Katastrofa pod Smoleńskiem.

03.05.10, 18:19
Mam pytanie.
Czy rurka Pitota mogła zamarznąć po wejściu wychłodzonego samolotu w
gesta mgłę?
Gdyby tak było po zamarźnięciu (wejściu w mgłę) urządzenia pokladowe
nie pokazywały by zmiany wysokoci. Po katastrofie, w dodatnich
temperaturach lód by się rozpuścil u nie było by po nim śladu.
Ciekawe co by zarejestrowały czarne skrzynki w takiej sytuacji?
Co o takiej możliwości sadzicie?
    • marek_boa Re: Katastrofa pod Smoleńskiem. 03.05.10, 18:24
      Rurka Pitota to jest miernik prędkości samolotu a nie wysokości!
      • wkkr owszem 03.05.10, 18:55
        ale z tego co wiem pomiar wysokości tez obywa siena zasadzie pomiaru
        róznicy ciśnien.
        • marek_boa Re: owszem 04.05.10, 06:13
          Na Tu-154M pomiar wysokości lotu zapewnia radarowy miernik RW-5M!
          -Pozdrawiam!
          • maccard Re: owszem 04.05.10, 07:46
            marek_boa napisał:

            > Na Tu-154M pomiar wysokości lotu zapewnia radarowy miernik RW-5M!
            > -Pozdrawiam!

            I być może jego wskazania zostały mylnie zinterpretowane przez załogę, gdy
            lecieli nad wąwozem.
            • marek_boa Re: owszem 04.05.10, 08:07
              Istnieje taka możliwość M_C! W tym przypadku dopiero wiedza jaką można uzyskać
              z rejestratorów lotu będzie mogła wskazać czy tak było!
              -Pozdrawiam!
              • brigada_di_bandito Matrek dałbyś więcej info 04.05.10, 11:43
                media.wp.pl/kat,1022941,wid,12230090,wiadomosc.html?ticaid=1a1aa
              • maxikasek Re: owszem 04.05.10, 12:16
                W Tutce było chyba pięć wysokościomierzy ;-). Dwa typy to radiowysokościomierz (nie stosowany przy lądowaniu w tych warunkach) i barometryczny (korzysta z rurki Pitota lub dodatkowego specjalnego otworu w kadłubie).
                Gdyby zamarzła rurka Pitota zauważyli by że prędkośc im spadła do zera i coś nie tak.
                • wkkr Parę lat temu 04.05.10, 14:01
                  w Peru rozbił się samolot bo obsługa naziemna nie zdjęła zabezpeczeń
                  takiego otworu.
                  Wskazania prędkości szalały natomiast wysokość ustabilizowała się na
                  stałym poziomie.
                  Piloci nie byli wstanie stwiedzić co się stało bo otrzymywali
                  sprzeczne komunikaty.
                  W końcu tak obnizyli lot że samolot wpadł do morza.
                  ==================================
                  Gdyby urządzenia pomiarowe zamarzły na minutę przed lądowaniem
                  piloci mogli by nawet nie zauważyć spadku prędkości.
                  Skupiając uwagę na wysokości której spadku urzadzenia mogły w tej
                  sytuacji nie wykazywać.
                • wkkr Re: owszem 04.05.10, 14:02
                  maxikasek napisał:

                  > W Tutce było chyba pięć wysokościomierzy ;-). Dwa typy to
                  radiowysokościomierz
                  > (nie stosowany przy lądowaniu w tych warunkach) i barometryczny
                  (korzysta z rur
                  > ki Pitota lub dodatkowego specjalnego otworu w kadłubie).
                  ============================================
                  A gdyby zamarzł im ten dodatkowy otwor? Po wejściu w młę czyli jaką
                  minutę przed ladowaniem.... Jaki byl by efekt?
Pełna wersja