Pytanie - wersja katastroficzna

02.06.05, 15:30
Witam ponownie. Naszło mnie jako laika i jedynie pasjonata pytanie dość
ponure. Mianowicie, jakie są procedury w przypadku następującym: B747 - lot
FRA-MIA samolot w połowie drogi czyli gdzieś na środku Atlantyku, nagle coś
dzieje się z silnikami, powiedzmy niezlokalizowany wyciek ( jak w przypadku
AirTransat jakiś czas temu - Airbus wypompował z siebie całe paliwo ) i gasną
po kolei silniki. Co w tej sytuacji się robi, wiadomo, szukanie najbliższego
lotniska a kiedy go nie ma? Jak długo można lecieć ślizgiem ( jak Transat )
takim kolosem? Co się wtedy robi poza "Ojcze Nasz"?
    • kierowiec1 Re: Pytanie - wersja katastroficzna 02.06.05, 16:03
      kuba871 napisał:

      > Co w tej sytuacji się robi, wiadomo, szukanie najbliższego
      > lotniska a kiedy go nie ma? Jak długo można lecieć ślizgiem ( jak Transat )
      > takim kolosem?

      Np. 747-400 ma doskonalosc ok 18, a wiec
      zasieg lotu slizgowego < ((wysokosc lotu w chwili awarii) * doskonalosc)

      Z zasiegu odpadaja straty na manewry, na klapy i podwozie w koncowej fazie
      podejscia no i w koncu na rezerwe w podejsciu do ladowania.

      POzdr.

      K.
      • kuba871 Re: Pytanie - wersja katastroficzna 02.06.05, 16:23
        Dzięki, właśnie o to mi chodziło.
        Przedstawie krótko przypadek członka mojej rodziny lecącego jakimś Airbusem z
        linii LTU na trasie Miami-Dusseldorf w zeszłym roku: ( brzmi jak scenariusz
        filmu ale to prawda )

        Nad oceanem pewnemu pasażerowi zachciało się zapalić ( oczywiście nie wolno ) i
        poszedł on do toalety. Zaczał palić a komputer u pilotów wykazał, że jest POŻAR
        ( nie dym ale pożar na pokładzie ) po czym pilot drżącym głosem powiadomił o
        tym fakcie pasażerów i... powiedział, że muszą... WODOWAĆ!! Szczęśliwie palacz
        słysząc to zgłosił, że to przez niego i wszystko się wyjaśniło, inaczej byłby
        kłopot...

        Ja, słysząc to nie mogłem wprost uwierzyć, że coś takiego mogło mieć miejsce i
        żeby zaraz chcieć siadać na wodzie?? Przecież zanim się nie stwierdzi napewno,
        że to faktycznie pożar nie wolno narażać tylu ludzi!! CO o tym sądzicie?
        • nocnylot Re: Pytanie - wersja katastroficzna 02.06.05, 16:35
          To normalne - dym na pokladzie = pozar. Jeszcze nie ma chyba samolotow, ktore
          maja czujniki przeprowadzajace analize dymu. Co do wodowania... to mysle, ze
          mogl to byc po prostu zart kapitana znudzonego ciaglym alarmem z toalet. Swego
          czasu latalem dosc regularnie Aerolineas Argentinas, a ze Argentynczycy to
          nalogowi palacze i w dodatku jeden z najmniej zdyscyplinowanych narodow na
          swiecie to w toaletach bylo niebiesko od dymu. I wiele razy slyszalem dziwne
          historie opowiadane przez kapitanow - a to ze wyladujemy na najblizszym
          lotnisku, a to ze palacze zostana po wyladowaniu aresztowani (co akurat w
          przypadku lotu do Stanow jest mozliwe), a to ze grozi automatyczne wlaczenie
          sie gasnic... Robili co mogli!
          nl
          • Gość: BB Re: Pytanie - wersja katastroficzna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.06.05, 23:34
            o tych automatycznych gaśnicach to akurat prawda, gdyby nie daj Boże
            niezdyscyplinowany pasażer, w stresie przyłapany na podpalaniu, chcąc pozbyc
            się dowodu własnej winy wrzucił niedopałek do kosza na śmieci to z pewnościa
            zadziała tam owa automatyczna gaśnica, tak przy okazji palaczy należy tępić i
            to nie dlatego że trują otoczenie , ale dlatego ,że na tak małej przestrzeni
            jaką jest pokład samolotu stwarzają realne niebezpieczeństwo dla wszystkich,
            świetnie jeśli świadom tego zgaśni dokładnie niedopałek , ale w wiekszości chęć
            na zapalenie jednego przychodzi po spożyciu alkoholu, a co robi sie w takim
            staniu to juz własnej wyobraźni podsuwam... pozdrawiam palaczy:)
            • kuba871 Re: Pytanie - wersja katastroficzna 04.06.05, 23:45
              dokladnie tak...
          • Gość: SWISSboy Re: Pytanie - wersja katastroficzna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 13:43
            calkiem mozliwe, ze chca tak straszyc. moja kolezanka leciala kiedys z niemiec
            na dominikane i opowiadala, ze ciagle co chwile ktos nie mogl wytrzymac i
            musial sobie dymka puscic ;-) ponoc stewardessy nie wyrabialy z przywolywaniem
            ludzi do porzadku (a niby niemcy tacy zdyscyplinowani ;-) )
Inne wątki na temat:
Pełna wersja