Śmierć brytyjskiej zakładniczki

11.10.10, 21:09
wiadomosci.onet.pl/swiat/zolnierze-zabili-kobiete-spieszac-z-ratunkiem,1,3730127,wiadomosc.html
Można powiedzieć, że model odbijania zakładników a`la Bieslan przyjmuje się na świecie :(
    • scibor3 Re: Śmierć brytyjskiej zakładniczki 11.10.10, 22:03
      Możesz przyjąć, że jesteś głupszy niż to ustawa przewiduje a to czym jest wojna znasz jedynie z "Czterech Pancernych" gdzie to czterech wojaków bije Niemców gdzie chce i jak chce i przenosisz swoje wyobrażenia na rzeczywistość.
    • wielki_czarownik Re: Śmierć brytyjskiej zakładniczki 11.10.10, 22:33
      1. W Biesłanie z rąk komandosów nie zginął żaden zakładnik.
      2. Takie rzeczy się po prostu zdarzają. To jest wojna.
      3. Po cholerę durna baba tam jechała?
      • m98 Re: Śmierć brytyjskiej zakładniczki 11.10.10, 23:08
        1. hmm tu też nie zginęła z rąk komandosów - zabił ją granat
        2. oczywiście, że się zdarzają, pytanie czy powinniśmy to tak łatwo akceptować?
        3. wykonywała swoją pracę. Po cholerę te durne dzieciaki lazły do szkoły w Biesłanie?
        • wielki_czarownik Re: Śmierć brytyjskiej zakładniczki 11.10.10, 23:25
          m98 napisał:

          > 1. hmm tu też nie zginęła z rąk komandosów - zabił ją granat

          Przez kogo rzucony?

          > 2. oczywiście, że się zdarzają, pytanie czy powinniśmy to tak łatwo akceptować?

          Co innego proponujesz?

          > 3. wykonywała swoją pracę. Po cholerę te durne dzieciaki lazły do szkoły w Bies
          > łanie?

          Afganistan to strefa wojny i nie ma tam miejsca dla naiwniaków bez karabinu. Biesłan był miastem pokojowym. To jest różnica.
          • m98 Re: Śmierć brytyjskiej zakładniczki 11.10.10, 23:43
            1. śledztwo wykaże przez kogo, byleby śledztwa nie prowadzili metodą rosyjską
            2. to proste - nie akceptować
            3. "czyste" strefy wojny bez cywilów występują tylko w grach, w Afganistanie podobnie jak w innych "strefach wojny" żyje wielu cywilów, czy też jak ich nazwałeś "naiwniaków bez karabinu" i tym właśnie cywilom pomagała Linda Norgrove - taką miała pracę i chwała jej za to. Jakby miała czekać, aż dzielni "cwaniacy z karabinami" oczyszczą kraj z talibów, aby mogła tam w swej nieuzbrojonej naiwności wkroczyć, to większość beneficjentów jej organizacji mogłoby tego nie dożyć.
            • wielki_czarownik Re: Śmierć brytyjskiej zakładniczki 12.10.10, 11:13
              m98 napisał:

              > 1. śledztwo wykaże przez kogo, byleby śledztwa nie prowadzili metodą rosyjską

              A jak się okaże, że to zrobili talibowie, to co? Postawimy ich przed sądem? Będzie to trudne, bo niestety zmarło im się.

              > 2. to proste - nie akceptować

              OK. Nie akceptujemy. Co teraz? Co to zmienia?

              > 3. "czyste" strefy wojny bez cywilów występują tylko w grach, w Afganistanie po
              > dobnie jak w innych "strefach wojny" żyje wielu cywilów, czy też jak ich nazwał
              > eś "naiwniaków bez karabinu" i tym właśnie cywilom pomagała Linda Norgrove - ta
              > ką miała pracę i chwała jej za to. Jakby miała czekać, aż dzielni "cwaniacy z k
              > arabinami" oczyszczą kraj z talibów, aby mogła tam w swej nieuzbrojonej naiwnoś
              > ci wkroczyć, to większość beneficjentów jej organizacji mogłoby tego nie dożyć.

              Różnica jest taka, że ci cywile nie mają wyboru. Zaś ci wszyscy naiwniacy z organizacji charytatywnych czy różnych grup obrony praw człowieka przyjeżdżają tam na własne życzenie i sprawiają więcej problemów, niż są warci. Dzisiejszy Afganistan, to nie jest miejsce dla naiwnej baby, która myśli, że zmieni świat. Chce pomagać? Niech przyjedzie do Polski i popracuje w hospicjum. Też zrobi dużo dobrego, ale nie będzie robić zamieszania i nie zginie porwana przez talibów.
              • browiec1 Re: Śmierć brytyjskiej zakładniczki 12.10.10, 14:56
                Co do punktu 1 chyba juz sami sie pogubuliscie;)
                A sprawa z tymi organizacjami pomocy jest najczesciej taka jak piszesz.Mnie to osobiscie przypomina porwania statkow przez piratow somalijskich.Porwa statek,dostana okup,maja na bron zeby porwac nastepny,a nikt nic nie robi bo rozwalenie ich byloby niehumanitarne,a tych co zlapia wypuszczaja albo musza im dac obywatelstwo.paranoja.A jak Amerykanie lub Rosjanie zrobia raz czy dwa razy to tak jak trzeba to juz sie zaczynaja pojekiwania ludzi podobnych do tych z organizacji pomocowych.
      • browiec1 Re: Śmierć brytyjskiej zakładniczki 12.10.10, 01:53
        Zgadzam sie ze tacy "pomocowcy" czesto tworza wiecej problemow niz rozwiazuja.
        Co do Bieslanu-dzialania sluzb mundurowych(a w duzej mierze ich brak) tak przed jak i po ataku doprowadzily do tej masakry.Oczywiscie nie mowie tu ze terrorysci przyjechali cukierki rozdawac.
    • browiec1 Re: Śmierć brytyjskiej zakładniczki 12.10.10, 01:47
      No nie porownywalbym tych dwoch spraw,a tego typu akcje niestety niosa za soba zagrozenie.Szczegolnie ze talibowie bardzo lubia zywe tarcze(szczegolnie z wlasnych rodakow) i inne tego typu zabawy.
Pełna wersja