Dodaj do ulubionych

Troche filozofii o bezpieczeństwie miedzynarodowym

26.10.11, 22:37
Chciałbym zadać pytanie w celu wywołania dyskusji - czy suwerenność państwowa jest prawem absolutnym, czy tez istnieją kwestie które powinny byc stawiane ponad suwerennością państwową? Na przykład gwarancje w zakresie najbardziej podstawowych praw człowieka, jak prawo do zycia.



Tytułem wstępu, przedstawiam draft fragmentu mojego tekstu. Jest wyrwany z kontekstu, moze wiec czegoś tu i ówdzie brakowac. Jako kotekst stawiam sprawe operacji lotniczej nad Kosowem w 1999 roku, jako ewidentnie nielegalną w świetle prawa miedzynarodowego, a wiec dobrze nadajacą sie do tej dyskusji.



Wiosną 1999 roku w Kosowie doszło do pierwszej w dziejach ludzkości "wojny w obronie praw człowieka". Społeczność międzynarodowa zastosowała "prewencję szczególną", wyrażająca się w ukaraniu bezpośredniego sprawcy, za którego uznano Jugosławię. Jednocześnie - jego zdaniem - miała też miejsce "prewencja ogólna", czyli działania odstraszające potencjalnych przestępców. Wojna domowa w Kosowie, po raz kolejny ukazała nieskuteczność działań dyplomatycznych w rozwiązywaniu złożonych sytuacji kryzysowych. Niezwykle skomplikowane procesy historyczne, doprowadziły do wytworzenia się na Bałkanach nadzwyczaj zawikłanego i konfliktogennego kompleksu spraw, na który składają się kwestie narodowościowe, przebiegu granic, kulturowe, religijne, bezpieczeństwa, gospodarcze, komunikacyjne, itp. Najbardziej pożądaną formą rozwiązywania takich niezwykle trudnych problemów, są działania dyplomatyczne. Z pewnością bowiem, najlepszą strategią rozwiązania konfliktu w Kosowie byłoby doprowadzenie do zawarcia porozumienia pokojowego między zwaśnionymi stronami bez użycia siły, wyłącznie środkami dyplomatycznymi. Można też założyć, że gdyby strona serbska zaakceptowała zapisy propozycji porozumienia pokojowego w Rambouillet, zaoszczędziłaby sobie strat osobowych i materialnych, a zamiast uderzeń lotniczych do spornego obszaru weszłyby lekko uzbrojone międzynarodowe siły pokojowe. W ten sposób Serbowie uniknęliby niepotrzebnego rozlewu krwi, a przede wszystkim ogromnych zniszczeń w infrastrukturze przemysłowej. Zakładając taki scenariusz wydarzeń, można przyjąć że nie doszłoby do masowej migracji ludności albańskiej do sąsiednich krajów, szczególnie zaś do ubogiej Albanii. To z kolei nie doprowadziłoby do kryzysu humanitarnego w regionie. W obliczu jednak zdecydowanej postawy prezydenta Miloszevicia, który zabronił delegacji serbskiej podpisania porozumienia pokojowego w Rambouillet, rozwiązanie konfliktu metodami dyplomatycznymi, bez wykorzystania przemocy zbrojnej, okazało się niemożliwe. Operacja powietrzna stała się wobec tego jedyną deską ratunku dla prześladowanej ludności albańskiej.

Operacja Allied Force nosiła wszelkie cechy umożliwiające zakwalifikowanie jej do zbioru operacji reagowania kryzysowego, prowadzonych poza terytorium NATO, które dopiero na początku XXI wieku znalazły odzwierciedlenie w oficjalnych doktrynach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Samą zaś operację natomiast można uznać za humanitarną interwencję. Interwencja ta została zdefiniowana jako działania o charakterze wymuszenia, obejmujące użycie komponentu wojskowego w innym państwie, bez zgody jego rządu, z autoryzacją bądź bez autoryzacji Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych, w calu zapobieżenia karygodnemu i masowemu łamaniu praw człowieka lub międzynarodowego prawa humanitarnego.

Serbskie czystki etniczne w Kosowie sprawiły, że pojawiła się potrzeba ponownego zinterpretowania ochrony praw człowieka przez postawienie ich ponad zasadą suwerenności państwa[26]. W obecnym stanie prawa międzynarodowego interwencja taka jest interwencja naruszającą postanowienia artykułu 2 pkt. 4 Karty Narodów Zjednoczonych, zakazującego stosowania groźby lub użycia siły przeciwko całości terytorialnej lub niepodległości jakiegokolwiek państwa.

Jak jednak stwierdził sekretarz generalny ONZ Kofi Annan: "Jeśli państwa ze skłonnościami do zbrodni będą wiedziały, ze suwerenność nie gwarantuje im im bezkarności, nie wkroczą na te drogę". W myśl tej doktryny, gdyby państwa jednak zdecydowały się rozpocząć działania uznawane przez prawo międzynarodowe za zbrodnicze, muszą liczyć się z możliwością zastosowania wobec nich przemocy zbrojnej[26]. Przemoc ta jednak, w postaci humanitarnej interwencji, zawsze jednak będzie ostateczną formą reakcji społeczności międzynarodowej na brutalne naruszanie praw człowieka.

Operacja Allied Force osiągnęła swe cele, i z tego punktu widzenia należy uznać ją za sukces. W jej wyniku Serbowie zaprzestali czystek etnicznych, wycofali z Kosowa jednostki wojskowe, do prowincji tej wprowadzono w zamian lądowe siły pokojowe NATO. Czynnikami determinującymi oblicze operacji reagowania kryzysowego są jednakże nie tylko jej efekty, lecz duże znaczenie odgrywają w nich legalność i legitymizacja, te zaś w przypadku operacji Allied Force do dnia dzisiejszego sa przedmiotem sporów w gronie ekspertów w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego[27]. Jak stwierdził raport niezależnej Międzynarodowej Komisji w sprawie Kosowa[29]:



Interwencja militarna NATO w Kosowie była nielegalna, ale legitymizowana. (...) Doświadczenia płynące z interwencji NATO w tej prowincji, wskazują że istnieje potrzeba zamknięcia rozwarcia między legalnością i legitymizacją.


Operację Allied Force można uznać za szczególny przypadek zarówno w aspekcie legalności jak i legitymizacji. Sprawa Kosowa podzieliła nie tylko członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, ale groziła nawet pęknięciem w samym NATO. Słusznie przypuszczano że na interwencję w Kosowie nie wyraziłyby zgody Rosja oraz Chiny. Wymóg osiągnięcia konsensusu był i wciąż pozostaje czynnikiem hamującym w podejmowaniu tak trudnych decyzji jak te o podjęciu operacji wojskowych z użyciem przemocy zbrojnej na terytorium obcego państwa. Z rezolucji nr 1244 trudno wywieść potępienie operacji powietrznej Allied Force, brak jest jednak w niej wyraźnej autoryzacji post factum dla tej operacji. Przesłanki te wywołały pytania z grona ekspertów tak cywilnych jak i wojskowych, czy NATO miało prawo do podjęcia tak represyjnej i intensywnej operacji, co do której decyzję powinna podjąć Rada Bezpieczeństwa ONZ, a jak wiadomo, Rada nie podjęła takiej decyzji. Decydenci polityczni Sojuszu, przekonywali jednak, że nieskuteczność ONZ w rozwiązywaniu sytuacji kryzysowych, powodowała iż interwencja powietrzna w sytuacji postępującego kryzysu humanitarnego stała się jedynym dostępnym i racjonalnym rozwiązaniem, co jest czynnikiem legitymizującym operację. Bezdyskusyjne jednak pozostaje, że decyzja o siłowym rozwiązaniu konfliktu w Kosowie została podjęta przez Radę Północnoatlantycką bez wymaganego upoważnienia Rady Bezpieczeństwa ONZ, co stanowiło wyraźne naruszenie postanowień Karty Narodów Zjednoczonych. W konsekwencji operację powietrzną uznano w świetle prawa międzynarodowego za agresję na suwerenne państwo. Sojusz nie mógł w tej sytuacji powoływać się ani na artykuł 51 Karty Narodów Zjednoczonych, ani też na ustalenia rozdziału VII tej Karty. Co więcej, do podjęcia operacji wojskowej nie upoważniała także konwencja o zakazie ludobójstwa z 1948 roku, która stwarza podstawę prawną do karania jedynie osób fizycznych, a nie państw.

Sytuacja taka skłania do pogłębionej refleksji nad rolą i przyszłością Rady Bezpieczeństwa, a nawet przyszłością całej Organizacji Narodów Zjednoczonych, niezdolnych do reakcji na naruszenia najbardziej podstawowych praw człowieka i skutecznego działania w celu zapobieżenia dokonywanym naruszeniom[27]. W dyskusji nad prawnymi i etycznymi aspektami operacji Allied Force, trafne wydaje się być obrazowe stwierdzenie M. Bothe: "jeśli dochodzi do zderzenia prawa i etyki, to coś musi być nie w porządku albo z prawem, albo z etyką"[29]. Sytuacja ta powoduje pilną konieczność wypracowania przez społeczność międzynarodową prawnych mechanizmów skutecznego rozwiązywania skomplikowanych problemów międzynarodowych i regionalnych
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka