Z pamietnika stewardessy. Cz2

03.06.04, 22:39
Wtorek, 2 czerwca. Juz od rana wiedzialam, ze to nie bedzie dzien jak kazdy
zwykly dzien. Spoznilam sie do pracy z pol godziny. I tak ledwo z domu
wyszlam. Kaca mialam niemilosiernego, bosmy wczoraj z moja kolezanka oblewali
jej rozwod. Purserka, zamiast sie cieszyc, ze ja sie wogole zjawilam, zrobila
mi awanture. Cipa jedna. Na dodatek wsadzila mnie do ekonomicznej razem z ta
smutna Maria. Smutna Maria nigdy sie nie usmiecha, bo ma tyle makijazu na
gebie, ze jakby sie skrzywila, to to wszystko by platami takimi na centymetr
grubymi pospadalo. Tyle z niej pociechy, ze glupia zasuwa w robocie jakby ja
lubila. Powiedzialam Krzywej (moja fafelka), jak mnie ta bzdzwiaga purserka
potraktowala. Powiedziala, ze jej napluje do jedzenia jak sie tylko da.
Lot byl fatalny. 3 godziny udreki. Zaczelo sie jeszcze na ziemi. Robilam te
glupie cyrki przed odlotem, kamizelke zaklada sie tak a smak, dmuchac mozna
tu, gwizdek jest tu (szczesciarze bedziecie jak gwizdek znajdziecie, mysle
sobie), pas sie zapina tak a odpina tak. Nikt nie slucha, po co to wszystko?
Jak przyjdzie co do czego to w dupie mam wszystkich i wysiadam pierwsza a wy
sie ratujcie sami z tymi waszymi walichami. Zdejmuje te smierdzaca kamizelke
a ta mi sie zaczepila o guzik i nie moge jej zdjac. Pociagnelam za mocno i
guzik poszedl. Razem z kawalkiem materialu. No zesz kurwa mac! Stanik widac,
agrafki zlamanej na calym pokladzie nie ma. Mysle sobie, jakos to bedzie.
Purserka, glupia krowa, z morda na mnie, ze wygladam jak nie wiadomo co.
Zebym takiego kaca nie miala, to bym jej cos powiedziala ale wolalam z nia
nie zaczynac, bo z opowiadan innych wiem, ze jak sie na kogos wkurzy, to
najgorsze roboty im wynajdzie. Lezba jest jakby po wojsku. Juz raz kazala mi
czyscic klop co byl tak zasrany, ze malo sie nie porzygalam.
Skatowana bylam jak nie wiem co i chcialam do domu jak najszybciej a tu sie
okazalo, ze obsludze naziemniej zachcialo sie strajkowac i bedziemy mieli
opoznienie. Dwie godziny siedzenia i czekania. Wreszcie polecielismy. Jakbym
miala malo nieszczesc, w drodze powrotnej bylo jeszcze gorzej. Dlaczego te
paxy musz sie tak uchlac przed lotem? Jeden wiesniak w 15D zaczal rzygac i
juz prawie udalo mi sie podepchnac Smutna Marie, zeby zlapala te rzygowiny
ale ta sie w ostatniej chwili jakos wykrecila i wszystko poszlo na mnie. Cala
sukienke mialam w jego pawiu. Strasznie mnie przepraszal. Chcialam mu napluc
do jedzenia ale nie chcial po tym rzyganiu jesc. Czekalam, ze moze bedzie
chcial cos pic ale tez nie. Niewazne. Odwale to na innym. Purserka kazala mi
isc sie przebrac, zagladam do swojej walizeczki i szok. Takie juz moje
kurewskie szczescie, ze jak sie pakowalam dzis rano, to nie spakowalam
zapasowej. Na dodatek, akurat jak otworzylam, trzasnelo samolotem i ta
butelka koniaku, co to ja ukradlam, wypsla mi sie z reki i rozbila sie na
podlodze. Purserka patrzyla na mnie jakby mnie oczami chciala zadzgac. Nie
wiem dlaczego, bo sama widzialam jak wynosila i koniak i papierosy. Krzywa
znalazla mi jakis fartuszek (pojecia nie mam skad go wytrzasnela) i latalam w
tym fartuszku do konca lotu. Smierdzialam jakbym w chlewie spala. Oczywiscie
to nie koniec. Musialam w tych smierdzacych szmatach przedefiladowac przez
cale lotnisko po powrocie i leciec do taksowki. Mialam wszystkego dosyc.
Jakaz ja bylam szczesliwa, jak budzik zadzwonil i okazalo sie, ze to wszystko
mi sie tylko snilo! Postanowilam, ze lepiej losu nie kusic i nie pojde
dzisiaj do pracy. Od jutra i tak mam urlop a w sobote wyjezdzam na tydzien na
Ibize.
    • Gość: stewka Re: Z pamietnika stewardessy. Cz2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 10:53
      Często Ci się tak śni?
    • e_lot Re: Z pamietnika stewardessy. Cz2 05.06.04, 22:57
      Czy Twoje dzienniki można czytać gdzieś w sieci, np. w jakimś blogu?
      • Gość: MiG Re: Z pamietnika stewardessy. Cz2 IP: *.pp.htv.fi 06.06.04, 00:59
        zalosne.pozatym wtorek to byl 1 czerwca gwoli scislosci
Pełna wersja