Kryzys japońsko-amerykański...

26.10.09, 21:32
Czyżby początek procesu znacznych geopolitycznych przeobrażeń w regionie
dalekiej Azji? Intrygują jest to, że dostrzegawczy obserwatoży zauważają
tożsamy proces zachodzący w Europie, w Niemczech. Odżywa w obu narodach -
japońskim i niemieckicm - nacjonalistycznie poczucie własnej godności oraz...
tak, tak, niestety, lecz mocy. Japonia dzięki własnej gosp. i rezerwom,
natomiast Niemcy przy pomocy Unii Europejskiej, pacyfikującej cały kontynent.
Restauracja mocarstwowych ambicji.

Zabawne i jednocześnie groteskowe jest to, że berlińska "Makrela" z amer.
oddziałami robi dokładnie to, co kilkadziesiąt lat temu Adolf z jarzmem
powersalskim. Oczywiście, delikatnie i powoli, powolutku, lecz konsekwentnie.
Obecnie to np. kwestia broni nuklearnej na terytorium Bundesrepubliki.
Natomiast to, co próbują robić nowe japońskie władze, a raczej jak dotąd
jeszcze tylko to werbalizują, przed '89r. możnaby uznać za polityką
awanturniczo-lewacką, natomiast pana premiera Yukio Hatoyamę za sowieckiego
szpiega. Czy powinniśmy się spodziewać nieszczęśliwego wypadku w postaci
nagłego zawału serca bądż udaru mózgu u nowego premiera Japonii...?

Lecz najważniejsze dla Polski jest pytanie, na ile to jest dla naszego państwa
niebezp., zwłaszcza mocarstwowa emancypacja Niemiec.

Link:
www.altair.com.pl/start-3616


PS. Na marginesie, pytanie do osób interesujących się tą problematyką. Ile
dokładnie, łącznie wszystkich - US Navy, USMC, USAF - znajduje się amer. baz
wojskowych na terytorium Japonii? Poza wspomnianymi w artykule Kadeną i Futenmą.
    • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 26.10.09, 21:58
      dirloff napisał:


      > PS. Na marginesie, pytanie do osób interesujących się tą problematyką. Ile
      > dokładnie, łącznie wszystkich - US Navy, USMC, USAF - znajduje się amer. baz
      > wojskowych na terytorium Japonii? Poza wspomnianymi w artykule Kadeną i Futenmą
      > .


      en.wikipedia.org/wiki/United_States_Forces_Japan#List_of_current_facilities
      • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 26.10.09, 23:32
        No to troche te bazy zajmuja. Tyle ze to takie trucie dupy moim
        zdaniem.A Dirloff coraz bardziej marnuje sie tu zamiast pisywac w
        Fakcie:)
        • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 26.10.09, 23:37
          browiec1 napisał:

          > No to troche te bazy zajmuja. Tyle ze to takie trucie dupy moim
          > zdaniem.A Dirloff coraz bardziej marnuje sie tu zamiast pisywac w
          > Fakcie:)


          Ale troche to zestawienie juz nieaktualne. Moze nawet bardziej niz troche (nie
          sprawdzalem dokladnie tego zestawienia), to cojednak rzuclo mi sie w oczy to
          dowodztwo - dawno juz przeniesione z Tokjo do Yokosuki, co mialo miec w
          zamierzenie wydzwiek glownie sumboliczny, przez degradacje tym samym
          amerykanskiej obecnosci w Jasponia.

          \
          • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 00:36
            Dwa pytania:
            1. Czy w Kadenie bądż gdzieś w "pobliżu" ciągle stacjonują oddelegowane tam
            jakiś czas temu te F-22? Korea Południowa, Guam?
            2. Czy w Japonii(Yokosuka, Yokohama?) ciągle dyżuruje jakiś lotniskowiec, sam
            bądż z własną LGU?
            • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 00:42
              dirloff napisał:

              > Dwa pytania:
              > 1. Czy w Kadenie bądż gdzieś w "pobliżu" ciągle stacjonują oddelegowane tam
              > jakiś czas temu te F-22? Korea Południowa, Guam?
              > 2. Czy w Japonii(Yokosuka, Yokohama?) ciągle dyżuruje jakiś lotniskowiec, sam
              > bądż z własną LGU?

              Jokosuka jest bazą VII floty. Po wycofaniu Kitty Hawka, stacjonowac tam ma
              George Washington (CVN-73), czy tam George H. W. Bush (CVN-77).

              • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 01:32
                >
                > Jokosuka jest bazą VII floty. Po wycofaniu Kitty Hawka, stacjonowac tam ma
                > George Washington (CVN-73), czy tam George H. W. Bush (CVN-77).
                >

                Ok, o tym to mniej więcej wiedziałem. Pytanie, czy Kitty Hawk został już
                wycofany, a jeżeli tak, to czy do czasu pojawienia się zapowiadanych następców,
                ma obecnie jakiegoś zamiennika?
                • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 01:35
                  dirloff napisał:

                  > >
                  > > Jokosuka jest bazą VII floty. Po wycofaniu Kitty Hawka, stacjonowac tam m
                  > a
                  > > George Washington (CVN-73), czy tam George H. W. Bush (CVN-77).
                  > >
                  >
                  > Ok, o tym to mniej więcej wiedziałem. Pytanie, czy Kitty Hawk został już
                  > wycofany,


                  Tak


                  a jeżeli tak, to czy do czasu pojawienia się zapowiadanych następców,
                  > ma obecnie jakiegoś zamiennika?


                  Nastepca juz jest
                  • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 01:44
                    > Nastepca juz jest

                    Na miejscu, w Japonii? Czy jest między nimi luka, wakat?
                    • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 01:47
                      dirloff napisał:

                      > > Nastepca juz jest
                      >
                      > Na miejscu, w Japonii? Czy jest między nimi luka, wakat?


                      Kitty Hawk od kilkumiesiecy jest juz w Stanach, a nastepca byl juz w jokosuce,
                      jednak nei pamietam czy/nie wiem, czy juz na stale. Pewno ogarek bedzie lepiej
                      poinformowany.
                  • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 04:29
                    To ma byc USS George Washington.I on tam juz zdaje sie stacjonuje.
        • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 00:29
          > No to troche te bazy zajmuja. Tyle ze to takie trucie dupy moim
          > zdaniem.

          Przegapiłeś treść, skupiając się na formie. Tu nie są ważne same bazy jako takie
          - choć i to bywa kłopotliwe i drażliwe - lecz to, co sobą te bazy symbolizują.
          Japonia chce się mocarstwowo czy pseudomocarstwowo wyemancypować. I to nie jest
          tylko maniera tej nowej, obecnej ekipy rządowej, lecz japońskiego
          establishmentu, bo i poprzedni rząd liberałów ku remu dążył.

          A Dirloff coraz bardziej marnuje sie tu zamiast pisywac w
          > Fakcie:)

          Jeżeli już w takiej manierze, to Dirloff woli czytywać felietony redaktora
          Warzechy z "Faktu" niż news'iki o agencie Tomku z Plotka.pl, w którym gustuje
          Browiec1...:)
          • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 00:38
            Japończycy sami nie wiedza czego chcą. Nie chce odnosic sie do altairowskich
            faktów, bo sa altairowskie wlasnie, ale jest faktem że Japonczycy boja sie
            Koreii Pln, i krotko przed wyborami jeszcze, bardzo zabiegali o sformalizowanie
            umowy z amerykanami o parasolu atomowym nad wyspami. Stad - o czym wyraznie
            antyamerykanski altair nawet wspomina - prawda jest ze istnieje silna opozycja w
            Japonii wobec planow nowego rzadu dotyczacych wycofania czesci amerykanskich sil
            z Nipponu.

            A tak naprawde, krotkookresowo, to Japończycy maja wiecej w tej grze do
            stracenia, niz Amerykanie. Co Amerykanow wiaze w tym rejonie swiata? Tak
            naprawde nic. Istnieją wylacznie kwestie Tajwanu, Koreii Pld i samej Japonii
            wlasnie. Nie trudno sobie wyobrazxic, co staloby sie w tamtym rejonie i kto
            ponioslby najwieksze straty, gdyby amerykanie calkowicie wycofali sie z
            zachodneigo pacyfiku, i stwierdzili ze Tajwańczycy, japonczycy i poludniowi
            Koeańczycy musza sobie od tad radzic sami... Latwo to w konco moze przyjsc do
            glowy Amerykanom - ropy tam przeciez jak w Afganistanie, nie ma....



            A tak na marginesie, ciekawe jak wplynie ta sprawa na amerykanska wspolprace z
            Japonia nad Aegis BMD, a zwlaszcza jakie beda konsekwencje tego dla japonskiego
            programu obrony antyrakietowej...
            • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 01:29
              Poruszyłeś wszystkie ważne kwestie. Wiele by można o każdej z nich pisać... Cóż,
              musimy poczekac na rozwój wypadków.

              Osobiście sądzę, że tu chodzi o problematykę gosp. i rolę dollara. Wszyscy
              "ważni" tamtego regionu - czyli Chiny, Japonia i Korea - zmierzają do czegoś na
              kształt dalekoazjatyckiej Unii Europejskiej(Azjatyckiej). I to nie tyle
              handlowej, bo taka już obecnie funkcjonuje w ramach WTO, lecz bardziej
              politycznej, wypychającej "żółtą rasę" na prowadzenie na globie... Ze wspólną
              walutą w opozycji do dollara. Na tyle silną, aby te trzy państwa mogłyby w niej
              lokować swoje rezerwy finansowe. Prawdziwą przeszkodą ku temu tak naprawdę nie
              są Stany, lecz Phenian, który własną polityką "utrzymuje" amer. obecność w
              regionie. W tym zwłaszcza militarną.
              • ignorant11 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 21:47
                dirloff napisał:

                > Poruszyłeś wszystkie ważne kwestie. Wiele by można o każdej z nich
                pisać... Cóż
                > ,
                > musimy poczekac na rozwój wypadków.
                >
                > Osobiście sądzę, że tu chodzi o problematykę gosp. i rolę dollara.
                Wszyscy
                > "ważni" tamtego regionu - czyli Chiny, Japonia i Korea - zmierzają
                do czegoś na
                > kształt dalekoazjatyckiej Unii Europejskiej(Azjatyckiej).

                Ja do tego sceptycznie:))

                Bo co innego Japonia Korea nawet Malezja, ANZUS ale komunistyczne
                Chiny i Kimea i frfr nienalzaca do WTO...

                Za duzo róznic.

                A juz wspolna waluta to całkiem karkołomny pomysł.

                Predzej Japonia czy Korea w NAFTA




                I to nie tyle
                > handlowej, bo taka już obecnie funkcjonuje w ramach WTO, lecz
                bardziej
                > politycznej, wypychającej "żółtą rasę" na prowadzenie na globie...

                ???????????

                Sczególnie cofajaca sie demograficznie Japonia oraz czekajace na
                bombe demograficzna IMPLOZJE Chiny:)))

                BEZ JAJ:))



                Ze wspólną
                > walutą w opozycji do dollara. Na tyle silną, aby te trzy państwa
                mogłyby w niej
                > lokować swoje rezerwy finansowe. Prawdziwą przeszkodą ku temu tak
                naprawdę nie
                > są Stany, lecz Phenian, który własną polityką "utrzymuje" amer.
                obecność w
                > regionie. W tym zwłaszcza militarną.

                MILITARNA TAAK.

                Ale ekonomiczne to te wszystkie kraje sa UZALEZNIONE od EXPORTU do
                USA.

                Zatem podskakiwac nie bardzo moga i raczej nie maja ochoty,
                przeciwnie na wieksze otwarcie USA.

              • dirloff A propos dalekiej Azji... 28.10.09, 21:11
                www.globalnaswiadomosc.com/azjaunia.htm
                • browiec1 Re: A propos dalekiej Azji... 29.10.09, 02:11
                  Po nazwie portalu spodziewalem sie ze jest zalozony przez ludzi
                  wykrywajacych kosmitow w Strefie 51
                  "Naszym celem jest przedstawienie rzeczywistości w jakiej żyjemy,
                  nie po to żeby się jej bać, lecz po to aby zrozumieć jak dalece
                  jesteśmy manipulowani" I opisujacych wersety z koranu pojawiajace
                  sie na ciele dziecka w dagestanie.Pikne:)
                  • dirloff Re: A propos dalekiej Azji... 30.10.09, 01:18
                    > Po nazwie portalu spodziewalem sie ze jest zalozony przez ludzi
                    > wykrywajacych kosmitow w Strefie 51
                    > "Naszym celem jest przedstawienie rzeczywistości w jakiej żyjemy,
                    > nie po to żeby się jej bać, lecz po to aby zrozumieć jak dalece
                    > jesteśmy manipulowani" I opisujacych wersety z koranu pojawiajace
                    > sie na ciele dziecka w dagestanie.Pikne:)

                    Jak widzę, sprytnie ominąłeś sens tego news'a, skupiając całą swoją uwagę na
                    samej stronie jako takiej, aby się powyzłośliwiać. Choć trochę może byś tak się
                    odniósł do tego, co tam napisano, a nie gdzie to napisano? Nie miałem pod ręką
                    innych linków, dlatego zalinkowałem akurat ten. Na świecie ostatnio wiele się
                    zmienia, natomiast same te zmiany przyspieszyły. Z azjatyckiego ASEAN zaczyna
                    wyewoluowywać struktura przypominająca w swoim założeniach Unię Europejską i to
                    będzie, a raczej już jest proces, który wyruguje USA z tamtego regionu.
                    Linki:
                    www.politykaglobalna.pl/2009/10/integracja-w-azji-europejski-wzor/
                    www.politykaglobalna.pl/2009/10/reforma-banku-swiatowego-i-miedzynarodowego-funduszu-walutowego-z-azja-w-tle/
                    www.politykaglobalna.pl/2009/05/bric-i-scheda-po-usa/


                    Niech Ci będzie jednak, a skoro tak Ci się spodobała ta strona, to polecam ten
                    oto news:

                    www.globalnaswiadomosc.com/obamakenyanborn2004.htm


                    o amer. artykule sprzed kilku lat gdzie autor jasno stwierdzał i udowadniał, że
                    Obama nie urodził się na terytorium Stanów:)

                    PS. Nie martw się, i tak Cię nie przebiję z tym Twoim Plotkiem.pl:)
                    • browiec1 Re: A propos dalekiej Azji... 30.10.09, 22:07
                      A co mam komentowac "newsa" z jakiejs kretynskiej strony?To jakbym
                      mial komentowac informacje z radia Maryja.I co mnie obchodzi ze nie
                      miales nic innego pod reka?trzeba bylo poszukac,to tak jakbys piszac
                      o Rosomaku jechal na Trybunie bo jest akurat pod reka.Czekam az
                      zaczniesz linkowac strony z Tarotem:P
                      O Obamie juz tyle gadano ze szkoda czasu na domysly gdzie sie
                      urodzil.jakos nadal jest prezydentem USA. A Plotek to byl odpowiedni
                      portal zeby pisac o "najlepszym z agentow", na innych szkoda na tego
                      buca(i kolesia ktory zabil kogos w wypadku) miejsca.
                      Ale do rzeczy-ja nigdzie nie twierdze ze ludzie/panstwa w Azji nic
                      nie robia i sa bambusami a zajmuja sie jedynie uprawa i zarciem
                      ryzu.Tyle ze nikogo nie wyruguja.Ani UE ani tym bardziej USA.Moga
                      stworzyc nowego partnera do rozmow,a nie zastepowac kogos w czyms.
          • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 01:17
            No to chyba nie doczytales wlasnego linka.Jak byk jest tam napisane
            ze japonczycy bardziej wierza potedze USA niz zapedom wlasnych
            politykow.Takie wymachiwanie szabelka i nic wiecej.No ale (to w
            nawiazaniu do dalszej czesci) Kolega Dirloff ma ostatnimi czasy
            sklonnosc do robienia z igly widel i podawaniu tego
            typu "szokujacych newsow" w formie ktorej Fakt by sie nie
            powstydzil. Bo kolega browiec z plotkiem dra lacha z takich spraw a
            Fakt i Kolega Dirloff popadaja w mianiere Nostradamusa:)Ale coz,Twoj
            cyrk twoje malpy.
            • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 01:42
              > No to chyba nie doczytales wlasnego linka.Jak byk jest tam napisane
              > ze japonczycy bardziej wierza potedze USA niz zapedom wlasnych
              > politykow.Takie wymachiwanie szabelka i nic wiecej.

              Nie piszą tam o Japończykach jako takich, lecz o części tego narodu. Inna część
              jest znowuż niechętna, a pewna mniejszość skrajnie antyamer. i uważająca, że ich
              kraj ciągle znajduje się pod okupacją Stanów. Poza tym, nie miałem na myśli
              japońskiej opinii publicznej czy mediów, lecz o establishment kraju, czyli
              bossów politycznych, bankowych, korporacyjnych, przemysłowych. Liberałowie
              postawili na rozwój armii i przywrócenie ministerstwa obrony, a demokraci
              próbują pójść krok dalej i zacząć się targować ze Stanami...

              Kolega Dirloff ma ostatnimi czasy
              > sklonnosc do robienia z igly widel i podawaniu tego
              > typu "szokujacych newsow" w formie ktorej Fakt by sie nie
              > powstydzil. Bo kolega browiec z plotkiem dra lacha z takich spraw a
              > Fakt i Kolega Dirloff popadaja w mianiere Nostradamusa:)

              Nie. Kolega Dirloff wyłącznie połączył oba procesy, które jego zdaniem właśnie
              zachodzą na naszych oczach, a które będą miały poważne dla nas znaczenie.
              Emancypacja Japonii i Niemiec...

              Ale coz,Twoj
              > cyrk twoje malpy.

              Rozczaruję Cię. Poza kilkoma numerami Tytusa de Zoo nie mam żadnej małpy bądz
              małpopodobnego cosia w domu. Natomiast do cyrków nie chodzę od dzieciństwa:)
              • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 03:16
                No wlasnie pisanie czegos takiego "Emancypacja Japonii i Niemiec..."
                to robienie taniej sensacji-one wcale nie sa zniewolone zeby sie
                musialy "wyzwalac".To w japonii to zwykla ruchawka pod publiczke,jak
                u nas niektore partie protestujace przeciw tarczy.

                • jack79 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 12:25
                  > No wlasnie pisanie czegos takiego "Emancypacja Japonii i Niemiec..."
                  > to robienie taniej sensacji-one wcale nie sa zniewolone zeby sie
                  > musialy "wyzwalac".

                  to jest kwesta do dyskusji
                  w całej historii ludzkości jeśli wojska zwycięzcy stacjonowały na terenie
                  pokonanego to generalnie był to oczywisty dowód na okupację danego kraju,
                  wasalizm itp.
                  jakoś dziwnie się przyjeło że to nie dotyczy wojsk amerykańskich, ale np. wojsk
                  radzieckich dotyczyło
                  to taki kolejny mały "dualizm"...
                  • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 14:22
                    jack79 napisał:

                    > > No wlasnie pisanie czegos takiego "Emancypacja Japonii i Niemiec..."
                    > > to robienie taniej sensacji-one wcale nie sa zniewolone zeby sie
                    > > musialy "wyzwalac".
                    >
                    > to jest kwesta do dyskusji
                    > w całej historii ludzkości jeśli wojska zwycięzcy stacjonowały na terenie
                    > pokonanego to generalnie był to oczywisty dowód na okupację danego kraju,
                    > wasalizm itp.
                    > jakoś dziwnie się przyjeło że to nie dotyczy wojsk amerykańskich, ale np. wojsk
                    > radzieckich dotyczyło
                    > to taki kolejny mały "dualizm"...


                    Raczej niezrozumienie przez Ciebie pojecia "okupacji". Slyszales kiedys o jakims
                    kraju rzeczywiscie okupowanym, ktory prowadzilby regularne wojny celne z krajem
                    okupujacym, jak mialo to wielokrtotnie miejsce po II w.s. miedzy Japonia, a USA?

                    • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 21:32
                      Bo w dzisiejszych czasach matrek to rentowna "okupacja" nie polega na "dojeniu"
                      przemysłowo-materiałowym, lecz na nieustannej imperialnej kontrybucji pobieranej
                      przez Stany od Japonii. Mam tu na myśli coś, o czym słusznie jack79 wspomniał,
                      czyli o kilkuset miliardowym haraczu, które Waszyngton otrzymuje od Tokio.
                      Oczywiście, transakcja była wiązana i również opłacalna dla samej Japonii,
                      ponieważ za morzem na japońskie frykasy czychały komunistyczne i agresywne Chiny
                      oraz Rosja. Poza tym USA były największym i kluczowym rynkiem zbytu dla
                      japońskiej produkcji. Lecz teraz establishment Nippon'u dochodzi do wniosku, iż
                      z Rosją i Chinami JUŻ można się dogadać i robić całkiem dobry biznes, natomiast
                      stosunki amer-.jap. nie są JUŻ tak opłacalne dla Japonii. Stąd te ruchy,
                      zwłaszcza gospodarcze, np. powolne, ewolucyjne wyzbywanie amer. papierów dłużnych.
                      • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 21:42
                        dirloff napisał:

                        > Bo w dzisiejszych czasach matrek to rentowna "okupacja" nie polega na "dojeniu"
                        > przemysłowo-materiałowym, lecz na nieustannej imperialnej kontrybucji pobierane
                        > j
                        > przez Stany od Japonii.



                        O ile mi wiadomo, w sensie prawnym, politycznym i faktycznym, okupacja to
                        pozbawienie okupowanego kraju mozliwosci podejmowania swobodnych decyzji,
                        zabezpieczone obecnoscia wojsk kraju okupacyjnego na terenie kraju okupowanego,
                        bez jego zgody.


                        A jesli chcesz tworzyc swoje wlasne definicje okupacji, to napisz prace
                        doktorksa na ten temat, albo co najmniej internetowego bloga - zapewne znajdzie
                        wielu zwolenników. Zwlaszcza w Polsce.



                        Mam tu na myśli coś, o czym słusznie jack79 wspomniał,
                        > czyli o kilkuset miliardowym haraczu, które Waszyngton otrzymuje od Tokio.
                        > Oczywiście, transakcja była wiązana i również opłacalna dla samej Japonii,
                        > ponieważ za morzem na japońskie frykasy czychały komunistyczne i agresywne Chin
                        > y
                        > oraz Rosja




                        Jesli mozliwosci czterokrotnego prowadzenia przez Tokjo wojny celnej z
                        Waszyngtonem, w latach 1967-84, jest realizacja amerykanskij okupacji Japonii,
                        to czym byla obecność wojsk hitlerowskich w Polsce, albo ZSRR w PRL-u?

                        • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 23:08
                          >
                          > O ile mi wiadomo, w sensie prawnym, politycznym i faktycznym, okupacja to
                          > pozbawienie okupowanego kraju mozliwosci podejmowania swobodnych decyzji,
                          > zabezpieczone obecnoscia wojsk kraju okupacyjnego na terenie kraju okupowanego,
                          > bez jego zgody.
                          >

                          Nie zawsze w dyskusji używane słowa oznaczają dokładnie, tylko i wyłącznie to,
                          co jest opisane pod ich hasłem w słowniku. Zwłaszcza słowa ujęte w cudzysłów,
                          jak ja to zrobiłem. I jak Ty to zrobiłeś, stosując określenie "wojna celna". Czy
                          wojna celna jest wojną? Czy są podczas nie prowadzone działania wojenne? Przez
                          kogo? Lejących się po mordach celników? Obrzucających się stemplami bądz
                          ostemplowanymi i oclonymi już towarami?

                          >
                          > A jesli chcesz tworzyc swoje wlasne definicje okupacji, to napisz prace
                          > doktorksa na ten temat, albo co najmniej internetowego bloga - zapewne znajdzie
                          > wielu zwolenników. Zwlaszcza w Polsce.
                          >

                          To, ze wielu Polaków jest zaślepionych amerytorycznym antyamerykanizmem, jak i
                          to, że wielu innych choruje na ślepotę proamerykańską, nie oznacza, że mnie taka
                          przypadłość również dotyczy. Nie musisz się wyzłośliwiać i traktować mnie z
                          wyższością. Natomiast jak już się dorobię doktoratu, to nie omieszkam Cię o tym
                          poinformować i się pochwalić:)

                          >
                          > Jesli mozliwosci czterokrotnego prowadzenia przez Tokjo wojny celnej z
                          > Waszyngtonem, w latach 1967-84, jest realizacja amerykanskij okupacji Japonii,
                          > to czym byla obecność wojsk hitlerowskich w Polsce, albo ZSRR w PRL-u?
                          >

                          A co ma piernik do wiatraka? Nie powinieneś mieszać i porównywać tego typu
                          spraw, bo to demagogia. Cóż z tego, ze prowadzono te "wojny celne", a raczej
                          pseudowojny, kiedy tak naprawdę w tym czasie prawdziwy geszeft między obu
                          państwami polegał na tym, że Japonia dawała kasę za obligacje, które są
                          NIESPŁACALNE, natomiast Stany zapewniało bezp. przez azjatyckimi, agresywnymi
                          komunistami?
                          • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 23:45
                            "Wojna celna" to wojna celna. Nie militarna, lecz wzajemne czynienie sobie
                            przeszkod w handlu, poprzez stosowanie wysokich cel. Powtarzam pytanie, czy kraj
                            okupowany przez inne panstwo, mialby mozliwosc swobodnego podejmowania wobec
                            kraju okupanta, dzialan prawnych ewidentnie wrogich z ekonomicznego punktu
                            widzenia wobec kraju okupanta?

                            Naprawde nie widzisz absurdalnosci swoich twierdzen o okupacji? Formalnie rzecz
                            biorac, Japonia jest rzeczywiscie okupowana przez Stany Zjednoczone do dzis, co
                            taka "okupacja" ma jednak wspolnego z rzeczywistością relacji pomiedzy krajem
                            kwitnacej wisni, a USA?

                            dirloff napisał:

                            > Nie zawsze w dyskusji używane słowa oznaczają dokładnie, tylko i wyłącznie to,
                            > co jest opisane pod ich hasłem w słowniku.

                            Zwlaszcza w dyskusji kontrowersyjnej, wystrzegaj sie ostrych okresleń, jesli nie
                            chcesz aby ich desygnaty brano doslownie.


                            > państwami polegał na tym, że Japonia dawała kasę za obligacje, które są
                            > NIESPŁACALNE, natomiast Stany zapewniało bezp. przez azjatyckimi, agresywnymi
                            > komunistami?

                            Móglbys napisac, od kiedy amerykanskie zobowiazania finansowe wobec zagranicy,
                            zostały uznane za niesplacalne?
                            • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 00:17
                              > "Wojna celna" to wojna celna. Nie militarna, lecz wzajemne czynienie sobie
                              > przeszkod w handlu, poprzez stosowanie wysokich cel. Powtarzam pytanie, czy kra
                              > j
                              > okupowany przez inne panstwo, mialby mozliwosc swobodnego podejmowania wobec
                              > kraju okupanta, dzialan prawnych ewidentnie wrogich z ekonomicznego punktu
                              > widzenia wobec kraju okupanta?
                              >

                              Znam znaczenie określenia "wojna celna", i wiem z prawdziwą wojną, czyli z
                              działaniami opartymi przede wszystkim na przemocy bezpośredniej to nie ma
                              związku. Jak sam widzisz, ten termin jest umowny i nie oznacza dosłownie tego,
                              co każde z tych dwóch słów znaczy wedle słownika. Równie ułomnie użyłem terminu
                              "okupacja" i dla podkreślenia tego ująłem go w cudzysłów. Dlatego uważam, że w
                              gruncie rzeczy to teraz czepiasz się słówek, bawisz się w taką
                              słownikowo-znaczeniową kabalistykę. Ok, mogę napisać "okupacja finansowa",
                              "obligacyjna", "dłużnopapierowa". Czy to coś zmienia?

                              Gdyby nie powojenne bazy amerykańskie na terytorium Japonii to mógłbym co
                              najwyżej określić to jako imperialny, walutowy haracz, bakszysz, myto, lecz
                              ponieważ to łączy się z obecnością militarną, to użyłem terminu "okupacja".

                              Relacje amer.-jap. ewoluowały i ciągle ewoluują, zależnie od sytuacji
                              geopolitycznej. Najpierw była to typowa okupacja powojenna i nie możesz temu
                              zaprzeczyć, z czasem przyjęło to formę zbrojnego protektoratu i ochrony
                              japońskich Wysp przed sowieckim czy chińskim zagrożeniem, lecz od początu
                              rozwoju amer.-japo. relacji wiązało się to właśnie z tą "kontrybucją" dłużną,
                              którą Japonia świadczyła i ciagle świadczy na rzecz Stanów. Obecnie to przybrało
                              gigantyczne rozmiary i w praktyce te długi czy rezerwy są NIESPŁACALNE.
                              Zainteresowani, jak Chiny czy właśnie Japonia próbowały wyjść z sytuacji
                              porzucając rolowanie obligacji wieloletnich na krótkoterminowe, z których byłoby
                              łatwiej wyjść, lecz Stany zaniepokojone tym procesem ograniczają emisję papierów
                              krótkotermin. Natomiast wyzbycie się takiej ilosci rezerw gotówkowych również
                              jest niemożliwe, bo to by znacznie zachwiało ich siłą nabywczą, realną
                              wartością. W tym cały myk matrek, że Amerykanie wyemitowali już tyle obligacji,
                              że nie są w stanie ich rolować kolejnymi, na których zaczyna brakować chętnych,
                              dlatego monetyzują je, czyli kupują sami od siebie! US Treasury emituje np. bony
                              na 100 mld dollarów, a FED tworząc pieniądze z powietrza, skupuje je! Aby to
                              spłacić, Treasury kolejnego roku emituje na 130 mld, a FED tworzy kolejne, i tak
                              dalej, i tak dalej. W praktyce, to dollar nie ma żadnego pokrycia i jest niczym
                              PRLowska złotówka. Wszyscy o tym wiedzą, lecz nieliczny o tym piszą i mają
                              odwagę mówić.

                              >
                              > Móglbys napisac, od kiedy amerykanskie zobowiazania finansowe wobec zagranicy,
                              > zostały uznane za niesplacalne?

                              Od wtedy, kiedy ktoś powie, ze któl jest nagi. Rzecz w tym, że tych ktosiów musi
                              być wystarczająco wielu i na nazwaniu króla nagim nie mogą za wiele stracić.
                              • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 00:27
                                dirloff napisał:

                                > > "Wojna celna" to wojna celna. Nie militarna, lecz wzajemne czynienie sobi
                                > e
                                > > przeszkod w handlu, poprzez stosowanie wysokich cel. Powtarzam pytanie, c
                                > zy kra
                                > > j
                                > > okupowany przez inne panstwo, mialby mozliwosc swobodnego podejmowania wo
                                > bec
                                > > kraju okupanta, dzialan prawnych ewidentnie wrogich z ekonomicznego punkt
                                > u
                                > > widzenia wobec kraju okupanta?
                                > >
                                >
                                > Znam znaczenie określenia "wojna celna", i wiem z prawdziwą wojną, czyli z
                                > działaniami opartymi przede wszystkim na przemocy bezpośredniej to nie ma
                                > związku. Jak sam widzisz, ten termin jest umowny i nie oznacza dosłownie tego,
                                > co każde z tych dwóch słów znaczy wedle słownika. Równie ułomnie użyłem terminu
                                > "okupacja" i dla podkreślenia tego ująłem go w cudzysłów. Dlatego uważam, że w
                                > gruncie rzeczy to teraz czepiasz się słówek, bawisz się w taką
                                > słownikowo-znaczeniową kabalistykę.




                                Nie, uzyłes tego terminu w takim samym kontekcie jak jack79 u góry - "Ci
                                wstretni okupanci Japonii.", wyzyskiwacze Nipponu, hitlerowcy, przeciko ktoym w
                                końcu powstał lud skosniooki, aby wyrzucic okupantów w słusznym czynie
                                narodowo-wyzwolenczym.

                                Wiec tlumacze, Amerykanska "okupacja" nie ma nic wspolnego z okupacja o jakiej
                                wy piszecie.

                                A tak naprawde, klu calej sprawy to aktualnie US Marine Corps Futenma Air Base
                                na Okinawie. To nie spoleczenstwo japonskie ma dosc wstretnych okupantow i chce
                                sie ich pozbyc, lecz spolecznosc loklana jest zniecierpliwiona halasem
                                powodowanym przez samoloty i różnego rodzaju wypadkami, oraz wkurzona na
                                przypadki przestepstw dokonywanych przez amerykanski personel. Cala obecna
                                sprawa nie ma nic wspolnego z jakims "ruchem wyzwolenczym" spod okupacji





                                > >
                                > > Móglbys napisac, od kiedy amerykanskie zobowiazania finansowe wobec zagra
                                > nicy,
                                > > zostały uznane za niesplacalne?
                                >
                                > Od wtedy, kiedy ktoś powie, ze któl jest nagi. Rzecz w tym, że tych ktosiów mus
                                > i
                                > być wystarczająco wielu i na nazwaniu króla nagim nie mogą za wiele stracić.


                                Jak dotad ameryka nigdy jeszcze nei zaprzestala biezacej obslugi swoich dlugow,
                                i wszystkie zobowiaxania zagraniczne wynikajace z papierow dłuznych placi w
                                termninie. Reszta to tania "publicystyka".

                                • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 00:49
                                  >
                                  > Nie, uzyłes tego terminu w takim samym kontekcie jak jack79 u góry - "Ci
                                  > wstretni okupanci Japonii.", wyzyskiwacze Nipponu, hitlerowcy, przeciko ktoym w
                                  > końcu powstał lud skosniooki, aby wyrzucic okupantów w słusznym czynie
                                  > narodowo-wyzwolenczym.
                                  >

                                  Widzę, że ten dialog wymaga pare wyjaśnień. Po pierwsze, to z tego co pamiętam,
                                  to określeń typu "wyziskiwacze Nipponu" czy "hitlerowcy" używasz w tej dyskusji
                                  wyłącznie Ty. Po drugie, to za jacka79 nie odpowiadam, mogę tylko za siebie. Po
                                  trzecie, to przestań utożsamiać moją "okupację" z okupacją wojskową, zwłaszcza
                                  tak okrutną jakiej dopuszczano się podczas drugiej wojny światowej w Europie czy
                                  Azji. Czy muszę po raz kolejny powtarzać, że użyłem cudzysłowia? Po czwarte, to
                                  amer. wojska na terytorium Japonii, tak jak i na terytorium RFN, były wojskami
                                  okupacyjnymi i dopiero z czasem ich funkcja się przeobraziła. Stany stały się
                                  protektorem militarno-politycznym tych obu krajów, w zamian za "dobrowolne" już
                                  umiejscowienie lokacji na amer. bazy wojskowe i to, co w ekonomii nazywane jest
                                  rentą imperialną czy imperialnym podatkiem inflacyjnym, narzucanym przez
                                  metropolię własnym koloniom czy pseudokoloniom. I to właśnie miałem na myśli.

                                  > Wiec tlumacze, Amerykanska "okupacja" nie ma nic wspolnego z okupacja o jakiej
                                  > wy piszecie.
                                  >
                                  > A tak naprawde, klu calej sprawy to aktualnie US Marine Corps Futenma Air Base
                                  > na Okinawie. To nie spoleczenstwo japonskie ma dosc wstretnych okupantow i chce
                                  > sie ich pozbyc, lecz spolecznosc loklana jest zniecierpliwiona halasem
                                  > powodowanym przez samoloty i różnego rodzaju wypadkami, oraz wkurzona na
                                  > przypadki przestepstw dokonywanych przez amerykanski personel. Cala obecna
                                  > sprawa nie ma nic wspolnego z jakims "ruchem wyzwolenczym" spod okupacji
                                  >

                                  Wiem, że symbolem tego i drażliwą kwestią jest Okinawa, lecz tu chodzi o coś, o
                                  czym napisałem i o co zapytałem w moim poście. O nowej sytuacji politycznej w
                                  Japonii, która może odmienić relacje amer.-jap. i przeobrazić sytuację
                                  geopolityczną w regionie. Na tym bazuje ten wątek. Przecież ja nie stawiam
                                  ostatecznych konkluzji, lecz zauważam pewien proces który budzi moje
                                  zaniepokojenie, zwłaszcza w aspekcie Niemiec...

                                  >
                                  > Jak dotad ameryka nigdy jeszcze nei zaprzestala biezacej obslugi swoich dlugow,
                                  > i wszystkie zobowiaxania zagraniczne wynikajace z papierow dłuznych placi w
                                  > termninie. Reszta to tania "publicystyka".
                                  >

                                  Problem w tym, ze to tak prosto nie wygląda. Stany spłacają wyłacznie odsetki od
                                  długu zewnętrznego, który w gigantyczny sposób narasta, natomiast robiąc to i
                                  tak nie spłacają w gotówce, lecz obligacjami kolejnej emisji. Prawdziwy dług,
                                  bazowy, jest obecnie już niespłacalny i wszyscy obserwatorzy rynku są tego świadomi.
                                  • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 01:16
                                    W Japonii jest w tech chwili 47 tys ameryklanskiego cywilnego i wojskowego
                                    personelu. W Korei pld 30 tys. Koreanczycy prosza amerykanow o zwiekszenie
                                    obecnosci wojskowej , oraz o zwiezienie na polwysep taktycznej broni jadrowej.
                                    Obecnosc w Japonii jest "renta imperialną", a w Korei ???

                                    • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 03:20
                                      > W Japonii jest w tech chwili 47 tys ameryklanskiego cywilnego i wojskowego
                                      > personelu. W Korei pld 30 tys. Koreanczycy prosza amerykanow o zwiekszenie
                                      > obecnosci wojskowej , oraz o zwiezienie na polwysep taktycznej broni jadrowej.
                                      > Obecnosc w Japonii jest "renta imperialną", a w Korei ???
                                      >

                                      Nie baw się w grę słów matrek. Nigdzie, nie napisałem, że amer. obecność w
                                      Japonii czy Korei Południowej JEST rentą imperialną, lecz ma z tym ścisły
                                      związek. Do tego jasno dodałem, że obecnie kwestią decydujacą tych relacji jest
                                      i będzie nieprzewidywalna Korea Północna. To dobra i decydująca karta
                                      przetargowa w tym biznesie.
                                  • ignorant11 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 01:34
                                    dirloff napisał:

                                    > Wiem, że symbolem tego i drażliwą kwestią jest Okinawa, lecz tu
                                    chodzi o coś, o
                                    > czym napisałem i o co zapytałem w moim poście. O nowej sytuacji
                                    politycznej w
                                    > Japonii, która może odmienić relacje amer.-jap. i przeobrazić
                                    sytuację
                                    > geopolityczną w regionie.

                                    No własnie tlumaczymy Ci ze NIE MOZE. Japonmia jest NORMALNYM krajem
                                    o ustabilizowanej polityce i gospdarce i raczej na rewolucje tam sie
                                    NIE zanosi podobnie jak np w Korei.

                                    Natomiast gwaltownych zmian perturbacji czy wojen domowych zamachów
                                    stanu itp spodzieac sie mozna po Chinach frfr i Kimei.



                                    Na tym bazuje ten wątek.

                                    No włąsnie nie bazuje ale fruwa na Twoich calkowicie bezpodstawnych
                                    wymysłach.

                                    Ty tak na powaznie???:))

                                    BO kmstw to przynajmniej jaja se robił... i był tym zabawny:))

                                    Problem w tym, ze to tak prosto nie wygląda. Stany spłacają
                                    wyłacznie odsetki o
                                    > d
                                    > długu zewnętrznego, który w gigantyczny sposób narasta, natomiast
                                    robiąc to i
                                    > tak nie spłacają w gotówce, lecz obligacjami kolejnej emisji.
                                    Prawdziwy dług,
                                    > bazowy, jest obecnie już niespłacalny i wszyscy obserwatorzy rynku
                                    są tego świa
                                    > domi.

                                    No włąsnie gdyby były "niespłacalne" to kolejne obligacje byłyby
                                    NIESPRZEDAWALNE

                                    Rozumiesz o czym piszesz?
                                    • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 03:29
                                      >
                                      > No własnie tlumaczymy Ci ze NIE MOZE. Japonmia jest NORMALNYM krajem
                                      > o ustabilizowanej polityce i gospdarce i raczej na rewolucje tam sie
                                      > NIE zanosi podobnie jak np w Korei.
                                      >
                                      > Natomiast gwaltownych zmian perturbacji czy wojen domowych zamachów
                                      > stanu itp spodzieac sie mozna po Chinach frfr i Kimei.
                                      >

                                      Nie tłumaczycie i nie argumentujecie, lecz czepiacie się słówek i zajmujemy się
                                      głównie słownikową definicją określeń "wojna" oraz "okupacja"...

                                      Po pierwsze, to nigdy tego procesu który zarysowałem w przypadku Japonii nie
                                      nazwałem ani nie określiłem jako perturbację, rewolucję czy zamach stanu, lecz
                                      ewolucję mentalności jap. establishmentu oraz idących za tym czynów.
                                      Po drugie, to gdybanie o rewolucyjnych zmianach w Rosji czy Chinach jest już
                                      kompletną fiksacją, zwłaszcza w przypadku krytyki względem ewolucyjnych zmian w
                                      Japonii:)

                                      >
                                      > Ty tak na powaznie???:))
                                      >
                                      > BO kmstw to przynajmniej jaja se robił... i był tym zabawny:))
                                      >

                                      A ja sobie jaj nie robię, bo nie jestem kurą, kaczką, gęsią czy innym ptactwem
                                      dzikim czy domowym:)

                                      >
                                      > No włąsnie gdyby były "niespłacalne" to kolejne obligacje byłyby
                                      > NIESPRZEDAWALNE
                                      >

                                      Rzecz w tym, że one są "spłacalne" w formie kolejnych obligacji, zwiększonych o
                                      narosłe oprocentowanie, stąd ich SPRZEDAWALNOŚĆ.

                                      >
                                      > Rozumiesz o czym piszesz?
                                      >
                                      >
                                      >

                                      A Ty rozumiesz, o czym obaj piszemy? Tak na szybko:
                                      www.bankier.pl/forum/temat_petrov-prawdziwy-powod-ataku-na-iran,4955484.html
                                      • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 29.10.09, 02:17
                                        O,kolejny guru ekonomii,skad Ty bierzesz te "zrodla"?
                                        "obecnie wykłada makroekonomię, finanse międzynarodowe i ekonometrię
                                        na Uniwersytecie Amerykańskim w Bułgarii. ".No miodzio.

                                        Jedyne co mozna z niego zrobic to polewke jak tutaj
                                        grupy-dyskusyjne.money.pl/humor;niejaki;dr;krassimir;petrov;twierdzi;ze;dol
                                        ar;sie;konczy,watek,504786.html
                                        • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 01:42
                                          Stąd, skąd i Ty bierzesz, czyli z internetu:)
                                          Znowuż krytykujesz nie to, co powinieneś. Jak nie typ strony, to autora. Ważny
                                          jest tekst. I tak z resztą zalinkowałem to, ponieważ jako pierwsze wpadło mi w
                                          rękę. Chciałem Was zapoznać z kilkoma terminami, w tym "imperialnym podatkiem
                                          inflacyjnym" czy "Bretton Woods";) Ponieważ jednak nie mam zamiaru tutaj
                                          kontynuować tego wątku, to zapraszam na forum PiG;)

                                          Linki:
                                          mrmgr.pl/index.php/2008/07/iranska-gielda-naftowa-prawdziwy-powod-ataku-na-iran/
                                          mrmgr.pl/index.php/2009/04/smierc-dolara-czesc-ii/
                                          www.adamduda.pl/2008/07/18/ekonomia-imperiow/
                                          koliber.net/index/index.php?action=show&object=article&id=4332
                                          en.rian.ru/business/20091028/156617011.html
                                          • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 22:17
                                            Juz pisalem-nie mam zamiaru komentowac wymyslow jakichs
                                            inteligentnych inaczej.A linki niektore nadal oparte na belkocie
                                            tego samego kolesia.Co tu gadac.O Bretton Woods to ty mnie nie ucz
                                            (jak ojca dzieci robic:) A za zaproszenie dzieki,ale na forum o
                                            swiniach(dla swin?) sie nie wybieram:P
                                            P.S.Informacje z dzisiaj-wzrost gospodarczy w III kwartale w USA:
                                            3,5%,ozywienie rynku nieruchomosci.W Polsce tez ozywienie w
                                            nieruchomosciach,wzrost 2,2%.Inflacja idzie w dol.Akcje PGE na pniu
                                            ida na 6mld.
                                  • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 29.10.09, 04:28
                                    Sie tak Niemcami nie przejmuj,bo nawet w nowej umowie koalicyjnej
                                    zostalismy wyroznieni:)
                                    www.tvn24.pl/1,1625476,druk.html
                                    • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 01:27
                                      > Sie tak Niemcami nie przejmuj,bo nawet w nowej umowie koalicyjnej
                                      > zostalismy wyroznieni:)
                                      > www.tvn24.pl/1,1625476,druk.html

                                      To dobrze, jakieś światełko w germańskim tunelu. Zastanawia mnie tylko, czyja to
                                      inwencja. Chadeckiej Makreli czy liberalnego Wesrerwelle'a?:)
                                      • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 22:09
                                        Nie wazne czyja,oby byla realizowana.
                                        • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 31.10.09, 20:40
                                          Patrz pan,Panie Dirloff,cholerny lze-liberal(i gej!) a realizuje
                                          zapisy odnosnie Polski.No caly plan o imperialistycznej emancypacji
                                          i odrodzeniu nowej Rzeszy diabli wzieli,co?:))
                                          www.wiadomosci24.pl/artykul/szef_niemieckiego_msz_w_warszawie_114318.html
                                • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 29.10.09, 01:54
                                  Tak to jest jak z mordobicia robi sie walke narodowowyzwolencza a ze
                                  zlodzieja okradajacego panstwo bojownika przeciwko systemowi.Tyle ze
                                  tak to opisuja fantasci,reszta spolecznestwa nazywa rzeczy po
                                  imieniu.Tak jest i tutaj:)
                              • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 01:33
                                dirloff napisał:

                                > > Móglbys napisac, od kiedy amerykanskie zobowiazania finansowe wobec zagra
                                > nicy,
                                > > zostały uznane za niesplacalne?
                                >
                                > Od wtedy, kiedy ktoś powie, ze któl jest nagi. Rzecz w tym, że tych ktosiów mus
                                > i
                                > być wystarczająco wielu i na nazwaniu króla nagim nie mogą za wiele stracić.


                                Nie. Rzecz w tym, ze obligacje to obligacje. Maja okreslony termin wykupu. Nie
                                zdazylo sie jeszcze, aby Stany nie wykupily w terminie wlasnych zobowiazan z
                                obligacji. A chciualbym Ci nadmienic, ze ameyrykanskie obligacje nie maja
                                terminu wykupyu wszystkie jednoczesnie, ani nawet w znacznej mierze
                                jednoczesnie. Do momentu terminu wykupu natomiast, ktokolwiek i ilukolwiek moze
                                sobie nazywac nagim kogo tylko chce.

                            • ignorant11 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 01:21
                              bmc3i napisał:

                              >
                              > Móglbys napisac, od kiedy amerykanskie zobowiazania finansowe
                              wobec zagranicy,
                              > zostały uznane za niesplacalne?

                              To by oznaczało bakructwo USA rubel frfr wart byłby tysiace $ a
                              jakos nikt nie zamienia $ na ruble:)))

                              Jakos komornicy nie zajmuja amerykańskiej własnosci.


                              Jakos nadal wiekszosc transakcji miedzynarodowej dokonywana jest w $
                              a amerykańskie paiery nadal kupowane i inwestycje w USA sa
                              najwieksze na swiecie...
                              • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 03:14
                                >
                                > To by oznaczało bakructwo USA rubel frfr wart byłby tysiace $ a
                                > jakos nikt nie zamienia $ na ruble:)))
                                >
                                > Jakos komornicy nie zajmuja amerykańskiej własnosci.
                                >
                                >
                                > Jakos nadal wiekszosc transakcji miedzynarodowej dokonywana jest w $
                                > a amerykańskie paiery nadal kupowane i inwestycje w USA sa
                                > najwieksze na swiecie...
                                >
                                >
                                >
                                >

                                Dopóki imperium istnieje i w ręku asa w postaci legionów, dopóty wszyscy mają
                                przed nim respekt.

                                Co to jednak ma do meritum sprawy, czyli do monetyzacji?
                          • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 01:05
                            Proponuje doktorat z hydrodynamiki-czyli po prostu z lania wody:P
                            • ignorant11 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 02:37
                              browiec1 napisał:

                              > Proponuje doktorat z hydrodynamiki-czyli po prostu z lania wody:P

                              :))))
                              O wysokiej liczbie Reynoldsa czyli bardzo turbulentnego czytaj
                              belkotliwego i nieuporzadkowanego
                              • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 03:11
                                >
                                > :))))
                                > O wysokiej liczbie Reynoldsa czyli bardzo turbulentnego czytaj
                                > belkotliwego i nieuporzadkowanego
                                >
                                >

                                Napisał forumowy bałaganiarz-bełkotek...:)
                            • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 03:10
                              > Proponuje doktorat z hydrodynamiki-czyli po prostu z lania wody:P

                              Proponuję obejrzenie filmu pt.: "Hydrozagadka". :)
                              • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 29.10.09, 02:04
                                Ogladalem:P
                      • ignorant11 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 22:35
                        dirloff napisał:

                        > Bo w dzisiejszych czasach matrek to rentowna "okupacja" nie polega
                        na "dojeniu"
                        > przemysłowo-materiałowym, lecz na nieustannej imperialnej
                        kontrybucji pobierane
                        > j
                        > przez Stany od Japonii. Mam tu na myśli coś, o czym słusznie
                        jack79 wspomniał,
                        > czyli o kilkuset miliardowym haraczu, które Waszyngton otrzymuje
                        od Tokio.

                        Gdzie?????????? kiedy?????????? Poprosze o kopie dowodów
                        przelewów.......
                        :))):))):))))
                        Raczej jesli juz były to w odwrotna strone:))

                        Chocby to,ze samochody japońskie w USA sa sprzedawane bez przeszków
                        a japonski rynek jest zabetonowany ZAPOROWYMI cłami


                        > Oczywiście, transakcja była wiązana i również opłacalna dla samej
                        Japonii,
                        > ponieważ za morzem na japońskie frykasy czychały komunistyczne i
                        agresywne Chin
                        > y
                        > oraz Rosja.

                        Miałes o OKUPACJI a teraz piszesz o wzajemniej równoprawnej
                        wymianie:))

                        Cos przypominasz jorla/misze z jego kołchozowym pojeciem o swiecie.


                        Poza tym USA były największym i kluczowym rynkiem zbytu dla
                        > japońskiej produkcji. Lecz teraz establishment Nippon'u dochodzi
                        do wniosku, iż
                        > z Rosją i Chinami JUŻ można się dogadać i robić całkiem dobry
                        biznes, natomiast
                        > stosunki amer-.jap. nie są JUŻ tak opłacalne dla Japonii. Stąd te
                        ruchy,
                        > zwłaszcza gospodarcze, np. powolne, ewolucyjne wyzbywanie amer.
                        papierów dłużny
                        > ch.

                        To nie ma nic wspolnego z polityka czy sojuszem militarnym paiery
                        amerykańskie okazały sie mniej rentowne i tracily ja tez nie trzymam
                        kasy w $, a przeciez chyba obok matrka jest najbardziej
                        prousański:))))
                        • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 03:09
                          >
                          > Gdzie?????????? kiedy?????????? Poprosze o kopie dowodów
                          > przelewów.......
                          > :))):))):))))
                          > Raczej jesli juz były to w odwrotna strone:))
                          >
                          > Chocby to,ze samochody japońskie w USA sa sprzedawane bez przeszków
                          > a japonski rynek jest zabetonowany ZAPOROWYMI cłami
                          >
                          >

                          Nie zarzyna się dojnej krowy. Lepiej pić latami mleko i jadać różnego rodzaju
                          sery, zamiast raz porządnie najeść się mięsa...


                          > Miałes o OKUPACJI a teraz piszesz o wzajemniej równoprawnej
                          > wymianie:))
                          >

                          Nie o OKUPACJI czy okupacji, lecz o "okupacji", z dodanymi przymiotnikami
                          opisującymi. Tożsamo jak matrek pisał o wojnie celnej nie mając na myśli
                          mordobicie między pracownikami urzędów celnych, lecz spory prawno-handlowe.

                          >
                          > Cos przypominasz jorla/misze z jego kołchozowym pojeciem o swiecie.
                          >

                          W takim razie powinieneś podjąć męską decyzję i się zdecydować, kogo... Raz
                          piszesz o kmstrv, innym razem o jorlu...

                          >
                          > To nie ma nic wspolnego z polityka czy sojuszem militarnym paiery
                          > amerykańskie okazały sie mniej rentowne i tracily ja tez nie trzymam
                          > kasy w $, a przeciez chyba obok matrka jest najbardziej
                          > prousański:))))
                          >

                          W przypadku PAŃSTWOWYCH rezerw denominowanych w dollarach, a raczej papierach
                          dłużnych amerykańskiego rządu oprocentowanie które nie odbiega od jakiejś bezp.
                          normy - między hiperinflacją a deflacją - nie ma takiego znaczenia, jak
                          POLITYCZNE znaczenie tych rezerw. Zwłaszcza w przypadkach sum opiewających na
                          setki mld.

                  • cie778 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 15:12
                    jack79 napisał:

                    > jeśli wojska zwycięzcy stacjonowały na terenie pokonanego to był to dowód na
                    okupację danego kraju,
                    > jakoś dziwnie się przyjeło że to nie dotyczy wojsk amerykańskich, ale np.
                    wojsk radzieckich dotyczyło
                    > to taki kolejny mały "dualizm"...

                    Bo dziwnym trafem wojska sowieckie zwykle okupowały "sojuszników", a w dodatku
                    jak ktoś ich chciał wyprosić to zarabiał kulkę z tetetki.

                    pozdrawiam
                    jasiol
                  • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 16:24
                    Tyle ze pozniej te wojska(juz po wojnie w dluzszej perspektywie)
                    stacjonowaly tam po to,aby ktos sobie z tych panstw prawdziwego
                    wasala nie zrobil.
                  • ignorant11 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 22:09
                    jack79 napisał:

                    > > No wlasnie pisanie czegos takiego "Emancypacja Japonii i
                    Niemiec..."
                    > > to robienie taniej sensacji-one wcale nie sa zniewolone zeby sie
                    > > musialy "wyzwalac".
                    >
                    > to jest kwesta do dyskusji
                    > w całej historii ludzkości jeśli wojska zwycięzcy stacjonowały na
                    terenie
                    > pokonanego to generalnie był to oczywisty dowód na okupację danego
                    kraju,
                    > wasalizm itp.
                    > jakoś dziwnie się przyjeło że to nie dotyczy wojsk amerykańskich,
                    ale np. wojsk
                    > radzieckich dotyczyło
                    > to taki kolejny mały "dualizm"...


                    Sława!

                    Jezeli rzeczywiscie nie dostrzegasz rózicy to jest z Ciebie
                    tak "głeeeeeeeeeeeeeeeeeboki" myliciel,że nie ma co z Toba
                    dyskutowac skoro myslisz na poziomie dna Rowu Marianów:))

                    Forum Słowiańskie
                    gg 1728585
                • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 01:24
                  Nie pisałem o "zniewoleniu" i konsekwentnym "wyzwalaniu" się spod tego, lecz o
                  "emancypacji" tych dwóch państw, czyli Japonii i Niemiec. Małe, a robi różnicę...;)
                  • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 01:37
                    dirloff napisał:

                    > Nie pisałem o "zniewoleniu" i konsekwentnym "wyzwalaniu" się spod tego, lecz o
                    > "emancypacji" tych dwóch państw, czyli Japonii i Niemiec. Małe, a robi różnicę.
                    > ..;)


                    A w czym to sie japonia "konsekwentnie emancypuje"?


                    • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 03:57
                      >
                      > A w czym to sie japonia "konsekwentnie emancypuje"?
                      >
                      >

                      Być może w sprawie przestania bycia amer. protektoratem? Przecież zadałem to
                      pytanie zakładając wątek.
                      • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 10:16
                        dirloff napisał:

                        > >
                        > > A w czym to sie japonia "konsekwentnie emancypuje"?
                        > >
                        > >
                        >
                        > Być może w sprawie przestania bycia amer. protektoratem? Przecież zadałem to
                        > pytanie zakładając wątek.


                        A wjaki spsobó best amerykanskim protektoratem?
            • ignorant11 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 21:59
              browiec1 napisał:

              > No to chyba nie doczytales wlasnego linka.Jak byk jest tam
              napisane
              > ze japonczycy bardziej wierza potedze USA niz zapedom wlasnych
              > politykow.Takie wymachiwanie szabelka i nic wiecej.No ale (to w
              > nawiazaniu do dalszej czesci) Kolega Dirloff ma ostatnimi czasy
              > sklonnosc do robienia z igly widel i podawaniu tego
              > typu "szokujacych newsow" w formie ktorej Fakt by sie nie
              > powstydzil. Bo kolega browiec z plotkiem dra lacha z takich spraw
              a
              > Fakt i Kolega Dirloff popadaja w mianiere Nostradamusa:)Ale
              coz,Twoj
              > cyrk twoje malpy.


              Sława!

              Chyba go niedoceniasz:))
              Nie "fakt" ale nawet "superexpress"
              :))
              Nie zauwazyłes ze bardzo przypomina kmstw czy jakos tak?

              Ciekawe czy to sama osoba dwoganicków????

              ALe fantastów jest wiecej misza wieszczacy IIIWS tylko kogo z kim,
              czy o333333333333333 albo jeszcze wiecej rozdajacy rosyjskie blotki
              czyli karty o mocy 2-góra 3...
              :))


              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
              • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 02:57
                > Sława!
                >
                > Chyba go niedoceniasz:))
                > Nie "fakt" ale nawet "superexpress"
                > :))
                > Nie zauwazyłes ze bardzo przypomina kmstw czy jakos tak?
                >
                > Ciekawe czy to sama osoba dwoganicków????
                >
                > ALe fantastów jest wiecej misza wieszczacy IIIWS tylko kogo z kim,
                > czy o333333333333333 albo jeszcze wiecej rozdajacy rosyjskie blotki
                > czyli karty o mocy 2-góra 3...
                > :))
                >

                Nie, tylko nie to, kolejny "świr" utożsamiajacy mnie z kmstrv'em...
                Niech powtórzę, czy jest na sali lekk-k-kKlich...?! :)
                • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 28.10.09, 23:08
                  dirloff napisał:

                  > > Sława!
                  > >
                  > > Chyba go niedoceniasz:))
                  > > Nie "fakt" ale nawet "superexpress"
                  > > :))
                  > > Nie zauwazyłes ze bardzo przypomina kmstw czy jakos tak?
                  > >
                  > > Ciekawe czy to sama osoba dwoganicków????
                  > >
                  > > ALe fantastów jest wiecej misza wieszczacy IIIWS tylko kogo z kim,
                  > > czy o333333333333333 albo jeszcze wiecej rozdajacy rosyjskie blotki
                  > > czyli karty o mocy 2-góra 3...
                  > > :))
                  > >
                  >
                  > Nie, tylko nie to, kolejny "świr" utożsamiajacy mnie z kmstrv'em...
                  > Niech powtórzę, czy jest na sali lekk-k-kKlich...?! :)


                  No nie, Ty często jestes 2 in 1! Połączenie realizmu kmstrv z polityczna
                  przenikliwoscia i prawidłowoscią obserwacji tornsona :p

                  • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 29.10.09, 02:05
                    Pieknie powiedziane:)Tyle ze Dirloffa da sie lubic,Tornsona da sie
                    nie lubic:P
                    • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 01:49
                      > Pieknie powiedziane:)Tyle ze Dirloffa da sie lubic,Tornsona da sie
                      > nie lubic:P

                      Bo ja się nie chwalę, ale jestem wyjątkowy i mam talent:P
                  • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 01:48
                    >
                    > No nie, Ty często jestes 2 in 1! Połączenie realizmu kmstrv z polityczna
                    > przenikliwoscia i prawidłowoscią obserwacji tornsona :p
                    >

                    Chyba już Wam się dwoi w oczach, skoro "awansowałem" z kmstrv'a na chimerę tego
                    pierwszego i sowietofila tornsona. Mogę być w trzech osobach, jakby co,
                    dorzućcie billy'ego bądż ignoranta, albo i kwadrat czy wręcz pentagram z axx611
                    i niejakim matrkiem...;)
                    • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 23:23
                      dirloff napisał:

                      > >
                      > > No nie, Ty często jestes 2 in 1! Połączenie realizmu kmstrv z polityczna
                      > > przenikliwoscia i prawidłowoscią obserwacji tornsona :p
                      > >
                      >
                      > Chyba już Wam się dwoi w oczach, skoro "awansowałem" z kmstrv'a na chimerę tego
                      > pierwszego i sowietofila tornsona. Mogę być w trzech osobach, jakby co,
                      > dorzućcie billy'ego bądż ignoranta, albo i kwadrat czy wręcz pentagram z axx611
                      > i niejakim matrkiem...;)


                      Ha, chciałbyś :)
                  • ignorant11 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 14:52
                    bmc3i napisał:

                    > dirloff napisał:
                    >
                    > > > Sława!
                    > > >
                    > > > Chyba go niedoceniasz:))
                    > > > Nie "fakt" ale nawet "superexpress"
                    > > > :))
                    > > > Nie zauwazyłes ze bardzo przypomina kmstw czy jakos tak?
                    > > >
                    > > > Ciekawe czy to sama osoba dwoganicków????
                    > > >
                    > > > ALe fantastów jest wiecej misza wieszczacy IIIWS tylko kogo z
                    kim,
                    > > > czy o333333333333333 albo jeszcze wiecej rozdajacy rosyjskie
                    blotki
                    > > > czyli karty o mocy 2-góra 3...
                    > > > :))
                    > > >
                    > >
                    > > Nie, tylko nie to, kolejny "świr" utożsamiajacy mnie z
                    kmstrv'em...
                    > > Niech powtórzę, czy jest na sali lekk-k-kKlich...?! :)
                    >
                    >
                    > No nie, Ty często jestes 2 in 1! Połączenie realizmu kmstrv z
                    polityczna
                    > przenikliwoscia i prawidłowoscią obserwacji tornsona :p
                    >

                    Oraz rozległa wiedza o swiecie na poziomie jorla/miszy:))
          • ignorant11 Japonia jest mocarstwem!:)) 27.10.09, 20:24
            dirloff napisał:

            > Japonia chce się mocarstwowo czy pseudomocarstwowo wyemancypować.

            Sława!

            I to przypomne MOCARSTWEM bedacym 1/3 USA czy ŁE -

            ze 4 Rosje Brazylie Mexyki, Kanady, Hiszpanie:)) albo wszystkie
            razem WZIETE:))

            1,5 Niemiec po dwa razy Chiny UK Francje ze 3 razy Włochy

            dalej nie chce mi sie wyliczac...

            MA wpływy ekonomiczne na całym swiecie, a szczególnie w swoim
            asiedztwie.

            Japonia majaca uraz IIWS jest niechetna do odgrywania wiekszej roli
            politycznej czy militarnej.

            Ale to sie moze z czasem zmieniac.

            Jednak bezpieczeństwo moze sobie zapewnic WYŁACZNIE scisle
            wspołpracujac z USA i ona dobrze o tym wie.

            A ze w kazdej wspołpracy jest jakas gra interesów i czy inna
            dyskusja nt pogladów planów itp...

            To jest normalne miezy WOLNYMI KRAJAMI


            to nie niesławnej pamieci układ warszawski, gdzie nie mozna było
            krytykowac niesławnego i zbrodniczego zsrr bez ryzyka NAJAZDU.


            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
      • marek_boa Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 16:23
        No Popatrz pan Mister Matrek a jak pisałem ,że Japończycy na Okinawie bardzo by
        się chcieli Amerykanów pozbyć to Żeś się na mnie darł jak stare prześcieradło
        ,jak to Japończycy Amerykanów kochają i za skarby świata nie będą się chcieli
        ich pozbyć???! A tu się jednak okazuje ,że "Yankee Go Home"???!
        • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 16:25
          Zmiana miejsca 'zamieszkania" niekonieczne oznacza chce wywalenia
          kogos do domu.
          • marek_boa Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 17:02
            No nie zupełnie Browiec! W artykule wyraźnie Napisali ,że większość mieszkańców
            Okinawy najchętniej pokiwało by Amerykanom "pa,pa"! W dodatku już nie pierwszy
            raz! Była kiedyś już na forum dyskusja po tym jak ,któryś z Amerykańskich "boys"
            ZNOWU dokonał gwałtu na młodej mieszkance Okinawy! Piszę znowu bo to był już
            któryś tam z kolei przypadek!
            -Pozdrawiam!
            P.S. Nagłośniono dwa!
            • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 17:37
              Ot ciekawostka,to japonia skalda sie juz tylko z Okinawy?:)
              • marek_boa Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 11:05
                Hm?! Browiec a czy Okinawa przypadkiem częścią Japonii nie jest???!
                -Pozdrawiam!
                • browiec1 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 22:21
                  Oczywiscie ze jest,ale sami mieszkancy Okinawy to jeszcze nie cale
                  spoleczenstwo japonii.
        • bmc3i Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 20:57
          marek_boa napisał:

          > No Popatrz pan Mister Matrek a jak pisałem ,że Japończycy na Okinawie bardzo b
          > y
          > się chcieli Amerykanów pozbyć to Żeś się na mnie darł jak stare prześcieradło
          > ,jak to Japończycy Amerykanów kochają i za skarby świata nie będą się chcieli
          > ich pozbyć???!



          Gdybys nie zauwazyl - panie oblatany we wspolczesnym swiecie - w miedzyczasie
          byly wybory.


          A tu się jednak okazuje ,że "Yankee Go Home"???!

          O! Naprawde? Wraz z amerykanska VII flotą i japonskimi niewykonczonymi
          niszczycielami Aegis BMD, czy bez nich?


          • marek_boa Re: Kryzys japońsko-amerykański... 30.10.09, 11:11
            Znaczy się to partia ,która wygrała wybory stworzyła sobie elektorat czy też
            odwrotnie - to elektorat zagłosował na partię,która wygrała wybory , a
            zagłosował bo zgadzał się z takim a nie innym programem?! Jakoś nie chce mnie
            się Matrek wierzyć aby na tych wygranych głosowali ludzie ,którzy CHCIELI
            Amerykańskiej obecności na terenie własnego kraju a wygrana partia zrobiła im
            psikusa i zmieniła zdanie?!
            - Może Napisz co ma do rzeczy obecność lub nie Amerykanów w danym kraju i
            zawieranie kontraktów na zakup uzbrojenia????! Sorry ale jakoś nie dostrzegam
            takiej zależności - może się mylę???!
        • bmc3i Nowy premier Japonii, poczytaj sobie 27.10.09, 21:21
          marek_boa napisał:

          > No Popatrz pan Mister Matrek a jak pisałem ,że Japończycy na Okinawie bardzo b
          > y
          > się chcieli Amerykanów pozbyć to Żeś się na mnie darł jak stare prześcieradło
          > ,jak to Japończycy Amerykanów kochają i za skarby świata nie będą się chcieli
          > ich pozbyć???! A tu się jednak okazuje ,że "Yankee Go Home"???!


          "The close and equal alliance between Japan and the United States is the
          foundation" of efforts to secure regional peace that would benefit Japan, Asia
          and the entire world, he said.

          "Being equal means a relationship in which Japan can also actively propose roles
          and concrete actions that the Japan-US alliance could perform for global peace
          and security," the 62-year-old leader told the Diet.
          • marek_boa Re: Nowy premier Japonii, poczytaj sobie 30.10.09, 11:12
            Postaram się następny post do Ciebie napisać po Wietnamsku! Jeśli nie Znasz
            tego języka to Twoja strata!
            • bmc3i A niech Ci będzie :) 30.10.09, 23:30
              marek_boa napisał:

              > Postaram się następny post do Ciebie napisać po Wietnamsku! Jeśli nie Znasz
              > tego języka to Twoja strata!


              "
              "The close and equal alliance between Japan and the United States is the
              foundation" of efforts to secure regional peace that would benefit Japan, Asia
              and the entire world, he said.


              "Being equal means a relationship in which Japan can also actively propose roles
              and concrete actions that the Japan-US alliance could perform for global peace
              and security," the 62-year-old leader told the Diet. "



              tlumacze:


              Bliski i równoprawny sojusz miedzy Japonią i Stanami Zjednoconycmi jest podstawą
              wysiłków zmierzajacych do zapewnienia reginalnego pokoju, który bedzie owocny
              dla Japonii, Azji i całego świata.

              Równoprawne, oznaczają relacje w których także Japonia aktywnie proponuje role i
              konkretne działania amerykańsko-japonskiego aliansu, dla globalnego pokoju i
              bezpieczenstwa.


              To są mareczku slowa nowego premiera, ktory "ktory chce wyrzucic Amerykanow z
              Japonii"...
              • marek_boa Re: A niech Ci będzie :) 31.10.09, 08:10
                Matrek tylko ,że w tekście ,który mi Przetłumaczyłeś (dziękuję) nie ma mowy o
                tym by gwarancją takich relacji Japońsko-Amerykańskich było stacjonowanie
                Amerykanów w Japonii! Przecież zawarcie sojuszu nie oznacza automatycznie
                otwarcia Amerykańskiej bazy na terenie kraju,z którym USA ten sojusz zawiera!
                • browiec1 Re: A niech Ci będzie :) 31.10.09, 20:37
                  No tak a pokoj w regionie to zapewnia dzieki kwiatom wisni:P
                  Ja to rozumiem tak ze po prostu Japonia jakby sama prosila o to zeby
                  jakby co mogla rownoprawnie ze Stanami.Lac na odlew.
                • bmc3i Re: A niech Ci będzie :) 31.10.09, 21:26
                  marek_boa napisał:

                  > Matrek tylko ,że w tekście ,który mi Przetłumaczyłeś (dziękuję) nie ma mowy o
                  > tym by gwarancją takich relacji Japońsko-Amerykańskich było stacjonowanie
                  > Amerykanów w Japonii! Przecież zawarcie sojuszu nie oznacza automatycznie
                  > otwarcia Amerykańskiej bazy na terenie kraju,z którym USA ten sojusz zawiera!


                  W teksiec nie ma mowy, jednak te bazy juz istanieja, na dodatekm istyenieja na
                  podstwaie normalnych umow miedzynarodowch. W całej aktualnej "chryji", chodzi
                  tylko o jedna z kilku amerykanskiech baz. Podstawowej natomiast - Yokosuce - nie
                  grozi zadne niebezpieczenstwo.

                  Poza tym, to Japonia wlasnie, a nie Stany, ma najwieceej do stracenia na
                  ewentualnym wyjsciu Amerykoanow z Japonii. Juz tylko za samo uczestnictwo w
                  amerykasnkim programie Aegis BMD Japonczycy daliby sie pokroic, gdyby Waszyngton
                  zagrozil im wycofaniem swojej zgody na udzial Tokjo w tym.

                  • bmc3i +++ 31.10.09, 21:28
                    bmc3i napisał:

                    > W teksiec nie ma mowy, jednak te bazy juz istanieja, na dodatekm istyenieja na
                    > podstwaie normalnych umow miedzynarodowch. W całej aktualnej "chryji", chodzi
                    > tylko o jedna z kilku amerykanskiech baz. Podstawowej natomiast - Yokosuce - ni
                    > e
                    > grozi zadne niebezpieczenstwo.
                    >
                    > Poza tym, to Japonia wlasnie, a nie Stany, ma najwieceej do stracenia na
                    > ewentualnym wyjsciu Amerykoanow z Japonii. Juz tylko za samo uczestnictwo w
                    > amerykasnkim programie Aegis BMD Japonczycy daliby sie pokroic, gdyby Waszyngto
                    > n
                    > zagrozil im wycofaniem swojej zgody na udzial Tokjo w tym.
                    >


                    Przypominam, ze Amerykanie odmowili nawet Brytyjczykom zgody na wejscie do tego
                    programu...
    • jack79 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 12:31
      ja nie przepadam za imperium amerykańskim ale trzeba przyznać że jego panowanie
      zapewniło "cywlizowanemu" światu wieloletnią pokojową egzystencję (kosztem
      opodatkowania tegoż świata np. ameryakńskimi obligacjam, dolarem itp.)

      tyle że teraz jak ten porzadek chwieje się w jakiś sposób (nie ze względu na
      słabość narzedzi wojennych, ale ze względu na słabośc narzedzi służacych do
      ściagania ze świata podatków) żółci od razu przypominaja o swojej mentalnosci
      oni szanują tylko silnych (no wiekszosc ludzi tak ma ale rasa żółta bardziej)
      ciekaw jestem czy jeśli się wyzwolą i stworza własne, niezależne "imperium" to
      będą sie kierować zasadami które obowiazują obecnie czy raczej powrócą do swojej
      tradycji...
      • dirloff Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 21:43
        Niestety, lecz w perspektywnie dziesiątek lat takie zagrożenie "żółtego"
        szowinizmu istnieje. Oczywiście, podpartego odpowiedniej skali mocarstwowością.
        • ignorant11 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 22:49


          dirloff napisał:

          > Niestety, lecz w perspektywnie dziesiątek lat takie
          zagrożenie "żółtego"
          > szowinizmu istnieje. Oczywiście, podpartego odpowiedniej skali
          mocarstwowością.

          Szczególnie realne wobec rychłej IMPLOZJI demograficznej Chin
      • ignorant11 Re: Kryzys japońsko-amerykański... 27.10.09, 22:48
        jack79 napisał:

        > ja nie przepadam za imperium amerykańskim ale trzeba przyznać że
        jego panowanie
        > zapewniło "cywlizowanemu" światu wieloletnią pokojową egzystencję
        (kosztem
        > opodatkowania tegoż świata np. ameryakńskimi obligacjam, dolarem
        itp.)
        >
        > tyle że teraz jak ten porzadek chwieje się w jakiś sposób (nie ze
        względu na
        > słabość narzedzi wojennych, ale ze względu na słabośc narzedzi
        służacych do
        > ściagania ze świata podatków) żółci od razu przypominaja o swojej
        mentalnosci
        > oni szanują tylko silnych (no wiekszosc ludzi tak ma ale rasa
        żółta bardziej)


        ?????????????

        Ja np szanuje i to baaaaaaaaaardzo Słowacje Litwe, Estonie,
        Słowienie, Mołdawie Ukraine czy Gruzje i Armenie a one musza troszke
        JESZCZE popracoiwac nad swoja mocarstwowoscia. A przeciwnie
        pogardzam silnymi barbarzyńcami jak Rosjanie czy Chińczycy...

        > ciekaw jestem czy jeśli się wyzwolą i stworza własne,
        niezależne "imperium" to
        > będą sie kierować zasadami które obowiazują obecnie czy raczej
        powrócą do swoje
        > j
        > tradycji...

        No moze i stworza i poprosza USA o parasol nuklearny technologicny
        i ... ekonomiczny:)))
    • dirloff Udany test SM-3 z niszczyciela Myoko... 30.10.09, 04:51
      www.altair.com.pl/start-3629
      www.deagel.com/news/Aegis-Ballistic-Missile-Defense-System-Defeats-Ballistic-Missile-Target-in-Japanese-Test_n000006709.aspx
      • dirloff Re: Udany test SM-3 z niszczyciela Myoko... 30.10.09, 19:01
        Fajne, plastyczne ujęcia:
        www.defense-update.com/newscast/1009/news/myoko_bmd_291009.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja