Gość: raf_pax
IP: *.idea.pl
09.08.03, 01:31
Wejście w przyszłości tanich linii na polski rynek nie oznacza latania za
grosze do Paryża czy Londy
- "legendarne" taryfy (np. 19 EUR) w jedną stronę są dostępne tylko dla lotów
w kosmicznych godzinach (lądujesz o 0:35 na lotnisku w Geronie (30 km. od
Barcelony) i co ? - dotrzesz do miasta na 2:30 - to już po imprezie, a za
hostel zapłacisz 50 EUR - dużojak za 4 godz.snu...
- lądujesz n a lotniskach w 'polu" 3,50 GBP za metro z Heathrow do centrum
Londynu ma sie nijak do 20 GBP za mini-caba z Luton (różnica 100 PLN!!!)
- natura płata figle, samoloty sie psują , spóźniają, itp. Ostatnim razem
Lufthansa zapłaciła za 5-cio gwiazdkowy hotel w Monachium , kiedy nie
złapałem połączenia z powodu burzy. Low cost nigdy by tego nie zrobił -
koczowałbym całą noc na lotnisku.
- kiedy wchodzi low-cost "normalne" linie obniżają ceny na tej trasie - są
one wtedy porównywalne (patrz British Airawys)
- raz leciałem Virgin Express z Madrytu do Brukseli na bilecie SN Brussels
Airlines - tragedia - opóźnienie ponad 50 minut, ludzie z
tobołami,chaotycznyh boarding, brudny samolot. Oddali mile z Qualiflyera na
konto... Jak ktos nie lubi tloku, smrodu i krzyków zspłsvi nawet par euro
więcej i poleci LOT-em, czego wszystkim życzę...