skandy5 28.08.12, 13:57 wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/w-centrum-warszawy-znaleziono-niewybuch,1,5229590,region-wiadomosc.html Ile jeszcze takich w ziemi? W lutym wykopano jeden. Może codziennie chodzisz do pracy po chodniku pod którym ... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
maxikasek Re: Kolejny pocisk Ziu? 28.08.12, 15:38 Sporo. Większość wystrzelonych pociskow była niewybuchami (zapalniki zaprojektowane do zwalczania bunkrów , więc uderzenie w lekkie budynki mieszkalne nei powodowało jego detonacji). A że wbijały się na kilkanaście metrów w grunt- to i można blok wybudować nie wiedząc że leży sobie spokojnie poniżej. Odpowiedz Link Zgłoś
skandy5 Re: Kolejny pocisk Ziu? 28.08.12, 17:45 Jakiś generał na TVN24 - słuchałem tylko fragmentów a żona twierdziła że to jakiś generał w mundurze, mówił że to pocisk od Carla Gustava - tzn pochrzaniło mu się ale tylko nazwa. Odpowiedz Link Zgłoś
browiec1 Re: Kolejny pocisk Ziu? 30.08.12, 01:05 Ale te najciezsze to byly betonowe,pozniej zrobili z m.w. mniejszeg kalibru zdaje sie,wiec zapalniki dalej byly tak nieczule? Odpowiedz Link Zgłoś
speedy13 Re: Kolejny pocisk Ziu? 30.08.12, 01:34 Hej browiec1 napisał: > Ale te najciezsze to byly betonowe,pozniej zrobili z m.w. mniejszeg kalibru zda > je sie,wiec zapalniki dalej byly tak nieczule? Z tego co wiem, właśnie pod wpływem doświadczeń z Powstania Warszawskiego Niemcy bardzo szybko poprawili konstrukcję zapalnika. Widać było to coś prostego. Chyba już we wrześniu 1944 przeprowadzili testy nowego zapalnika, który reagował niezawodnie nawet na miękkim podłożu. Opracowanie lufy mniejszego kalibru (540 mm), za to dłuższej, miało miejsce znacznie wcześniej (próby od stycznia 1944) i podyktowane było chęcią zwiększenia donośności moździerza, i tak dosyć małej. W wersji kal. 600 mm wynosiła ona ok. 4,3 km pociskiem ciężkim (2170 kg) i 6,5 km lekkim (1700 kg). Nowa 540 mm lufa strzelała na 10,5 km pociskiem o masie 1580 kg (i jeszcze był 1250 kg burzący, ale chyba nieprzetestowany bo w ogóle niewiele o nim wiadomo). Odpowiedz Link Zgłoś
skandy5 Re: Kolejny pocisk Ziu? 28.08.12, 21:49 Kilka (?) lat temu w Niemczech podczas rozbrajania bomby lotniczej miał miejsce wypadek - wybuchła kilka osób zginęło szczegółów nie pamiętam. Czy ktoś zna przypadek, że niewybuch eksplodował "nieprowokowany" - później podczas badania wypadku orzeczono, że była to pozostałość wojenna? Coś mi się kojarzy takiego - wieeeele lat temu w Niemczech, lotnisko Odpowiedz Link Zgłoś
browiec1 Re: Kolejny pocisk Ziu? 30.08.12, 01:04 Moze dlatego tu zrobili tak,ladnie walnelo,a to "tylko" 250 kg wiadomosci.onet.pl/swiat/niemcy-saperzy-zdetonowali-niewybuch-sa-ogromne-st,1,5230567,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
skandy5 Re: Kolejny pocisk Ziu? 30.08.12, 07:52 Niemcy w czasie wojny, po nalocie na miasta kilkuset albo więcej bombowców, każdy zrzucający po kilkanaście albo więcej bomb, borykali się z problemem pilnego rozbrojenia wielkiej i ilości niewybuchów, żeby w ogóle miasto mogło zacząć wracać do życia. Wynaleźli metody niszczenia niewybuchów - wypalanie materiału wybuchowego, było coś o zamrażaniu ciekłym azotem, wytapianiu parą materiału wybuchowego ale może coś pomyliłem Speedy miał o tym kiedyś książkę (albo artykuł) na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
speedy13 Re: Kolejny pocisk Ziu? 30.08.12, 11:30 Hej skandy5 napisał: > > Wynaleźli metody niszczenia niewybuchów - wypalanie materiału wybuchowego, był > o coś o zamrażaniu ciekłym azotem, wytapianiu parą materiału wybuchowego ale mo > że coś pomyliłem > > Speedy miał o tym kiedyś książkę (albo artykuł) na temat. Tak, ale niestety nie pamiętam tytułu (niemiecka), w każdym razie opowiadała o pracy tych ekip rozbrajających bomby po alianckich nalotach. Faktycznie, Niemcy bardzo często wysadzali znalezione bomby na miejscu, o ile tylko warunki na to pozwalały. Starali się spowodować ich wybuch na zasadzie deflagracji (gwałtownego spalania materiału wyb. które biegnie z prędkością poddźwiękową i jest procesem znacznie mniej gwałtownym i niszczycielskim od naddźwiękowej detonacji). Na początku robili to za pomocą specjalnych zdalnie uruchamianych palników gazowych lub ładunków termitowych, przepalających skorupę bomby. Potem okazało się, że lepiej sprawdzają się miniaturowe ładunki kumulacyjne. Bombę otaczano przy tym dla bezpieczeństwa ścianami z worków z piaskiem lub belek lub nasypem zimnym itp. Niemniej i tak zdarzało się od czasu do czasu, że bomba jednak detonowała przy takiej operacji. Wtedy oczywiście wszystkie te worki i belki niespecjalnie pomagały (no ale z drugiej strony i tak odpalano to wszystko z daleka, z ukrycia, więc najczęściej obywało się bez ofiar). Zamrażanie stosowano do neutralizacji wszelkich zapalników elektrycznych. Wymyślili to chyba Brytyjczycy (Niemcy właśnie stosowali najczęściej w bombach różne zapalniki elektryczne) Jak wiadomo, wszelkie baterie, akumulatory i kondensatory gorzej działają na mrozie, więc po takim ekstremalnym schłodzeniu ciekłym azotem generalnie przestawały działać w ogóle. Był też taki zapalnik-pułapka, brytyjski No.845 (wzorowany na niemieckim, którego oznaczenia jednak nie pamiętam) w którym wybuch podczas próby poruszenia bomby, wykręcenia zapalnika itd. powodowała kropla rtęci, rozpływająca się wewnątrz takiej ampułki-przełącznika i zwierająca umieszczone tam elektrody; oczywiście po zamrożeniu rtęci do postaci stałej nie mogła się już nijak rozpłynąć. Ale potem wprowadzono też układ "antyzamrożeniowy", w którym czujnik termiczny (bimetal) zamykał obwód, gdy temperatura spadła poniżej określonego progu. Wytapianie m.w. gorącą parą stosuje się do deelaboracji amunicji, ale raczej w warunkach przemysłowych, czyli jej rozbrajania i złomowania na skalę masową. Nie bardzo to sobie wyobrażam w warunkach polowych. Nie każdy materiał można wypłukać w ten sposób a poza tym trwa to względnie długo i trudno byłoby uniknąć nagrzania zapalnika w tym czasie. No ale kto wie, może i coś takiego było stosowane (choć wątpię). Odpowiedz Link Zgłoś
skandy5 Re: Kolejny pocisk Ziu? 30.08.12, 12:25 Z góry zastrzegałem, że pewnie coś pomyliłem - faktycznie takie wytapianie trudno sobie wyobrazić w warunkach polowych (raczej miejskich). Z drugiej strony - pod koniec wojny Niemcy dodawali do materiałów wybuchowych obficie soli kamiennej a tu tyle się marnuje... i więźniów wciąż pod dostatkiem A pomysł z ładunkiem do "wypalania" min prezentowano kiedyś na Discovery jako nowe rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś