Gość: Katia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.05.04, 22:14
Przez wszystkie weekendy maja trwała rekrutacja na FA do Ryaiair na podstawie
ogłoszeń w Wyborczej. Cały proces organizowała firma AAE z Katowic
(posiadająca sień szkół językowych). Osoby, które zostały zakwalifikowane w 2
etapach (pierwszy to cv, drugi rozmowa po polsku i po angielsku w
Katowicach), zostały zaproszone na spotkanie z przedstawicielami Ryanair na
początku czerwca.
Brałam w tym udział i zastanawiam się, czy to nie jest żadna wielka podpucha.
Podobno Ryan zawsze wiąże się z jakimiś firmami w różnych krajach i sam na FA
nie rekrutuje. Po zakwalifikowaniu się, trzeba wziąć udział w kursie
(zrozumiałe), ale trzeba zaniego zapłacić! Co najmniej 1750 EUR! Twierdzą, że
to dlatego, że są low-costem, a poza tym, nie chcą nikogo na siłę związywać.
Zatem w każdym momencie, jeżeli ktoś uzna, że to nie dla niego, może odejść
(nawet po miesiącu pracy). Podobno osoby, które zostaną zakwalifikowane na
kurs mają zagwarantowaną pracę.
Wymagania sprecyzowane w ogłoszeniu były bardzo łagodne (www.cabin-
crew-jobs.com/requirements.htm), a poza tym, nie spotkałam się z faktem
odrzucenia kandydata podczas rozmów (tych z drugiego etapu).
Ostatnie, co mnie niepokoi, to to, że po pomyślnym przebrnięciu przez
wcześniejsze etapy, zostaje się zatrudnionym przez agencję, która zatrudnia
pracowników dla Ryana, a nie przez samego Ryana.
Bardzo byłabym wdzięczna za wszystkie (!) Wasze opinie.