jabłonkowa i w Istebnej,
      dziś katolickiej, zwłaszcza po wsiach, należących do cesarskiej komory cieszyńskiej.

      Uciski były ciężkie i różnorodne. Stany w różnych prośbach kilka razy je
      wyliczały. Księstwa Cieszyńskiego nie zrównano ze Świdnicą, Jaworzem i Głogowem,
      mimo przyrzeczenia z r. 1642, opuszczać kraj zakazano, stany szlacheckie od
      urzędów odsądzono, katolickie stany zmuszały poddanych do przyjęcia religii
      katolickiej, sieroty po stanach ewangelickich przez opiekunów katolickich
      sprowadzano do kościoła rzymskiego, pary narzeczone zmuszano do wyznawania
      religii papieskiej. Ewangelików trzymały nabożeństwa domowe, książki, które
      zgoła zalały kraj, książki ewangelickie czeskie i polskie, które do dziś
      przechowały się u ludu śląskiego, książki nieraz drogocenne, jakich gdzie
      indziej nawet już niema (postylla ks. Andrzeja Schoenflissiusa, pastora
      wileńskiego); karmiły ich i ratowały zwłaszcza Biblia polska, Postylla ks.
      Samuela Dambrowskiego, książki, pochodzące od ewangelików z dalekiej Litwy, i
      Śpiewnik ks. Trzanowskiego, ziomka śląskiego. Oprócz tego chętnie prze pisywano
      książki. Tak robił Krzysztof Bernard Skrbeński. Poza nabożeństwami domowymi
      utrzymywały ewangelików śląskich zakazane nabożeństwa wspólne po górach i lasach
      i nabożeństwa, na jakie wychodzili od stron cieszyńskich na Słowaczyznę, a od
      stron bielskich do Polski. Przede wszystkim jednak ewangelików strzegła Ugoda
      monasterska, której cesarz przecież nie mógł zupełnie ominąć i obawa cesarza, że
      przy zbyt dużym naprężeniu kraj, zwłaszcza w jego własnościach, mógł się wyludnić.

      Żeby kiedykolwiek lepiej mogło być, tego według rozumowania ludzkiego nie było
      można się spodziewać.

      W innych częściach Austrii wytępiono ewangelię zgoła zupełnie. W innych
      księstwach śląskich był ucisk taki sam jak w Cieszyńskim. Ostatni Piastowie w
      Księstwie Legnickim, Brzeskiem i Wolawskim, ewangelicy, wymarli (1675). Ich
      księstwa stały się własnością cesarza i podległy podobnemu uciskowi co inne. Z
      dawniejszych przeszło 1500 kościołów ewangelickich na całym Śląsku pozostała
      zaledwie 224. A nawet w Świdnicy, Jaworzu i Głogowie, gdzie przecież w Ugodzie
      monasterskiej przy znano trzy kościoły i zupełną wolność wyznania, ewangelicy
      doznać musieli najróżniejszych ograniczeń praw, zwłaszcza najróżniejszych
      przykrości ze strony duchowieństwa katolickiego.

      Nigdzie nie było oparcia, nawet na przedstawienia książąt saskich i
      brandenburskich, ani na głos Karola XI., króla szwedzkiego, cesarz nie zważał, a
      w kraju popierał jezuitów, ofiarując im w Cieszynie trzy domy na własność.

      Ewangelicy Księstwa Cieszyńskiego mimo to wszystko nadziei nie tracili. Stany
      zachęcały się na wzajem, że trzeba tylko, aby "jednota a swornost była"; akta,
      odnoszące się do praw dawniej im przy znanych, przechowywali pilnie, jeżeli nie
      było można gdzie indziej, to w dziurach skalnych; wybrali deputowanych, którzy
      by stale zajmowali się sprawami religijnymi (już w roku 1691).*)

      Jeszcze było trzeba czekać długi czas. W roku 1701 wyszedł jeszcze dekret
      cesarski, żeby tym właścicielom, na których gruncie pojawi się kaznodzieja
      leśny, zabrać połowę majętności na rzecz skarbu państwowego, tych zaś, którzy
      biorą udział w nabożeństwach tajnych, ukarać na ciele i życiu (Wrocław, 22.
      grudnia 1701).
    • husyta Dzieje kościoła ewangelickiego - linki 09.03.09, 10:54
      Zestawienie linków do
      Dziejów Kościoła Ewangelickiego w Księstwie Cieszyńskim,

      www.literatura.hg.pl/hist_cie/acts_cie.htm
      • husyta Spalenie Skoczowa i Strumienia w 1620 18.03.09, 14:53
        W Skoczowie stoi pomnik Jezuity Jana Sarkandra, kanonizowanego przez Jana Pawła
        II w 1995 roku.
        Tenże Sarkander zasłynął jako skuteczny rekatolicyzator Moraw, nawracając siłą
        protestantów na wiarę katolicką.
        W 1619 roku odbył podróż do Częstochowy i Krakowa, w celu sprowadzenia oddziałów
        Lisowczyków, które w lutym 1620 roku wtargnęły na Morawy i wymordowały wioski z
        ludnością ewangelicką.

        W drodze na Morawy Lisowczycy spalili protestancki Skoczów i Strumień. (3 lutego
        1620).

        Lisowczycy, których sprowadził na Morawy Sarkander,
        w tymże roku 1620 roku 'zasłynęli' jeszcze tym, że wyrżnęli protestancką
        szlachtę czeską po bitwie pod Białą Górą, w której czescy protestanci przegrali
        z wojskami koalicyjnymi katolickich Habsburgów.

        Wikipedia tak pisze o tych wydarzeniach:
        pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Bia%C5%82%C4%85_G%C3%B3r%C4%85
        Zwycięscy Habsburgowie rozpętali w Czechach terror: na praskim Rynku
        Staromiejskim ścięto 27 najwybitniejszych przedstawicieli husyckiej szlachty
        czeskiej. Następnie planowo zamordowano 600 najważniejszych przedstawicieli
        czeskiej elity społecznej i kulturalnej. Skonfiskowano majątek protestantów
        (połowę wszystkich posiadłości ziemskich) i przekazano go lojalistom i
        sojusznikom ...
        Nadeszła brutalna rekatolicyzacja: przekazanie kościołów katolikom i przymusowa
        zmiana wyznania; tysiące protestantów czeskich uciekło na Śląsk i do Polski
        (Leszno). Czechy stały się krajem wyludnionym (liczba mieszkańców zmalała o 3/4)
        i zrujnowanym ekonomicznie. Habsburgowie zlikwidowali niezależność Królestwa
        Czech, tworząc z niego własną dziedziczną prowincję, tępiąc język czeski i
        kulturę oraz nasilając germanizację.
Pełna wersja