Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów?

28.09.10, 07:50
Zastanawiałem się dlaczego aż tyle 'bombek' stanowiących zawartość bomby kasetowej nie wybucha i tworzy 'pole minowe', zagrażające cywilom. O ile mnie pamięć mnie myli, to kilka-kilkanaście procent wszystkich 'bombek'. To zdaje się więcej niż w przypadku 'zwykłych' bomb? Nie jest to chyba celowe pozostawianie niewybuchów w celu 'zaminowania' terenu gdyż żołnierze wroga z reguły są ostrożniejsi niż dzieci bawiące się kilkanaście lat po wojnie, a dodatkowo po ewentualnym przesunięciu frontu te 'bombki' zagrażają również naszym żołnierzom. Myślę że technicznie jest możliwe zrobienie lepszych zapalników. Czy to się po prostu nie opłaca? (90% 'wybuchów' i tak wystarczy a stratami cywilów sie nie przejmujemy).
    • speedy13 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 28.09.10, 12:18
      Hej

      Dla popularnych rodzajów amunicji: rakiet artyleryjskich MLRS (popodpociski M77) i lotniczych bomb kasetowych CBU-87 (podpociski BLU-97) Departament Obrony podaje że jest nie więcej niż 5% niewybuchów. Chyba niestety jest więcej a w każdym razie bywa. W pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej M77 dawały do 16% niewybuchów, szczególnie przy strzelaniu rakietami na minimalną odległość. W wojnie w Kosowie BLU-97 miały do 7% niewybuchów.
      Nowy podpocisk do MLRS, M85 miał mieć do 1% niewybuchów ale zdaje mi się że program zdechł jakoś ostatnio. Nowo zamawiane MLRS są już zdaje się tylko z głowicą odłamkowo-burzącą (za to z pomocniczym kierowaniem). Zresztą w przypadku MLRS 1% to niestety całkiem dużo. Zakładając, że rakieta mieściłaby tyle samo nowych podpocisków co starych (644) to przy salwie 1 wyrzutni (12 rakiet) mamy średnio 77 niewybuchów a zwykle cel ostrzeliwuje się z 4-8 wyrzutni.
      Problemy techniczne sprawiają przede wszystkim małe rozmiary podpocisków (M77 waży 0,2 kg). Trudno zrobić odpowiednio mały zapalnik, żeby był zarazem bezpieczny i niezawodny i dostatecznie tani. Kolejna bombka proponowana ostatnio przez Alliant Techsystems chyba, ma być więc duża (8 kg), z 3 niezależnymi zapalnikami (BLU-97 ma 2) i niskowrażliwym materiałem wybuchowym, który nie wybucha nawet gdy włożyć bombę do ogniska.
      • maxikasek Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 28.09.10, 12:23
        Speedy a jakiego są działania? Uderzeniowe czy czasówki?
        • speedy13 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 28.09.10, 14:54
          Nie wiem o które pytasz. Piszę z głowy, ale chyba się wiele nie pomylę:
          - M77 ma tylko uderzeniowy
          - M85 ma uderzeniowy + jakiś mechanizm samozniszczenia, nie pamiętam jaki
          - BLU-97 ma dwa uderzeniowe (jeden klasyczny bezwładnościowy, drugi taki bezkierunkowy)
          - nowy wynalazek ma mieć trzy: zbliżeniowy (z założenia bomba ma wybuchać w powietrzu kilka metrów nad ziemią, dla zwiększenia skuteczności rażenia odłamkami), uderzeniowy (jeśli tamten zawiódł) i czasowy/mechanizm samozniszczenia.

          Któraś bombka z czasów wojny wietnamskiej (chyba z rodziny BLU-66) miała taki dosyć oryginalny zapalnik "rotacyjny". Bombka miała plastykowy statecznik w kształcie "turbinki", który po wyrzuceniu jej z zasobnika wprawiał ją w bardzo szybką rotację. Przekroczenie 3500 obr./min powodowało odbezpieczenie zapalnika i zwolnienie mechanizmu uderzeniowego, który jednak wciąż utrzymywała na miejscu "siła odśrodkowa". Dopiero gdy ta osłabła, tzn. gdy prędkość obrotowa spadła poniżej 2000 obr./min mechanizm detonował bombę. Pomysł oryginalny i ciekawy ale zdaje mi się, że niewybuchów tego było jednak sporo.

          Modną sztuczką w latach 80. były podpociski z programowanym czasem zwłoki w określonym przedziale np. 0÷24 h. Coś takiego było w brytyjskiej bombie kasetowej do atakowania lotnisk JP233, niemieckiej MW-1 jako jedna z opcji, takim czymś ISCB-1 (modyfikacja Rockeye'a Mk.20, firmy Ferranti), niemieckich rakietach artyleryjskich LARS... chyba jeszcze w czymś amerykańskim. Coś takiego służyć miało np. do blokowania lotnisk czy np. węzłów drogowych, mostów itp. Po ataku czymś takim na zbombardowanym terenie zalega mnóstwo podpocisków i co jakiś czas któryś wybucha, co znakomicie utrudnia np. usuwanie skutków nalotu. A żeby było całkiem perfidnie, w ISCB-1 było 160 bombek bojowych + 65 atrap :) co dodatkowo stresowało zaatakowanego...
          • bmc3i Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 28.09.10, 23:37
            speedy13 napisał:

            > Modną sztuczką w latach 80. były podpociski z programowanym czasem zwłoki w okr
            > eślonym przedziale np. 0÷24 h. Coś takiego było w brytyjskiej bombie kasetowej
            > do atakowania lotnisk JP233, niemieckiej MW-1 jako jedna z opcji, takim czymś I
            > SCB-1 (modyfikacja Rockeye'a Mk.20, firmy Ferranti), niemieckich rakietach arty
            > leryjskich LARS... chyba jeszcze w czymś amerykańskim. Coś takiego służyć miało
            > np. do blokowania lotnisk czy np. węzłów drogowych, mostów itp. Po ataku czymś
            > takim na zbombardowanym terenie zalega mnóstwo podpocisków i co jakiś czas któ
            > ryś wybucha, co znakomicie utrudnia np. usuwanie skutków nalotu. A żeby było ca
            > łkiem perfidnie, w ISCB-1 było 160 bombek bojowych + 65 atrap :) co dodatkowo s
            > tresowało zaatakowanego...


            Kurcze, faktycznie perfidia....
            • maxikasek Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 29.09.10, 10:26
              Patent znany juz od II WŚ. W nalotach dywanowych zrzucano bomby z opóźnionym czasem działania zapalnika o kilka godzin do nawet dwóch dób (?). Miały razić strażaków gaszących pożary i ludzi ewakuujących swój dobytek.
              • speedy13 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 29.09.10, 11:39
                Hej

                maxikasek napisał:

                > Patent znany juz od II WŚ. W nalotach dywanowych zrzucano bomby z opóźnionym cz
                > asem działania zapalnika o kilka godzin do nawet dwóch dób (?).

                Zgadza się, i z podobnych względów Brytyjczycy niezbyt się przejmowali niewybuchami starych bomb GP, dla których odsetek owych niewybuchów sięgał 40%.
                Duże bomby typu Tallboy rutynowo zrzucano z zapalnikiem czasowym, z opóźnieniem 30 lub 60 min z przyczyn czysto już taktycznych. Służyły bowiem one do bombardowania punktowych celów: wiaduktów, schronów UBootów, baz broni V itp. Chodziło o to, by obłoki dymu i pyłu wzbijane przez eksplozje bomb z pierwszej fali nalotu nie przysłoniły celu kolejnym atakującym formacjom.
      • wladca_pierscienii Bomby kasetowe - niskowrażliwy materiał wybuchowy 03.10.10, 19:35
        speedy13 napisał:

        > ny i niezawodny i dostatecznie tani. Kolejna bombka proponowana ostatnio przez
        > Alliant Techsystems chyba, ma być więc duża (8 kg), z 3 niezależnymi zapalnikam
        > i (BLU-97 ma 2) i niskowrażliwym materiałem wybuchowym, który nie wybucha nawet
        > gdy włożyć bombę do ogniska.
        >

        a ten "niskowrażliwy materiał wybuchowy" to trotyl ???
        forum.gazeta.pl/forum/w,539,86251000,88622507,Re_amunicja_znaleziona_w_lesie_i_na_poligonie.html
        > Alliant Techsystems chyba, ma być więc duża (8 kg), z 3 niezależnymi zapalnikam
        > i (BLU-97 ma 2) i niskowrażliwym materiałem wybuchowym, który nie wybucha nawet
        > gdy włożyć bombę do ogniska.

        a co z zapalnikami?
        też są "niskowrażliwe" na temperaturę ?
        • speedy13 Re: Bomby kasetowe - niskowrażliwy materiał wybuc 03.10.10, 20:15
          Hej

          wladca_pierscienii napisał:
          >
          > a ten "niskowrażliwy materiał wybuchowy" to trotyl ???
          >

          Przypuszczam, że jakaś mikstura na bazie oktogenu, lub któryś z tych jeszcze bardziej wykręconych wynalazków np CL-20...

          > a co z zapalnikami?
          > też są "niskowrażliwe" na temperaturę ?

          Ponoć tak. Przypuszczam, że zapalnik byłby elektryczny i typu elektrowybuchowego (elektrodetonacyjnego). Wiem, że można tak zdetonować pentryt, nie wiem czy te niskowrażliwe materiały też. Ale nawet pentryt byłby w takim układzie umieszczony wewnątrz ładunku, zanim by się rozgrzał tak by wystrzelić, ten niskowrażliwy materiał kruszący wypaliłby się już wcześniej.
      • browiec1 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 10.10.10, 18:07
        Ta nowa bombka 8kg ma byc tylko do bomb lotniczych? I ile ich sie zmiesci w stosunku do wczesniejszych np. w CBU-87?
        • speedy13 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 10.10.10, 20:27
          Hej
          Troszkę poplątałem, sorry. Ta nowa bombka nie waży 8 kg lecz jeszcze więcej, 64 funty czyli 29 kg. Nie robi jej ATK lecz Textron. Nazywa się toto CLAW. Tu jest stronka Textronka :) : www.textrondefense.com/products/airlaunched/claw.htm
          A tu jeszcze artykuł jakiś:
          defensetech.org/2006/06/29/miniature-bomb-heavyweight-punch/
          W zasobniku SUU-64/65/66 (czyli z tej rodziny, którą wykorzystuje CBU-87, o którą pytał przedmówca) mieści się 10 CLAW-ów.
          Wg producenta efektywność rażenia odłamkami CLAWa odpowiada efektowi klasycznej bomby 450 kg. CLAW generuje ponad 2000 odłamków o masie 7 g.
          • browiec1 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 11.10.10, 00:02
            Nie wiem czy dobrze zrozumialem-jeden taki CLAW razi tak samo jak bomba 450 kg,czy zestaw 10 podpociskow? W starej wersji ile do takiego zasobnika jak wspomniales wchodzilo podpociskow?I czy strefa "pokrycia" celu tymi 10 CLAWami jest taka sama jak w starszych wersjach z mniejszymi "bombkami"?
            • speedy13 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 11.10.10, 07:21
              Hej

              browiec1 napisał:

              > Nie wiem czy dobrze zrozumialem-jeden taki CLAW razi tak samo jak bomba 450 kg,
              > czy zestaw 10 podpociskow?

              Jeden CLAW. To w zasadzie nic takiego, logiczne, że wyspecjalizowana amunicja odłamkowa daje lepszy efekt odłamkowy, niż taka bomba odłamkowo-burząca "ogólnego przeznaczenia", więc może być znacznie mniejsza.

              > W starej wersji ile do takiego zasobnika jak wspomniales wchodzilo podpociskow?

              Hmm starej wersji - czego? I jakich podpocisków?
              Te amerykańskie bomby mają generalnie budowę modułową. Do takiego samego zasobnika, oznaczonego SUU-xx można załadować różne rodzaje amunicji (ozn. BLU-xx) i w zależności od tego co się zapakuje, powstaje inna bomba kasetowa ozn. CBU-xx.
              Jeśli pytasz o CBU-87, to zawiera ona 202 szt. BLU-97 w zasobniku SUU-65. Ale np. ten sam zasobnik z 9 minami BLU-101 to bomba CBU-92.

              >I czy strefa "pokrycia" celu tymi 10 CLAWami jest ta
              > ka sama jak w starszych wersjach z mniejszymi "bombkami"?

              Producent twierdzi że nawet lepsza. Rzecz w czym innym, BLU-97 zwana jest CEM - Combined Effect Munition, ma grubą skorupę o wymuszonej fragmentacji (odłamki), wkładkę kumulacyjną w przedniej części (ppanc.) i jakiś pierścień czy dysk z cyrkonu z tyłu (zapalająca). CLAW nie jest tak calkiem CEM, nie daje efektu ppanc. choć w zasadzie może i dałoby się zrobić, w każdym razie w obecnej postaci tego nie ma, tylko ta odłamkowa skorupa i opcjonalnie element z cyrkonu w tylnej części.
              • browiec1 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 12.10.10, 02:17
                Tak,chodzilo mi o wesje z BLU-97.Bo to ten rodzaj ma byc zastapiony,czy tez wszystkie rodzaje,lacznie z tym z minami? No i jak powierzchniowo wypada ta strefa razenia?
                P.S.To dobrze ze te CLAWy nie sa tak uniwersalne czy nie?
                • speedy13 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 12.10.10, 10:06
                  Hej

                  browiec1 napisał:

                  > Tak,chodzilo mi o wesje z BLU-97.Bo to ten rodzaj ma byc zastapiony,czy tez wsz
                  > ystkie rodzaje,lacznie z tym z minami? No i jak powierzchniowo wypada ta strefa
                  > razenia?
                  > P.S.To dobrze ze te CLAWy nie sa tak uniwersalne czy nie?

                  Nie wiem czy mowa jest o zastąpieniu czegokolwiek - nawet jak CLAW ostatecznie zostanie "klepnięty" to i tak chyba raczej CBU-87 będą użytkowane aż do wyczerpania zapasów.Chociaż kto wie... CLAW nie ze wszystkich aplikacji może łatwo wyprzeć inne bombki. Oczywiście większość zasobników kasetowych może spokojnie pomieścić CLAWy zamiast innej amunicji. Ale mam wrażenie że będzie problem z pociskami manewrującymi Tomahawk w wersji kasetowej, nowa głowica to fura pieniędzy i nie wiadomo, czy warto inwestować w modernizację starych w końcu pocisków (dotychczasowa głowica zawiera 166 BLU-97).

                  Co do powierzchni, trudno mi powiedzieć, jak znajdę gdzieś jakieś liczby to podam.

                  > P.S.To dobrze ze te CLAWy nie sa tak uniwersalne czy nie?

                  Ba :) W tych firmach zwykle nie siedzą kompletni kosmici i mniej więcej wiedzą czego wojsko potrzebuje. Skoro Departament Obrony walnął taką specyfikację bez tego wymogu, to widać nie przewiduje się wojny z przeciwnikiem masowo używającym czołgów, a te "niemasowe" w razie czego będą niszczone innymi środkami.
                  Moim zdaniem - niedobrze. Nie byłoby specjalnie trudne dodać jeszcze i taką funkcję, wsadzić w dolnej części wybuchowo formowany penetrator. Ale z drugiej strony CLAWów zrzucałoby się na tyle mało, że szansa że któryś wyląduje nad czołgiem byłaby niewielka. Więc może i faktycznie ma sens odpuszczenie sobie tej funkcji przeciwpancernej na rzecz jakiejś wyspecjalizowanej amunicji (w rodzaju BLU-108, też a propos Textron to robi).
                  • browiec1 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 12.10.10, 13:34
                    Mnie tez sie wydaje ze jak sie za duzo nawrzuca roznych opcji,to niekoniecznie musi byc to rozwiazanie najlepsze.Poza tym dodanie funkcji p.panc pewnie skomplokowaloby i podrozylo produkt koncowy?I czy taka komplikacja nie mialaby jakiegos przelozenia na wieksza liczbe niewybuchow? Swoja droga jaka jest skutecznosc takich podpociskow z zasobnikow kasetowych przy spotkaniu z czolgiem? One chyba go moga jedynie wylaczyc z walki np. przez zniszczenie systemow celowniczych,elektroniki itd?
                    • speedy13 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 12.10.10, 15:38
                      Hej

                      browiec1 napisał:

                      > Mnie tez sie wydaje ze jak sie za duzo nawrzuca roznych opcji,to niekoniecznie
                      > musi byc to rozwiazanie najlepsze.Poza tym dodanie funkcji p.panc pewnie skompl
                      > okowaloby i podrozylo produkt koncowy?

                      To na pewno - wybuchowo formowany penetrator (EFP) oznacza masywną wkładkę najlepiej z miedzi lub specjalnego stopu egzotycznych dość metali (tantal, kobalt, chyba i uran w tym jest...); a choćby i ze stali była, to z pewnością na kosztach się jakoś odbije.

                      I czy taka komplikacja nie mialaby jakieg
                      > os przelozenia na wieksza liczbe niewybuchow?

                      to to raczej nie - w pierwszym przybliżeniu można by przecież w ogóle niczego nie zmieniać poza dodaniem tej wkładki EFP. Wtedy CLAW, który przypadkiem znalazłby się nad jakimś czołgiem, wybuchając, rozwaliłby go od góry, a pozostałe zwyczajnie zrobiły swoimi EFP dziurki w ziemi czyli poniekąd zmarnowały się od strony przeciwpancernej. W drugim przybliżeniu, gdyby się chciało komuś kombinować, można by pomyśleć nad zrobieniem tego w jakiś chytry sposób. ATK chyba (?) skonstruowało niegdyś bardzo ciekawą głowicę bojową do takiego pocisku LOCAAS. Zależnie od sposobu zdetonowania ten sam ładunek mógł zadziałać jako zwykły kumulacyjny, jako EFP lub jako odłamkowy z kierunkowym rozlotem odłamków (a nie wiem czy jeszcze nie było czwartej opcji, odłamkowy bezkierunkowy). Tyle że to kolejna komplikacja, jak sam zauważyłeś, niekoniecznie korzystna z punktu widzenia niezawodności, wypadałoby wszak dodać jakiś czujnik sprawdzający czy bomba spada na czołg czy na coś innego, a więc znowu całe mnóstwo elektroniki itd.

                      Swoja droga jaka jest skutecznosc
                      > takich podpociskow z zasobnikow kasetowych przy spotkaniu z czolgiem? One chyb
                      > a go moga jedynie wylaczyc z walki np. przez zniszczenie systemow celowniczych,
                      > elektroniki itd?

                      CLAWa? Zerowa, tzn. tak jak napisałeś, jest pewnie jakaś tam szansa rozbicia jakichś celowników czy czegoś, jeśli się będzie miało dużo szczęścia.
                      Natomiast BLU-97 ma ładunek kumulacyjny zdolny do przebicia 15 czy 20 cm pancerza pod kątem prostym, więc jeśliby walnęła w czołg od góry, to przebicie pancerza jest wielce prawdopodobne, a więc należy się liczyć co najmniej z poważnymi uszkodzeniami albo i utratą wozu.
                      • browiec1 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 12.10.10, 15:52
                        Widac stare powiedzenie po czesci ma racje,ze jak cos jest do wszystkiego to jest do niczego. Tu moze nie do niczego ale pewnie wiecej przy tym roboty niz pozniejszych korzysci.
                        Co do penetrowania czolgu przez subamunicje to chodzilo mi wlasnie o BLU-97. To taki jeden podpocisk moglby np. spowodowac zabicie nzalogi czy tez detonacje amunicji?Cos co wazy niecale 300g?
                        • speedy13 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 12.10.10, 16:11
                          Hej

                          browiec1 napisał:

                          > Co do penetrowania czolgu przez subamunicje to chodzilo mi wlasnie o BLU-97. To
                          > taki jeden podpocisk moglby np. spowodowac zabicie nzalogi czy tez detonacje a
                          > municji?Cos co wazy niecale 300g?

                          Zazwyczaj górny pancerz czołgu jest bardzo cienki, więc i mały stosunkowo ładunek ma szanse przebicia. BTW cała BLU-97 waży 1,54 kg, tyle ile podałeś to ma sam tylko materiał wybuchowy w niej zawarty (287 g). Zabicie załogi to raczej niekoniecznie, chyba że właśnie wskutek wybuchu amunicji w czołgu. Ale np. upadek za wieżą na pokrywy przedziału silnikowego...? no to raczej chyba po silniku jednak będzie....
                          • browiec1 Re: Bomby kasetowe - dlaczego tyle niewybuchów? 12.10.10, 16:30
                            Ok,silik pewnie tak. Ale strp wiezy mimo ze cienszy,to jednak nie z papieru,wiec te 300 g m.wyb. wystarczy?jest niby ten ladunek formowany ale to mimo wszystko niezbyt wiele.
                        • skandy5 Skąd zdziwienie? 12.10.10, 22:51

                          Pociski do granatnika M72 i jego klonów mają ciężar wręcz poniżej 1,5kg. W tym ciężar silnika rakietowego oczywiście. Ciężar materiału wybuchowego około nieco ponad 0,3kg. Porównanie do BLU97 z pewnych względów dość kulawe ale jakieś pojęcie daje.

                          Czy pocisk z takiego granatnika uderzając od góry w dach wieży współczesnego czołgu albo w pokrywę silnika, będzie w stanie go zmasakrować?
                          • browiec1 Re: Skąd zdziwienie? 12.10.10, 23:00
                            Tego nie wiem,dlatego pytam.Ale wydaje mi sie ze z wieza moglby miec problem.Poza tym to jednak pocisk rakietowy.
                            • speedy13 Re: Skąd zdziwienie? 13.10.10, 18:51
                              Hej
                              O jejku, nikt nie twierdzi że to rewelacyjna broń przeciwpancerna, lecz taka bombka ogólnego przeznaczenia. Ma ładunek kumulacyjny i odpowiedni zapalnik i jakiś tam pancerz jest w stanie przebić. Jest więc jakaś tam możliwość, że w razie trafienia w górny, najcieńszy pancerz, będzie w stanie uszkodzić lub zniszczyć czołg czy inny cel opancerzony. Gdyby nie miała ładunku kumulacyjnego, toby takiej możliwości praktycznie nie było.
                              • browiec1 Re: Skąd zdziwienie? 14.10.10, 02:17
                                Wszystko to racja,ja tylko pytam jak duze sa te szanse mniej wiecej.Mnie sie wydaje(z naciskiem na wydaje) ze skoro w Angoli LAW mial problemy z T-34,a rosyjskie czolgi wytrzymywaly po kilkanascie trafien z RPG mimo ze nie mialy pancerza reaktywnego,to powornywalna z tamtymi pociskami bombka(tak to przynajmniej porownal wczesniej kolega) ma marne szanse na przebicie pancerza nowoczesnego czolgu.
                                • speedy13 Re: Skąd zdziwienie? 14.10.10, 07:06
                                  Hej

                                  browiec1 napisał:

                                  > daje(z naciskiem na wydaje) ze skoro w Angoli LAW mial problemy z T-34,a rosyjs
                                  > kie czolgi wytrzymywaly po kilkanascie trafien z RPG mimo ze nie mialy pancerza
                                  > reaktywnego,to powornywalna z tamtymi pociskami bombka(tak to przynajmniej por
                                  > ownal wczesniej kolega) ma marne szanse na przebicie pancerza nowoczesnego czol
                                  > gu.

                                  Tyle że celem pocisków z RPG jest najczęściej pancerz przedni lub boczny, a więc o wiele grubszy niż górny. Poza tym w potyczce na lądzie trudno żeby się czołg zawsze ustawił idealnie prostopadle do strzelającego, a jak wiadomo przebijalność pocisku wtedy właśnie jest największa. Natomiast pancerz górny czołgu jest mniej więcej poziomy, a niewielka bombka w dodatku z takim "hamującym" statecznikiem zapewne spada jeśli nie całkiem pionowo to w każdym razie pod bardzo dużym kątem.
                                  W latach 80. w czasie testów niemieckiego zasobnika kasetowego MW-1 zaatakowano tym na poligonie cel - kolumnę 10 czołgów (nie wiem niestety jakich, ale ostatecznie górny pancerz wszystkie mają słaby). 7 z nich zostało trafionych, z czego 4 zniszczone lub uszkodzone w poważnym stopniu. Niemiecka bombka KB-44 jest mniejsza od BLU-97 (waży 0,6 kg).
                                  • skandy5 Re: Skąd zdziwienie? 14.10.10, 13:14
                                    I dlatego Leopard 2A5 dostał dodatkowe opancerzenie stropu wieży - reaktywne.
                                    • browiec1 Re: Skąd zdziwienie? 14.10.10, 13:58
                                      Dkatego pisze ze przeciw nowoczesnynm czolgom jest to raczej slaba bron.
                                  • browiec1 Re: Skąd zdziwienie? 14.10.10, 14:01
                                    Podczas walk w Groznym jak sadze wielu strzelcow bylo usadowionych rowniez w budynkach i mogli razic cele z penej wysokosci.Poza tym trafic w czolg to jeszcze taka bombka trafi,ale wieza to jednak nie caly czolg. A co do tego testu poligonowego-mozna pewnie przyjac ze w takim wypadku prawdopodobienstwo zniszczenia czolgu to jakies 20%,przy czym dla czolgow wspolczesnych pewnie polowa z tego.
    • mosze_zblisko_daleka Pytanko? Dlaczego "M" 01.10.10, 17:20
      Dlaczego kasetowe maja pierwsza literę "M"?

      --
      Zawsze upewnij się, że pod cienką gałązką oliwkową, masz duży i ostry miecz!
      www.izrael.badacz.org/historia/historia.html
      he.wikipedia.org/wiki/%D7%A1%D7%99%D7%9B%D7%95%D7%AA_%D7%A6%D7%94%22%D7%9C
      • speedy13 Re: Pytanko? Dlaczego "M" 02.10.10, 11:09
        Hej

        mosze_zblisko_daleka napisał:

        > Dlaczego kasetowe maja pierwsza literę "M"?
        >

        Wszystko w USArmy (i nie tylko) ma pierwszą literę M - od Mark, czy Model, czyli wzór, typ, + kolejny numer. Także karabiny, czołgi i armaty itd.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja