detoks12 10.09.11, 15:34 polemika z artykulem "Sokoly Stalina nad Warszawa www.focus.pl/historia/artykuly/zobacz/publikacje/o-radzieckich-nalotach-na-warszawe-bez-emocji/nc/1/ Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
krasnal_bojowy Re: O radzieckich nalotach na Warszawe raz jeszcz 11.09.11, 12:05 rozmawiałem z moją babcią i ciotkami / rodowite Warszawianki/ i nie pamietaja tego.Wiec kobieciny maja cos nie tak z pamiecią czy ......?? Odpowiedz Link Zgłoś
speedy13 Re: O radzieckich nalotach na Warszawe raz jeszcz 11.09.11, 12:42 Hej Być może pamięć o tych rosyjskich nalotach, niezbyt w końcu skutecznych, nie utrwaliła się na tle innych bardziej dramatycznych wojennych przeżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
krasnal_bojowy Re: O radzieckich nalotach na Warszawe raz jeszcz 11.09.11, 12:59 Analizowałem w Focusie mapke gdzie padały bomby,kilka niedaleko ich domu,wiec to by raczej zapamiętaly.Tak samo np.uciekanie do piwnic,zrujnowane domy w poblizu,,ranni i zabici znajomi.Bombardowania z wrzesnia 39,przebieg okupacji,powstanie i wywózke do Niemiec pamietaja dobrze.Dziadek jeden i drugi tez mi nic o tym nie wspominali a znając ich niechec do Sovietów z pewnością by tego nie zataili.Mam tam dośc spora rodzine i dopiero w Focusie o tym przeczytałem.Może ktoś ma okazje porozmawiać z ludzmi to pamietajacymi? Odpowiedz Link Zgłoś
speedy13 Re: O radzieckich nalotach na Warszawe raz jeszcz 11.09.11, 13:24 Hej krasnal_bojowy napisał: > Analizowałem w Focusie mapke gdzie padały bomby,kilka niedaleko ich domu,wiec t > o by raczej zapamiętaly.Tak samo np.uciekanie do piwnic,zrujnowane domy w pobli > zu,,ranni i zabici znajomi A możesz powiedzieć w którym to miejscu było? BTW Rosjanie zrzucali w ogromniej większości przypadków bomby 100 kg, za małe żeby narobić poważnych szkód w zabudowie. Więc mogło nie być za wiele tych zrujnowanych domów w okolicy (chyba że jakieś malutkie domki). .Bombardowania z wrzesnia 39,przebieg okupacji,powsta > nie i wywózke do Niemiec pamietaja dobrze.Dziadek jeden i drugi tez mi nic o ty > m nie wspominali No właśnie o tym mówię - pamiętają dramatyczne wydarzenia, jakie dotyczyły ich bezpośrednio, zagrożenie życia itp. A nie sporadyczne naloty niewielkimi bombami. a znając ich niechec do Sovietów z pewnością by tego nie zatai > li.Mam tam dośc spora rodzine i dopiero w Focusie o tym przeczytałem.Może ktoś > ma okazje porozmawiać z ludzmi to pamietajacymi? Na forum Odkrywcy pisał nie tak dawno gość, co stracił dom i kogoś z rodziny w jednym z tych nalotów. Tam zresztą temat radzieckich nalotów na Warszawę był kilkakrotnie poruszany. www.odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=237976#1232959 Odpowiedz Link Zgłoś
wladca_pierscienii "Siekiera motyka bimbru szklanka"... 01.11.11, 17:58 krasnal_bojowy napisał: > li.Mam tam dośc spora rodzine i dopiero w Focusie o tym przeczytałem. a oglądałeś film "Zakazane piosenki" ??? film z 1946 roku akcja dzieje się w Warszawie www.youtube.com/watch?v=I6wW1VWV_1c w jednej piosence dwa razy pada tekst: "Siekiera, motyka, piłka, szklanka, W nocy nalot, w dzień łapanka." Niemcy w 1939 roku Warszawy w nocy NIE bombardowali... Odpowiedz Link Zgłoś
krasnal_bojowy Re: "Siekiera motyka bimbru szklanka"... 01.11.11, 18:42 wladca_pierscienii napisał: > krasnal_bojowy napisał: > > > li.Mam tam dośc spora rodzine i dopiero w Focusie o tym przeczytałem. > > a oglądałeś film "Zakazane piosenki" ??? > film z 1946 roku > akcja dzieje się w Warszawie > www.youtube.com/watch?v=I6wW1VWV_1c > w jednej piosence dwa razy pada tekst: > "Siekiera, motyka, piłka, szklanka, > W nocy nalot, w dzień łapanka." > > Niemcy w 1939 roku Warszawy w nocy NIE bombardowali... > > A nie bierzesz tego zbyt dosłownie ? Z tego co mówili mi dziadkowie,nalotem nazywano też przeszukiwanie domów,szczególnie w porze nocnej. Odpowiedz Link Zgłoś
wujcio44 Re: "Siekiera motyka bimbru szklanka"... 02.11.11, 00:41 krasnal_bojowy napisał: > A nie bierzesz tego zbyt dosłownie ? > Z tego co mówili mi dziadkowie,nalotem nazywano też przeszukiwanie domów,szczeg > ólnie w porze nocnej. Jesteś tego całkowicie pewien? Moja Babcia nic takiego nie mówiła. Dziadek goowno wiedział, bo do Polski wrócił w 1945 ( z Anglii). Wydaje mi się, że słowo "nalot" w wymienionym przez Ciebie znaczeniu, pojawiło się w latach'70. Ale mogę się mylić. Odpowiedz Link Zgłoś
speedy13 Re: "Siekiera motyka bimbru szklanka"... 02.11.11, 07:14 Hej Nie mam pewności, kiedy zaczęto używać słowa "nalot" w znaczeniu akcji policyjnej. Niemniej radzieckie bombardowana Warszawy uwiecznione zostały w innej okupacyjnej piosence, "Nalot" www.youtube.com/watch?v=x4pTYQYuYyI Padają tam słowa "Już żyrandol nad Warszawą jest" - tak nazywano bomby oświetlające na spadochronach, którymi Rosjanie próbowali sobie przyświecać, lub raczej wskazywać cele kolejnym maszynom (ale ani jedno ani drugie nie za strasznie wyszło). Odpowiedz Link Zgłoś
krasnal_bojowy Re: O radzieckich nalotach na Warszawe raz jeszcz 11.09.11, 13:59 Mieszkali na Wilczej,oraz pozniej z tego co pamietam na Kordeckiego,fakt,Rosjanie zrzucali małe bombki ale z drugiej strony o ile pamietam /może pamiec mnie zwodzi/ Focus podał,że zniszczeniu uległo więcej budynków niz podczas bombardowań w 39 roku.Nie neguje ,ze bombardowania były,znając Sovietów nawet dziwnym by było,gdyby ich nie wykonywali.Ciekawi mnie tylko zdanie ludzi,którzy to pamietają.Moje "zródła" nie pamiętaja,co mnie dziwi i zastanawia. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
speedy13 Re: O radzieckich nalotach na Warszawe raz jeszcz 11.09.11, 17:41 Hej Mam pod ręką taki artykuł: Bogdan Kobuszewski "Materialne i osobowe skutki nalotów sowieckich na Warszawę w sierpniu 1942 roku. Próba lokalizacji miejsc bombardowania" Przegląd Historyczno - Wojskowy nr 4/2010 krasnal_bojowy napisał: > Mieszkali na Wilczej,oraz pozniej z tego co pamietam na Kordeckiego,fakt,Rosjan > ie zrzucali małe bombki Z załączonej do artykułu mapki oraz tabelki z zestawieniem trafień wynika, że przy ul.Wilczej 1 upadła 1 bomba burząca. Eksplodowała na ulicy, brak informacji o ofiarach i zniszczeniach. ale z drugiej strony o ile pamietam /może pamiec mnie z > wodzi/ Focus podał,że zniszczeniu uległo więcej budynków niz podczas bombardowa > ń w 39 roku. > pzdr W to pozwolę sobie zwątpić jednakowoż. To prawda, że przez większą część września 1939 Luftwaffe atakowała w Warszawie konkretne cele: przede wszystkim lotniska i obiekty kolejowe. Wiele z tych ataków wykonywały samoloty szturmowe i bombowce nurkujące, mogły więc trafiać względnie precyzyjnie i zniszczenia okolicznej zabudowy były niewielkie. Zmieniło się to jednak po 20.IX. Warszawa została jednym z ostatnich punktów oporu wojsk polskich i w następnych dniach Niemcy podjęli serię nalotów na cele powierzchniowe, całe dzielnice krótko mówiąc, z myślą o "zmiękczeniu" obrońców. W serii potężnych ataków 25.IX niemieckie samoloty wykonały nad Warszawą 1776 misji zrzucając 572 tony bomb. Wątpię, by Rosjanie przez całą wojnę choćby zbliżyli się do tego wyniku a nawet i połowy z tego. "Niski tonaż" z tego niemieckiego nalotu też oczywiście świadczyć może o dużym udziale małych bomb np. 50 kg lub kasetowych bomb zapalających. Niemniej Niemcy atakowali w dzień i mogli bombardować w miarę celnie, zrzucając gęste serie i trafiając budynki wieloma bombami, Rosjanie zaś w nocy, więc celowanie przychodziło im z większym trudem. Dla lepszego uzmysłowienia sobie skali problemu z celowaniem w okresie II wojny dodam kilka liczb. Jednostki amerykańskich ciężkich bombowców B-17 i B-24 walcząze w Europie uzyskały przez całą wojnę średnią dokładność trafienia (CEP) 3300 stóp czyli 1000 m. Oznacza to, że 50% zrzuconych bomb upadło w promieniu do 1000 m od celu. Przypomnę że Amerykanie wykonywali naloty w dzień, z użyciem niezwykle zaawansowanych celowników bombowych Norden i Sperry. Atakujący nocą RAF nawet nie zbliżył się do tych wyników. Średnio 25% brytyjskich bomb upadło w promieniu 5 mil (8 km) od celu. Nieco lepsze wyniki uzyskiwano w atakach na porty i bazy morskie, gdzie nawigację ułatwiała rzeźba linii brzegowej. Przypomnę, że RAF posiłkował się radionawigacją i stosował wyrafinowaną taktykę oznaczania celów. Jednostki zwane Pathfinders, poprzedzające i towarzyszące wyprawom bombowym, składały się z najbardziej doświadczonych załóg z najlepszymi nawigatorami. Odnajdywały one cele i oznaczały je różnego typu bombami sygnalizacyjnymi (markerami) palącymi się ogniem o odpowiednich kolorach. Ponadto Brytyjczycy nadrabiali liczbą, atakując zwykle siłami kilkuset lub nawet ponad 1000 bombowców; w tej sytuacji nawet jeśli tylko niewielki procent bomb spadł blisko celu to i tak przekładało się to na wielką liczbę trafień i duże zniszczenia. Starali się też dobrać odpowiedni typ i wagomiar bomb w kolejnych falach nalotu dla spotęgowania zniszczeń. Myślę że te informacje pozwolą bardziej realnie spojrzeć na działania Rosjan nad Warszawą. Wykonywali oni nocne ataki, niewielkimi siłami, nie używali radionawigacji ani jednostek w rodzaju Pathfinders i zrzucali przede wszystkim niewielkie bomby burzące i trochę zapalających. No i efekty były jakie były. Odpowiedz Link Zgłoś