Gość: jarek
IP: *.fastres.net
08.05.04, 22:48
Choc mnie tutaj przykro, ale Amerykanie wojne w Iraqu zaczynaja przegrywac i
moze tego powodem jest, ze ja bardzo szybko wygrali rok temu militarnie ,ale
nie potrafili sobie uswiadomic ,dlaczego tam sa.
Jako przyklad podam - gdyby Anglia i Francja juz na poczatku wrzesnia 1939
roku na Rzesze uderzyly powaznie, napewno by w ciagu 1 miesiaca Niemcow
pokonala i bylo by im prawie niemozliwe z Nazismem sie rozprawic i jestem
pewny ,ze Rzesza byla by w dalszym ciagu rzadzona przez nazistow, moze
zreformowanych, a Wlochy byly by w dalszym ciagu faszystowskie.
Gdyby Irakieni stawili duzy opor i Amerykanom zajelo to conajmiej 3 miesiace
do Badgadu dojechac, to sytuacja bylaby calkowicie rozna.
Araby byly by pokonani i mozna bylo by wprowadzic demokracje kontrolowana,
Kurdy byly by juz niepodlegle( bo by czynnie Amerykanom pomogli i napewno by
zajeli czesc Iraku i Arabow z tej czesci wyrzucili).
Moim zdaniem to wlasnie bardzo latwe zwycienstwo wojskowe jest poczatkiem
konca .....oni Irakienczykow nie pokonali, bo cale wojsko Saddama zniknelo i
Irakienom sie wydaje,ze to wlasnie oni obalili Saddama, i jezeli sie im wydaje
,ze to oni obalili, to jak mozna im ich bron odebrac.
Jedynym wyjsciem jest wycofanie sie do Kurdystanu i przygotowanie nowej
ofensywy i pokonanie Arabow na polu walki.