Dodaj do ulubionych

Wspomnienia sowieckich dzieci.

12.05.12, 12:15
W ten sloneczny wiosenny dzien chce przypomniec, CO zostalo przezwyczezono przez naszych dziadkow i pradziadkow w Wielkiej Wojnie Ojczyznianej:

Wspomnienia sowieckich dzieci i niemeckich cywilow:

Jura Karpowicz, 8 lat
"Widzialem to, co czlowiek widziec nie moze... nie wolno mu...

Widzialem jak noca partyzancji wysadzili niemecki pociag, a nad ranem faszysci polozyli na tor wszystkich, kto pracowal na stacji kolejowej i puscili po nich parowoz...

Widzialem, jak zaprzegali w bryczki ludzi... mieli zolte gwiazdy na plecach... a potem wiesiolo jezdzili... bili ich knutami...

Widzialem, jak u matek karabinami wybijali dzieci z rak. I rzucali w ogien. W dobrze.. A do nas z matka kolej nie doszla...

Widzialem jak placze sasiedni pies. Siedzial na popiele sasiedskiej chaty. Sam..."


Tonia Rudakowa (5 lat)

"Pamietam, jak palili sie wlosy mej zabitej mamy... A u mladszego braciszka kolo niej - pieluchy.. Przelezlismy przez nich ze starszym bratem, trzymalam jego za noge: najpierw do dworu, a potem w ogrod. Do konca dna lezalismy w kartoflaniku..."


Inna Starowojtowa (6 lat)
"Czarny Niemiec naprowadzil na nas lufe karabinku, i zrozumialam, ze wlasnie bedzie strzelal. Nie zdazylam nawet zakrzyczec...

Obudzilam sie od maminego placzu... Tak, wydawalo sie ze spalam. Patrze: mama kopie grob i placze. Ona stala plecami do mnie, a ja nie mialam sil zeby do niej powiedziec. Sil starczalo tylko na to zeby na nia patrzec. Mama wyprostala sie zeby odetchnac, odwrocila do mnie glowa i jak zakrzyczy: "Innoczka!". Rzucila sie do mnie, wziela na rece. Jedna raka mnie trzyma, a druga pozostalych dzieci dotyka: moze ktos jeszcze przezyl? Ale wszystcy byli chlodne...

Gdy mnie wyleczono, my z mama naliczyli 9 ranien od kul. Uczylam sie liczyc. W jednej raczkie dwie kuli, w drugiej dwie . TO bedzie cztere. W jedne nozce dwie kuli i w drugiej 2 kuli. To juz bedzie osiem. I na szyje ranka - to juz bedzie dziewiec."

Lionia Siwakow (6 lat)

U nas w chacie zebralo sie szesc czlowiek: mama, babcia, starsza siostra, ja i dwaj mlodsi bracia. Szesc czlowiek... Widzielismy przez okno jak oni poszli do sasiedzi. Pobieglismy do ganku, zakrylismy sie na haczyk. Sielismy na skrzyni i ukrylismy za mama.

Haczyk slaby, Niemiec od razy zerwal. Przez prog przeszedl i oddal serie. Wszyscy spadlismy, a spadlem za sktrzynie...
Po raz pierwszy odzyskalem przytomnosc, gdy poczulem ze na mnie cos kapie. Kapie i kapie, jak woda. Podnioslem glowe: mamina krew kapie, mama lezy martwa. Przeczolgalem sie pod lozko, wszystko zalane krwia.. Jestem caly we krwi jak w wodzie. Mokry...

Przytomnosc wrocila, gdy uslyszalem straszy glos... Krzyk wisial w powietrzki. Ktos krzyczal tak, ze mi sie wydawalo, ze krzyk sie nie przestaje. Czolgalem sie do tego krzyku jak po nitce. Doczolgalem sie do garazu kolchoznego. Nikogo nie widze... krzyk gdzies spod ziemi idzie...

Stac na nogi nie moglem, przeczolgalem sie do dolu o popatrzylem w dol... Pelny dol ludzi... TO byli wszyscy uchodcy ze Smolensku. Kolo dwudziestu rodzin. Wszyscy lezel na dole, a do gory podnosila i spadala raniona dziewczynka. I krzyczala. Obrocilem sie: dokad teraz czolgac sie? Juz cala wies palila sie... I nikogo zywego. Tylko ta dziewczynka... Spadlem do nieg.. Ile lezalem - nie wiem...

Sprawdzam - dziewczynka juz jest martwa. Dotykam, wolam - nie odzywa sie. Tylko ja przezylem, a wszyscy sa juz martwe. Slonce przygrzalo. Od cieplej krwi idzie para. Zakrazyla sie glowa i znow stracilem przytomnosc..."


"Wczoraj do nas przybiegnela Anna-Lisa Rostert. Jest wsciekla. U nich w chlewni powiesila sie ruska dziewucha. Nasze pracownicy Polki powiedzieli, ze frau Rostert ciaglie ja bila, krzyczala. Chyba nie wytrzymala i nalozyla na siebie rece. Mysmy frau Rostert pocieszalismy - przeciez za niedrogo mozna znales kolejna russka pracownica..."

Z listu ober-efrejtora Rudolfa Lammermeiera.

--
"Пoчемy пoляки не любят Рoccию? Пoтoмy чтo oни caми хoтели cтaть Рoccией"
Obserwuj wątek
    • misza_kazak Wspomnienia sanitariusza 12.05.12, 12:15
      Kazdy normalny (podkeslam normanly, a nie cywilizowany) czlowiek po przeczytaniu wspomniej dzieci ma podobne emocje. Sprobojcie chociaz wyobrazic siebie na miejscu zolnierza Armii Czerwonej, ktory wszystko to widzial na wlasne oczy, slyszal wlasnymi uszami. Krewni i koledzy ktorego zmarli straszna smierca lub przezyli niewybrazalne dzis traumy psychiczne i fizyczne, walczyli za zycie na okkupowanych terrytoriach.

      I wrescie doszedl do Niemiec, zrodla tego calego zla. I co?

      Przytaczam wspomnienia sanitariusza Sofji Kuncewicz.
      "Przeszlismy przez granice - Ojczyzna jest wyzwolona. Myslalam ze gdy wejdziemy do Niemiec, to u mnie do nikogo litosci nie bedzie. Tyle nienawiscie zebralo sie w duszy!
      Dlaczego ja mam zalowac jego dziecko, jesli on zabil moje? Dlaczego mam pozalowac jego matke, jesli on moja powiesil? Dlaczego mam nie dotykac jego dom, jesli on moj spalil? Dlaczego?!
      Chcialam zobaczyc ich zon, matek, rodzacych takich synow. Jak onibeda patrzyli nam w oczy? Wszystko przypomnialam i mysle: czego bedzie ze mna? Z naszymi zolnierzai? Przeciez my wszystko pamietamy...

      Przybylismy do jakiegos miasteczka, dzieci biegaja - glodni, nieszczestne. I ja, ktora obecalam siebie, ze wszystkich ich nienawidze - zebralam u naszych chlopakow wszystko kto co mial, wszystko co zostalo od pajki, kazdy kawalek cukru o oddalam niemeckim dzieciom. Oczywiscie, pamietalam wszystko, ale patrzyc spokojnie w glodne dzieckie oczy nie moglam."



      --
      "Пoчемy пoляки не любят Рoccию? Пoтoмy чтo oни caми хoтели cтaть Рoccией"
        • misza_kazak Re: nieco z innej beczki... 14.05.12, 19:57
          herr7 napisał:

          > chociaż dotyczy drugiej wojny światowej widzianej oczyma współczesnej rosyjskie
          > j kinematografii:

          Nasze kino po 1991 nie da sie ogladac - doslownie kilka filmow jest ok. Reszta to totalne propagandowe rusofobskie gowno.

          --
          "Пoчемy пoляки не любят Рoccию? Пoтoмy чтo oни caми хoтели cтaть Рoccией"
          • seaskipper Re: nieco z innej beczki... 15.05.12, 10:47
            misza_kazak napisał:

            > herr7 napisał:
            >
            > > chociaż dotyczy drugiej wojny światowej widzianej oczyma współczesnej ros
            > yjskie
            > > j kinematografii:
            >
            > Nasze kino po 1991 nie da sie ogladac - doslownie kilka filmow jest ok. Reszta
            > to totalne propagandowe rusofobskie gowno.

            I trzeba Was tak reedukowac przez nastepne 50 lat
            >


            --
            Ahoj!
            Żeglarstwo morskie
            gg 1728585
      • wiarusik Re: Wspomnienia sowieckich dzieci. 12.05.12, 15:37
        widzisz, bolszewicki nacjonalista sobie tego nie poczyta bo ma to gdzieś;) za to będzie uprawiać tanią propagandę bo ma kopiejkę od posta;)
        --
        [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/sc/sf/9seg/Z6EqR3qwYC4b9PiedA.jpg[/img]
    • wladca_pierscienii Re: przejechanie ludzi parowozem 13.05.12, 09:46
      misza_kazak napisał:

      > Jura Karpowicz, 8 lat
      > "Widzialem to, co czlowiek widziec nie moze... nie wolno mu...
      >
      > Widzialem jak noca partyzancji wysadzili niemecki pociag, a nad ranem faszysci
      > polozyli na tor wszystkich, kto pracowal na stacji kolejowej i puscili po nich
      > parowoz...
      >

      w Polsce Niemcy też mordowali cywili w odwecie za działalność partyzantów
      ale nigdy nie spotkałem się z odpowiedzialnością zbiorową wobec kolejarzy
      była to grupa zawodowa BARDZO POTRZEBNA Niemcom w czasie wojny
      ani nigdy nie spotkałem się z opisem mordowania
      przez przejechanie lokomotywą (ani u Niemców ani nigdzie indziej na świecie)

      zabicie przez przejechanie gąsienicą czołgu - to tak
      ale parowóz ?...
    • ignorant11 Moskale to dzikusy:)) 13.05.12, 21:44

      Sława!

      I patologiczni mordercy i ludobójcy. Wcale ich nie załuje ze przyszli inni troche w dupe im dali:))

      Rosyscy ludobojcy to samo robia dzisiaj w Czeczeni w Gruzji tez mordowali cywilów.

      To znaczy ze kacapy za mało w dupe wzieli od Niemców.


      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • odyn06 Re: Moskale to dzikusy:)) 14.05.12, 08:08
        Każdy normalny człowiek staje po stronie bezbronnych, słabszych, mordowanych, poniżanych, upokarzanych i krzywdzonych.
        każdy normalny człowiek nie rozróżnia, czy dotyczy to Niemca< Polaka, Rosjanina, Żyda, czy Araba.
        Każdy, ale nie ty.
        Popatrz ignor w lustro.
        Co widzisz?
        Nie wiesz?
        Widzisz bydlę w ludzkim ciele.
        • sjs2011 Polskie dzieci 14.05.12, 11:11
          Myśmy wojny nie wywołali
          Nie podpisywaliśmy żadnych paktów z Hitlerem przeciw ZSRR
          Polska zniknęła jako bufor miedzy III Rzeszą a Sowietami zgodnie z wolą Stalina.
          Stalin gardził Rosjanami - traktował ich jak bydło a może nawet gorzej
          Los sowieckich dzieci był wynikiem wspólnych wcześniejszych ustaleń Stalina i Hitlera
          niestety także dotknęło to polskie dzieci i to o wiele wcześniej i dłużej
          "Podróż była koszmarem. Brakowało nawet wody. - Mój brat płakał i krzyczał "mamo chce mi się pić" - wspomina. - Byłam starsza i wiedziałam, że wody nie ma. Obserwowałam tylko ręce matki. Kiedy sięgnie po butelkę, by dać nam po kilka łyżek wody. Pamięta też gimnazjalistkę którą złapali żołnierze gdy próbowała uciekać. Krzyczała: mamo nie płacz, cud nad Wisłą był i będzie. Ludzie we wszystkich wagonach modlili się i płakali. Sowieci krzyczeli małczać (milczeć), ale to nie pomagało."
          .."Długie lata rodzina czekała na ojca i męża. W końcu straciła nadzieję na powrót. Chciała już tylko poznać miejsce spoczynku. Dopiero w 1998 roku w spisie rozstrzelanych w książce „Śladami zbrodni katyńskiej” na tzw. liście ukraińskiej na str. 179 nr 055/1.poz 33(3065), znalazło się nazwisko Józefa Franczuka. Rada Ochrony Walka i Męczeństwa uważa, że spoczywa on najprawdopodobniej w Bykowni. Najprawdopodobniej, więc pewności nie ma, czy tam czy może w Miednoje, gdzie są groby jeńców z Ostaszkowa. "..
          .."Gdy w latach 1937–1938 Stalin przystąpił do eksterminacji Polaków żyjących w ZSRS (głównie w tzw. Polskich Rejonach Narodowych na Ukrainie i Białorusi), obok ponad 110 tysięcy zabitych mężczyzn, należy liczyć ok. 100 tysięcy członków ich rodzin – kobiet i dzieci – wywiezionych na Syberię."...
          .."Również śmiertelność wśród zesłańców w okresie sowieckim była o wiele większa aniżeli
          w okresie carskiej Rosji. Ocenia się, że w latach 1939–1941 sięgała nawet 25% osób deportowanych. Męczeńska droga deportowanych zaczynała się już w momencie najścia NKWD na ich domy, gdy dawano im kilkanaście minut na spakowanie się. Potem był trwający kilkadziesiąt dni transport na Syberię, w bydlęcych wagonach przy mrozie sięgającym pięćdziesięciu stopni Celsjusza. Często „miejscem osiedlenia” był zaśnieżony step lub tajga. Śmiertelność zwiększała również mordercza praca w kopalniach złota, niklu, węgla czy uranu. Dysponujemy tysiącami relacji poświadczającymi tę metodę eksterminacji."..
          ..."„Sytuacja w wagonach była straszna. Na pryczach, pakunkach, walizkach, leżały lub siedziały w kuczki kobiety przez kilka dni nie zdejmując sukien. To też momentalnie pojawiły się wszy. Dzieci ułożone w wygodniejszych miejscach, ale bez dobrego powietrza, ruchu i należytego pożywienia zaczęły gorączkować. Nerwy ludzi, zmęczone zaduchem, brakiem snu, dobrej wody i gotowanego jadła, a nawet dostatecznej ilości wody do mycia, wytwarzały atmosferę nie do zniesienia. Żołnierze NKWD stali się ordynarni, grozili kolbami, ubliżali lub czasem kokietowali prostacko dziewczęta. „Eszelony” wlokły się powoli. Drzwi otwierano tylko przed większymi stacjami, gdzie kilkakrotnie tylko w ciągu 18. koszmarnych dni pozwalano ludziom przejść się, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Robiliśmy widocznie koszmarne wrażenie, bo ludzie tamtejsi patrzyli na nas z trwogą, a często z odrazą, jak na zbrodniarzy. W ciągu 18. dni podano 4 razy ciepłą strawę, raz w nocy, o drugiej, 2 razy wieczorem,
          1 raz rano. Była przypalona, wstrętna kasza lub brudna zupa bez tłuszczu.”..
          ..."Opisał wstrząsające wydarzenia, którym nieustannie towarzyszył głód, zimno i bardzo złe traktowanie polskich dzieci przez rosyjskich rówieśników i wychowawców w domach dziecka.

          Edward Studziński urodził się w 1934 roku w osadzie wojskowej Woławka, w gminie Woławel koło Pińska na Polesiu. W 1940 roku trafił do łagru w okolice Archangielska. Z jego 9-osobowej rodziny do kraju wrócił tylko z siostrą i bratem. Po sześcioletnim pobycie w łagrze i domach dziecka w Rosji, wrócił do Ojczyzny – do Gostynina w woj. warszawskim,...

          zdarow Wańka




        • ignorant11 Re: Moskale to dzikusy:)) 14.05.12, 11:34
          odyn06 napisał:

          > Każdy normalny człowiek staje po stronie bezbronnych, słabszych, mordowa
          > nych, poniżanych, upokarzanych i krzywdzonych.
          > każdy normalny człowiek nie rozróżnia, czy dotyczy to Niemca< Polaka
          > , Rosjanina, Żyda, czy Araba.
          > Każdy, ale nie ty.
          > Popatrz ignor w lustro.
          > Co widzisz?
          > Nie wiesz?
          > Widzisz bydlę w ludzkim ciele.

          Sam spogladajac w lustro zobaczysz bydle:))

          Albowiem kazdy uczciwy czlowiek jest wrazliwy na fałsz propgandowy.

          Misza uzala sie wyłacznie nad rosyjskimi dziecmi, a za nic mam zamrozone miliony dzieci polskich litewskich ukraińskich i białoruskich na etapach na Syberie...
          Za nic tez ma miliony ukraińskich dzieci skazanych przez Rosjan na głodowa smierc.

          Oczywiscie zal mi np małej Helgi, spalonej a smiałym ataku Naszego Lotnictwa na Hamburg czy Drezno...

          Jednak to własnie rodzice tej małej Helgi skazali ja na te okrutna smierc w płomieniach, przez głosowanie na Hitlera i potem popieranie jego agresynej i ludobojczej polityki i wypełnianie najbardziej nawet zbrodniczych rozkazów.

          To samo Rosjanie, pozatem to oni włąsnie tych metod uczyli Niemców ( ups nazistów), a skoro nauczyli.., to siejac wiatr sami zebrali burze.

          Rosja sama sie przejechała na swoim odwiecznym tradycyjnym i wielowiekowym ludobójstwie.

          IWS wojna domowa i IIWS tak wyniszczyły rosyjska populacje ze nigdy juz nie beda w stanie sieganac po pozycje wielomocarstwowa...
          Podobnie jak Niemcy, te 2 wojny zniszyczyły ic wszelkie marzenia o byciu swiatowym movcarstwem.

          Ale Niemcy to ludzie intelegtni, którzy jak Japonczycy zrezygnowali z imperialzimu i wzieli sie do pracy stajac sie wzorcami pracowitosci i gospodarnosci.., w czym bardzo im pomogłi naloty strefowe...

          A Rosjanie?

          Niczego sie nauczyli i zapiaja sie z rozpaczy pomstujac to na Amerykanów to na Polaków, ze obudzili sie rekoma w nocniku:))

          Wszak to sam liliputana wciaz nawiazuje do ładu postwersalskiego, ze był krzywda i obecny ponoc jest krzywda dla Rosjan.., nie moga juz bezkarnie wywozic zamykac w łagrach i zagładzac milionów Polaków Litwinów Gruzinów, Zydów, Ukraińców...

          To znaczy ze w przeciwieństwie do Niemców Japończykó Włochów nie nauczyli sie niczego...

          Zatem potrzebowaliby nalotów nie tysiacem a 4 tysiacami ciezkich bombowców i nie dwóch exploxji nukelarnych ale co najmniej 10ciu:))

          Za mało Rosjanie wzieli w dupe aby im rozum z dupy wypedzic do głowy...

          Wszak to misza z zero1/3 wciaz pisza, ze Rosjanie za mało mordowali...

          To dlaczego nie uwazac, ze Niemcy ich za słabo przetrzebili????
          :)))

          Ale reszte robi za nich IADS i alkoholizm, potem Chińczycy wypra ich z co intartniejszych terenów.., juz traca Azje centralna.., zas Amerykanie pozbawia ich kroci z weglowodorów.., i beda znowu wypłacac w cegłąch i beda zrec traw, az irredenta licznych regionow doprawadzi do rozpadu całej tej poronionej frfr:))

          Oby jak najszybciej...

          Nie mozna dac Rosji zadnych szans na odrodzenie( czytaj na recdywe imperialna:))







          --
          Sława!
          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
    • sjs2011 Niemieckie dzieci 14.05.12, 11:17
      ...Na szosie od Namysłowa zbliżyła się kolumna samochodów. Kiedy wjechała do wioski, wysypali się z pojazdów czerwonoarmiści, rozbiegając się po całej wsi. Po oliwili płonęło kilka gospodarstw i słychać było strzały. Z domów wyprowadzono wszystkich mężczyzn i spędzono do jednej obory. Tam zabito wszystkich. Było ich na jednej kupie, jak mówi pani H. R., 28 osób.
      Pokój. "Połowa mieszkańców uciekła przed Rusami. Ludzie pochowali się po piwnicach, a miejscowość była jak wymarła." Ci, co pozostali, pocieszali się, że może nie będzie tak źle, jak opowiadali uchodźcy z innych wiosek, którzy przeszli tędy. Kolo 17 godziny rozległ się hałas wjeżdżających do Pokoju czołgów. Potem nastało piekło. "Ruscy" szaleli przez całą noc. Z miejsca zabijali wszystkich mężczyzn, bez względu na wiek, plądrowali, gwałcili kobiety, przeważnie zbiorowo, nawet staruszki i młodziutkie dziewczynki, prawie dzieci, a potem zabijali z okrucieństwem i nawet rzucali do studzien. W szpitalu zabijali chorych leżących w łóżkach. Mieszkańcy domu starców, w tym kalekie dzieci i siostry zakonne, ginęli w płomieniach podpalonego domu. Na koniec podpalili wszystko. Nazajutrz po tej nocy Pokój był jedną dymiącą ruiną. Ksiądz proboszcz sporządził spis nazwisk tych, którzy wówczas zginęli.
      Figuruje na niej 118 nazwisk, to jest piąta część tych, co nie uciekli przed Rusami.
      Kup. Zbiorowa mogiła na cmentarzu kryje zwłoki sześćdziesięciu tego dnia zamordowanych. "Leśniczego Schópsa wykastrowali, jego żonie rozpruli brzuch, a dziesięcioletniego syna zastrzelili."
      Brynica. Przemarsz wojsk rosyjskich trwał cały dzień. Przez cały ten czas trwało polowanie na kobiety. Bez przerwy zewsząd dochodziły przerażające okrzyki i lament gwałconych kobiet. Wyjątkowo okrutnie obeszli się z siostrami zakonnymi. Tych, co próbowali stanąć w obronie kobiet, zastrzelono. W tym proboszcza Norberta Janotę, Jana Komorę, rolnika Franciszka Poliwodę, kupca Andrzeja Niestroja i leśniczego Radisza.
      22 stycznia 1945 r.
      Dobrzeli Wielki. Na cmentarzu przy drewnianym kościele św. Rocha w jednej kwaterze naliczyłem pięćdziesiąt mogił z datą dni "wyzwolenia". Zapytane kobiety nie chcą mówić. Na nasze pytanie: co to za groby, odpowiadają; "groby jak inne, my tam nic nie wiemy". Kiedy zaczynam fotografować, przybiega z krzykiem mężczyzna i próbuje mi przeszkodzić. Okazuje się, że to kościelny. Ostatnio zdarzają się kradzieże nagrobków, więc miał podejrzenie, że my sobie wybieramy odpowiednie obiekty do kradzieży. Po wylegitymowaniu nas zaczyna mówić. "Najprzód zgwałcili ta kobieta, co tukcj leży. Mioła bez oziemdziesiąt lot. Polem wkopali jej tam butelka od wódki. Inkszych też tak pobili." Również emerytowana nauczycielka, która tu przybyła jako repatriantka zza Buga, opowiada nam o tragedii "tutejszych", zaznaczając: "a było wśród nich tylu Polaków śląskich".
      Masów. Rosjanie przyszli wieczorem od strony Łubnian. Naprzeciw nim szedł ksiądz i jeszcze dwóch chłopów i prosili oficera rosyjskiego o nie wyrządzanie krzywdy mieszkańcom tej spokojnej wsi i zawiadomili go, że w wiosce nie ma Niemców. Tego dnia nic się nie stało. Następnej nocy od strony ulicy Lipowej dochodziły strzały i okrutne krzyki. Potem zapalał się jeden dom za drugim. Mieszkańców tej ulicy więcej nikt nie widział. Ich spalone ciała zostały w ruinach.
      Biadacz. "Byłyśmy w kuchni u mojej mamy. Na rękach trzymałam w beciku mojego synka, co miał dwa miesiące. Wlazł młody Rusek. Miał może osiemnaście lat. Spytał, czy to "małczyk". Mówiłam, tak. To on wyrwał mi dziecko i mówił, że nie będzie germańskim soldatcm. Prosiłyśmy go razem z moimi małymi dziolchami, by mu nic nie zrobić. A on wyrzucił go na gnój i nie pozwolił go zabrać. A mróz był ze dwadzieścia pięć stopni. Zmarł." "Od domu do domu chodził taki mordkomando ruskich i zabijali mężczyzn i kilka kobiet. Jedna miała dopiero dwadzieścia lat, a była bardzo piękna."
      "Był taki oddział niemiecki do obrony, ale namawiali ich mieszkańcy wsi, co by się oddali do niewoli, co by naszą wieś nie zniszczyli. A ci posłuchali. My ich ukryli we stodole za wsią, a oni się potem oddali do niewoli. Rusy wszystkich zastrzelili. My postawiliśmy im potem piękny pomnik i tam co rok mszę na to mamy."
      23 stycznia 1945 r.
      Czarnowąsy. "U Langera zamordowali 26 osób. Zaprowadzili ich do szopy i zastrzelili. Była w tym kobieta w ciąży i ośmioro jej dzieci. Nazywała się Giza."
      W domku na skraju wsi mieszka pani Antonina F., która opowiada. "W naszym domu zebrało się 13 osób. Myśleliśmy, że w kupie będzie bezpiecznie. Rusy przyszli i kazali nam wychodzić na dwór. Potem strzelali i zabili wszystkich. Była tam moja matka i dwie siostry. Tylko ja zostałam. Trafili mnie w nogę i upadlam. Miałam szesnaście lat. Na naszej ulicy zastrzelili jeszcze 15 osób. Jak to się stało na naszym podwórku, to za płotem ukryła się jedna dziewczynka od sąsiadów, którzy razem z moimi zginęli. Ona była jeszcze młodsza ode mnie, miała czternaście lat. Teraz mieszka w chałupie koło nas." Poszedłem do niej, jednak ona nie chciała nic powiedzieć: "nic nie pamiętam, bo byłam mała", była jej odpowiedź.
      Na cmentarzu parafialnym koło kościółka św. Anny panuje wzorowy porządek. Groby są ponumerowane metalowymi tabliczkami. W kwaterze z "dni wyzwolenia" naliczyłem siedemdziesiąt mogił. Większość nagrobków nosi datę 23.01.1945. W niektórych grobach spoczywają całe rodziny. Na jednym nagrobku czytam:
      Marta Marcel, Teresa 12, Joanna 10, Barbara 9, Margarete 6, Piotr 1,5 lat. W innym miejscu znajdują się zbiorowe mogiły zamordowanych uciekinierów, których tu dopadła Czerwona Armia. Nikt ich nie znał. Spoczywają bezimiennie i zapomniani.
      Zakrzów. "Dnia 23 stycznia o godz. 9.00 kompania czołgów z desantem fizylierów wzięła udział w opanowaniu północnej dzielnicy prawobrzeżnego Opola - Zakrzowa. Do walki wprowadzono również pododdział 463 pułku piechoty, umiejętnie kierowanego przez 24-letniego mjr. Anatolija Łopatkina". Został on później za "wyzwalanie Opola" odznaczony tytułem Bohatera Związku Radzieckiego. To właśnie te czołgi z desantami i żołnierzami Bohatera zapisały swoją kartę w kronice starego cmentarza zakrzowskiego. Nikt nie mógł mi powiedzieć, ile tych ofiar było, a cmentarz jest bardzo zaniedbany. Jest tam kilka szeregów mogił, a wśród nich na kilku krzyżach drewnianych odcyfrowałem już słabo czytelną datę 23.01.1945....
    • sjs2011 Polskie dzieci 14.05.12, 11:31
      ..Z gajówki odległej od miasta około 20 km, wieźli żonę i dziecko gajowego, który także wcześniej był aresztowany. Dziecko było chore i w drodze zmarło na rękach matki. Zmarłe dziecko wyrzucili do lasu na pożarcie wilkom. Tak robiono w czasie podróży, zmarłych ludzi wyrzucano z wagonu na śnieg. Właścicielka domu w którym mieszkaliśmy, przeżyła z dziećmi Sybir i po wojnie wróciła do kraju, a o mężu ślad zaginął....
      ...W 1941 roku globalna liczba zgonów wśród Polaków przekroczyła 760.000 osób. Śmiertelność wśród dzieci i młodzieży do lipca 1942 roku wynosiła 40%, dwukrotnie przekraczając śmiertelność osób dorosłych We wrześniu 1939 roku wzięto do niewoli około 200.000 polskich żołnierzy. Pod przymusem wcielono do armii czerwonej 150.000 Polaków. Jeszcze w 1937 roku do Kazachstanu wywieziono około 900.000 Polaków zamieszkujących graniczące z Polską regiony Białorusi i Ukrainy. Wśród tych wywiezionych byli również Ukraińcy i Żydzi. ...
      ...Do lat 80-tych zawsze podawano, że najwięcej Polaków zamordowali Niemcy w Oświęcimiu. To celowo zamierzone przez sowietów oszustwo w ilości ludzi zamordowanych w Oświęcimiu, miało na celu ukrycie faktu, że najwięcej Polaków w czasie drugiej wojny światowej nie zamordowali Niemcy, lecz na swoim terytorium zgładziły władze Związku Radzieckiego. Nie popełni się większego błędu jeżeli przyjmie się, że z terytorium II Rzeczypospolitej zajętym przez Związek Radziecki w 1939 roku, zaledwie do końca 1944 roku władze sowieckie “przyznały” się już do zagłady około 3 milionów ludzi obywatelstwa polskiego, z czego większość stanowili Polacy. Pozostali to głównie Żydzi, Ukraińcy, Rosjanie, Litwini i inne mniejszości narodowe zamieszkujące te tereny. Zagłada ta odbywała się głównie w latach 1939/41 i w 1944 roku. Natomiast ilu Polaków jeszcze zdołano zgładzić na wschodzie po 1944 roku obecnie trudno jest ustalić. Zapewne jest to również znacząca liczba. ...
      ..Zatrzymywaliśmy się co jakiś czas, nie rzadko na 3-4 dni. Z tej właśnie przyczyny, podróż trwała bardzo długo, a zapasów opału nie odnawiano. W wagonie toczyły się rozmowy, przypuszczenia - mówiono nawet o nowym Katyniu. Mroczne rozważania wygasały. Zmęczenie wzięło górę. Jeść dawali bardzo mało i do tego raz dziennie, wiele osób jadło śnieg z dachu, ale to nie pomagało. Podczas postojów nie można było wychodzić z wagonów, a podczas jazdy nikt nie mógł nawet spojrzeć przez okno. Wielu nie doczekało się celu naszej podróży, umierali z głodu, ze zmęczenia, zabijały ich choroby. Najwięcej umarło dzieci, którym nie wyprawiano żadnych tam pogrzebów, ciała wyrzucano podczas jazdy pociągu prosto w śnieg. Był to drastyczny widok, ale gdzie byli rodzice tych dzieci, jak oni pozwolili na zrobienie czegoś tak okropnego. Przecież ja sama byłam jeszcze dzieckiem. Później zrozumiałam, że to nie była wina rodziców.

      Kiedy dotarliśmy na stację w Irkucku uświadomiłam sobie, że tejże nocy zabrano 53 rodziny z całej naszej osady...

      Spośród 250 000 deportowanych ludzi w ową straszną, mroźną noc 100 000 było dziećmi. Nie dano im żadnej opieki.
      ...Widok płaczących, zmarzniętych, wystraszonych dzieci, to było coś strasznego. Następnie załadowano nas na odkryte ciężarówki w takim tłoku, że nie można było rozprostować nóg. Było tak zimno, że ludzie zamarzali na moich oczach, a ciężarówki jechały, jechały, jechały. Droga wydawała się nie mieć końca. Gdzie oni nas wiozą, jak długo będzie jeszcze trwała nasza podróż?, nikt tego nie wiedział....
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka