dirloff
26.10.09, 21:32
Czyżby początek procesu znacznych geopolitycznych przeobrażeń w regionie
dalekiej Azji? Intrygują jest to, że dostrzegawczy obserwatoży zauważają
tożsamy proces zachodzący w Europie, w Niemczech. Odżywa w obu narodach -
japońskim i niemieckicm - nacjonalistycznie poczucie własnej godności oraz...
tak, tak, niestety, lecz mocy. Japonia dzięki własnej gosp. i rezerwom,
natomiast Niemcy przy pomocy Unii Europejskiej, pacyfikującej cały kontynent.
Restauracja mocarstwowych ambicji.
Zabawne i jednocześnie groteskowe jest to, że berlińska "Makrela" z amer.
oddziałami robi dokładnie to, co kilkadziesiąt lat temu Adolf z jarzmem
powersalskim. Oczywiście, delikatnie i powoli, powolutku, lecz konsekwentnie.
Obecnie to np. kwestia broni nuklearnej na terytorium Bundesrepubliki.
Natomiast to, co próbują robić nowe japońskie władze, a raczej jak dotąd
jeszcze tylko to werbalizują, przed '89r. możnaby uznać za polityką
awanturniczo-lewacką, natomiast pana premiera Yukio Hatoyamę za sowieckiego
szpiega. Czy powinniśmy się spodziewać nieszczęśliwego wypadku w postaci
nagłego zawału serca bądż udaru mózgu u nowego premiera Japonii...?
Lecz najważniejsze dla Polski jest pytanie, na ile to jest dla naszego państwa
niebezp., zwłaszcza mocarstwowa emancypacja Niemiec.
Link:
www.altair.com.pl/start-3616
PS. Na marginesie, pytanie do osób interesujących się tą problematyką. Ile
dokładnie, łącznie wszystkich - US Navy, USMC, USAF - znajduje się amer. baz
wojskowych na terytorium Japonii? Poza wspomnianymi w artykule Kadeną i Futenmą.