gosca
05.05.04, 08:24
Kiedy ponad 10 lat temu zarząd nad portem przejęło Górnośląskie Towarzystwo
Lotnicze, w Balicach lądowało o wiele więcej samolotów niż w Pyrzowicach.
Krakowskiemu lobby nie było więc trudno przeforsować pomysł, by radar, który
początkowo miał stanąć między Krakowem a Katowicami, ostatecznie znalazł się
w Balicach.
Dziś lotnisko w Pyrzowicach korzysta z radaru krakowskiego. Jeśli samolot
wchodzi w strefę portu w Pyrzowicach, informacje o tym przekazuje do portu
Kraków. - Jesteśmy po prostu w jednym obszarze kontroli - wyjaśnia Waldemar
Domarecki, kierownik katowickiego oddziału Agencji Ruchu Lotniczego.
Zapewnia, że nie ma to wpływu na bezpieczeństwo samolotów. Ruch w Pyrzowicach
wzrasta z roku na rok, a więc kontrolerzy są zdania, że radar jest niezbędny.
Tylko linia lotnicza WIZZ Air zapowiada, że w lipcu wykonywać będzie 50 lotów
i przylotów tygodniowo. Jest jeszcze Lufthansa, LOT i Air Polonia. Wszyscy w
porcie przyznają, że radar jest tu bezwzględnie potrzebny. Przez najbliższe
miesiące Pyrzowice nadal będą musiały korzystać z krakowskiego radaru. W
grudniu bieżącego roku mają dostać własny. - Chodzi o kosztowną inwestycję
rzędu 10 mln dolarów, którą sfinansuje Agencja Ruchu Lotniczego - mówi
Domarecki, ponieważ międzynarodowe lotnisko w Pyrzowicach jest najwyżej
położone w kraju, dlatego tutejsi kontrolerzy będą widzieć nawet samoloty
lądujące w Gdańsku. Źródło: Gazeta Wyborcza/Katowice