patmate
03.09.12, 16:49
Rzecz o alternatywnej historii, co by gdyby...... Polska jednak w 1939 dogadała się z Niemcami.
Trochę tu już na tym forum się o to kłóciliśmy, ale raczej powierzchownie. Autor rozpatruje różne scenariusze i za każdym razem wychodzi, że jednak warto było sprzedać duszę diabłu nawet za cenę sk...ienia się.
W skrócie:
- kupienie spokoju w powiedzmy okresie 1939-41 kiedy to WP znajdowała się w dołku sprzętowym
- uniknięcie eksterminacji ludności z rąk Niemców - co paradoksalne, pewnie i ochronę ludności żydowskiej (vide Węgry - gdzie czystki na wiekszą skalę po obaleniu Horthy'ego)
- w sprzyjającym układzie udana "wycieczka na wschód" i "wyłączenie" ZSRS wspólnie , a może raczej pod egidą III Rzeszy, a więc i koncesje terytorialne na Ukrainie.
- w mniej sprzyjającej: po rozbiciu ZSRS wbijamy nóż w plecy III Rzeszy przegrywającej na Zachodzie (trochę nierealne) i pomagamy w zwycięstwie Sprzymierzonych, stale jednak mając na uwadze odradzające się państwo rosyjskie za naszymi plecami
- w niesprzyjającej razem z III Rzeszą dostajemy baty pod Stalingradem i wszystko się toczy podobnym torem jak w realu, ale nasza sytuacja podobna do Rumunii, owszem tracimy wschód do linii Curzona, ale czy na pewno Stalin nie daje nic w zamian na zachodzie - przecież Szczecin i Wrocław dostaliśmy od Sowietów nie w nagrodę, ale żebyśmy musieli wiecznie się bać Niemców, a więc jednocześnie zapomnieć o Wilnie i Lwowie.
Słabe momenty książki to przecenianie siły Wojska Polskiego w starciu z ZSRS, choć może raczej nie możliwości obronnych - te były duuużo korzystniejsze niż w przypadku starcia z Niemcami, a nasza nienowoczesna struktura (kawaleria) miała w ewentualnym ataku (raczej nie Blitzakriegu) pewne szanse.
Oczywiście wszystko mogło się potoczyć wg zupełnie innych scenariuszy, lecz wydaje się ze nawet w przypadku wasalizacji przez III Rzeszą możliwe było uniknięcie tak tragicznych strat jakie stały się udziałem II RP w realu 1939-45 i później.
Oczywiście w przypadku korzystnego scenariusza ciekawą sprawą byłoby ewentualne dogadanie się z Ukraińcami i ewentualnie Białorusinami, choć byłoby trudne ze względu na mentalność i na przykład "wujka Adolfa"
pzdr