Dodaj do ulubionych

pilot niby bohater ale..

01.11.11, 19:55
jeżeli już 30 minut po starcie wiedział że ma popsuty samolot to dlaczego nie lądował w USA tylko narażał życie pasażerów aby dolecieć do Warszawy.
Obserwuj wątek
          • mariner4 Żaden samolot pasażerski, a tym bardziej 01.11.11, 20:30
            międzykontynentalny nie wyląduje z pełnym zapasem paliwa.
            Nawet jeżeli ląduje zaraz po starcie z innego powodu niż awaria, MUSI pozbyć się paliwa.
            Znam taki przypadek, kiedy załoga jednego polskiego statku rybackiego rozrabiała po pijaku w samolocie i kapitan podjął decyzję o lądowaniu. Armator otrzymał m.in. rachunek za zrzucone paliwo.
            M.
                  • mariner4 Rzecz w tym, że z pełnym zapasem paliwa 01.11.11, 20:52
                    samolot jest po prostu za ciężki do lądowania. Wytrzymałość podwozia przy lądowaniu, a jest to siła działająca dynamicznie, jest dostosowana do samolotu z prawie pustymi zbiornikami. Konieczność lądowania zaraz po starcie jest raczej nietypową sytuację i pewnie bardziej się opłaca się od czasu do czasu wywalić paliwo niż mieć cały czas samolot mocniejszy i co za tym idzie cięższy. Nie jestem specjalistą, ale tak to sobie tłumacze.
                    M.
                  • kzet69 Re: Nie wiem 01.11.11, 20:49
                    Tak naprawdę to mnie bardziej dziwi niemożność ręcznego wypuszczenia podwozia, przecież tam powinien być archaiczny system mechaniczny na zwykłą korbę, poczekajmy, może coś sie konkretnego dowiemy o tej awarii, bo ta hydraulika jakoś nie za bardzo do mnie przemawia (systemy hydrauliczne są zdwojone, a żywotne nawet strojone)...
                    • kzet69 Re: Nie wiem 01.11.11, 20:52
                      ps."Po locie z EWR nie miał tego paliwa zbyt wiele, a jeszcze i tak krążył około godziny. Po potwierdzeniu przez eFy, że klapy podwozia są pozamykane, pilot 767 poprosił ich, aby odeszli na bezpieczną odległość (dostali chyba 6000) bo będą jeszcze wykonywali serię zwrotów aby spróbować jeszcze zadziałać przeciążeniowo na podwozie. W tym czasie zameldowali też, że spalanie będzie trochę większe niż normalnie (zwroty na pełnej mocy silników) i że mają jeszcze około 2,5t paliwa. Po kilku minutach kontroler zaproponował, że straż może raz jeszcze położyć pianę na pas - miało by to potrwać do 15min, bo ta traci dość szybko swoje właściwości. Wtedy padła decyzja o lądowaniu, bo nie mieli już tyle paliwa, żeby ryzykować jakieś większe opóźnienia."
                      "Ja tam na dużych maszynach się nie znam, więc może wypowie się ktoś latający na 767, ale patrząc na spojlery na tym zdjęciu:
                      www.skrzydla.org/showphoto.php?photo_id=75244
                      oraz tą dokumentację:
                      www.smartcockpit.com/data/pdf...t_Controls.pdf
                      www.smartcockpit.com/data/pdf...Hydraulics.pdf
                      widać że lądował bez centralnego systemu hydraulicznego. Klapy też są zasilane z C, ale te udało się (awaryjnie jak sądzę) wypuścić.

                      To od razu mam pytanie: czy dobrze wydaje mi się, że awaryjny system otwierania podwozia polega na elektryczym otwarciu drzwi podwozia, a resztę powinna załatwić grawitacja? Jeśli lądowali z zamkniętymi drzwiami podwozia, to znaczy że:
                      a) drzwi podwozia się otworzyły, ale podwozie pozostało zablokowane, więc zamknęli drzwi (czy to w ogóle jest możliwe?)
                      b) drzwi podwozia się nie po prostu nie otworzyły
                      Oba te warianty oznaczałyby iż mieliśmy do czynienia z podwójną awarią systemów. Abstrahując od tego jaka była przyczyna awarii systemu C, który, jak wynika z dokumentacji, napędzany jest dwiema niezależnymi pompami elektrycznymi."

                      lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/40906-2011_11_01_sp_lpc_lo16_z_ewr_krazy_nad_epwa_problemy_z_podwoziem-5.html
                      To tyle gwoli wyjaśnienia prosto z lotnictwo.pl
      • zoil44elwer Re: bo musiał spalić paliwo 02.11.11, 07:04
        wkkr napisał:

        > mógł oczywiście latać nad NY przez ileś tam godzin ale chyba sam przyznasz że b
        > yło by to pozbawione sensu.

        Ekonomia,nie "zmarnował" ileś tam ton paliwa.Awaryjne lądowanie w USA(Newark) koszt pięciokrotnie wyższy,przegląd techniczny po awarii,opóżnienie 48 lub 72 godzin,ponowne zatankowanie.....i ponowny lot! Wiecie ile by LOT to kosztowało?A tak,ryzyk fizyk i oszczędność,tak jak z zakupem szczepionki przez Kopaczową.
    • etta2 Re: pilot niby bohater ale.. 01.11.11, 20:04
      No BRAWO, odkryłeś, że to jednak żaden bohater, bo naraził życie pasażerów. Na dodatek świadomie, potępić go, wytoczyć sprawę w sądzie. Bo się wychylił i nie okazał "niedouczonym, niedoświadczonym, do bani pilotem...".
      Tylko, że...biernych i miernych szukaj w PiSie, a nie wśród normalnych ludzi.
      • l_zaraza_l Re: pilot niby bohater ale.. 02.11.11, 11:38
        etta2 napisała:

        > No BRAWO, odkryłeś, że to jednak żaden bohater, bo naraził życie pasażerów. Na
        > dodatek świadomie, potępić go, wytoczyć sprawę w sądzie. Bo się wychylił i nie
        > okazał "niedouczonym, niedoświadczonym, do bani pilotem...".
        > Tylko, że...biernych i miernych szukaj w PiSie, a nie wśród normalnych ludzi.

        Wiesz, że dla PiSiąt dzień bez tragedii to dzień stracony a bohaterem może być tylko trup.
    • dr.krisk ??? 01.11.11, 20:14
      jan.bar napisał:

      > tylko narażał życie pasażerów aby dolecieć do Warszawy.
      Czym niby narażał? Oczywiście lepiej było przez dziesięc godzin latać wkoło NY,, tak żeby pasażerowie dostali obłędu ze strachu.
      Jesteś chłopie genialny po prostu.
    • lump-1 Re: pilot niby bohater ale.. 01.11.11, 20:41
      jan.bar napisał:

      > jeżeli już 30 minut po starcie wiedział że ma popsuty samolot to dlaczego nie l
      > ądował w USA tylko narażał życie pasażerów aby dolecieć do Warszawy.

      O narażaniu moglibyśmy mówić w sytuacji gdyby o awarii wiedział przed startem.
      Skoro informacja o awarii pojawiła się po starcie to miał dwie możliwości.
      1. Zrzucić lub spalić paliwo nad USA i lądować awaryjnie - skutek niewiadomy ?
      2. Kontynuować lot do Polski i lądować awaryjnie - skutek też był niewiadomy ale skończyło się szczęśliwie.

      Gdyby jednak koniec był inny to gdybym był na pokładzie to te kilka dodatkowych godzin życie potraktowałby jako "darowane" a nie jako świadome narażanie życia mojego i innych pasażerów.

    • wariant_b Re: pilot niby bohater ale.. 01.11.11, 21:05
      Awaryjne lądowanie na Okęciu zapewne kosztuje LOT taniej.
      I niczym nie różni się od awaryjnego lądowanie gdzieś pod NY,
      bo zapewne samolot skierowano by na jakieś mało ruchliwe lotnisko.

      Okęcie ma tą zaletę, że pilot doskonale zna lotnisko, wadę - że
      awaria podwozia może być częścią jakiejś większej całości.
      Ale akurat w tym przypadku, kiedy straty i tak są nieuniknione
      decyzja o kontynuowaniu lotu wydaje się mieć podstawy.
          • l_zaraza_l Re: No i przypomnę drobny fakt.... 02.11.11, 11:49
            kzet69 napisał:

            > I na dodatek z perspektywą awaryjnego lądowania w nocy na obcym lotnisku

            taki wielogodzinny stres mógłby okazać się dla kilku osób wręcz zabójczy a dla pozostałych trauma do końca życia. Także dla załogi byłoby to bardzo frustrujące. Dzięki decyzji kapitana ludzie bali się krótko i od razu wpadli w ramiona bliskich, których obecność w takich chwilach jest zbawienna.

            Jestem pewna, że kapitan Wrona wiedział, że posadzi maszynę. Wiedział, że to potrafi i już. Ale przecież to nie parkowanie roweru i coś mogło pójść nie tak i mogły być ofiary. Także w takiej sytuacji byłoby znacznie lepiej lądować w Warszawie, i to z wielu przyczyn.
    • damakier1 Re: pilot niby bohater ale.. 01.11.11, 21:16
      jan.bar napisał:

      > jeżeli już 30 minut po starcie wiedział że ma popsuty samolot to dlaczego nie l
      > ądował w USA tylko narażał życie pasażerów aby dolecieć do Warszawy.

      Spokojnie, będzie powołana specjalna komisja i wszystkie watpliwości bedą wyjaśnione.
      Na razie wszystko wskazuje na to, że jednak pilot to bohater.
      Musisz jakoś z tym żyć, Janie. bar.
      • behemot17-13 Re: pilot niby bohater ale.. 01.11.11, 21:27
        damakier1 napisała:

        > jan.bar napisał:
        >
        > > jeżeli już 30 minut po starcie wiedział że ma popsuty samolot to dlaczeg
        > o nie l
        > > ądował w USA tylko narażał życie pasażerów aby dolecieć do Warszawy.
        >
        > Spokojnie, będzie powołana specjalna komisja i wszystkie watpliwości bedą wyjaś
        > nione.
        > Na razie wszystko wskazuje na to, że jednak pilot to bohater.
        > Musisz jakoś z tym żyć, Janie. bar.
        dla co niektórych, życie ze świadomością sukcesu, szczęśliwego zakończenia, jest nie do zniesienia. coś mi cuchnie zwolennikiem .......
      • wariant_b Re: pilot niby bohater ale.. 01.11.11, 21:48
        damakier1 napisała:
        > Musisz jakoś z tym żyć, Janie. bar.

        Czeka go pewnie długie życie, bo zanim pilota w końcu uniewinnią minie kilka lat.
        A nie wydaje mi się, żeby prokuratura miała pomysł na wrobienie kogoś innego.
      • mariner4 Może pilot miał spadochron? 02.11.11, 08:59
        PiSowcy już tacy są.
        No gdyby ten samolot się rozbił to mogliby łzy krokodyle wylewać. Macierewicz miałby robotę i można by przywalić rządowi nie mówiąc już o prezydencie. Forpoczty tych bydlaków, jak ten radny już z niecierpliwości przebierają nogami.
        M.
    • olo-x Re: pilot niby bohater ale.. 01.11.11, 21:37
      jan.bar napisał:

      > jeżeli już 30 minut po starcie wiedział że ma popsuty samolot to dlaczego nie l
      > ądował w USA tylko narażał życie pasażerów aby dolecieć do Warsza
      ------
    • fastwinter.5 Re: pilot niby bohater ale.. 01.11.11, 21:44
      jeżeli już o narażaniu mowa,to narażał również swoje życie,a nie sadzę,żeby planował samobójstwo.
      Dlatego należą mu sie najwyższe słowa uznania za doskonałe wyjście z tej ekstremalnej sytuacji.A robienie mu zarzutu,teraz po fakcie,że leciał uszkodzonym samolotem jest śmieszne,bo to on był w tym samolocie i on wiedział najlepiej jaką decyzje podjąć.
      I jak widać wiedział co robi..!!!
      Miał zaufanie do swoich umiejętności i jak sie okazało słusznie.
      Teraz zamiast kwękać,powinniśmy sie cieszyć,że tak to sie skończyło,i że mamy tak doskonale wyszkolonych pilotów.
    • banana_dog Re: pilot niby bohater ale.. 01.11.11, 22:48
      HYDRAULIC SYSTEM PREASURE (C only) -nie wymaga lądowania na najbliższym lotnisku.
      A to kończy tą niemądrą dyskusję.

      Samolot ma trzy niezależne instalacje hydrauliczne.
      Dopiero utrata dwóch z nich wymaga 'Plan to land at the nearest suitable airport'.
      Samolot ma instalację do zrzutu paliwa tylko z centralnego zbiornika paliwa.
      Czyli po zrzucie i tak zostało by ok.36 t w skrzydłach.
      Do tego brak jakiegokolwiek bezpośredniego zagrożenia co do dalszego kontynuowania
      przelotu.
      Sprawne 2 autopiloty, cały system nawigacyjny, wszystkie główne źródła prądu.
      Gdzie tutaj jakiekolwiek zagrożenie?
    • zuzkazuzka111 jan.bar - taka zwykła internetowa ... 02.11.11, 06:42
      jan.bar napisał:

      > jeżeli już 30 minut po starcie wiedział że ma popsuty samolot to dlaczego nie l
      > ądował w USA tylko narażał życie pasażerów aby dolecieć do Warszawy.

      Nie wie jan.bar co pisze, ale wie, że trzeba pluć.

      Procedury nie zabraniały dalszego lotu i tyle w temacie.

      Pilot posadził bez podwozia samolot tak, ze ludzie myśleli, że lądują na kołach, ale internetowej gnidzie to się nie podoba.
      Wniosek z tego lądowania jest taki, że Kapitan podjął dobrą decyzję.


      Przeproś pilota... za sformułowanie "narażał życie pasażerów"
      • rzewuski1 Re: Pilot złamał procedury 02.11.11, 10:00
        raza.uczuc.religijnych napisał:

        > nie wpuszczając pasażerów do kokpitu. Wiadomo że pasażerowie sa bardzo pomocni
        > przy lądowaniu-odczytują rózne parametry...

        to jest skandal
        bo podpowiedzieli by by pilotom jak wysunąć podwozie
        a tak same straty,więcej paliwa, samolot do naprawy
        • zoil44elwer Re: Pilot złamał procedury 02.11.11, 11:42
          Pilot złamał procedury obligujące go do powrotu na lotnisko startowe(Newark) gdy po 30 minutach lotu zauważy usterkę.Po zauważeniu usterki samolotu nie wolno mu kontynuować 9 godzinnego,nocnego lotu.Tak twierdzą piloci Boeingów.
              • adam111115 Re: Pilot złamał procedury 02.11.11, 13:36
                zoil44elwer napisał:

                > Usterka powoduje awarię,ale awaria nie powoduje usterki.

                Może, nie musi. Ale są od tego procedury. Usterką jest zepsucie się żarówki w kiblu, a przez to nikt nie będzie lądował.

                W tym przypadku nie było nakazu powrotu. Poczytaj trochę na forach.
                • zoil44elwer Re: Pilot złamał procedury 02.11.11, 13:59
                  Powrót do Newark byłby zbyt kosztowny chociaż prewencyjnie zalecany.Ale że na okładzie nie było ważnych ludzi.Gdyby był np B Komorowski pilot bez wahania by zawrócił.Bo inaczej wozi się tych z Jackowa a inaczej tych belwederskich.
                  • adam111115 Re: Pilot złamał procedury 02.11.11, 15:39
                    zoil44elwer napisał:

                    > Powrót do Newark byłby zbyt kosztowny chociaż prewencyjnie zalecany.Ale że na o
                    > kładzie nie było ważnych ludzi.Gdyby był np B Komorowski pilot bez wahania by z
                    > awrócił.Bo inaczej wozi się tych z Jackowa a inaczej tych belwederskich.

                    Zatwardziały pisior z ciebie. Nigdy nie był zalecany. Oglądasz konferencję?

                    Już wczoraj media podały, że do pierwszej usterki doszło 30 minut po starcie samolotu z USA. - Lot od startu z Newark do Warszawy odbywał się bezpiecznie. Komputer pokładowy wykrył usterkę w systemie hydraulicznym, ale mamy możliwości pozwalające zneutralizować taką usterkę i lecieć dalej. Nie było żadnej przesłanki do podjęcia jakiejkolwiek decyzji, bo samolot był cały czas sprawny - powiedział.

                    Wrona wyjaśnił, że nie musiał decydować o tym, czy lecieć do Polski, czy wracać do USA, bo "wszystko jest w instrukcji. - To są przepisy i procedury, które nas obowiązują, i kapitan z załogą zastosowały się ściśle do tych procedur - wtrącił szef LOT Marcin Piróg.


                    CZY TERAZ QWA UWIERZYSZ?, czy wam z pisu wszystko trzeba łopatologicznie?
                    • zoil44elwer Re: Pilot złamał procedury 02.11.11, 17:32
                      To jak w końcu było z tym wykryciem usterki,30 minut po starcie z Newark czy tuż przed lądowaniem na Okęciu? Załoga wiedziała o TYM nad Atlantykiem ale nie powiedziała by nie wywołać paniki wśród pasażerów i nie przerywać im 9 godzinnego snu,czy załoga zorientowała się dopiero nad Polską(Warszawą) Różne informacje z tych samych żródeł,po co?
      • zoil44elwer Re: Widać miał większe zaufanie do.... 02.11.11, 11:46
        lackzadek napisał:

        > jan.bar napisał:
        >
        > > jeżeli już 30 minut po starcie wiedział że ma popsuty samolot to dlaczego
        > nie l
        > > ądował w USA tylko narażał życie pasażerów aby dolecieć do Warszawy.
        >
        > Widać miał większe zaufanie do Naszych a nie do jankesów.
        Koszt lądowania awaryjnego w USA jest 10-krotnie wyższy niż w Polsce.Np zamknięcie potem lotniska Okęcie a zamknięcie lotniska w Newark to różnica dziesiątek milionów USD.
    • gucio60 Re: pilot niby bohater ale.. 02.11.11, 10:09
      jan.bar napisał:

      > jeżeli już 30 minut po starcie wiedział że ma popsuty samolot to dlaczego nie l
      > ądował w USA tylko narażał życie pasażerów aby dolecieć do Warszawy.

      Pewnie wolał, gdyby zaszła taka konieczność umierać w ojczyźnie ale tego pseudo patrioci nie zrozumieją, oni wolą ginąć na obczyźnie.
      Ośle, gdyby lądował w USA to podwozie by wyszło ?
      • zoil44elwer Re: pilot niby bohater ale.. 02.11.11, 12:01
        W USA podwozie też by nie wyszło jak również nie wyszedł by fakt że pilot kontynuował 9-godzinny,nocny lot niesprawnym samolotem.Procedury lotnicze nakazują po stwierdzeniu usterki samolotu lądować na najbliższym lotnisku.Bo jedna usterka samolotu może spowodować następne.
        • l_zaraza_l Re: pilot niby bohater ale.. 02.11.11, 13:39
          zoil44elwer napisał:

          > W USA podwozie też by nie wyszło jak również nie wyszedł by fakt że pilot konty
          > nuował 9-godzinny,nocny lot niesprawnym samolotem.Procedury lotnicze nakazują p
          > o stwierdzeniu usterki samolotu lądować na najbliższym lotnisku.Bo jedna usterk
          > a samolotu może spowodować następne.

          Ależ pilot i tak musiałby kontynuować 9-godzinny,nocny lot niesprawnym samolotem po to by spalić 36 ton paliwa jakie były w skrzydłach samolotu.
    • bogucjusz Co to znaczy "niby"??? 02.11.11, 10:53
      Już, polaczku, szukasz dziury w całym, już kręcisz swoim zasmarkanym noskiem, już jesteś ekspertem lotniczym na poziomie Goldzi, już mącisz i jątrzysz...
      Rzygać mi się chce, gdy widzę takich jak ty.
    • l_zaraza_l Re: pilot niby bohater ale.. 02.11.11, 11:35
      jan.bar napisał:

      > jeżeli już 30 minut po starcie wiedział że ma popsuty samolot to dlaczego nie l
      > ądował w USA tylko narażał życie pasażerów aby dolecieć do Warszawy.

      Moim zdaniem zrobił bardzo mądrze. Ta usterka nie miała wpływu na bezpieczeństwo samego lotu. Wszystko działało sprawnie a bez podwozia taki sam problem miałby z posadzeniem maszyny na każdym lotnisku. Zamiast krążyć kilka godzin nad lotniskiem (by spalić tony paliwa), co byłoby cholernie stresujące dla pasażerów i z pewnością nie udałoby się uniknąć paniki, bezpiecznie przywiózł ich, nieświadomych zagrożenia, najedzonych i wyspanych, do domu, gdzie zajmą się nimi bliscy i polskojęzyczni psycholodzy.
      • deoand Re: pilot niby bohater ale.. 02.11.11, 12:00
        No cóż -widac tak trzeba było -wszystko przebiegło prawidłowo a pozatem jak juz ginac to w Polsce a po drugie to zdaje sie tylko w Polsce jest dzieńwszystkich swietych i wtedy św, Piotr nkogo kto mu lata pod nosem nie wpuszcza do Niebie . I nie wpuścił zostali na ziemi . Perfekcja załogi .
      • bogucjusz Ponadto: 02.11.11, 12:12
        1. O wpływie zauważonej usterki hydrauliki na sam mechanizm wysuwania podwozia załoga dowiedziała się dopiero podczas próby wysuwania podwozia (czyli przed lotniskiem w Warszawie).
        2. Decyzja o lądowaniu na terenie USA wiązałaby się z koniecznością przeprowadzenia tego manewru w nocy.
        • zoil44elwer Re: Ponadto: 02.11.11, 12:32
          bogucjusz napisał:

          > 1. O wpływie zauważonej usterki hydrauliki na sam mechanizm wysuwania podwozia
          > załoga dowiedziała się dopiero podczas próby wysuwania podwozia (czyli przed lo
          > tniskiem w Warszawie).
          > 2. Decyzja o lądowaniu na terenie USA wiązałaby się z koniecznością przeprowadz
          > enia tego manewru w nocy.

          Załoga dowiedziała się o usterce dopiero tuż przed lądowaniem na Okęciu!? To po co te dywagacje o decyzji lądowania na terenie USA i przeprowadzenia tego manewru w nocy?Piloci w swoich opiniach mówią że nie wierzą by piloci Boeinga zauważyli usterkę po 30 minutach od startu gdyż procedury nakazują im lądowanie na najbliższym lotnisku(Newark) a nie lot jeszcze 9 godzin.Ale PLL Lot potwierdza że awarię podwozia piloci zauważyli już 30 min po starcie.Więc nieudolnie mataczą.
      • zoil44elwer Re: pilot niby bohater ale.. 02.11.11, 14:15
        kazik12groszy napisał:

        > niby bohater, ale' to takie polskie rozbijać wszystko na cząsteczki i negować
        > ..
        Trzeba rozbijać na szczegóły i negować.Bo karmią lud takimi faktami:30 minut po starcie pilot stwierdził usterkę mechanizmu hydraulicznego podwozia i zdecydował by lecieć jeszcze 9 godzim.Inny komunikat:Tuż przed lądowaniem na Okęciu pilot stwierdził usterkę podwozia uniemożliwiającą wysunięcie kół.To w końcu jak było ja się zapytowywuję?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka