Biało-czerwone niebo

IP: *.lw.net.pl / *.lannet.pl 27.08.05, 18:57
Jestem dumny , ze mam zasztyt wypowiedziec sie na forum. Kocham samoloty
chociaz nie jestem pilotem, ale mam szwagra, ktory jest technikiem w bialo
czerwonych iskrach. Ma na imie Daerk .Pozdrawiam Go tak jak cały zesoł bialo
czerwonych iskier.
    • Gość: Leoś Re: Biało-czerwone niebo IP: 83.238.56.* 27.08.05, 19:16
      Hmmmm.....:) ja to jestem dumny z mojego szwagra pilota-Jerry dobrze prowadz
      maszyny w górze,pozdrowienia dla pilotów,nadciągamy rodziną i ze znajomymi,całe
      tłumy:)
      • Gość: gość Re: Biało-czerwone niebo IP: 80.51.153.* 28.08.05, 16:20
        A ja jestem dumna ze Ś.P. generała Jacka Bartoszcze. Żal, że nie ma Go już
        wśród nas...
        • Gość: gość Re: Biało-czerwone niebo IP: 80.51.153.* 28.08.05, 16:55
          Zginął dowódca polskiego lotnictwa. Gen. Jacek Bartoszcze - pierwszy polski
          pilot przeszkolony na F-16 - rozbił się w sportowej awionetce niedaleko
          Łącznej. W polskim lotnictwie miał odpowiadać za wprowadzanie do służby
          samolotów F-16.

          - To był świetny pilot, na razie do końca nie wiadomo, co się stało -
          powiedział "Gazecie" wiceminister obrony Janusz Zemke. Generał uczestniczył w
          zlocie pilotów w Nadrybiu k. Łęcznej (woj. lubelskie). Wraz z belgijskim
          biznesmenem Karlem Peeraerem pilotował samolot RV-6. Samolot niedługo po
          starcie wykonał kilka prostych figur akrobatycznych, był w powietrzu
          kilkanaście minut. - Gdy leciał nisko nad lotniskiem, nagle przechylił się na
          lewe skrzydło i runął na ziemię z jakichś 50 metrów - mówi jeden ze świadków.

          Na razie nie wiadomo, kto pilotował w momencie katastrofy, bo samolot ma
          podwójne urządzenie sterujące. Jak twierdzi rzecznik wojsk lotniczych mjr
          Maciej Woźniak, Peeraer prowadził samolot, gdy startowali. Belg, który mieszkał
          w Nadrybiu, również zginął.

          Jacek Bartoszcze miał 43 lata. Pięć dni wcześniej dostał w Pałacu Prezydenckim
          awans generalski. W przeszłości dowodził m.in. 40. Pułkiem Lotnictwa
          Szturmowego. Jako młody oficer na początku lat 90., gdy jeszcze nikt nie mówił
          o wstąpieniu do NATO, sam nauczył się angielskiego i dzięki temu znalazł się w
          pierwszej grupie polskich oficerów, którzy ukończyli Uniwersytet Sił
          Powietrznych USA. Był jednym z najlepszych w Polsce pilotów szturmowych
          odrzutowców Su-22, latał również na F-16, F-18 i Mirage.

          - To był dowódca z wielkimi perspektywami - twierdzi wiceminister Zemke. Czy
          jego śmierć oznacza utrudnienie we wprowadzaniu samolotów F-16 do polskiego
          lotnictwa? - Oczywiście jest to bolesna strata, ale mamy przygotowany program
          szkoleniowy, mamy przeszkolonych w USA specjalistów.
          Wydrukuj Wyślij znajomym Podyskutuj na forum







          Gen. Bartoszcze pochowany w Babinie

          Gen. Jacek Bartoszcze pochowany został na cmentarzu parafialnym w Babinie
          (Lubelskie), rodzinnej miejscowości zmarłego.
          Żegnając go na cmentarzu dowódca Sił Powietrznych gen. broni Stanisław Targosz,
          powiedział, że śmierć gen. Bartoszcze pogrążyła w smutku i żałobie polskie
          lotnictwo.
          "Jego brak wśród naszej lotniczej gromady jest i będzie odczuwany szczególnie
          boleśnie. Ufamy, że dorobek życia świętej pamięci Jacka Bartoszcze zostawi
          istotny, trwały ślad w naszej pamięci" - powiedział gen. Targosz.
          Podczas składania trumny do grobu nad cmentarzem w Babinie przeleciały trzy
          samoloty bojowe Su-22 pilotowane przez kolegów zmarłego. Na takich samolotach
          gen. Bartoszcze latał najczęściej.
          Żołnierze oddali salwę honorową. Grób gen. Bartoszcze pokryły liczne wieńce.

          Śmierć szefa wojskowego lotnictwa

          W katastrofie samolotu sportowego zginął szef Wojsk Lotniczych generał brygady
          Jacek Bartoszcze


          Generał Jacek Bartoszcze zginął w katastrofie w Nadrybiu(c) DOROTA
          AWIORKO/DZIENNIK WSCHODNI
          Jacek Bartoszcze był zastępcą szefa szkolenia i szefem Wojsk Lotniczych, jednym
          z najlepszych polskich pilotów. Do tragedii doszło w sobotę w okolicach
          miejscowości Nadrybie Ukazowe niedaleko Łęcznej na Lubelszczyźnie. Małym
          sportowym samolotem RV-6 leciał 44-letni Bartoszcze i 48-letni Belg Karel
          Peeraer, biznesmen mieszkający na stałe w Nadrybiu. To on był właścicielem
          samolotu.
          Katastrofa wydarzyła się przed godz. 19. Według relacji świadków, w trakcie
          niskiego przechodzenia nad lotniskiem, na wysokości 50 metrów, samolot zrobił
          gwałtowny manewr w lewo i spadł na ziemię. Bartoszcze zginął na miejscu,
          Peerear zmarł mimo 10-minutowej reanimacji.
          Okoliczności katastrofy wyjaśnia Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
          Nie wiadomo, kto pilotował maszynę. Ma ona podwójne urządzenia sterownicze,
          obaj mężczyźni mieli uprawnienia pilota. Komisja ma zakończyć pracę w ciągu
          kilku dni. W tym czasie przesłucha świadków i zbada stan techniczny samolotu. -
          Dziś wiadomo jedynie, że właściciel samolotu siedział po prawej, zaś generał po
          lewej stronie - mówi podinspektor Jacek Kucharczyk, zastępca komendanta
          powiatowego policji w Łęcznej. - Być może świadkowie widzieli, który z nich
          trzymał drążek.
          Według informacji, jakie przekazał "Rz" Kucharczyk, w Nadrybiu u Karela
          Peeraera doszło do spotkania grupy sympatyków lotnictwa. Kiedy samolot z
          generałem Bartoszcze runął na ziemię, w powietrzu były jeszcze dwie inne
          maszyny, należące do tego grona.
          Samolot RV-6 to dwumiejscowy samolot produkcji USA. Dotychczas wyprodukowano i
          sprzedano na całym świecie ponad 4 tys. egzemplarzy tej maszyny. Samolot
          Peeraera miał 6 - 7 lat.
      • Gość: polklop Re: Biało-czerwone niebo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.05, 20:14
        A jestem bardzo dumny z mojego brata "MACK"wali super solo.
        Szkoda że RADOMIACY nie pozwolili in wylądować!!! Chyba dletego że bali się że
        ISKRY będą lepsze nawet w kołowaniu od ORLIKÓW
Pełna wersja