bmc3i
27.12.09, 13:58
Troche latam samolotami, i zauwazylem ze wbrew temu co sie sadzi, kontrole na
lotniskach nie sa tak szczegolowe.
Po kazdym zamachu, czy probie zamachu na jakis czas wzrasta szczegolowosc
kontroli, po jakims czasie wszystko wraca do normy. W Stanach nawet na trasach
krajowych jest normalne, ze kazdy musi przy kontroli sciagnac nawet buty - w
Europie tak bylo przez krotki jedynie czas po zamachach 2001 r. Po londynskiej
probie wniesienia na poklad bomb w plynie, wprowadzono zakaz wnoszenia plynow
w bagazach podrecznych ktory niby dalej obowiazuje, ale kontorla tego jest
taka sobie. Niby nie wolno, niby bagaz podreczny jest przeswietlany, ale sadze
ze gdybym chcial byc zamachowcem, to dalbym rade wniesc. Przy sobie, np. w
wewnetrznej kieszeni kurtki zimowej - przechodze przeciez tylko przez bramke
wykrywajaca metale, i jesli niczym nie zwroce na siebie uwagi, nie jestem po
przejsciu przez bramke obmacywany. Spokojnie mozna wiec wneisc na poklad
jakies butelki z plynem chociazby, ktore po wymieszaniu stanowilyby material
wybuchowy. Tym bardziej tez, jako ze mozna miec plyny w bagazu ktory idzie do
luku, mozna tam umiescic plyny, ktore mozna w prosty sposob polaczyc tak, ze
wymieszaja sie samoczynnie po pewnym czasie, tworzac bombe.
Latam samolotami co kilka tygodni, i czytajac o ostatniej probie zamachu,
zaczynam sie zastanawiac, czy w tej gupie ktora wsiada wraz ze mna do
samolotu, nie znajduje sie jakis Ahmed, czy chociazby jakis świr.