Gość: jacek
IP: *.u.mcnet.pl
23.11.04, 11:10
LOT robi wszystko, żeby upaść.
PLL LOT w sierpniu tego roku powołał do życia spółkę-córkę. Do ostatniego
dnia października jej prezesem był Rafał Szalc, dwudziestoparoletni asystent
prezesa PLL LOT. Nowy Przewoźnik – tak nazywa się to dziecko – pod
jednoosobowym przewodnictwem nowo powołanego prezesa ma być jednak firmą
zupełnie niezależną od LOT.
Kapitał zakładowy spółki wynosi 5 mln zł. Są to pieniądze z LOT, które
zresztą w chwilę potem LOT pożyczył od spółki, bo to taniej niż w banku.
Firma będzie także korzystać z samolotów latających dotychczas pod szyldem
niebieskiego żurawia. Dostanie 5 Boeingów 737 oraz po 4 załogi do każdego z
nich. W sumie około 50 doświadczonych pilotów. Przeszkolenie każdego z nich
to mniej więcej 70 tys. dolarów. Floty przekazanej Nowemu Przewoźnikowi LOT
obecnie nie będzie uzupełniał.
Nowa spółka lotnicza, poza lotami niskokosztowymi, będzie prowadzić również
loty czarterowe, które zdaniem szefów LOT były nierentowne. Od 1 listopada
LOT zlikwidował więc czartery przekazując ich wykonywanie swojemu nowemu
dziecku. Nowy Przewoźnik jednak na razie sobie nie polata, bowiem do tej pory
nie zdołał uzyskać potrzebnych koncesji, a bez nich nie może nawet pokołować
po lotnisku.
– Mamy nadzieję, że do końca roku otrzymamy potrzebne pozwolenia – mówi
Izabela Bogus rzecznik prasowy Nowego Przewoźnika.
Do tego czasu przewozy czarterowe będzie wykonywać... LOT na zlecenie swojej
nowej spółki. Tyle że od 1 listopada nie ma już działu HC (dział czarterów);
kilkudziesięciu pracowników dostało wypowiedzenia.
Polskie niebo robi się bardzo ciasne. Obecnie lata po nim pięć lub sześć
innych niskokosztowych linii. Niektóre proponują loty nawet za 1 zł do
wybranego kraju europejskiego. Doświadczenie pokazuje, że firmy te nie żyją
długo, prawdopodobnie niektóre z nich nie przetrwają zimy. Powołana przez LOT
spółka ma prowadzić taką samą działalność jak wiele nowo powstałych tanich
firm lotniczych. Oprócz tego Nowy Przewoźnik ma wykonywać przeloty czarterowe
nie dające wielkich pieniędzy. To wszystko nie rokuje powodzenia. Ile PLL LOT
będzie musiał dokładać, żeby firma się utrzymała? Nieoficjalnie powiedziano,
że przez co najmniej rok rodzic będzie pomagał swojemu dziecku. Obecnie LOT
prowadzi szkolenia stewardes zatrudnionych przez Nowego Przewoźnika (choć
własne, doświadczone zwalnia).
Jaki jest interes w tworzeniu nowej firmy, która prędzej czy później stanie
się konkurencją spółki-matki? Po co LOT-owi spółka-córka, do której trzeba
będzie dopłacać, żeby nie zdechła? I kto wreszcie odpowiada za skandaliczny
bałagan przy tworzeniu Nowego Przewoźnika? Pytamy o to, bo przecież LOT to
państwowa firma, a jej problemy oznaczają konieczność wywalenia szmalu z
państwowej kasy. Czyli naszej.
Autor : Anna Skibniewska