a4095211
18.07.14, 21:47
Witam,
ktokolwiek uwalił wiadomy samolot, nieważne z jakiego powodu, czy to pomyłka, czy celowo, nieważne czy był to Marsjanin, Amerykanin, Rosjanin, Eskimos, Separatysta, Polak czy Ukrainiec to jest zbrodniarzem i dzikusem do kwadratu. To tak na wstępie.
Odnośnie szukania winnych i obrzucania się w internecie bardziej lub mniej durnymi argumentami w rodzaju: "czy to Buk, kto właściwie ma/miał Buka itd. To jasnym jest że są dwa miejsca na świecie w których wiedzą kto zestrzelił i czym. Owe miejsca to Waszyngton i Moskwa.
Amerykanie i Rosjanie prowadzą stały nadzór ELINT obszaru działań. Amerykanie bo zawsze słuchają w takich przypadkach, bo mają okręty na Morzu Czarnym i na orbicie też coś wisi. Rosjanie słuchają bo nie są idiotami. Nawet gdyby przyjąć że cała nieszczęsna bateria Buków w regionie została obsadzona załogą złożoną z dzieci najwyższych oficerów GRU czy Sztabu Generalnego i zięciami prezydenta Putina to i tak by Rosjanie prowadzili nasłuch ELINT bo akcja się toczy bardzo blisko rosyjskiej granicy, a człowiek to takie stworzenie że sam sobie niezbyt może ufać.
Tylko radar kontroli obszaru się uruchomił, momentalnie zostały skatalogowane wszystkie inne okoliczne emisje które się pojawiały wcześniej czy później. Łącznie z GSM'em, radioliniami po których szły komendy do stanowisk baterii, radiostacjami. Wcale się nie zdziwię jak się okaże że amerykanie słyszą i katalogują ćwierkanie świec w generatorze dostarczającym energię do systemu.
Oczywiście takie prozaiczne kwestie jak określenie pozycji emisji z dokładnością do długości fali na której radar pracuje czy ustalenie jego typu to już zupełna betka. Podobnie w przypadku zmiany trybu pracy systemu z wykrywania/prowadzenia celu na wskazywanie/naprowadzanie na cel.
I w Rosji i w USA wiedzieli kto strzelał góra po 45 minutach, a myślę że dużo wcześniej. Cały przebieg wypadków jest w Moskwie i Waszyngtonie dokładnie znany.
Cała reszta to już decyzja tylko i wyłącznie polityczna. Prezydent Putin dzwonił do prezydenta Obamy nie po to żeby mu powiedzieć że "to nie my". Panowie rozmawiali by ustalić scenariusz działań na najbliższe dwa tygodnie. Obaj wiedzieli że druga strona wie kto strzelał. Coś ustalili, trochę pewnie pohandlowali i tyle.
Kto strzelał? Jak miałbym obstawiać to separatyści w rozumieniu "zielone ludziki". Najemnicy, czy etatowi z GRU - wszystko jedno. Napisałem że obstawiam, bo my pewności to mieć nie możemy. Zresztą nawet sama rosyjska społeczność internetowa była przekonana że to raczej nie Ukraińcy. Stąd w pierwszych godzinach ludzie tam zaczęli tworzyć te cudowne scenariusze że samolot podobnie malowany do rosyjskiej floty prezydenckiej. Wzajemnie się starali przekonać że to nie my, lub nie nasi.
Gdyby to byli faktycznie Ukraińcy to nie widzę powodu dla którego strona rosyjska nie miała by przedstawić dowodów potwierdzających taką wersję. Jedyna możliwość jest taka że Obama coś sprzedał Putinowi za milczenie, ale w takim wypadku musiałby chyba faktycznie oddać Alaskę. Zwyczajnie Rosjanie dużo by ugrali na takim newsie i dowodach, a Kijów by leżał i kwiczał potępiany przez każdego człowieka na tym globie.
Teraz będą międzynarodowe komisje, specjaliści i inne takie inscenizacje.
Tak czy inaczej grosza bym nie postawił na to że obsługa wyrzutni, kimkolwiek byli ci ludzie jeszcze żyje. Może ta ważniejsza część już opuściła Ukrainę, a cały plankton z obsługi już rozstał się z tym światem.
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.
www.ssbn.pl