Dodaj do ulubionych

Auto na ropę czy benzynę? Dordzcie,proszę.

27.08.08, 16:23
Chcę kupić Toyotę Avensis z lat 2000 - 2002.Ale chciałbym jeszcze się
dowiedzieć jakie są wady i zalety obu silników.Zwłaszcza jak się zachowuje
ropniak w zimową porę.
Fajnie by było, gdyby ktoś z Was opisał na tym modelu samochodu.

Serdeczne Dzięki za wszelkie informację
Pozdrowionka.
Obserwuj wątek
    • jako-tako Re: Auto na ropę czy benzynę? Dordzcie,proszę. 29.08.08, 13:50
      Przez większość życia pomykam dieslami i zupełnie nie rozumiem obaw
      i pytań o ich zachowanie w zimie.Moim zdaniem jeśli ktoś ma problemy
      z rozruchem to tylko na własne życzenie.To już nie są te czasy kiedy
      nie było zimowego paliwa ani odpowiednich domieszek,ani też
      akumulatorów i świec żarowych.Jeśli masz te elementy OK to twoje
      obawy są moim zdaniem zupełnie niepotrzebne.Ja jeździłem już bardzo
      różnymi dieslami czasem nowymi ale też miałem takie po 500 tyś km i
      nie miewałem problemów w zimie.
    • jako-tako Re: Auto na ropę czy benzynę? Dordzcie,proszę. 04.09.08, 17:54
      Znam tysiące innych trujących rzeczy.
      Wóda,papierosy,słodycze w nadmiernej ilości,praca w nadmiernej
      ilości,seks - a tak - teściowa ,mieszkanie w 8 osób w 20 metrowym
      mieszkaniu, ruskie reaktory atomowe ze sterych łodzi
      podwodnych,tysiące beczek z gazami bojowymi na dnia Bałtyku, mam
      wymieniać jeszcze?
      Jeden diesel nic już tu nie zaszkodzi.
    • jako-tako Re: Auto na ropę czy benzynę? Dordzcie,proszę. 05.09.08, 16:53
      Po kilkuletnich doświadczeniach z gazem w samochodzie.
      NIGDY WIĘCEJ BENZYNIAKA- NIGDY WIĘCEJ BENZYNIAKA Z GAZEM!!!!!
      To jest największa pomyłka jaka może być.Oszczędności są
      pozorne,ciągłe regulacje,wyższe koszty utrzymania ze względu na
      częstsze wymiany świec i przewodów,no i oczywiście koszt samej
      instalacji który amortyzuje się przez kilka lat.A ile wydałem na
      przepływomierze i inne pierduły rozwalone przez gaz to tylko ja
      wiem.GAZ TYLKO DO KUCHENEK.Teraz jeżdże dieslem i wydaje miesięcznie
      dokładne tyle samo ile wcześniej na gazie.
      • kandyk Re: Auto na ropę czy benzynę? Dordzcie,proszę. 05.09.08, 17:11
        jako-tako:jeśli kiepską instalacją - II-ga generacja do wielpounktu
        benzyny - próbowałeś uskrobać jeszcze parę groszy, to przykrości,
        jakie Cię spotykały są ZAWSZE tego wynikiem.Koszty ekspolatacyjne
        nie są aż takie drastyczne, jak piszesz, bo nie wybiegają przed
        wymiany dla benzyny. Zwrot nakładów na instalację: IIga generacja -
        1600zł i sekwencja - 2500zł są wysokie, jeśli jeździsz do kościoła i
        na wycieczkę poza miasto. Tylko zważ na jedno: benzyniak ma w
        momencie zamontowanego gazu dwa paliwa; Ty, po awarii pompy
        wtryskowej lub zimą stoisz i...zwołujesz "najstarszy zawód
        świata". :)
        • flugzeugwerke Re: Auto na ropę czy benzynę? Dordzcie,proszę. 19.09.08, 19:34
          Porównywałem z kolegą koszty przejechania z Wars. do Białegostoku, kolega jechał
          zagazowanym Mondeo z około '94, i wyszło dokładnie tyle samo, średnią prędkość
          utrzymywaliśmy taką samą.... Tylko, że ja tak mogę przejechać 1000km bez
          tankowania.

          Gdy kupuje się używane auto z dieselem to nie mam mowy o jakimś zwrocie kosztów,
          bo ceny diesel - benzyna są porównywalne (przynajmniej SAAB tak ma ).

          Aha, możnaby jeszcze zauważyć że wszelkie przeglądy przy założonej instalacji
          magicznie są droższe.

          Kwestie odpalania? W zimę kręci około sekundy dłużej zanim odpali.
          Minusy? Za nim się nie rozgrzeje lepiej nie przekraczać ~2000obr/min

          Pozdrawiam
    • jako-tako Re: Auto na ropę czy benzynę? Dordzcie,proszę. 06.09.08, 11:04
      W moim przypadku decyzja o wyborze instalacji gazowej była
      podyktowana jej ceną. wtedy- a było to chyba z pięc lat temu-za
      instalację gazową dość prymitywną - przyznaje- ale z komputerem
      zapłaciłem 2500 zł natomiast za bardziej zaawansowaną
      technologicznie trzeba było zapłacić około 3500-4000.Przynajmniej
      takie oferowano mi możliwości i to w kilku punktach w Warszawie.
      Niby chodziło,niby jeździło ale moim zdanie wszystko było do D.....
      Ciągłe awarie, i jakieś problemy.Przemęczyłem się klnąc na czym
      świat stoi kilka lat i nie było mądrego któryby to naprawił.Taka
      jest geneza mojego daleko idącego sceptycyzmu co do gazu w
      samochodzie.Być może nowoczesna instalacja wielopunktowa jest dziś
      doskonalszym i niezawodnym technicznie urządzeniem jednak jeśli mogę
      być podejrzewany o stronniczość i subiektywizm w swojej fatalnej
      ocenie gazu to radze poczytać fora internetowe poświęcone
      LPG.Poczytaj i sam zobaczysz jakie ludzie mają problemy.Gdyby to
      było takie cacy wszyscy byliby zadowoleni.Co do wyboru
      benzyna ,benzyna z LPG lub diesel.To zasadniczo najbardziej
      uniwersalny jest w istocie silnik zasilany dwoma paliwami.Ale pomyśl
      co za różnica gdy nawali coś w dieslu albo w benzynie.i tak i tak
      nie pojedziesz.A zimą?tak jak napisałem jeździłem wieloma dieslami i
      NIGDY nie miałem najmniejszych problemów z rozruchem nawet w
      największe mrozy.Podstawa - dobre paliwo, dolewka płynu przeciw
      zakrzepowego - o to musisz już sam zadbać- sprawne Swiece żarowe i
      akumulator.I nie ma tak żeby nie odpalił.W ostateczności kopciuch
      lub samostarter.I nie ma tak żeby nie odpalił.
      • kandyk Re: Auto na ropę czy benzynę? Dordzcie,proszę. 06.09.08, 20:48
        jako-tako: sam sobie odpowiedziałeś na początku posta, dlaczego
        miotałeś się z instalacją - zadecydowała kasa. Bywam na forach o LPG
        i wierz mi, są tam rzesze mądrych(nie sępili na instalacji) i bardzo
        zadowolonych użytkowników; są też Twoi koledzy w sposobie myślenia,
        czyli takich, którzy zakładają byle g... byle gdzie, a potem
        przeklinają dzień (podobnie jak Ty), w którym instalację lpg
        założyli. Powiedz mi zatem: skoro moja przygoda z gazem trwa już na
        kolejnym aucie od połowy 90-tych lat, miałem i I-szą generację
        (gaźnik)i teraz kolejny raz II-gą(monowtrysk benzyny), to jak mam
        montowane instalacje, że: dokonuję nakazanych wymian świec, filtrów
        powietrza i gazu, kabli WN i podjeżdżam zatankować kolejny raz bez
        żadnych kichań, prychań i takich tam dziwactw - to jak to jest, że
        wracam bezkolizyjnie stamtąd, dokąd musiałem pojechać i nie były i
        są to jazdy do kościoła i na wycieczkę? Owszem, dotarłem też do
        Francji i pozwiedzałem w górę i w dół i powrót do kraju? Na szajsie
        przecież nie wykonywałbym takich rejsów...Moja śp Babcia
        mawiała:"kiepskiej tanecznicy majtki zawadzają".Pozdrawiam! :)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka