Wyrok w sprawie Iskry - czyli komuno wróć

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 14:07
Po "defiladzie" 1998 dziś zapadły wyroki:

Generał - rok w zawieszeniu + 7 tys. zł grzywny

Pułkownik - grzywna

Kierownik lotów - uniewinniony

A dwaj zabici piloci Iskry? Historia Kopalni Wujek jak żywa...
    • dokt0r Re: Wyrok w sprawie Iskry - czyli komuno wróć 15.01.04, 15:06
      Te 7 tys. zł grzywny to na co pojdzie? Nie znam sprawy wiec nie wiem kogo to
      byla wina; wiem natomiast to ze sledztwo nie powinno zajac 6 lat!
      • Gość: Cattaraugus Chyba o tym mowa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 16:52
        Wyroki za katastrofę samolotu "Iskra" z 1998 roku

        PAP 15-01-2004, ostatnia aktualizacja 15-01-2004 15:37

        Karę jednego roku więzienia w zawieszeniu oraz 7 tys. zł grzywny dla gen.
        Mieczysława W, który z trybuny honorowej wydawał decyzje o lotach orzekł w
        czwartek sąd wojskowy w sprawie katastrofy samolotu "Iskra" z 1998 r., w której
        zginęło dwóch pilotów. Na 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu i 3 tys. zł
        grzywny sąd skazał płk. Jakuba M., ówczesnego dowódcę zgrupowania lotniczego w
        Mińsku Maz. Sąd umorzył sprawę trzeciego oskarżonego mjr. Jacka Sz., który był
        tam wtedy kierownikiem lotów.

        Wszyscy trzej oskarżeni w sprawie katastrofy "Iskry" popełnili nieumyślnie
        przestępstwo narażenia na katastrofę tego samolotu oraz dwóch innych par
        samolotów, które wysłano na przelot nad trybuną honorową w Święto
        Niepodległości 1998 r. - podkreślił Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie
        uzasadniając wyrok. Sąd podkreślił, że decyzje o locie tych samolotów w tak
        złych warunkach pogodowych i na wysokości mniejszej niż minimalna, były błędne.

        Kary zróżnicował na zasadzie "im więcej władzy, tym więcej odpowiedzialności".
        Sąd nie wykluczył, że gdyby nie telefony gen. Mieczysława W. do dowódcy
        zgrupowania w Mińsku Mazowieckim, płk. Jakuba M., być może samoloty by w ogóle
        nie wystartowały. Sąd umorzył postępowanie wobec kierownika lotów z Mińska mjr.
        Jacka Sz., gdyż protestował on przeciwko wysłaniu samolotów, choć jego
        dramatem - jak mówił sąd - było bezgraniczne zaufanie wobec przełożonych.

        Generał W. nie chciał komentować wyroku. Niektórzy obrońcy nie wykluczają
        apelacji. Apelacji nie wyklucza także prokurator wojskowy ppłk. Krzysztof
        Parulski, który wyraził zarazem satysfakcję z wyroku i jego uzasadnienia.
        Pełnomocnik wdów po pilotach przypomniał po raz kolejny, że "proces był
        kulawy", gdyż nie stanął przed sądem dowódca Wojsk Lotniczych gen. Kazimierz
        Dziok.

        W dniu Święta Niepodległości, 11 listopada 1998 r., samolot "Iskra", lecący z
        Mińska Maz. na zwiad pogody przed defiladą innych maszyn nad pl. Piłsudskiego w
        Warszawie, rozbił się pod Otwockiem po kilku minutach lotu w bardzo trudnych
        warunkach pogodowych. Mimo to nad miastem i trybuną honorową z najważniejszymi
        osobami w państwie przeleciały wówczas na bardzo małej wysokości dwa samoloty
        wojskowe Su-22. Dwa Migi-29 zawróciły, gdyż piloci uznali lot za zagrożenie
        życia.



        Sprawa Iskry. Meteorolog ostrzegał

        PAP 09-01-2004, ostatnia aktualizacja 09-01-2004 13:45

        Płk rezerwy Kazimierz Walaszek, zeznając w piątek jako ostatni ze świadków w
        sprawie katastrofy "Iskry" w 1998 r. zeznał, że informacje o sytuacji
        meteorologicznej na bieżąco przekazywał swoim przełożonym. Mówił, że prosił, by
        zawrócili +Iskrę+, jeśli wystąpią złe warunki pogodowe.

        "Przewidywaliśmy intensywne oblodzenie. Ponieważ "Iskra" jest wrażliwa na nie,
        prosiłem przełożonych, by nie wchodziła w chmury - mówił Walaszek. Wyrok w tej
        sprawie - w przyszły czwartek.

        Do katastrofy "Iskry" doszło 11 listopada 1998 roku. Samolot lecący na
        dodatkowy zwiad pogody przed defiladą innych maszyn nad Pl. Piłsudskiego w
        Warszawie rozbił się pod Otwockiem. Zginęło dwóch doświadczonych pilotów.
        Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie oskarżyła ówczesnego zastępcę dowódcy
        wojsk lotniczych gen. Mieczysława W., a także dowódcę zgrupowania lotniczego w
        Mińsku Maz. płk Jakuba M. oraz kierownika lotów z Mińska mjr. Jacka Sz., min. o
        nieumyślne spowodowanie katastrofy.
Pełna wersja