Czy zielsko moze ostrzec przed ukrytymi minami

IP: *.telia.com 27.01.04, 16:42
Kopenhaga.Dunscy naukowcy dokonmali przelomu z problemem z minami ktorych
jest w ziemi ponad 100milionow sztuk,lezacyh w ziemi w ponad 75 krajach.
W cieplarni ogrodu botanicznego w Kopenhadze testuje sie obecnie planty ktore
znmieniaja kolor wtedy kiedy ich korzenie maja kontakt z materialem
wybuchowym raportuje gazeta Politiken z ostaniej niedzieli.
Dotyczy to zielska o nazwie arabidopsis po dunsku "gåsemad" ktore naukowcy
zaopatrzyli w nowe wlasciwosci poprzez manipulacje genetyczna.Kopenhaski
uniwersytet wspolpracowal z mala firma biotechniczna Arsea ponad trzy lata w
kooperacji rozwojowej.Testy opracowane dzisiaj wykazuja ze rzeczyweiscie
zielsko zmienia kolor pod wpklywem bardzo malutkich doz materialow
wybuchowych,ktre wyparowuja z min ladowych.Z obecnymi mozliwosciami
zaswiadczam ze te planty mozna uzywac w celu szukania min ladowych juz za
pare lat powiedzial profesor John Mundy z uniwersytetu dla gazetty.
Zrodlo TT/Ritzaus/ przetlumaczyl z wczorajszej sydsvenskiej dla was Zulu
    • wielki_czarownik A gdzie to zielsko może rosnąć? 27.01.04, 18:31
      Bo chyba nie da się go uprawiać we wszystkich strefach klimatycznych - np. w Kambodży i Afganistanie a tam jest najwięcej chyba min.
      • Gość: Zulu Re: A gdzie to zielsko może rosnąć? IP: *.telia.com 27.01.04, 20:18
        Ta wzmianka ukazala sie w powaznej gazecie.Wielki_czarowniku napewno zostanie
        tak genetycznie dopasowane ,aby mogla wspokoju wzrastac w wszystkich klimatach
        na swiecie.Nieboj sie dzisiaj inzynieria genetyczna poszla tak daleko w
        botanice ze to zaden problem,to nie kartofelki z Podhala co juz na Pomorzu
        wzrastac nie chca.
        Wopgole to bylo tak;
        Kto budowal kanal Bielomorski?
        Ten kto nie wierzyl
        A wierzacy
        poglebial
        zdr.Zulu
    • polynomial Oczywiście! 27.01.04, 20:26
      Palenie "zielska" ustrzeże nie tylko przed minami, ale i przed wszelkimi
      wojnami!

      Polynomial-C
    • Gość: zwiadowca Re: Czy zielsko moze ostrzec przed ukrytymi minam IP: *.marwit.gliwice.pl 28.01.04, 18:01
      A ja bym sie bal sadzenia genetycznie zmienionych roslin bez powaznego
      przebadania ich wplywu na srodowisko. A nawet gdyby nie byly genetycznie
      modyfikowane nalezaloby sprawdzic cze nie sa w stanie przypadkiem zdominowac
      miejscowego srodowiska, tak jak sie kiedys zdarzylo w Australii z opuncjami (a
      potem z krolikami, ktore sprowadzono aby te opuncje wytepic). Lepij uwazac z
      takimi eksperymentami.
      • Gość: Zulu Re: Czy zielsko moze ostrzec przed ukrytymi minam IP: *.telia.com 29.01.04, 10:55
        Widzisz,moze i masz racje,ale coz poczac,kiedy obecnie polowa jarzyn i drzew
        owocowych jest zmodyfikowana genetycznie,tak ,aby nie marzly,lepiej
        rodzily ,byly nie za wysokie,to samo z jarzynami wielkie ,kolorowe itp.
        Pzdr.Zulu
        • Gość: zwiadowca Re: Czy zielsko moze ostrzec przed ukrytymi minam IP: *.marwit.gliwice.pl 29.01.04, 15:18
          Tu nawet nie chodzi o te genetyczne modyfikacje, bardziej boje sie tego, ze
          obca w danym srodowisku roslina zdominuje to srodowisko wypierajac miejscowe
          gatunki. No chyba, ze dla kazdego regionu przygotowane zostana odpowiednie
          odmiany miejscowych roslinek - wtedy wszystko OK.
    • Gość: virra Szukanie min... IP: 64.235.180.* 29.01.04, 23:28
      A wiec trzeba tak :
      1) Zaorac pole
      2)Potem najlepiej zbronowac
      3)Sadzenie plantow...hmm...proponuje dla zaoszczedzenia kosztow wpuscic na
      wspomniane pole tubylcow z sadzonkami(maja wprawe gdzies przy ryzu).
      4)Odczekac pare lat
      5)Zorganizowac misje "blekitnych helmow"(specjalisci od min) i na wspomnianym
      polu profesjonalnym sprzetem ostroznie wydlubac mine z pod podejrzanej kepki
      trawy.
    • wielki_czarownik Regulamin armii chińskiej 29.01.04, 23:45
      Niedawno przeglądałem taki - z lat 80 (oczywiście tłumaczony) - dopuszczał forsowanie pól minowych siłą żywą!!

      Towarzyszu marszałku Chon-Cing Pong będziemy atakowali wrednych imperialistycznych kapitalistów małymi grupkami - po 5 milionów. :)
      • Gość: Zulu Ot badania inne, tez roslin IP: *.telia.com 30.01.04, 04:36

        Rośliny potrafią mówić
        Margit Kossobudzka 29-01-2004, ostatnia aktualizacja 29-01-2004 18:24


        Okazuje się, że drzewa i trawy mają swój "język", a nawet swoją "gorącą linię".


        Ratunku! Coś mnie gryzie! - krzyczy kukurydza, do której dobierają się
        gąsienice. Będziemy mogli ją usłyszeć, jeśli poznamy roślinny "język", czyli
        nauczymy się rozpoznawać chemiczne cząsteczki, które są wydzielane w chwilach
        zagrożenia. W najnowszym numerze tygodnika "PNAS" badacze z Pensylwanii donoszą
        o poznaniu roślinnego systemu wczesnego ostrzegania.

        To kolejne osiągnięcie zmieniające nasz obraz roślin jako nieruchawych
        organizmów, których związki z innymi osobnikami ograniczają się do rozmnażania
        (a i to bez bliższego kontaktu). Tymczasem określenie, że ktoś wegetuje jak
        roślina, już dawno powinno być wycofane z użycia. Zieleni mieszkańcy naszej
        planety doskonale wiedzą, co się wokół nich dzieje, i w razie potrzeby potrafią
        ostrzec pobratymców, a nawet wezwać pomoc.

        Drapieżniki spieszą na odsiecz

        Gąsienica zjadająca liść nie wygląda na demona szybkości. Naukowcy sądzili, że
        reakcja roślin na atak też jest dosyć powolna. Uważali, że uruchomienie całej
        fabryki chemicznej zdolnej powstrzymać lub osłabić atak trwa kilka godzin. To
        może wystarczyć, by gąsienice całkowicie pożarły roślinę.

        Jednak zespół uczonych pod kierunkiem Jamesa H. Tumlinsona odkrył, że między
        roślinami kukurydzy (Zea mays) istnieje specjalna szybka ścieżka do ostrzegania
        przed atakiem. Taki czerwony telefon pogotowia. Badając reakcję kukurydzy na
        objadanie jej liści przez gąsienice motyla (Spodoptera exigua) z rodziny
        sówkowatych (nocne motyle mające na pierwszej parze skrzydeł charakterystyczny
        rysunek sowy), naukowcy odkryli, że lotne związki wydzielane przez uszkodzoną
        roślinę (podobne do tych, które nadają zapach świeżo ściętej trawie) są
        sygnałem dla innych kukurydz o zbliżającej się napaści. Zaalarmowane rośliny za
        pomocą tych samych substancji piszą również inny chemiczny telegram: "Do
        drapieżników i pasożytów gąsienicy sówki kropka Przybywajcie na pole kukurydzy
        kropka Jest niezła wyżerka i dużo pokarmu dla waszego potomstwa". Takie sygnały
        potrafią odbierać owady, np. pasożytnicze błonkówki, które od razu pędzą na
        kukurydziane pole, by złożyć jaja w ciele sówek.

        Ostrzeżone rośliny, czekając na posiłki, zbierają siły. Pozornie nic się nie
        zmienia, ale jeśli rzeczywiście kukurydza poczuje, że dobrała się do niej
        gąsienica, prawie natychmiast uruchamia tzw. geny obrony, które produkują
        białka powodujące, że dalszy posiłek staje się niesmaczny. Udowodniono, że
        związki wytwarzane przez roślinę (np. terpeny) ograniczają także ilość jaj
        składanych przez motyle sówek. Co bardzo ciekawe, rośliny potrafią odróżnić,
        czy zostały uszkodzone mechanicznie, np. sekatorem, czy przez gąsienicę.
        Opowiadają to swoim koleżankom, które w zależności od treści informacji szykują
        się na obronę lub zasklepienie ran po cięciu.

        Ekonomia przede wszystkim

        Czemu właściwie służą takie metody ostrzegania się roślin? Czy nie lepiej
        byłoby przez cały czas produkować antyowadzie chemikalia? Jednak stałe
        wytwarzanie substancji obronnych nie opłaca się roślinie - wymaga zbyt dużych
        nakładów energii. Prawdopodobnie m.in. dlatego powstał system alarmowy.
        Naukowcy z Pensylwanii porównują go do szczepienia - roślina zostaje
        wprowadzona w stan podwyższonej gotowości organizmu, który sam w sobie kosztuje
        ją mało energii. Ale gdy pojawi się rzeczywiste zagrożenie, reaguje bez
        porównania szybciej, niż organizm nieprzygotowany na możliwość ataku. Naukowcy
        są zdania, że jeśli ten ostrzegawczy efekt utrzymuje się dość długo, to w
        przyszłości będzie można pokusić się o opylanie zagrożonych pól substancją
        pobudzającą roślinę do walki i ściągającą odsiecz.

        - Amerykańskim badaczom udało się przeanalizować skład mieszaniny związków
        wydzielanych przez zagrożoną kukurydzę - mówi prof. Jerzy Lipa z Instytutu
        Ochrony Roślin w Poznaniu. - Zidentyfikowali już pierwsze syntetyczne związki,
        które mają bardzo podobne działanie. A wyizolowanie pojedynczej, aktywnej
        substancji to pierwszy krok do zastosowań komercyjnych - uważa profesor.

        Ogromną zaletą takiej metody byłoby wykorzystanie naturalnych mechanizmów
        działających w przyrodzie. Naukowcy nie musieliby nawet wprowadzać na pola
        nowych owadów (czego wymagają np. niektóre obecne metody biologicznej kontroli
        nad szkodnikami). Lepsza znajomość genów włączanych podczas rozmów
        przez "gorącą linię" może też umożliwić ulepszenie sposobów ochrony upraw.
        Obecnie na polach wysiewa się odmiany, które przez cały czas produkują
        wstawione im przez genetyków białko trujące dla gąsienic. Tymczasem naukowcy
        mogliby stworzyć rośliny, które wytwarzałyby toksynę tylko w liściach
        nadgryzanych właśnie przez owada.





        --------------------------------------------------------------------------------

        Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl - 2003 © Agora SA

        --------------------------------------------------------------------------------

Pełna wersja