Niemieckie celowniki czołgowe

IP: 212.76.39.* 09.08.04, 23:57
Swego czasu miałem okazję usłyszeć z wiarygodego niemieckiego źródła, że
niemiecka optyka czołgowa z czasu II W Św. miała linie celownicze grubości
jednej tysięcznej (ein Strich) podczas gdy reszta świata musiała się zadowolić
liniami o grubośći trzech tysięcznych. Na ile jest to prawda ? Źródło było
wprawdzie wiarygodne, ale nastawione na promocję osiągnięć swego kraju. Czy
zatem Niemcy mieli aż taką przewagę technologiczną w optyce?
Pozdrawiam
    • krzysiek.wa_wa Re: Niemieckie celowniki czołgowe 10.08.04, 08:46
      nie znam szczegółów technicznych, ale czytałem w recenzji jakieś gry
      komputerowej, że czołgi niemieckie miały lepszą optykę niż radzieckie
      • Gość: Zulu Re: Niemieckie celowniki czołgowe IP: *.fornfyndet.se 10.08.04, 10:51
        Wracajac do optyki niemieckiej z czasow II Wojny Swiatowej musze Wam cos
        opowiedziec.Mielismy w domu zaraz po wojnie prawdziwa artyleryjska lornetke
        polowa Zeissa 10X50.Oczywiscie z podzialkami kazdy okular nastawiany i znaczek
        dywizji do ktorej nalezala.Oczywiscie kupiona na targu w Pruszkowie w 1946roku
        przez mego Ojca.Kiedys bylem z nia na stadionie dziesieciolecia ,lata szkoly,i
        sobie ogladalem obok siedzial oficer lotnictwa w randze pulkownika.Zaciekawil
        sie i porosil czy moze popatrzec.Az krzyknal z zachwytu,jak pieknie zbiera
        jaki jasny obraz jaki duzy kat widzenia co za ostrosc detali faktycznie na
        drugiej stronuie stadionu mozna bylo bez problemu znajomych rozpoznac.Pial i
        pial z zachwytu na koncu chcial kupic.Zapytalem .Przeciez Pan ma wojskowe On
        sie usmiechnal sciszyl glos i powiedzial ze wiekszego gowna to nie widzial.Nic
        nie warte w porownaniu z ta.Byl to rok 1964.Pzdr.Zulu
        • menelick Re: Niemieckie celowniki czołgowe 10.08.04, 14:25
          byl rok 1982 lub 1983, podrozowalem po Niemczech zachodnich przez Wuertzburg,
          male malownicze miasteczko ze szpitalem wojskowym na wzgorzu z ktrego
          rozprzestrzenial sie przepiekny malowniczy widok... W miasteczku byl sklep
          optyczny a na wystawie lorneta Zeissa, olbrzymia, 10x80??? Nie pamietam, moze
          to bylo 10x70...Ale byla to chyba 10x80 bo zafascynowala mnie jej wielkosc.
          Cena byla 2500 marek. Poprosilem wlasciciela, starego czlowieka, o pokazanie mi
          tej lunety. Ostroznie zdjal ja z wystawy, ostrzegl jak trzymac, nastawil na
          odlegly obiekt i podal mi do oceny. Zabraklo mi oddechu. Nigdy nie widzialem
          takiej czystosci szkiel. Przez lata mialem kolekcje roznych lornetek ale tak
          wspanialej to jeszcze nie widzialem chyba ze, no dobrze podziele sie z wami,
          jest jedna doskonala. www.russianoptics.com/binoc5.html

          Klient opisuje ze Foton nigdy nie bedzie tak dobry jak Zeiss czy Svarovski...
          IMO, it is equal or better. Tere is only one problem with it: przykrywki na
          okular sa zle dopasowane, za luzne i wypadaja, az szkoda ze dwie kapki za
          zlotowke nie mogly byc zrobione prawidlowo. Popatrzenie sie przez te lornetke
          jest przezyciem nie do opisania.
        • menelick Re: Niemieckie celowniki czołgowe 10.08.04, 14:25
          byl rok 1982 lub 1983, podrozowalem po Niemczech zachodnich przez Wuertzburg,
          male malownicze miasteczko ze szpitalem wojskowym na wzgorzu z ktrego
          rozprzestrzenial sie przepiekny malowniczy widok... W miasteczku byl sklep
          optyczny a na wystawie lorneta Zeissa, olbrzymia, 10x80??? Nie pamietam, moze
          to bylo 10x70...Ale byla to chyba 10x80 bo zafascynowala mnie jej wielkosc.
          Cena byla 2500 marek. Poprosilem wlasciciela, starego czlowieka, o pokazanie mi
          tej lunety. Ostroznie zdjal ja z wystawy, ostrzegl jak trzymac, nastawil na
          odlegly obiekt i podal mi do oceny. Zabraklo mi oddechu. Nigdy nie widzialem
          takiej czystosci szkiel. Przez lata mialem kolekcje roznych lornetek ale tak
          wspanialej to jeszcze nie widzialem chyba ze, no dobrze podziele sie z wami,
          jest jedna doskonala. www.russianoptics.com/binoc5.html

          Klient opisuje ze Foton nigdy nie bedzie tak dobry jak Zeiss czy Svarovski...
          IMO, it is equal or better. Tere is only one problem with it: przykrywki na
          okular sa zle dopasowane, za luzne i wypadaja, az szkoda ze dwie kapki za
          zlotowke nie mogly byc zrobione prawidlowo. Popatrzenie sie przez te lornetke
          jest przezyciem nie do opisania.
    • wielki_czarownik Ciekawy link o rosyjskiej optyce 10.08.04, 11:54
      www.battlefield.ru/library/archives/stat/stat7.html
      "Optic

      The general opinion: the best construction (please notice - the best construction doesn't mean the best at all - Valera) in the world. Incomparable with any existing tanks or any under development."

      Nie jest to zapewne w 100% obiektywne źródło, ale zawsze coś.
      • krzysiek.wa_wa Re: Ciekawy link o rosyjskiej optyce 10.08.04, 15:46
        Ten tekst po tłumaczeniu brzmi:
        "najlepsza konstrukcja na świecie (co nie znaczy, że najlepsza w ogóle).

        to co? ufoludki miały w tych czasach lepszą optykę czołgową?
        ;)



        Czy też może tekst pierwotnie miał znaczyć:
        "optyka - najlepsza konstrukcja w komunistycznym świecie, co nie znaczy, że
        najlepsza w ogóle" :)
        • wielki_czarownik Niet 10.08.04, 16:23
          Poczytaj kto i gdzie badał te czołgi. Chodzi o to, że optyka była najlepsza na świecie, ale nie była najlepszą częścią czołgu.
          • krzysiek.wa_wa Re: Niet 11.08.04, 10:06
            wielki_czarownik napisał:

            > Chodzi o to, że optyka była najlepsza na
            > świecie, ale nie była najlepszą częścią czołgu.

            RAZ, nie zgadzam się z takim tłumaczeniem z angielskiego.
            DWA, skoro optyka była najlepsza na świecie, to ta najlepsza część czołgu też
            byłaby najlepsza na świecie (tylko jeszcze bardziej najlepsza).
            I co to było?
            • wielki_czarownik Re: Niet 11.08.04, 10:35
              krzysiek.wa_wa napisał:


              > RAZ, nie zgadzam się z takim tłumaczeniem z angielskiego.

              A czemu?

              > DWA, skoro optyka była najlepsza na świecie, to ta najlepsza część czołgu też
              > byłaby najlepsza na świecie (tylko jeszcze bardziej najlepsza).
              > I co to było?

              Chodzi o to, że na przykład silnik czołgu T34 (typ W2-34) to też było arcydzieło. Aluminiowy diesel w tamtych czasach...
              I przyrównując silnik do innych silników wychodziło, że jest on realtywnie lepszy niż optyka.
              • krzysiek.wa_wa a może polski peryskop odwracalny Gundlacha? 02.11.04, 16:29
                wielki_czarownik napisał:

                > > RAZ, nie zgadzam się z takim tłumaczeniem z angielskiego.
                >
                > A czemu?

                Bo to głupio brzmi. To tak jakby dwóch facetów rozmawiało:
                jeden - "Kaśka ma njaładniejszą twarz w okolicy".
                drugi - "Najładniejszą - to wcale nie znaczy najładniejszą w ogóle" [co miałoby
                znaczyć, że jej biust mu się bardziej podoba. :-) ]

                > > DWA, skoro optyka była najlepsza na świecie, to ta najlepsza część czołgu
                > też
                > > byłaby najlepsza na świecie (tylko jeszcze bardziej najlepsza).
                > > I co to było?
                >
                > Chodzi o to, że na przykład silnik czołgu T34 (typ W2-34) to też było
                arcydzieł
                > o. Aluminiowy diesel w tamtych czasach...
                > I przyrównując silnik do innych silników wychodziło, że jest on realtywnie
                leps
                > zy niż optyka.

                To, że silnik wysokoprężny, to nic nadzwyczajnego - polski 7TP (wcześniejsza
                konstrukcja!) miał silnik wysokoprężny.
                Na linku który podałeś jest informacja, że Amerykanie podzielają
                zainteresowanie silnikiem wysokoprężnym, ale marynarka wojenna zabiera im całą
                produkcję dieseli.

                A to, że aluminiowy, znaczy że lżejszy. Ale o ile mógł być lżejszy silnik mocy
                500 KM ?
                150 kg? 200 kg? 300 kg?
                T-34 ważył w zależności od wersji 28, 30, 32 tony (i to też nie wiem czy nie
                nie należy do tego doliczyć masy paliwa, amunicji, załogi i rzeczy osobistych
                załogi).
                Przy powiedzmy 300 kg oszczędności na wadze silnika, daje to zaledwie 1 %
                oszczędności wagi czołgu. Nie zmieni to w znaczący sposób ani prędkości, ani
                oszczędności paliwa (zasięg), ani nacisku gąsiennic na grunt.
                WIĘC NIE MA SIĘ CZYM ZACHWYCAĆ. Dobry celownik czołgowy byłby ważniejszy od
                aluminiowego silnika.


                Jedynym wytłumaczeniem tej rozbieżności zdań, że AMERYKANIE zachwycają się
                optyką, a ROSJANIN Valera nie, jest HIPOTEZA, że te T-34 miały już peryskop
                odwracalny Gundlacha, a Sherman jeszcze nie.
                I Amerykanie mówili o peryskopie odwracalnym (rzeczywiście deklasujący
                standartowe peryskopy), a Valera myślał o celownikach czołgowych.

                Nie mam na to dowodu, w zeszycie "Typy Broni i Uzbrojenia" Matejuk (?)-"Polski
                peryskop odwracalny Gundlacha" pisze, że T-34 miał te peryskopy od wersji T-
                34/85, ale MOŻE tamte czołgi wysłane do Stanów już je miały? T-34 produkowane
                były w kilku fabrykach, a czy w dziury w skorupie czołgu wstawi się te, czy
                inne peryskopy, to już nie zależy wersji pancerza czołu.
                A stanowi to wytłumaczenie tej dziwnej różnicy zdań.
                • wielki_czarownik Re: a może polski peryskop odwracalny Gundlacha? 02.11.04, 17:49
                  krzysiek.wa_wa napisał:

                  >
                  > Bo to głupio brzmi. To tak jakby dwóch facetów rozmawiało:
                  > jeden - "Kaśka ma njaładniejszą twarz w okolicy".
                  > drugi - "Najładniejszą - to wcale nie znaczy najładniejszą w ogóle" [co miałoby
                  >
                  > znaczyć, że jej biust mu się bardziej podoba. :-) ]

                  To nieistotne jak brzmi. To jest opinia specjalistów.

                  >
                  > > > DWA, skoro optyka była najlepsza na świecie, to ta najlepsza część
                  > czołgu
                  > > też
                  > > > byłaby najlepsza na świecie (tylko jeszcze bardziej najlepsza).
                  > > > I co to było?

                  Na przykład silnik W2-34. Aluminiowy diesel z bezpośrednim wtryskiem paliwa. 4 zawory na cylinder.
                  ALbo system opancerzenia - w owym czasie też bezkonkurencyjny.


                  > To, że silnik wysokoprężny, to nic nadzwyczajnego - polski 7TP (wcześniejsza
                  > konstrukcja!) miał silnik wysokoprężny.

                  Silnik diesla w 7TP był zamontowany tylko i wyłącznie z powodu braku odpowiedniego silnika benzynowego. Następca 7TP miał mieć silnik benzynowy (PZInż jeśli dobrze pamiętam).

                  > Na linku który podałeś jest informacja, że Amerykanie podzielają
                  > zainteresowanie silnikiem wysokoprężnym, ale marynarka wojenna zabiera im całą
                  > produkcję dieseli.

                  I co z tego?

                  >
                  > A to, że aluminiowy, znaczy że lżejszy. Ale o ile mógł być lżejszy silnik mocy
                  > 500 KM ?
                  > 150 kg? 200 kg? 300 kg?
                  > T-34 ważył w zależności od wersji 28, 30, 32 tony (i to też nie wiem czy nie
                  > nie należy do tego doliczyć masy paliwa, amunicji, załogi i rzeczy osobistych
                  > załogi).
                  > Przy powiedzmy 300 kg oszczędności na wadze silnika, daje to zaledwie 1 %
                  > oszczędności wagi czołgu. Nie zmieni to w znaczący sposób ani prędkości, ani
                  > oszczędności paliwa (zasięg), ani nacisku gąsiennic na grunt.

                  Ale 300 kg to wystarczająco dużo aby załadować więcej amunicji, paliwa albo dołożyć jeszcze troszkę pancerza.

                  > WIĘC NIE MA SIĘ CZYM ZACHWYCAĆ. Dobry celownik czołgowy byłby ważniejszy od
                  > aluminiowego silnika.
                  >

                  Dyskusyjna kwestia. Na Łuku Kurskim okazało się, że Pantery i Tygrysy mimo doskonałych celowników jednak stawały się bezużytecznie z powodu kłopotów z napędem.

                  >
                  > Jedynym wytłumaczeniem tej rozbieżności zdań, że AMERYKANIE zachwycają się
                  > optyką, a ROSJANIN Valera nie, jest HIPOTEZA, że te T-34 miały już peryskop
                  > odwracalny Gundlacha, a Sherman jeszcze nie.

                  Sherman chyba miał je od samego początku.

                  > I Amerykanie mówili o peryskopie odwracalnym (rzeczywiście deklasujący
                  > standartowe peryskopy), a Valera myślał o celownikach czołgowych.

                  Nie do końca. Ponieważ zapominasz o celowniku teleskopowym TOD6 i TOD7 w jakie były wyposażone T-34/76

                  >
                  > Nie mam na to dowodu, w zeszycie "Typy Broni i Uzbrojenia" Matejuk (?)-"Polski
                  > peryskop odwracalny Gundlacha" pisze, że T-34 miał te peryskopy od wersji T-
                  > 34/85, ale MOŻE tamte czołgi wysłane do Stanów już je miały?

                  Do USA wysłano T-34/76

                  T-34 produkowane
                  > były w kilku fabrykach, a czy w dziury w skorupie czołgu wstawi się te, czy
                  > inne peryskopy, to już nie zależy wersji pancerza czołu.
                  > A stanowi to wytłumaczenie tej dziwnej różnicy zdań.

                  Wręcz przeciwnie. To nie jest tak, że w "dziurę" wsadzisz co popadnie. To musi pasować i być odpowiednio umieszczone aby działało.
                  • polak_pl Re: 7TP 11.11.04, 11:14
                  • polak_pl Re: 7TP (z tekstem) 11.11.04, 11:17
                    wielki_czarownik napisał:
                    > Silnik diesla w 7TP był zamontowany tylko i wyłącznie z powodu braku odpowiedni
                    > ego silnika benzynowego.
                    >

                    KŁAMIESZ komunistyczny_czarowniku

                    7TP to była modyfikacja (w ramach licencji) brytyjskiego czołgu Vickers E.
                    Główne zmiany:
                    - zamiana silnika benzynowego na wysokoprężny
                    - zamiana działa 47 mm na 37 mm Bofors
                    - wymiana peryskopów na odwracalne Gundlacha.


                    Gdyby chcieli mieć silnik benzynowy, toby zostawili oryginalny silnik z Vickersa, albo zamówili nowy model benzynowego (pośpiechu przecież nie było - 7TP powstał w 1934 roku).


                    > Następca 7TP miał mieć silnik benzynowy (PZInż jeśli
                    > dobrze pamiętam).

                    7TP miał 3-osobową załogę, działko 37 mm + 1 km, pancerz do 16 mm.
                    Czołg P.Z.Inż 130 miał 2-osobową załogę, działko 20 mm w obrotowej wieży, pancerz do 8 mm, pływający. Mógł być następcą tankietek, ale nie 7TP.
                    • wielki_czarownik Mój drogi 11.11.04, 11:53
                      Pomyliłeś czołgi :). PZInż 130 nie był następcą 7TP. PZInż 130 był nieuzbrojonym prototypem. Pływający czołg o którym mówisz to PZInż 140 (4TP). On nie był następcą 7TP albowiem na to miejsce miał wejść czołg 9TP a także 10TP i 14TP (choć te już jako inna klasa czołgów). I miały one mieć silniki benzynowe! 14TP miał mieć amerykański silnik Vimalert (benzyna, 12 cylindrów).
                      • Gość: Polak_Pl Re: Mój drogi IP: *.crowley.pl 17.11.04, 13:15
                        wielki_czarownik napisał:
                        > Pomyliłeś czołgi :). PZInż 130 nie był następcą 7TP.

                        W publikacji drukowanej jaką posiadam, wśród prototypów są wymienione tylko TKS-
                        D i czołg pływający P.Z.Inż. 130, więc kiedy rzuciłeś hasło P.Z.Inż. myślałem,
                        że o tego ci chodzi.


                        > Silnik diesla w 7TP był zamontowany tylko i wyłącznie z powodu braku
                        odpowiedni
                        > ego silnika benzynowego. Następca 7TP miał mieć silnik benzynowy (PZInż jeśli
                        d
                        > obrze pamiętam).

                        Poszperałem trochę w internecie
                        7TP – silnik 110 KM wysokoprężny
                        10TP – silnik 210 KM benzynowy
                        14TP – silnik 300 KM benzynowy

                        WSZYSTKIE te silniki były konstrukcji zagranicznej (czyli szukano gotowego
                        silnika, zamiast rozpisywać konkurs na własny projekt).

                        Mnie się wydaje, że:
                        A) im większa moc silnika, tym mniej modeli silnika było dostępnych na rynku
                        (bo mniej modeli pojazdów go wymagało).
                        B) było więcej modeli silników benzynowych niż wysokoprężnych

                        Więc twoja hipoteza, że polscy spece od czołgów szukali, ale nie mogli znaleźć
                        silnika benzynowego o mocy 110 KM, a znaleźli o mocy 300 KM, wydaje mi się
                        (delikatnie mówiąc) mało prawdopodobna.
                        • Gość: Polak_Pl Re: Mój drogi 7TP IP: *.crowley.pl 17.11.04, 14:19
                          Zwłaszcza, że dla silnika powiększono wysokość tyłu kadłuba 7TP w stosunku do
                          tego, co było w Vickersie E, więc twórcom 7TP zależało akurat na tym silniku!
                          • wielki_czarownik Silnik 17.11.04, 15:33
                            Niestety mylisz się. Czołg 7TP (jak każda broń) miał być budowany w jak największej części z podzespołów krajowych. A w kraju jedynym produkowanym silnikiem o odpowiednich parametrach był właśnie ten diesel (Saurer BLDb a dokładniej jego poprawiona przez naszych inżynierów wersja) i dlatego nie zdecydowano się na montaż silników Armstrong Siddeley Puma (tych co w Vickersie) ale zamontowano silnik Saurer produkowany już w tym czasie w kraju (w zakładach PZInż.). A silniki te produkowano dlatego, że od początku lat 30 w Polsce produkowano na mocy umowy pojazdy firmy Saurer (ciężarówki i autobusy).
                  • krzysiek.wa_wa Re: a może polski peryskop odwracalny Gundlacha? 27.11.04, 20:37
                    > T-34 produkowane
                    > > były w kilku fabrykach, a czy w dziury w skorupie czołgu wstawi się te, c
                    > zy
                    > > inne peryskopy, to już nie zależy wersji pancerza czołu.
                    > > A stanowi to wytłumaczenie tej dziwnej różnicy zdań.
                    >
                    > Wręcz przeciwnie. To nie jest tak, że w "dziurę" wsadzisz co popadnie. To musi
                    > pasować i być odpowiednio umieszczone aby działało.
                    >

                    Kiedyś też myślałem, że coś niezwykłego jest w tej części peryskopu, która wystaje ponad pancerz.
                    Ale jak zobaczyłem rysunek, to zmieniłem zdanie.
                    Różnica jest w tym, co jest POD pancerzem.
                    Peryskop odwracalny jest jak zwykły peryskop z ruchomą nakładką. Podczas patrzenia do przodu nakładka jest na górze. Do patrzenia do tyłu, trzeba odwrócić peryskop o 180 stopni, przekręcić przełącznik i opuścić tą nakładkę na dół. Górna część nakładki jest tam, gdzie normalnie patrzą oczy czołgisty, wychwytuje obraz z peryskopu i kieruje do dolnej części. Czołgista patrzy w dolną część nakładki i widzi, co się dzieje z tyłu.

                    A skoro cała różnica jest POD pancerzem, to fabryka sprzętu optycznego może zacząć dostarczać do starego typu czołgu nowe peryskopy...




                    > > Jedynym wytłumaczeniem tej rozbieżności zdań, że AMERYKANIE zachwycają si
                    > ę
                    > > optyką, a ROSJANIN Valera nie, jest HIPOTEZA, że te T-34 miały już perysk
                    > op
                    > > odwracalny Gundlacha, a Sherman jeszcze nie.
                    >
                    > Sherman chyba miał je od samego początku.
                    >

                    W dziele Pana Matejuka jest napisane, że peryskop odwracalny miał "ShermanV". Inna nazwa Sherman M4A4. Czyli dopiero czwarta czy piąta wersja Shermana (nie rozumiem tej numeracji) miała peryskop odwracalny Gundlacha.
    • Gość: ac Re: Niemieckie celowniki czołgowe IP: *.cymes.net / 213.20.123.* 10.08.04, 16:42
      znasz niemiecki? to zajrzyj tu:

      www.wingssimulations.de/zeiss/zeiss.html
      • Gość: Eichhorn Re: Niemieckie celowniki czołgowe IP: 212.76.39.* 10.08.04, 20:05
        No tak należało zajrzeć do Tiegerfiebel. Linie nie mogły mieć jednej tysiecznej,
        byłyby za grube. Ale dziękuję za przypomnienie. Być może zatem źle zrozumiałem
        moje źródło i szło o tysięczną część tysięcznej (ein Tausendel von ein Strich).
        Dziekuję i pozdrawiam.
        • Gość: Zulu Re: Niemieckie celowniki czołgowe IP: *.fornfyndet.se 10.08.04, 22:09
          Jeszcze wracajac do optyki rosyjskiej powojennej.To sie dowiedzialem od
          rosjanina ktory powiedzial ze caly Zeiss w tym czasie optyke produkowal dla
          sovieckiej armi,pod koniec upadku komunizmu rosjanie wagonami wywozili piasek
          do wytapiania soczewek i tutaj tkwi tajemnica tej czystosci.Rosjanie maja
          jeszcze jego zapasy i robia najlepsze swoje urzadzenia na tym piasku z z Jeny.
          W roku 1969 moj wtedy najmlodszy brat jedzie na wizyte do mamy siostry do
          Houston do Texasu.Chlopak ma 16 lat dostaje odemnie Camere 8mm filmowa rosyjska
          o nazwie chyba Becna,juz nie pamietam.Ciotka znala duzo roznych ludzi i zaraz
          po przyjezdzie zalatwila wejscie do NASA. Poznal miedzy innymi osobiscie
          astronaute Aldrin dostal od niego zdjecia wlasnorecznie podpisane.Pokazali mu
          wszystko i mowili co moze filmowac i tak dotarli do przyjaciela rodziny
          specjalisty optyka najlepszego w NASA.Gosciu odrazu sie zainteresowal camera i
          wzial do reki popatrzal i powiedzial bardzo wysokiej klasy optyka,wyglada na
          Zeiss Jena.Zdjecia robione na krajowych filmach byly grubo ziarniste dosc
          ostre ale wsumie po rzuceniu na ekran obraz denny.
          Oczywiscie w Houston zakupiono prawdziwe filmy Kodaka.Zostaly roniez tam
          wywolane.Ogladam je pozniej w Warszawie i pytam sie Bracie ktora to camera
          krecone on spojkojnie Twoja Becna.Nie moglem uwierzyc.Obraz ostry piekny
          swietnie naswietlony drobno ziarnisty no cudenko.Czyli to prawda o tej ruskiej
          optyce.No i oczywiscie niemieckiej.Zobaczcie ile dzisiaj kosztuje apparat
          fotograficzny Leicca idzie w pare tysiecy baksow,optyka Haselblad nasz szwedzki
          optyka Carl Zeiss Jena.Pzdr.Zulu
          • menelick Re: Niemieckie celowniki czołgowe 11.08.04, 06:13
            ciekawa historia. Niemniej jednak wiele rosyjskich wyrobow optycznych ma
            zoltawe soczewki. www.russianoptics.com/binoc5.html te natomiast maja
            krysztalowe szklo i sa lepsze niz takie same Zeiss czy Svarovski.

            Inny producent zoltych soczewek to www.oberwerk.com, ot takie drobne sk-y w
            Chinach.
    • Gość: gaduła Re: zabrano prawie całego Zeissa ! IP: *.iod.krakow.pl / 149.156.29.* 03.11.04, 08:47
      Zeiss do tej pory produkuje swietna i na światowym poziomie optyke, w czasie
      wojny robili badania naukowe i prace badawczo-rozwojowe sprżetu !!
      pod koniec II wojny swiatowej na zachód (do strefy USA) do Oberkochen
      wywieziono cały mózg zeissa z jeny i techno logie!!
      ZSRR natomiast do leningradu wywiózł to co pozostało w jenie łacznie z ludzmi i
      zrobił u siebie zakłady Łomooptik gdzie oni pracowali pod przymusem do 1956
      roku, a pozniej jeszcze chyba do 1974 roku (ostatni co pojechali do DDRu ?)
      sam spotkałem w czasie wędrówki po swiecie niemców z DDR którzy do 1968 roku
      pracowali w łomo a byli zabrani z jeny !!
      zreszta w gazecie propagandowej zakładów Zeiss Jena o tym normalnie pisano !!!
      dopiero po połaczeniu niemiec zeiss z RFN wrócił do Jeny i kupił całe zaklady,
      co do linii celowniczych o takiej grubości 1 mikrona to znajac jako uzytkownik
      obecna technologię jest je trudno zrobic nie mówiąc o możliwosci obserwacji,
      człowiek widzi obiekty o gruboości około 0,1 mm !!
      dlatego watpie w nie !!
      a co do jakości optyki to prawda !!!
      • Gość: Eichhorn Linie celownicze IP: *.aster.pl 04.11.04, 18:53
        Nie chodziło mi o linie grubości mikrona tylko o 1 tysiączną część tysięcznej-
        miary kątowej (ein Strich). Tysiączna czyli 1/1000 kąta pełnego. czy też według
        innej definicji odcinek odpowiadający długośćią metrowi widzianemu z kilometra.
    • Gość: U-boot Re: Niemieckie celowniki czołgowe IP: 217.153.26.* 05.11.04, 15:23
      Ja się tam na optyce nie znam, ale czytałem (bodajże w nTW), ze system
      celowania nocnego w Pzkpfw V (Pantera)w roku 1945 był na poziomie PT-91
      (Twardy). A to tylko 50 lat różnicy :)
      • Gość: gaduła Re: a działo - samo stało ? IP: *.iod.krakow.pl / 149.156.29.* 05.11.04, 15:43
        celowac optycznie można, tylko jest "drobny problem" ze stabilizacja działa i
        korekcja strzału !!
        • u-boot_88 Re: a działo - samo stało ? 05.11.04, 16:15
          W owym pięknym, 1945 roku nawet najdoskonalsze czołgi, żeby oddać skuteczny
          strzał, musiały się zatrzymać - odpada problem stabilizacji w 1, 2, 3 i n-
          płaszczyznach. A czujników meteo jeszcze nie wydumali.
      • Gość: miki Re: Niemieckie celowniki czołgowe IP: *.dip.t-dialin.net 11.11.04, 12:43
        Tylko ze od czasow pana Abbe optyke sie liczy.Czyli oblicza
        soczewki,przypasowujac do zalozenych wymagan.Przed Abbe robilo sie to "na
        oko".Zeis stal sie slawny dzieki temu ze pracowal w jego zakladach wlasnie
        Abbe.Gdyby abbe pracowal w LOMO to slynne bylo by LOMO.Zmienil sie sposob
        liczenia.W czasach Abbego liczylo sie "na piechote",pozniej z pomoca maszyn
        liczacyh(mechanicznych)dzisiaj zas za pomoca komputerow.To co kiedys zajmowalo
        lata,dzisiaj zajmuje minuty.Od 1945 roku tak niewiele sie zmienilo,poniewaz
        technika optyczna doszla do jej granic fizycznych.Kazdy zaklad jest w stanie
        wyprodukowac najwyzszej jakosci optyke.Producentami optyki sa jeszcze zaklady
        Schneider w Kreuzenach i Rodenstok w Oberkochen.Oczywiscie rowniez Zeiss.Z tymi
        z powodzeniem konkuruje Czeska Meopta.Jej wyroby sa lepsze od wyrobow dwoch
        pierwszych i konkuruja z powodzeniem z Zeissem.Jest jeszcze cala masa firm
        Japonskich,Francuzkich,Rosyjskich itd.Wysoka jakosc jest droga.Kzdy moze miec
        tkie zabawki.Tylko po jakie licho?Czy do wozenia kartofli potrzebny jest
        Ferari?Wystarczajacy jest wiele tanszy "Zuk".Najwyzsza jakosc potrzebna jesz do
        robienia zdjec czy obserwacji na kosmiczne odleglosci.Na ziemi wystarczy
        przecietna.Jakosc moze byc wrecz czyms co przeszkadza.Przykladem moze byc zwykla
        lornetka.Do czego przyda sie dowodcy plutonu lornetka powiekszajaca 100X?Bardzo
        droga,ciezka musi byc wyposazona w ciezki statyw.Musialobyja dzwigac dwoch
        ludzi.Wystarczy 8x20.Lekka,a powiekszenie 8x jet takim przy ktorym nie
        przeszkadza drzenie rak przecietnego czlowieka.Obiektyw "20" daje wystarczajaco
        jasny obraz w dzien.W ciemna bezksiezycowa noc nawet kilkaset razy drozszy
        obiektyw "120" nie pomoze.Niemcy czesto gesto robili cos bezsensownego.Owszem
        rekordowego,lecz na wystewe nie w pole.Prawdopodobnie dzieki prywatnym dostawcom
        sprzetu ktorym na sercu lezal maksymalny zysk a nie sensowne wlasciwosci
        uzytkowe.Jaki sens mial "Krolewski Tygrys",wobec kilkudziesieciu (za ta sama
        cene calosci)kilkudziesieciu T34?
        Wracajac do silnika T34 to nie najwazniejszy bal jego aluminiowy kadlub.Posiadal
        on miedzy innymi bezposredni wtrysk i dwa walki rozrzadu w glowicy.I to z tym
        wlasnie do dnia dzisiejszego wiele firm nie potrafi sobie poradzic.(VW do dnia
        dzisiejszego nie potrafi zbudowac prawidlowo aluminiowego silnika.(Czyzby
        zabraklo zrodla z ktorego mozna by ukrasc projekt.Wspolczesnego O.Ledwinki?)
        • Gość: farafi Re: Niemieckie celowniki czołgowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 12:03
          www.domai.com/news/2004/11november-12/gigi-26.jpg
        • Gość: kaczkodan Re: Niemieckie celowniki czołgowe IP: *.proton.net.pl / *.proton.net.pl 05.12.04, 13:21
          >Jaki sens mial "Krolewski Tygrys",wobec kilkudziesieciu (za ta sama
          > cene calosci)kilkudziesieciu T34?
          a czy jestes pewien ze produkujac w niemczech t34 bylyby kilkadziesiat razy tansze od tygrysa krolewskiego?
          taki tygrys to gora 2x-3x t34 biorac pod uwage zuzycie stali a tej akurat niemcom troche brakowalo
          oczywiscie nie bronie tygrysa - w ogole produkcja kilku typow czolgu podstawowego nie miala sensu, chodzi mi jedynie o logike wypowiedzi,
          aczkolwiek za ta cene lepiej bylo zrobic 2 pantery
Inne wątki na temat:
Pełna wersja