Gość: jacek
IP: *.u.mcnet.pl
13.10.04, 14:51
Widmo strajku nad Lotem
Czy zamiast latać na pokładach narodowego przewoźnika lotniczego niedługo
będziemy zmuszeni korzystać z usług konkurencyjnych linii? To możliwe, bo
piloci coraz głośniej grożą strajkiem.
- Źle się dzieje w Locie. Nie najmądrzejsza polityka zarządu firmy zaprowadzi
nas wszystkich na bezrobocie - ostrzega Józef Brodacki, szef Związku
Zawodowego
Pilotów Komunikacyjnych PLL Lot. - Jeśli zarząd będzie brnął w złe decyzje,
przestaniemy latać. Zrobimy strajk generalny - mówi Brodacki.
Co to znaczy złe decyzje? Związkowcy punktują. Po pierwsze zarząd dąży do
wymiany floty lotniczej. Obecnie Lot posługuje się głównie maszynami marki
boeing. Te samoloty obsługują trasy europejskie i transatlantyckie połączenia
z
Nowym Jorkiem i Chicago. Po Polsce kursują głównie mniejsze embraery.
Tymczasem
jak mówią związkowcy, zarząd Lotu chce wymienić sprawne, bardzo dobre maszyny
na samoloty marki airbus.
- Maszyny, na których pracujemy obecnie są przez Lot wyleasingowane.
Miesięczne
opłaty ponoszone przez firmę z tego tytułu są liczone w setkach tysięcy
dolarów. Niedługo jednak samoloty przeszłyby na własność Lotu i stałyby się
zyskowne. Można by dzięki nim zarabiać. Zarząd jednak woli je oddać i
wyleasingować za ciężkie pieniądze nowe samoloty. To absurd - uważa Brodacki.
Po drugie, pilotów oburza też plan zbudowania w ramach Lotu spółki-córki,
która
będzie zajmować się tanimi przewozami lotniczymi. Zdaniem pilotów ten segment
rynku jest w tej chwili w Polsce dobrze nasycony i próba zaistnienia tu nie
jest mądrą decyzją. - Co więcej, części pilotów zakomunikowano, że już
niedługo
będą latać tylko na połączeniach obsługiwanych przez ten nowy twór. Podano
nam
też, że dla tych, którzy się nie zgodzą nie będzie miejsca w zespole Lotu.
Po trzecie, zarząd szukając oszczędności w firmie zwalnia dobrych,
wieloletnich
pracowników obsługi technicznej samolotów, a na ich miejsce zatrudnia
tańszych
młodych ludzi. Zdaniem związkowców dzieje się to z ewidentną szkodą dla
przewoźnika i pasażerów.
- Młodych trzeba szkolić, co generuje koszty i pochłania czas. Co więcej,
choć
zapewne nie brakuje im chęci do pracy, to brakuje doświadczenia. A w
lotnictwie
ma ono niezwykle duże znaczenie - dodaje Józef Brodacki.
I ostatnia rzecz. Jak przekonują związkowcy, zarząd Lotu swoje złe, ich
zdaniem, decyzje podejmuje nie konsultując się ze związkami zawodowymi.- Nikt
nie pyta nas o to, jak oceniamy ustalenia, którym musimy się podporządkować.
Choć zarząd ma obowiązek konsultować z nami swoje działania i teoretycznie
zdarza się, że to robi, to i tak podejmuje decyzje po swojemu. Ostrzegam:
jeśli
to się nie zmieni, samoloty Lotu zamiast latać będą stać w hangarach.
Będziemy
strajkować - zapowiada szef związku pilotów
Data 13.10.2004
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?
place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=1033&news_id=49671: 13.10.2004