Dodaj do ulubionych

To się musi rozbić...

15.06.04, 17:15
godzina 16:57, Kraków

Siedząc w ogrodzie usłyszałem potężny ryk silników. Ziemia powoli zaczynała
drgać, huk stawał się coraz silniejszy.
Nagle z za drzwew wyłoniłas się pędząca formacja dwu-silnikowych samolotów.
Pierwsze skojarzenie to niebo na zachodnią europą i chmary Micheli i
Marauderów. To jednak było coś innego...
Prowadzący An-26, za nim M-28 Skytruck, dalej po swej lwej i prawej stronie
miał kolejne dwa Antonowy. Skrzydła klucza zamykały dwie Casy.
Śmigła maszyn cieły powietrze, smugi szaro-burych spalin zasnuły niebo...
Samoloty leciały nad terenem zabudowanym, niziutko, jakieś 200m nad ziemią, z
dużą prędkością.
Jescze zanim skończyłem pisać ten opis, silniki rykęły poraz kolejny.
Niebo przeciął niebiściutki samolot, CASA.
Chwilę po niej pędził Antonov, nagle jeden z silników zabulgotał, plunął
ogniem i stanął. Podczas gdy żmigło leniwie się obracało, samolot gwałtownie
zredukował prękość. Dalej pomknęły Skytruck, dwa Antonovy, nie mogąca utrzymać
równowagi CASA i kolejny Antonow, który w leniwym, spokojnym locie prezentował
nowy kamuflarz, naniesiony podczas ostatniego remontu.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka