e_lot
02.06.04, 23:16
Ryanair zapowiada, że wielu tanich przewoźników nie przetrwa tej zimy. - To
będzie rzeź w powietrzu - zapowiedział szef linii, Michael O'Leary
Ryanair to jedna z pierwszych tanich linii lotniczych w Europie, na pewno
najbardziej znana i największa. We wtorek zapowiedziała, że zaczyna wojnę
cenową na rynku.
- Sądzimy, że następną zimę przetrwa tylko najtańsza z tanich linii
lotniczych i że to będzie właśnie Ryanair - powiedział agencji Reuters
zastępca prezesa linii, Michael Cawley. Jak zapewnia Ryanair, ceny biletów
mają spaść przynajmniej o 10 proc. do sezonu zimowego (zaczyna się w
październiku), a od 10 do 20 proc. w samym sezonie zimowym (kończy się w
marcu).
Ryanair idzie na wojnę, bo pogarsza się jego sytuacja finansowa. We wtorek
podał wyniki za ubiegły rok - linia zarobiła 226,6 mln euro - o 5 proc. mniej
niż w 2002 r. To lepsze dane niż się spodziewano, ale po raz pierwszy w
historii firmy zysk był niższy niż w poprzednim okresie.
W ciągu ostatniego roku obrachunkowego wzrosły obroty linii - aż o 28 proc.
do 1,07 mld euro, ale równocześnie spadły najważniejsze dla inwestorów
wskaźniki: wypełnienie samolotów (o 4 pkt. proc. - do 81 proc.), a także zysk
ze sprzedanego miejsca - o 14 proc. Akcje firmy natychmiast potaniały o 2
proc. na giełdzie w Dublinie (kosztowały ok. 4,3 euro).
Ryanair lata do 84 miast w 16 krajach Europy; ma bazy m.in. w Dublinie i
Charleroi pod Brukselą. Prognozuje przewiezienie ponad 24 mln pasażerów w tym
roku - to ponad sześciokrotnie więcej, niż polski LOT w ub.r.
Cenowego ataku boją się przede wszystkim brytyjscy przewoźnicy - m.in.
EasyJet, który miał poważne kłopoty. Na początku maja ostrzegł inwestorów, że
może zacząć przynosić straty. Ta linia to jeden z najpoważniejszych
inwestorów na lotniczym rynku - w 2002 r. zamówiła aż 120 nowych maszyn.
Dla przewoźników na razie najważniejsze są ceny paliwa, które nieustannie
rosną. Linie deklarują, że są przed tym zabezpieczone - m.in. kontraktami
terminowymi na zakup paliwa. - Nawet jeżeli paliwo zdrożeje dwukrotnie, to
będziemy zyskowni - zapowiada O'Leary.
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,2105661.html