Przenioslem z Auto-Moto

IP: *.telia.com 06.01.04, 06:06


Zajrzyj i zobacz jakie zostawili po sobie swiadectwo
czyli :
KATALOG NIERUCHOMOŚCI POZOSTAŁYCH PO WOJSKACH FEDERACJI ROSYJSKIEJ
www.celarf.gov.pl/popolsku/index.htm


    • wielki_czarownik To jeszcze nic! 06.01.04, 18:57
      Widziałem opuszczone (pod Wrocławiem) przez Armię Radziecką bloki mieszkalne - takie typowe z wielkiej płyty (tzw. Leningrady - chyba). W środku - w mieszkaniu na środku pokoju ślad po ognisku!! Wymiękłem wtedy!
      A jak przyszli w 39 do Lwowa to myli się w sedesach a ich kobiety ubierały się w nocne koszule i szły w nich do teatru!
      • Gość: Zulu Re: To jeszcze nic! IP: *.telia.com 07.01.04, 14:00
        O tych koszulach opowiadala mnie moja Matka.Sprawa zachowania w miejscu
        publicznym to opowiadal ojciec,wchodza w 1945 w Makowie Podchalanskim do
        pociagu,wszytkie byly przeladowane jeden wagon pusty no i oczywiscie kazdy
        wyrywa ile sie da otwieraja przedzial okazuje sie 1 klasa i wszyscy chodu
        zygaja.Okazalo sie ze jechali tym wagonem obywatele oficerowie,bylo im
        wesolo ,ale zeby bylo weselej zdarli nozami obszycie i do pustej wyrwanej
        dziury na "sra..."To poniemieckie trzeba niszczyc polaczkom niepotrzebne
        luksusy.W ogole w tych czasach to bylo, zaraz po wejsciu krasnoarmejcow ojca
        zlapali w gorach, patrol chcial natychmiast zastrzelic pokazu ruki no biale
        ojciec odowiedzial jestem uczitel no i zalapalo puscili.Pozniej tez opowiadal
        jak aby pojechac pociagiem gdzies dochodzilo sie do torow kolo sygnalu i tam
        machalo sie butelka litrowa samogonu.Pociag stawal i brakli na tender i jechalo
        sie bez kontroli.Ruskie byli "zmyslne".
        Pzdr.Zulu
        PS tak mozna cala dobe wspominac.
        • Gość: Zulu Re: To jeszcze nic! IP: *.telia.com 07.01.04, 14:11
          Dalej rok 1968 jestem w malej wiosce kolo Miezyrzecza.Zachodzimy do chalupy
          chlopskiej,Babina poczestowala cherbata i zaczely sie opowiesci.
          Rok 1946 juz sa nowi mieszkancy naplywowi z za Buga.Kiedys byl na cwiczeniach w
          okolicy jakis odzial ruskich i wpadli do nich bylo zimno Oficer ruski wydal
          komende dwochposzlo do lasu i przynioslo troche grubego drzewa.Scieli calkiem
          duza sosne na wysokosci pasa tak jak stal tak walil siekiera.Porabali na
          ciensze kawalki i dawaj do pieca.Piec ladny kaflowy poniemiecki ma sie rozumiec.
          Drzewo sie niemisci jest za dlugie.baba krzyczy zeby dali spokoj trzeba porabac
          na krotsze kawalki,na to frontowy oficer nie trzeba wzial siekiere i obuchem
          tak pierdol.... ze drzewo sie schowalo w piecu nagle smrod okazalo sie ze ten
          baran rozpieprzyl piec z drugiej strony.Wygasikli Chlop dal gliny naprawili
          dostali samogonu siedza i gaduza.nagle krzyk i ryk krowy z podworza co suie
          okazuje wylatuje chlop i patrzy jak dwoch zolnierzy trzyma ich jalowke a trzeci
          ma spusczopne gacie i ze stolka wali te jalowe od zakrysti.Chlop sie rozezlil i
          zaczal wrzeszczec zeby zostawili jalowke w spokoju,to malo co go nie
          zastrzelili.Weszli do chalupy i mu babe przelecieli wszyscy.Ot wspomnienia z
          wielkiej wojny ojczyznianej.Pzdr.Zulu
Pełna wersja