Dodaj do ulubionych

Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo

31.03.07, 17:23
Oglądam czasem na Discovery rekonstrukcje katastrof lotniczych, zawsze gdy
pilot zdaje sobie już sprawę że nie uratuje maszyny, może tylko minimalizować
szkody następuje wyczekiwanie gdy praktycznie poza modlitwą nie można zrobić
już nic, czasami próbują lądować na wodzie albo jakiejś łące.

I teraz pytanie, dlaczego na pokładzie każdy pasażer nie ma spadochronu aby
użyć go w sytuacji gdy pewne jest rozbicie się samolotu? Czy szanse na
przeżycie nie były by większe?
Obserwuj wątek
    • myniek1 Re: Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo 31.03.07, 18:44
      Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji na pokładzie samolotu, że paxy biegają ze
      spadochronami i chcą skakać. To dopiero byłaby katastrofa.
      Po pierwsze w trakcie lotu nie można otworzyć drzwi (różnica ciśnień), po
      drugie wielu by nie skoczyło bo byli by sparaliżowani ze strachu: i co wtedy
      wypychać ich z samolotu na pewną śmierć? Po trzecie pilotowi łatwiej sterować
      samolotem w takiej kryzysowej sytuacji gdy paxy siedzą na miejscu, cięzar jest
      inaczej rozłożony, przyjmują tzw. brace position, która w jakimś sensie ma
      chronić. A pomyślałeś o odrzutowych silnikach, które są pomiędzy drzwiami?
      Wolisz wkręcć się w taki silniczek skacząc, czy zgrilować się w gorącym oparze?
      Za dużo filmów sensacyjnych :)
        • Gość: jast Re: rozumiem że brak wyjścia w odpowiednim miejsc IP: *.arc.nasa.gov 03.04.07, 00:40
          Nie, najwiekszym problem jest:

          1. niemoznosc otworzenia drzwi w locie

          2. nawet jakbys wyskoczyl to bys natychmiast stracil przytomnosc (lub nawet ci
          skrecilo kark) ze wzgledu na szybkosc (ped powietrza). Tylko maksymalne
          spowolnienie samolotu mogloby rozwiazac sprawe ale jak samolot jest bliski
          katastrofy to na ogol pilot nie ma nad nim kontroli i takie spowolnienie jest
          niemozliwe z definicji. Jak przeanalizujesz typowe katastrofy gdzie na dlugie
          minuty naprzod wiesz ze smierc jest (prawie) nieuchronna a wiec masz odpowiedni
          czas (i wysokosc) na taki skok to bys sie zorientowal ze samolot byl albo w zlej
          pozycji albo nie byl w stanie kontrolowac szybkosci i ze taki skok bylby
          niemozliwy nawet dla doswiadczonego skoczka.
      • bwv1004 Re: Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo 02.04.07, 19:06
        Sposród duzych odrzutowców pasażerskich chyba tylko z B727 można wyskoczyc, bo
        ma wyjscie pod ogonem. W zasadzie można było, bo po tym jak "D.B.Coper" porwał
        727, wziął okup i wyskoczył niezauwazony, zablokowano możliwość otwarcia tego
        wyjścia w locie.
          • saturn5 Re: Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo 03.04.07, 00:14
            maretina napisała:

            > jak sie skonczyla jego historia? znaleziono go kiedykolwiek? przezyl?

            Historia sie ciekawie skonczyla. Facet wyskoczyl, przezyl i slad po nim zaginal.
            Po czym rok czy dwa pozniej wpadl w rece policji po popelnienu innego wystepku.
            Teraz jest prawie napewno wiadomo ze to byl ten sam facet jakkolwiek wtedy o tym
            nie wiedzieli. W kazdym razie gosc poszedl do wiezenie za to drugie przestepstwo
            i .. uciekl z wiezienia. Pare dni/tygodni pozniej zostal osaczony przez policje
            i zaczal sie ostrzeliwac - zostal zastrzelony. Do tej pory nikt nie jestem na
            100% pewny ze to byl ten sam facet z tego 727 jakkolwiek sa pewni na jakies 99.9%.

            Jak ktos chce zapoznac sie z tata cala historia to tu jest masa niesamowitych
            szczegolow na ten temat. Moje streszczenie u gory moze zawierac pewne uproszczenia.

            en.wikipedia.org/wiki/D._B._Coopern temat:


      • bwv1004 Re: Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo 03.04.07, 01:38
        Gość portalu: jast napisał(a):

        > Drobny szczegol: NIE mozesz otworzyc drzwi w lecacym samolocie pasazerskim,
        jes
        > t
        > to NIEMOZLIWE ze wzgledu na roznice cisnien i dodatkowe zabezpieczenia.

        Oczywiście gdyby wprowadzono spadochrony pasażerskie, kondtrukcyjne rozwiązanie
        tego problemu byłoby zapewne nietrudne.

        Jednak trudność wykonania skoku, brak czasu na przepchnięcie setek ludzi przez
        parę drzwi oraz niemożliwość bezpiecznego wyjścia z pasażerskiego odrzutowca
        czynią to rozwiązanie nonsensownym.
        • crannmer Dodatkowe przyczyny nonsensownosci 03.04.07, 08:26
          bwv1004 napisał:

          > Jednak trudność wykonania skoku, brak czasu na przepchnięcie setek ludzi przez
          > parę drzwi oraz niemożliwość bezpiecznego wyjścia z pasażerskiego odrzutowca
          > czynią to rozwiązanie nonsensownym.

          Plus fakt, ze wypadki z duza iloscia ofiar sa w takich okolicznosciach, ze
          wyskoczyc moznaby co najwyzej z katapulta (start, ladowanie, podejscie do
          ladowania). A w wielu wypadkach katastrofa nastepuje nieoczekiwanie nawet dla
          zalogi (zderzenia, controlled flight into terrain, eksplozje, gwaltowne usterki
          (np. odwrocenie ciagu), utrata kontroli nad samolotem (przeciagniecie z powodu
          zatkanych rurek pietrzacych)) itp. itd.

          Sytuacje, w ktorych juz na kilkanascie..dziesiat minut wczesniej wiadomo, ze
          bedzie fatalna kraksa, sa dosc rzadkie. A dla nich wyposazac samoloty
          komunikacyjne w po kilkaset foteli wyrzucanych (plus zmuszac pasazerow do ich
          nieopuszczania przez caly lot) jest nieco przesadne.

          Szczegolnie ze z wykatapultowanego zestawu pasazerow przezylaby chyba i tak
          mniej niz polowa.

          MfG

          C.

          Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
          • bwv1004 Re: Dodatkowe przyczyny nonsensownosci 03.04.07, 16:02
            crannmer napisał:

            > A dla nich wyposazac samoloty
            > komunikacyjne w po kilkaset foteli wyrzucanych (plus zmuszac pasazerow do ich
            > nieopuszczania przez caly lot) jest nieco przesadne.

            Do tego mechanizm bezpiecznego odstrzelenia całego dachu, jakieś wysuwane
            zabezpieczenie przed uderzeniem powietrza o predkości kilkuset km/h.

            I jeszcze wyobraxmy kilkaset ładunków pirotechnicznych eksplodujacych na
            kilkudziesięciu metrach, kilkaset foteli z ludźmi latających w odległości
            metrów-centymetrów od siebie, kilkaset spadochronów otwierających się w
            odległości metrów od siebie... Na pewno wyglądałoby to imponująco, ale trup
            słałby sie gęsto, a koszt i ciężar samolotu - a więc koszt podrózy wzrósłyby
            niemożebnie.

            Dodajmy jeszcze, że ze wzgledu na relatywne bezpieczeństwo podróżny lotniczych
            w stosunku do samochodówych, może nalezałoby najpierw pomyslec o katapultowaniu
            pasazerów samochodów osobowych przed zderzeniem...
    • Gość: akodo prawda? IP: *.chello.pl 03.04.07, 21:32
      W jednym programie widziałem sytuację gdy pilota wyssało do połowy przez dziurę
      w szybie, reszta załogi trzymała go myśląc że to trup a okazało się że facet
      przeżył mimo że sporo czasu przebywał na dużej wysokości przy niskiej temp. i
      dużej prędkości. Dlaczego nie miał by przeżyć gdyby wyskoczył ze spadochronem i
      nie wciągneło by go w silnik?
      • myniek1 Re: prawda? 03.04.07, 22:46
        No cóż też to oglądałam ale raczej pilot miał niesamowitego farta. Jeśli
        pamiętasz, to lekarze, załoga, wszyscy byli zdziwnieni, jak to możliwe, ze
        przeżył. Także przypadek 1 na 1000000. Samolot musiał być już dość nisko, na
        pewno nie na wys przelotowej bo tam niestety nie ma czym oddychać. Poza tym
        widziałeś jak rozpłaszczył się na szybie kokpitu, wyobrażasz sobie ten pęd
        powietrza. Nie sądzę żeby ktoś mógł skoczyć nie ryzykując roztrzaskania się o
        jakąś część maszyny.
        Za duże ryzyko. Jednak lepiej zaufać pilotom, ze wylądują niż skakać i skazywać
        się na pewną śmierć.
      • pax777 Re: prawda? 03.04.07, 23:25

        > przeżył mimo że sporo czasu przebywał na dużej wysokości przy niskiej temp. i
        > dużej prędkości. Dlaczego nie miał by przeżyć gdyby wyskoczył ze spadochronem i
        >
        > nie wciągneło by go w silnik?

        Nie wciagnelo go w silnik bo kabina pilotow jest z przodu.

        Czytajac twoje posty ma sie wrazenie dzieciecej wrecz naiwnosci. Ktos kiedys
        wypadl z samolotu (bez spadochronu) z wysokosci 3 km i przezyl ... czy wobrazasz
        sobie ze wobec tego kazdy skaczacy z samolotu powinien przezyc.????
            • bwv1004 Re: prawda? 04.04.07, 16:08
              michaelandro napisał:

              > A ja bym wolał żeby na pokładzie były spadochrony. Czułbym się znacznie
              > bezpieczniej mając jakąkolwiek możliwość ratunku ;)

              Nie czułbys się. Ze względu na koszty (nie tyle spadochronów, co bezpiecznych
              metod wyjścia) nie stac by cię było na bilet :-P
          • Gość: XYZ Re: prawda? IP: *.sejm.gov.pl 04.04.07, 17:47
            julie_bella2001 napisała:

            > tak.tez o tym slyszalam. to byla zdaje sie stewardessa. Spadla na siano :-))co
            > za fart

            Zaiste byl taki wypadek. Chodzi o stewa z bodajze Malev-u (albo jakiejs
            jugoslowianskiej linii) (wydarzenie mialo miejsce o ile pamiec mnie nie myli w
            latach 70-tych).
            Siedziala przypieta pasami do fotela i spadla z gigantycznej wysokosci bo bylo
            to ponad 8 tys. metrow. Jako jedyna przezyla katastrofe. Tyle, ze nalezy to
            wydarzenie zaliczyc do kategorii cuda. Zdarzaja sie ale bardzo rzadko ;)
            Danie paxom spadochronow byloby skazaniem ich na smierc.
            • bwv1004 Re: prawda? 04.04.07, 20:08
              Nie Malevu, tylko JATu, nie 8 tylko 10 tys m, i nie na siano tylko na snieg.
              Reszta się zgadza :-)
              en.wikipedia.org/wiki/JAT_Flight_364
              en.wikipedia.org/wiki/Vesna_Vulovi%C4%87
              Ale nie ona jedna:
              en.wikipedia.org/wiki/LANSA_Flight_508
              en.wikipedia.org/wiki/Juliane_K%C3%B6pcke
              en.wikipedia.org/wiki/Nick_Alkemade
              en.wikipedia.org/wiki/Alan_Magee
    • sufler2006 Re: Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo 06.04.07, 11:05
      Ja widze rozwiązanie nie w skakaniu pojedyńczym o czym pisali poprzednicy że
      jest w zasadzie 100% skazaniem sie na śmierć o ile wogóle by rozwiązało kwestie
      techniczne i organizacyjne.Ale w pomyśle który widziałem kiedyś na pewnym
      rysunku.Kabina pasażerska stanowiła moduł albo powiedzmy 2 lub 3 moduły
      (kontenery) i w momenice katastrofy taki "kontener" korzystał z kilku
      spadochronów.Wydaje mi sie to całkiem realne i wykonalne tylk zapewne drogie w
      skonstruowaniu.Co do problemu silników mogłyby np: być "odstrzeliwane" jjak
      łopaty w rosyjskim śmigłowcu gdzie pilot sie katapultuje,przed odłączeniem sie
      kontenerów od kadłuba.Ktoś powie że fantazja ale ja myśle że do zrealizowania.
        • sufler2006 Re: Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo 08.04.07, 13:25
          A słyszałaś o czymś takim jak GPS???Srodki ratunkowe,rękawy i łodzie???To
          lepiej zginąć odrazu i szybko niż swobodnie i wolno opaść w takim
          bezpiecznym "pojemniku,zbiorczej kapsule" a później sie martwić i próbować
          przeżyć.Naprawde dziwi mnie twoje podejscie-lepiej aby wszyscy zgineli niż duża
          część sie uratowała???
          • maretina Re: Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo 08.04.07, 20:01
            masz piekne, ale nierealne marzenia. jesli nawet kontener mialby gps, to i tak
            ludzie zgineliby, zanim ekipy ratunkowe zdolalby dotrzec do miejsca
            katastrofy.... o ile kontener spadlby w miejsce dostepne dla ludzi.
            przepraszam, chcesz do samolotu lodzie zapakowac?gdzie?
            nie umiem sobie tego wyobrazic. jesli juz w fantazji posuwamy sie tak daleko,
            to lepiej uszyc mega spadochron dla calego samolotu:)
            • sufler2006 Re: Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo 08.04.07, 22:44
              Czyli zgadzasz sie że z odnaleźieniem nie byłoby problemu-jeśli byłby nadajnik
              GPS.Nie miałem na myśli łodzi-w sensie statku-tylko tratwy ratunkowe-
              samopąpujące sie-a nawet jeśli nie to zwykle kamizelki ratunkowe,unoszące ludzi
              na wodzie.Bo oczywiście mówimy o wypadku nad wodą.Bo oczywiście "lądowanie"
              takiego "konteneru-przedziały pasażerskiego" na śianie skalnej lub w równie nie
              fajnym miejscu byłoby tragiczne w skutkach ale i tak widze to lepiej niż
              roztrzaskanie sie całego samolotu.Hm,wielki spadochron?:) Coś takiego działa i
              jest montowane w małych samolotach w przypadku dużych nie widze jakoś takiego
              wielkiego "czegoś".Zdecydowanie jest lepiej podzielić samolot na "moduły-
              pasażerskie".Takie mam zdanie.No ale musiałby sie tutaj wypowiedzieć jakiś
              inżynier:).
              • maretina Re: Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo 09.04.07, 18:10
                po katastrofach lotniczych czesto wiele dni szuka sie czarnej skrzynki... mimo
                gps-u.
                w momencie zetkniecia samolotu z woda wszystko co sie samopompuje i uruchomi
                sie nie w pore moze byc de facto przyczyna smierci. napompowane kamizelki czy
                lodzie beda ludzi wychaly pod sufit, uniemozliwiajac opuszczenie samolotu.
                paradoksalnie zgina ci z tym czyms napompowanym. ci bez wyplyna na powierzchnie.
              • saturn5 Re: Pytanie laika lotniczego o bezpieczeństwo 09.04.07, 18:46
                >Zdecydowanie jest lepiej podzielić samolot na "moduły-
                > pasażerskie".

                Prawie niewykonalne. Caly kadlub musialby byc w tym cylu tak skonstruowany,
                dodajac mnostwo technicznej komplikacji (i wagi) w miejscach gdzie by sie one
                laczyly. Na dodatek separacja tych modulow wymagalaby pewnie urzadzen
                pirotechnicznych - niebezpieczna sprawa na pokladzie samolotu. No i jeszcze
                jakies boczne scianki do kazdego modulu. Zapomnij o tym pomysle, praktycznie nie
                do wykonania w samolotach chyba ze chcialbys zamienic samolot w wieloczlonowa
                rakiete, he, he. ;)

                O ile wiem problem ze spadochronem dla calego samolotu jest to ze spadochron
                musialby byc gigantycznych rozmiarow - wystarczy zobaczyc jak duzy jest
                spadochron do takiego Cirrusa - spadochron to jest urzadzenie ktore niezbyt
                dobrze sie zachowuje przy zmianie skali, moze wiele musialoby byc tych
                spadochronow ale tu z kolei jest problem interferencji miedzy pojedynczymi
                spadochronami. Bezkolizyjne rozwiniecie sie spadochronu to nie jest taka prosta
                sprawa.

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka