wicehrabia.julian
23.11.10, 19:08
Dziwne to wygląda: Północ zatapia okręt Południa, ginie kilkadziesiąt osób i nic. Północ ostrzeliwuje kilkuset pociskami miejscowość Południa, a jego premier grozi "spróbujcie raz jeszcze a strasznie" odpowiemy. Co się jeszcze musi wydarzyć, żeby Południowcy wreszcie się ruszyli.
Mieli przecież 60 lat na przygotowanie się na wojnę, nie sądzę by na Południu panował aż tak wielki niedowład. Tym bardziej, że może się okazać, że jeśli się ktoś na serio weźmie do roboty, to reżim Kimów rozleci się jak domek z kart, zwłaszcza jeśli Chińczycy ograniczą się do pohukiwania.