Gość: Zulu
IP: *.telia.com
13.01.04, 10:34
rozerwac.
Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem.
Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci
po kolei opowiadają: Pierwsza jest Małgosia.
- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo
piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
- Dobrze Małgosiu a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną. - tak powiedzieli
rodzice.
- Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj,
rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymas Jasio (pani łyka valium):
- Ojciec to mnie tak powiedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny
był cicho ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską.
Miał przy sobie tylko mundur, sten'a, sto naboi, nóż i butelkę
szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył że leci w środek
niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek
Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie stłukła, odpiął
spadochron i spadł z 20. metrów w sam środek niemieckiego garnizonu.
I tu dawaj! Pandemonium ! Dziadek Staszek pruje ze sten'a ! Niemcy
walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filnach
z gubernatorem Arnoldem. Z 80. ubił i jak skończyły mu się pestki
wyjął nóż i kosi niemrów jak Boryna zborze. Na 30. klinga poszłaaaa,
pozostałych dziadek zarąbał z buta i uciekł. W klasie konsternacja.
Pani, mimo valium w spazmach, pyta się:
- Śliczna historyjka dziecko ale jaki morał?
- Też się taty pytałem a on na to: "Nie wkurwiaj dziadka Staszka jak
se popije".