say69mat
17.03.11, 11:42
Niejako nawiązując do tematu 'Kto zarabia na Rewolucji Libijskiej???'. Pod wpływem ostatnich wydarzeń zdecydowałem się otworzyc nowy wątek. Bo sytuacja wydaje się cokolwiek dramatyczna. Oddziały rebelianckie ponoszą klęskę za klęską. Padają kolejne miasta zdobyte uprzednio przez rebeliantów. Kaddafi ustawia zachód pod ścianą, albo on albo ... sojusz z Al-Quedą. W Libii szykuje się krwawy odwet na uczestnikach rebelii.
Co na to ... demokracje zachodnie, ano ... nic!!! W tej sytuacji pytanie o beneficjentów klęski rebelii nabiera szczególnej mocy. Bo czy można było bezczynnie patrzec się na Anschluss Nadrenii, Austrii, Czech, aby w efekcie doprowadzic do wybuchu IIWS. Hitler przecież używał podobnego argumentu względem zachodu, ogłupiałego strachem przed Stalinem. Albo ja i moja ekspansja na wschód, albo sojusz ze ... Stalinem.
Mamy więc w Libii przywódcę, którego duma i poczucie własnej wartości zostało boleśnie zranione. Pragnie on krwawego odwetu na:
a) uczestnikach rebelii, oraz jej ewentualnych 'sponsorach';
b) na tych z polityków europejskich, którzy byli finansowymi beneficjentami zażyłości z Muammarem K., a którzy się od niego odwrócili kiedy widmo klęski w starciu z rebeliantami zajrzało mu w oczy.
Kto zatem będzie beneficjentem klęski rewolucji libijskiej??? Europa Zachodnia i jej polityczne elity??? Al-Queda??? Naród Libijski??? Czy można pozostawic Kaddafiego samemu sobie, usiąśc w fotelu i z obrzydzeniem wysłuchiwac dramatycznych opisów represji jakie staną się Libijską codziennością. Aby na salonach i w kuluarach Unii Demokratycznych Wartości załmywac ręce nad dramatem libijczyków. Słowotokiem wyrażając swój protest i swoje poparcie ... dla wieczornych bunga - bunga z okropnym satrapą???