Kadet Biegler wiecznie żywy

29.01.13, 02:52
Kto Szwejka przeczytał, wie że chodzi o osobnika, który posiadał zeszycik a w nim własne
uwagi i poprawione wersje wielkich bitew historii :-)
Tu coś podobnego:

www.1944.waw.pl/index.php?k=25&lang=pl
Aby zachęcić do lektury, smakowity cytacik:
"Pokrótce opiszę możliwy wówczas do zbudowania szturmowiec:
A. Odmiana- bazująca na amerykańskim Thunderbolcie. Wystarczyło dół maszyny wraz osłoną zbiorników w skrzydłach zbudować z blachy pancernej 15 mm ( jak rosyjski Ił-2), przedłużyć kadłub o 1 m, dobudować za kabiną pilota stanowisko strzelca ogonowego oraz uzbroić go w 2 działka kal. 30-37 mm zabudowane z tyłu maszyny , uzyskując długie lufy, znakomicie zwiększające prędkość początkową pocisków p-panc."
    • maxikasek Re: Kadet Biegler wiecznie żywy 29.01.13, 08:07
      m-know masz u mnie wirtualnego browara :-) Kto to pisał? Gimnazjalista?
      "Jednym z najważniejszych błędów decydentów w obu armiach było zlekceważenie konieczności posiadania typoszeregu silników wysokoprężnych o zmiennej ilości jednakowych cylindrów, co umożliwiło by ich zastosowanie dla różnych pojazdów, w tym czołgów. Taki silnik oprócz innych zalet ma tę ogromną, iż po trafieniu rzadko się pali w przeciwieństwie do benzynowych."
      Bzdura. Pali się tak samo, ale trudniej go ugasić. Jedyny zysk to większy zasięg. MInusy- większa masa, problemy logistyczne z drugim paliwem (dlatego Amerykanie diesli używali tylko na Pacyfiku i wysyłali do ZSRR- czyli jednak mieli)

      "Mając niepalny silnik inżynierowie mogli go zastosować na przodzie pojazdu, co dawało dużą przestrzeń z tyłu,"
      Tia. A wysokośc pojazdu i martwy kąt widoku kierowcy? Przy czym słowo "niepalny" to jak rozumiem żart.
      " a nawet po przedłużeniu kadłuba 155 mm „Long Tom”; w niszczycielach czołgów, było dość miejsca na angielską „17” "
      Problemem nie był długość, a szerokość kadłuba.

      "natomiast pociski armaty p-panc. „siedemnastofuntówki” o kalibrze 76,2 mm miały słabą siłę burzącą."
      Bo kto używa ppanców jako odłamkowo-burzących ;-)

      "a w ogóle nie zastosowano dział p-lot 94 mm, lepszych od niemieckich 88 mm."
      Ilość, masa (dwukrotnie cięższa od 88).

      " słabo opancerzone pojazdy z działami używanymi w Shermanach, czyli kiepsko przebijających pancerz niemieckich czołgów. "
      Odwrotnie- to Shermany uzbrojono w działa niszczyciela czołgół M18, Zaś M10 miał inne działo.

      "niechęć dowództwa Aliantów do wykorzystywania własnych doskonałych dział plot do zwalczania niemieckiej broni pancernej na wzór sławnych "88"."
      Organizacja pułków cięzkich dział plot- na szczeblu armii, ich masa i wielkość (dwa razy większe od 88) i ilość.
      "Można tylko sobie wyobrazić, jak by wyglądały bitwy w Normandii, gdyby słabe alianckie czołgi były wspierane dużą liczbą ciężkich dział p-lot na samobieżnych podwoziach, oczywiście większych od czołgowych, bo na nich nie było prawie miejsca."
      Zamiast sobie wyobrażać,lepiej poczytać . NP M36 działo 90mm na podwoziu M4- czyli jednak nie musi być większe niż czołgowe ;-)

      "W każdym razie na pewno Anglicy nie dreptali by 6 tygodni przed Caen!"
      Tia- super działo i sami se te wojnę wygramy. O tzw boccage "autor" pewnie nie słyszał. I o tym , że mieli przereklamowenego "wodza" jakim był MOnty, który poza Afryką- gdzie geniusza nie trzeba było, przegrał wszystkie bitwy a i tak został marszałkiem ;-)

      "Co przy tym jednak zginęło i zostało rannych bez potrzeby alianckich pancerniaków, aż strach liczyć!"
      No. Aż strach- gdyby porównac z szeroki i potęznie opancerzonymi czołgami sowietów. Fucha pancerniaka US Army to chyba była najbezpieczniejsza fucha wśród liniowych oddziałów. Ale jak widać tak mały Dyzio sobie wojnę wyobraża.

      itd. itd.

      Jeszcze do "wizji" szturmowca:
      "Oczywiście samolot byłby cięższy i wolniejszy, o mniejszym zasięgu, ale w akcjach szturmowych na zapleczu frontu nie miałoby to znaczenia."
      O czym świadczy liczba zestrzelonych Iłów, był to najczęsciej zestrzeliwany samolot WWS- ok. 1/3 wyprodukowanych maszyn. ;-)
      • m-kow Re: Kadet Biegler wiecznie żywy 29.01.13, 11:17
        Autor jest zdaje się pomniejszym politykiem prezentującym taką pisaniną swoje "szersze horyzonty" ale mniejsza z tym...
        Musiałem, bo urzekła mnie wizja dowolnie przedłużanego i dociążanego "szturmowca" z dwoma działkami 37mm od dzioba do ogona. Ja tam bym go jeszcze przedłużył o 2,5 metra i dołożył drugiego Double Wasp'a w rzędzie, a co mi tam, nad nim by się zrobiło stanowisko środkowego strzelca :-)
        Na marginesie, brytyjska legenda Montiego nie uwypukla za szczególnie faktu, że przez cały okres jego 'dorównywania' Rommlowi w geniuszu dowódczym, dostawał niemieckie plany na patelni z projektu Ultra a druga bitwę pod Al Alamein miał w ręku nawet wcześniej niż Hitler :-)
        • maxikasek Re: Kadet Biegler wiecznie żywy 29.01.13, 11:51
          > Na marginesie, brytyjska legenda Montiego nie uwypukla za szczególnie faktu, że
          > przez cały okres jego 'dorównywania' Rommlowi w geniuszu dowódczym, dostawał n
          > iemieckie plany na patelni z projektu Ultra a druga bitwę pod Al Alamein miał w
          > ręku nawet wcześniej niż Hitler :-)
          Nawet bez Ultry- pierwsza ofensywa Rommla- obejście od południa, druga- tak samo. Od północy nie można. Małpa za trzecim razem by się nawet spodziewała takiego samego manewru ;-)
          • patmate Re: Kadet Biegler wiecznie żywy 29.01.13, 12:19
            jakby nie patrzeć na "gonitwy afrykańskie", Monty był w komfortowej sytuacji pod względem materiałowym.
            Pzdr
      • patmate Re: Kadet Biegler wiecznie żywy 29.01.13, 12:01
        maxikasek napisał:

        >Taki silnik oprócz innych zalet ma tę ogromną, iż po trafieniu rzad
        > ko się pali w przeciwieństwie do benzynowych."
        > Bzdura. Pali się tak samo, ale trudniej go ugasić.

        Paliwo dieslowskie ma punkt zapłonu powyżej 60 C, co oznacza że lokalnie musi zostać ogrzane co najmniej do tej temperatury - wtedy lotność oparów jest na tyle duża że zaczyna się palić, a jeżeli już jest rozgrzane do tej temperatury to gaszenie, któe polega m. in. na wychłodzeniu paliwa jest trudniejsze.



        >dlatego Ameryka
        > nie diesli używali tylko na Pacyfiku

        a dlatego ze korzystano z ogona logistycznego US Navy - które samo wykorzystywało diesel do własnych silników.

        > " a nawet po przedłużeniu kadłuba 155 mm „Long Tom”; w niszczyciela
        > ch czołgów, było dość miejsca na angielską „17” "
        > Problemem nie był długość, a szerokość kadłuba.

        Czyli jak mówią stare pszczoły - średnica oporowa łożyska wieży

        >
        > "natomiast pociski armaty p-panc. „siedemnastofuntówki” o kalibrze
        > 76,2 mm miały słabą siłę burzącą."
        > Bo kto używa ppanców jako odłamkowo-burzących ;-)

        Jak mniemam skrót myślowy - pociski burzące 17-funtówki elaborowane były mniejszą ilością materiału wybuchowego niż 75mm Shermana

        >
        > "a w ogóle nie zastosowano dział p-lot 94 mm, lepszych od niemieckich 88 mm."
        > Ilość, masa (dwukrotnie cięższa od 88).

        Tu dodatkowy przyczynek - Brytole w Afryce specjalnie nie narzekali na skuteczność p-panców - najpierw 2 a później 6-funtówek w stosunku do czołgów niemieckich. Gdy pojawił się Tygrys - przysłano 17.

        Pzdr
        • maxikasek Re: Kadet Biegler wiecznie żywy 29.01.13, 12:33
          Patmate- wyłapałeś wszystkie moje skróty myślowe :-)
          Co do odł-burz do 17-tki do odnosiłem się tylko do zdania, że ppance do niej miały słabą moc burzącą.Tzn tak to z rozpędu odczytałem- błędnie. Autor miał na myśli wszystkie pociski.
          • patmate Re: Kadet Biegler wiecznie żywy 29.01.13, 12:37
            maxikasek napisał:

            > Patmate- wyłapałeś wszystkie moje skróty myślowe :-)
            > Co do odł-burz do 17-tki do odnosiłem się tylko do zdania, że ppance do niej mi
            > ały słabą moc burzącą.Tzn tak to z rozpędu odczytałem- błędnie. Autor miał na m
            > yśli wszystkie pociski.

            ale napisałem : średnica oporowa łożyska anie Średnica łożyska oporowego.... ;)

            Pzdr
        • wladca_pierscienii Temperatura Zapłonu a Temp. SamoZapłonu 29.01.13, 21:39
          patmate napisał:

          > maxikasek napisał:
          >
          > >Taki silnik oprócz innych zalet ma tę ogromną, iż po trafieniu rzad
          > > ko się pali w przeciwieństwie do benzynowych."
          > > Bzdura. Pali się tak samo, ale trudniej go ugasić.
          >
          > Paliwo dieslowskie ma punkt zapłonu powyżej 60 C, co oznacza że lokalnie musi
          > zostać ogrzane co najmniej do tej temperatury - wtedy lotność oparów jest na ty
          > le duża że zaczyna się palić, a jeżeli już jest rozgrzane do tej temperatury to
          > gaszenie, któe polega m. in. na wychłodzeniu paliwa jest trudniejsze.
          >
          >

          docs.google.com/viewer?a=v&q=cache:6kTX06adzsMJ:www.rafineria-trzebinia.pl/RU/NaszaOferta/StrefaBIOpaliw/Documents/05_olej_napedowy.pdf+temperatura+parowania+oleju+nap%C4%99dowego&hl=pl&gl=pl&pid=bl&srcid=ADGEESgstnLT8PJKDvRD6efV_aENqdpN1Qj-FUSJDWEulPwKkeS7KWA0L95Tr0U3ZGvoSmH5oCOrdEAWxsTT6EVPMeFxnr_JsUeiKG8mTdf1Xc7sQsqM-sPY5Jcd0JJvsWasyIqMzRGW&sig=AHIEtbRS82_x0gZMZ26ovkFTWhPiMFYRzw
          olej napędowy:
          temperatura zapłonu - nie niższa niż 56 stopni Celsjusza
          temperatura samozapłonu - 270 stopni Celsjusza

          w starych (bez elektroniki) silnikach wysokoprężnych
          można stosować olej roślinny zamiast oleju napędowego

          w "Pogromcach Mitów" sprawdzali kiedyś "mit"
          że jak się wleje do płonącego oleju roślinnego wodę
          to ogień bucha na kkilka metrów w górę
          sprawdzali ze trzy rodzaje oleju roślinnego
          najmniej palny postawiony w granku na kuchence
          zapalał się w kontakcie z powietrzem przy temperaturze
          jakieś 300 stopni, czy coś koło tego
          • patmate Re: Temperatura Zapłonu a Temp. SamoZapłonu 29.01.13, 21:56
            wladca_pierscienii napisał:

            > olej napędowy:
            > temperatura zapłonu - nie niższa niż 56 stopni Celsjusza

            No zdębiałem na te 56 C.
            W shippingu/żegludze tą granicą jest 60C i dopiero paliwo o wyższej temperaturze jest traktowane jako "bezpieczne".
            Biorąc paliwo o takiej specyfikacji (punkt zapłonu czyli flash point) jak to orlenowskie w każdym "zamorskim" kraju narażasz się na poważną karę. MUSI być co najmniej 61 C.

            PZdr
          • wladca_pierscienii Re: Temperatura Zapłonu a Temp. SamoZapłonu 05.10.13, 13:34
            w uzupełnieniu:
            w "Pogromcach Mitów" testowali:
            - olej rzepakowy (temperatura samozapłonu 360 stopni Celsjusza)
            - olej arachidowy (temperatura samozapłonu 455 stopni Celsjusza)
            - płonący smalec

            olej rzepakowy ze względu na cenę
            w Polsce może służyć jako
            paliwo-zamiennik (biopaliwo)
            w silnikach wysokoprężnych starego typu (bez elektroniki)

            mit o niebezpieczeństwie oleju napędowego
            pochodzi BYĆ MOŻE (moje intuicyjne odczucia)

            że w T-34 poniżej wieży po bokach
            znajdowały się dwa zapasowe zbiorniki paliwa

            strzał w pocisku kumulacyjnego w taki zbiornik
            musiał być śmiertelnie groźny dla załogi...
            • speedy13 Re: Temperatura Zapłonu a Temp. SamoZapłonu 05.10.13, 14:48
              Hej

              Skoro już wskrzesiłeś ten zamarły wątek:

              wladca_pierscienii napisał:

              >
              > mit o niebezpieczeństwie oleju napędowego
              > pochodzi BYĆ MOŻE (moje intuicyjne odczucia)

              Hmm ja bym raczej powiedział, że jest mit o BEZPIECZEŃSTWIE oleju napędowego, zgodnie z którym rosyjskie czołgi okresu II wojny, napędzane silnikami dieslowskimi, miały być "niepalne", czy powiedzmy trudniej zapalać się przy trafieniu, niż czołgi niemieckie, amerykańskie i brytyjskie z silnikami benzynowymi. Nie jest to do końca prawda, za masakryczne wybuchy ognia w takich przypadkach odpowiada w pierwszej kolejności pożar amunicji, a nie paliwa. Benzyna owszem zapala się łatwiej od oleju napędowego, ale i łatwiejsza jest do ugaszenia.

              >
              > że w T-34 poniżej wieży po bokach
              > znajdowały się dwa zapasowe zbiorniki paliwa
              >
              > strzał w pocisku kumulacyjnego w taki zbiornik
              > musiał być śmiertelnie groźny dla załogi...

              Myślę, że trafienie jakimkolwiek pociskiem, który przebiłby pancerz, w okolicy takiego zbiornika, stwarzało wysokie prawdopodobieństwo pożaru/eksplozji oparów paliwa. Przecież nawet pocisk ppanc. bez ładunku wybuchowego bardzo silnie rozgrzewa się podczas przebijania pancerza, po przebiciu rozrzuca też wokoło rozżarzone odłamki pancerza i samego pocisku. Ponadto tak się akurat złożyło, że niemieckie pociski ppanc. w większości były jednak typu wybuchowego, tzn. zawierały niewielki ładunek i zapalnik z odpowiednią zwłoką, tak że po przebiciu pancerza eksplodowały, potęgując zniszczenia opancerzonego celu.
    • maccard.3 To i ja fragment omówię 29.01.13, 12:10
      "Karabiny maszynowe

      Zaciekły opór RAF-u przed unowocześnieniem broni pokładowej można porównać tylko z odmową użycia dział p-lot do walki z czołgami npla. Aż do końca wojny z uporem maniaka Anglicy uzbrajali swe bombowce i myśliwce w zwykłe km kal. 7,7 mm, mimo , że najpóźniej w 41 r. było dla wszystkich jasne, że ten kaliber jest nieskuteczny i inne lotnictwa przeszły na nkm kal. 12,7 mm, 15 mm a także działka 20,30 i 37 mm.
      Oczywiście bombowce uzbrojone tylko w takie "sikawki" były w dzień zupełnie bezradne i musiały latać w nocy, ale nawet to nie przebiło pancernych łbów angielskich dowódców. Dodam tu, że i Spitfire nawet w 45 r. miał oprócz 2 działek 4 takie zupełnie nieskuteczne km."

      Czyli już wiemy, że Lancaster z dziesięcioma działkami 20 mm byłby w powietrzu niezniszczalny niczym TB-7, albo współcześnie Tu-160.

      Zgadzam się, że karabiny 7,7 mm były zupełnie nieskuteczne wobec samolotów pokrytych 15 mm pancerzem, o jaki autor w innym miejscu postuluje. O tym, że takich samolotów nie było i nie ma autor chyba nie słyszał.
      Wobec wszystkich istniejących ówcześnie maszyn latających taki karabin z odpowiednią amunicją był jednak bardzo groźną bronią.
      • patmate Re: To i ja fragment omówię 29.01.13, 12:35
        > Aż do końca wojny z upo
        > rem maniaka Anglicy uzbrajali swe bombowce i myśliwce w zwykłe km kal. 7,7 mm,
        > mimo , że najpóźniej w 41 r. było dla wszystkich jasne, że ten kaliber jest nie
        > skuteczny i inne lotnictwa przeszły na nkm kal. 12,7 mm, 15 mm a także działka
        > 20,30 i 37 mm.
        > Oczywiście bombowce uzbrojone tylko w takie "sikawki" były w dzień zupełnie bez
        > radne i musiały latać w nocy, ale nawet to nie przebiło pancernych łbów angiels
        > kich dowódców.



        > Dodam tu, że i Spitfire nawet w 45 r. miał oprócz 2 działek 4 ta
        > kie zupełnie nieskuteczne km."

        Z konieczności - płat do Spitfire wyposażony w dwa 20mm działka (płat typu C) istniał, ale nie został skierowany do produkcji - już nie pamiętam, ale chyba samolot miał złe własności pilotażowe.
        Kolejne myśliwce - Typhoon, Tempest już miały 4 x 20 mm, a że te samoloty sukcesem nie były to już inna sprawa.

        >
        > Czyli już wiemy, że Lancaster z dziesięcioma działkami 20 mm byłby w powietrzu
        > niezniszczalny niczym TB-7, albo współcześnie Tu-160.

        Jeżeli już Angole od 1940 latali w nocy to kaliber 7,62mm wystarczał - zasięg ognia w nocy nie jest tak istotny jak szybkostrzelność np. wieżyczki ogonowej z 4 km, poza tym zdaje się ze były przymiarki do uzbrojenia Lanców w półcalówki - ale wagowo nie wychodziło - było za ciężkie.

        Pzdr
        • speedy13 Re: To i ja fragment omówię 29.01.13, 13:47
          To jeszcze moje trzy grosze:

          - co do uzbrojenia ofensywnego: Brytyjczycy już gdzieś w połowie lat 30. doszli do wniosku, że docelowym uzbrojeniem przyszłych myśliwców będą 20 mm działka; tyle że póki co nie ma odpowiedniego działka na rynku, więc na razie myśliwce kolejnej generacji otrzymają baterię 8 "małych" km-ów. Działko wybrali co prawda już w 1936 (Hispano HS.404) tyle że zanim wynegocjowali warunki licencji, zanim wybudowali fabrykę, zanim ją uruchomili to minęło kilka lat i pierwsze seryjne działka dostali w 1939. I zaraz się okazało, że to nie takie proste wszystko. HS.404 opracowano pod kątem instalacji w kadłubie i strzelania przez oś śmigła. W skrzydłach nie bardzo się ono mieściło z uwagi na bębnowy magazynek zakładany z góry. Przekręcono je o 90 st. to się okazało że w tej pozycji mechanizm dobrze nie pracuje. Zaczęto przerabiać na zasilanie z taśmy, ale to też się okazało nie takie proste i kilka lat to zajęło.

          - co do uzbrojenia defensywnego: na tle innych krajów Brytyjczycy raczej właśnie bardzo o nie dbali. Pierwsi np. wprowadzili obrotowe wieżyczki strzeleckie. Można się zastanawiać na ile nocna taktyka była skutkiem posiadania słabego uzbrojenia, a na ile odwrotnie, nie opłacało się silnie uzbrajać nocnych bombowców bo im taka broń nic by i tak nie pomogła. W każdym razie, gdy tylko pojawiły się pomysły na celne strzelanie w nocy (celownik radarowy do tylnej wieżyczki w bombowcach) to zaraz też wykombinowano i silniejsze uzbrojenie (2 km-y 12,7)
      • maxikasek Re: To i ja fragment omówię 29.01.13, 12:38
        Tu akurat poniekąd ma rację-skutecznośc km-ów przeciw samolotom (nawet poczwórnie sprzężonych) była znikoma. Tzn. uszkodzenie "pierwszą serią". Trafiał tylko (jeśli już) ułamek zużytej amunicji, więc tu liczyła się energia pocisku. Stąd przejście na wkm obu stron :12,7mm czy 13mm.
        • maccard.3 Re: To i ja fragment omówię 29.01.13, 15:41
          maxikasek napisał:

          > Tu akurat poniekąd ma rację-skutecznośc km-ów przeciw samolotom (nawet poczwórn
          > ie sprzężonych) była znikoma. Tzn. uszkodzenie "pierwszą serią". Trafiał tylko
          > (jeśli już) ułamek zużytej amunicji, więc tu liczyła się energia pocisku. Stąd
          > przejście na wkm obu stron :12,7mm czy 13mm.

          Ma rację, ale właśnie tylko poniekąd, i to bardzo poniekąd. Bo po pierwsze, jak już poprzednicy zauważyli, montuje się takie uzbrojenie jakie jest dostępne. Równie dobrze pan kadet mógł napisać, że głupi Angole nie zastosowali sidewinder'ów.

          Po drugie kadet przedstawia to w takiej formie jakby zastosowanie w bombowcach większego kalibru pozwoliło im na bezpieczne działania dzienne, a to oczywista bzdura jak przekonali się Amerykanie.

          Po trzecie wreszcie, samoloty nigdy nie były i nie będą całkowicie opancerzone. Żeby uniemożliwić dalszy lot wystarczy naruszyć mniej chronione elementy (a większość jest mniej chroniona). Do tego wystarczy taki kaliber.
          O ile dobrze pamiętam, Brytyjczycy przeprowadzili dość wnikliwe badania statystyczne ile trafień jest skutecznych i przez jaki czas przeciwnika da się utrzymać w celowniku. Stąd wyszła im potrzeba montowania co najmniej ośmiu luf o danej szybkostrzelności.

          Oczywiście, każde trafienie większym kalibrem robi większe szkody, ale przy mniejszej szybkostrzelności działek czy nkm prawdopodobieństwo trafień było znacznie mniejsze. Za to do km można było zabrać dużo więcej "kulek". W sumie wychodziło więc na to samo.
          • crannmer Re: To i ja fragment omówię 29.01.13, 20:05
            maccard.3 napisał:
            > Po trzecie wreszcie, samoloty nigdy nie były i nie będą całkowicie opancerzone.
            > Żeby uniemożliwić dalszy lot wystarczy naruszyć mniej chronione elementy (a wi
            > ększość jest mniej chroniona). Do tego wystarczy taki kaliber.

            Niemniej skutecznosc ognia z km 7,7 mm wobec celu w rodzaju B-17 albo solidnych mysliwcow drugiej polowy wojny jest cokolwiek niska. Struktury nosnej specjalnie nie naruszy, pancerza fotelu pilota nie przebije, podziurkowane zbiorniki uszczelnia sie z powrotem.

            Zeby przy pomocy 7,7 mm cos nadzialac, trzeba rzeczywiscie dobrze trafic nieliczne wrazliwe miejsca i to z niechronionego kierunku. W przypadku 20 mm i wiecej wszystkie miejsca sa wrazliwe z wszystkich kierunkow ;-)
            • patmate Re: To i ja fragment omówię 29.01.13, 20:33
              crannmer napisał:

              > Zeby przy pomocy 7,7 mm cos nadzialac, trzeba rzeczywiscie dobrze trafic nielic
              > zne wrazliwe miejsca i to z niechronionego kierunku. W przypadku 20 mm i wiecej
              > wszystkie miejsca sa wrazliwe z wszystkich kierunkow ;-)
              >

              jakby nie patrzeć kadet Biegler ma pretensje do Angoli o to że nie wymienili 7,62 mm na półcalówki, otórz jednak zdarzało się - niektóre Lancastery wyposażono w grzbietową wieżyczkę z 2 półcalówkami (przesuwając ją w kierunku płata dla wyważenia maszyny. Także jako odpowiedź na Schrage Music wyposażano samoloty w 1 taki podkadłubowy karabin. Także zdażało sioę działko 20mm, choć sporadycznie.
              Inna pretensja - brak podkadłubowej wieżyczki. Otóż była i takowa Frazer Nash FN 64, ale nie zdała egzaminu, więc i ona była sporadycznie montowana.

              Co do skuteczności karabinów 7,62mm czy półcalowych - jednak cały czas były to karabiny strzelające pociskami pełnymi, dopiero działko 20 mm używało pocisków wybuchowych, więc i skuteczność większa, o czym Amerykanie przekonali się w Korei.

              Pzdr
              • speedy13 Re: To i ja fragment omówię 30.01.13, 10:17
                Hej

                patmate napisał:

                > wyważenia maszyny. Także jako odpowiedź na Schrage Music wyposażano samoloty w
                > 1 taki podkadłubowy karabin. Także zdażało sioę działko 20mm, choć sporadycznie
                > .
                > Inna pretensja - brak podkadłubowej wieżyczki. Otóż była i takowa Frazer Nash
                > FN 64, ale nie zdała egzaminu, więc i ona była sporadycznie montowana.

                Problem z odparciem ataku od dołu nie leżał w braku siły ognia. Myśliwiec podchodząc do takiego ataku i tak musiał przejść przez strefę ognia wieżyczki ogonowej. Problem był w tym, że myśliwiec w nocy na tle ziemi był niemalże niewidoczny. Najczęściej dostrzegano go dopiero gdy już zaczął strzelać...

                >
                > Co do skuteczności karabinów 7,62mm czy półcalowych - jednak cały czas były to
                > karabiny strzelające pociskami pełnymi, dopiero działko 20 mm używało pocisków
                > wybuchowych, więc i skuteczność większa, o czym Amerykanie przekonali się w Ko
                > rei.
                Gwoli ścisłości istniały wybuchowe pociski do karabinów maszynowych, małych i dużych; jednakże z uwagi na małą ilość materiału wyb. ich efektywność była niewielka.
                • patmate Re: To i ja fragment omówię 30.01.13, 11:02
                  speedy13 napisał:

                  > Myśliwiec podch
                  > odząc do takiego ataku i tak musiał przejść przez strefę ognia wieżyczki ogonow
                  > ej. Problem był w tym, że myśliwiec w nocy na tle ziemi był niemalże niewidoczn
                  > y. Najczęściej dostrzegano go dopiero gdy już zaczął strzelać...

                  W Lancasterach budowano dodatkowe okna na stanowisku bombardiera do obserwowania dolnej tylnej strefy.

                  > Gwoli ścisłości istniały wybuchowe pociski do karabinów maszynowych, małych i d
                  > użych; jednakże z uwagi na małą ilość materiału wyb. ich efektywność była niewi
                  > elka.
                  >
                  Jednak nie taśmowano takowych, zwykle ładowano w sekwencji (mniej więcej) : p-pancerny, zapalający, smugowy/swietlny

                  PZdr
                  • speedy13 Re: To i ja fragment omówię 30.01.13, 13:25
                    Hej

                    patmate napisał:

                    > Jednak nie taśmowano takowych, zwykle ładowano w sekwencji (mniej więcej) : p-
                    > pancerny, zapalający, smugowy/swietlny

                    Na stronie Emmanuela Gustina (znany autor piszący o broni lotniczej) cytowana jest niemiecka instrukcja z 1944 na temat komponowania naboi w taśmie. Jej zalecenia co do karabinów masz. są następujące:

                    7,9 mm dla myśliwców: 5 SmK-v, 4 PmK-v, 1 B-Patrone-v

                    7,9 mm dla bombowców: 2 SmK, 2 SmK L'spur lub SmK Gl'spur, 2 PmK, 2 SmK, 2 SmK L'spur lub SmK Gl'spur, 1 PmK, 1 B-Geschoß (uff, jak widać skomplikowane dosyć :) )

                    13 mm dla myśliwców: 1 Pz.Gr. L'spur o. Zerl., 2 Br.Spr.Gr L'spur o. Zerl.

                    13 mm dla bombowców: 1 Pz.Gr. L'spur o. Zerl., 1 Br.Spr.Gr L'spur o. Zerl., 1 Spr.Gr. L'Spur Üb m. Zerl

                    SmK- Spitzgeschoss mit Kerne, ppanc. z rdzeniem stalowym;
                    PmK - Phosphor mit Kerne, fosforowy z rdzeniem stalowym (taki zapalający)
                    B - Beobachtung, wskaźnikowy czyli taki wybuchowy właśnie
                    -v - verstärket, wzmocniony, amunicja z silniejszym ładunkiem miotającym
                    L'spur - Leuchtspur, smugowy
                    Gl'spur - Glimmspur, smugowy o małej jaskrawości do strzelań nocnych (coby zbytnio nie oślepiał)
                    Pz.Gr. - Panzergranatne, przeciwpancerny
                    Br.Spr.Gr. - Brandsprenggranate, odłamkowo-burząco-zapalający
                    Spr.Gr. - Sprenggranate, odłamkowo-burzący
                    Üb - Übung, ćwiczebny
                    Zerl. - Zerleger, samolikwidator; o.Zerl. to ohne Zerleger, bez samolikwidatora, m. Zerl. mit Zerleger, z samolikwidatorem

                    Jak widać taśma zaczyna się pociskiem ppanc., a to dlatego, że niekiedy wyloty luf broni zaopatrywane były w jednorazowe osłony z papieru czy tkaniny, odpadające przy pierwszym strzale, i właśnie taki pocisk je bezkonfliktowo zrywał (a jakiś wybuchowy niekonieczne by się tu sprawdził :) ). Uwagę zwraca też stosowanie w bombowcach amunicji ćwiczebnej z samolikwidatorem; zakładano że eksplozje pocisków następujące w odległości ok. 700 m będą stanowiły dodatkowy efekt odstraszający. Temu samemu (odstraszaniu) służyła też duża liczba pocisków smugowych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja