Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolaboranci?

03.09.04, 08:12
Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolaboranci? co sadzicie o tej formacji
NSZ i calym NSZ, czy zasluguja na miano bohaterow? czy tez uwazacie ich za
zdrajcow i kolaborantow, działajacych na rzecz Niemiec podczas II wojny
swiatowej?
    • windows3.1 byka za rogi, co? 03.09.04, 10:01
      czy bohaterowie: złe pytanie, typu „czy liczba 4 jest zielona”. Generalnie
      wydaje mi się, że, za przeproszeniem, „bohaterstwo”, jest cechą indywidualną, a
      nie organizacyjną.

      czy kolaboranci: zdecydowanie tak. Nie ma chyba wątpliwości co do ich
      współpracy z Niemcami, nie ma też chyba wątpliwości że zwalczając Sowietów i
      ich sympatyków działali w interesie Niemiec. Tak się jednak składa, że w tym
      punkcie interes Niemiec był cokolwiek (sic! cokolwiek, nie bezwzględnie)
      zbieżny z interesem Polski, więc słowo „kolaborant” nie musi mieć automatycznie
      negatywnego wydźwięku. Różne oddziały AK również współpracowały z Niemcami.

      czy zdrajcy: Z jednej strony, służyli sprawie niepodległości. Z drugiej strony,
      wypowiedzieli posłuszeństwo legalnym władzom RP i działali wbrew ich polityce.
      Generalnie, jakoś nie mogę nazwać zdradziecką organizacji, która służy
      niepodległości kraju, nawet jeśli warcholi i sabotuje politykę legalnych władz.
      • yapkovitz Czy ten byk ma rogi? 03.09.04, 11:27
        Czy wycofanie sie Brygady Swietokrzyskiej z terenow Generalnej Gubernii na
        tereny Rzeszy przy pomocy Wermahtu uznac mozna za wyraz ochrony interesow
        niepodleglosciowych? za ucieczke przed odpowiedzialnoscia i kara? Czy
        przemarsz polskiej uzbrojonej formacji wsrod niemieckich oddzialow fronotwych
        Wermahtu i SS mozna uznac tylko za gest dobrej woli lokalnych wladz niemieckich
        i dowodcow? Jezeli przyjac hipoteze ze Brygada wycofala sie aby nie doznac
        represji radzieckich, to dlaczego nie uczynily tego byle formacje AK? Przeciez
        w tym samym okresie NKWD bylo w toku morderczego wykanczania Armii Krajowej.
        • Gość: kotwicz Re: Czy ten byk ma rogi? IP: 2.5.2.* / 198.51.251.* 03.09.04, 20:05
          Wycofanie Brygady nastapilo po zkoncentrowaniu sil NSZ w Okregu Kieleckim, oraz
          po doswiadczeniach AK podczas operacji "Burza".
          Jesli przyjmiemy, ze ocalenie sil zywotnych rowna sie "interesowi narodu i jego
          niepodleglosci", to mozemy przyjac ze wycofanie na poczatku 700-800 osobowego
          oddzialu zbrojnego, ktory w koncowej fazie liczyl ponad 1500 zolnierzy do
          takich sie zalicza.
          Nie wiem o jakiej odpowiedzialniosci mowicz, co do kary to zastapilbym te slowo
          slowem zbrodnia badz unicestwienie.
          Przemarsz przez linie niemieckie to nie byl gest dobrej woli, to byla naiwnosc
          lokalnych wladz niemieckich i wiara w mozliwosc wykorzystania Brygady w walkach
          z bolszewikami pod dowodztwem niemieckim.
          Co do twego ostatniego pytania, to AK, a scisle jej KG nie podporzadkowala sie
          rozkazowi NW z pazdziernika 1944 (paradoks o ktorym juz wspomnialem, NSZ i ONR
          nie bedace w rzadzie ten rozkaz wykonaly).
          W wyniku tego oddzialy AK przystapily do wykonania planu "Burza" i walki
          przy "wspolpracy" z Armia Sowiecka.
          Co do morderczego wykanczania AK przez NKWD, to pokazna wina za ten stan
          obciaza KG AK, krotkowzrocznosc Delegatury Rzadu i politykow z nia zwiazanych,
          oraz czesc osob o lewicowych pogladach zgromadzona w BIP AK.
          Czyny i decyzje wykonywane przez powyzszych doprowadzily do calkowitego
          rozbicia Okregu Lwow i oddzialow AK na Wilenszczyznie, ominely Okreg
          Bialostocki, ktorego dowodca nie przystapil do wykonania "Burzy", a nastepnie
          poprzez lubelskie, zachowanie oddzialow AK na zachod od linii Bugu i Powstanie
          Warszawskie doprowadzily do zdziesiatkowania szeregow AK i ujawnienie struktur
          polityczno-wojskowych przed okupantem sowieckim.

          kotwicz
      • Gość: kotwicz Re: byka za rogi, co? IP: 2.5.2.* / 198.51.251.* 03.09.04, 19:48
        Kolaboracja NSZ-wspolpraca z osobami zwiazanymi z SS byla stosowana poprzez
        organizacje "Toma" i nie dotyczyla calej organizacji zbrojnej.
        Zwalczanie partyzantki sowieckiej i polskich bolszewikow z GL-AL bylo na wskros
        zgodne z polskim interesem, co rowniez odpowiadalo interesom niemieckim po roku
        1941.Trzeba pamietac, ze istniala scisla wspolpraca pomiedzy NKWD i Gestapo
        przed atakiem na Zwiazek Sowiecki.
        Wspolpraca AK polegala na otrzymywaniu broni, w mysl wspolnej walki z
        komunistycznym podziemiem, z ktorego to zobowiazania AK rzadko sie wywiazywalo
        (przed 1944) w mysl dyrektyw Roweckiego, Bora-Komorowskiego i WN, ktore
        zabranialy zwalczac partyzantke komunistyczna(jedynie w przypadkach samoobrony).
        Co do legalnych wladz i posuniec rzadu londynskiego, to wydarzenia na
        Wilenszczyznie, Nowogrodczyznie, Okregu Lwowskim i na obszarze na zachod od
        Bugu, nie wystawiaja politykom tego obozu najlepszej oceny.
        Pragne rowniez przypomniec, ze w 1944 nastapil paradoks-ONR i jego sily zbrojne
        NSZ wykonaly poslusznie rozkaz WN gen.Sosnkowskiego wycofujac oddzialy w
        kierunku zachodnim i nie ujawniajac struktur politycznych i wojskowych przed
        Sowietami, natomiast AK i jej KG nie podporzadkowuja sie rozkazom z Londynu i
        rozpoczynaja wykonywanie planu "Burza" wlacznie z ujawnianiem i wspolpraca z
        Sowietami.
        Pozostaje wiec pytanie, ktora strona myslala realnie, a ktora zdecydowala sie
        na samobojstwo wojskowo polityczne.
        Moim skromnym zdaniem, to ONR i wspoldzialajace z nimi SN udowodnilo, kto
        myslal realnie, a kto wierzyl w bajki.

        kotwicz
    • 3dzik Re: Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolabor 08.09.04, 18:31
      No nie weim czy ta współpraca była tylko przeciw komunie. Dowództwo AK
      zagroziło karą śmierci dezerterom, którzy przechodzili do NSZ. Na stonach
      enesztowskich nie ma też nic jak to grupa Toma zastrzeliła dowódcę NSZ,
      Nakoniecznikofff-Klukowskiego, bo chciał razem z AK walczyć przeciw Niemcom.
      Poza tym aktywność niespełna 4 tysięcznych NSZ był adekwatny do ich potencjału
      i niewspółmierny do kilkusettysiecznej AK czy kilkudziesięciotysięcznych BCh.
      Aczkolwiek niewiele liczniejsza AL potrafiła bardziej znacząco zaznaczyć swój
      udział w walkach z Niemcami niż NSZ. Co było z Brygadą Świętokrzyską podczas
      walk o Republikę Pińczowską, kiedy Niemcy pacyfikowali Skalbmierz? AK, BCh,
      nawet AL przy współpracy dwu ruskich czołgów same wypędziły Niemców. Gdzie były
      NSZ, kiedy mordowano Polaków?
    • Gość: Jaxa Re: Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolabor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:57
      Brygada Swietokrzyska w marszu na zachod zrecznie wykorzystala nadzieje Niemcow
      na wykorzystanie jej do walki z Sowietami po swojej stronie. Nadzieje te
      zwiazane byly raczej z propagandowym wydzwiekiem takiego ewentualnego
      wydarzenia. Nawiazujac do rzekomej kolaboracji z Niemcami chcialbym
      przypomniec, ze w nocy z 27 na 28 kwietnia 1945 roku gdy wyczerpaly sie
      mozliwosci unikow wzgledem Niemcow doszlo do walki z wycofujaca sie kolumna
      niemiecka. Konsekwenja tego m. inn. bylo oswobodzenie 5 maja wiezniarek obozu w
      Holysovie i pojmanie zalogi SS.
      Co do NSZ jako organizacji jestem zdania, ze jak najbardziej reprezentowala
      polska racje stanu. Nieprzejednana postawa wobec komunistow zaowocowala w
      przyszlosci zacieklymi represjami wobec jej czlonkow.
      Mam pytanie do jednego z uczestnikow forum. Skad informacje o liczbie 4000
      czlonkow i taka sympatia do AL?
      • wielki_wuj Re: Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolabor 15.10.04, 12:12
        z tymi Niemcami co sie postrzelali to pewno Wehramchtowcy wzieli ich za
        partyzxantów. Co do Holiszowa, to wyzwolenie nie było trudne, bo zarówno NSZ
        jak i niemiecka załoga marzyli o jak najszybszm i w miarę bezbolesnym przejściu
        do Ami. A co Ty na to, że działacze NSZ z Brygady (Jura, Wawrzkowicz) w swoim
        czasie sprzątnęli swojego komendanta naczelnego czyli Nakoniecznikoff-
        Klukowskiego? Żeby było śmieszniej za kolaborację z Polską Armią Ludową (nie
        mylić z AL), faktycznie za to, że chciał połączyć się z AK, a na to mocodawcy
        pozwolić nie mogli. Pamiętam też w TV jak podczas programu o BŚ Chlebowski
        kłócił się z Baliszewskim o to, że BŚ prowadził wymieniony z nazwiska oficer
        SS. Czytałem potem wypowiedź Chlebowskiego, że po programi podszedł do
        Baliszewskiego i powiedział "Dlaczego pan kłamał, przecież wie pan równie
        dobrze jak ja, że esesman był" Na to baliszewski "Ale to nie był ten, o którym
        pan mówił".
        A co do liczebności. 4 tys. wyszło mi z prostego wyliczenia. Prawie wszystko co
        było w NSz zostało wcielone do BŚ (1,5-1,8 tys), zresztą zgodnie z rozkazem
        komendanta NSZ. W Warszawie podczas powstania było koło 800-100 enesztowców,
        zresztą walczących głównie indywidualnie w jednostkach AK, jedynymi większymi
        formacjami były 200 osobowa Brygada Zmotoryzowana, która do walki wystawiła 50
        osób, bo na tyle miała uzbrojenia i kompania Warszawianka w zgrupowaniu Chrobry
        II, wymienianym na enesztowskich stronach jako ich wojsko. Faktycznie było to
        ugrupowanie organizaowane w pierwszych dniach powstania ze wszystkich chętnych,
        do 6 sieprnia dowodził nim faktycznie oficer NSZ zdjęty potem za zabawę w
        politykę i potem dowodził mjr Zygmunt Brejnak z AK. Dowódcami batalinów też nie
        byli enesztowcy, jednym dowodził gostek, który wogóle nie był w konspiracji. O
        wkładzie NSZ w powstanie świadczy fakt, że Virtuti dostał tylko jeden żołnierz
        plutonu z BZ, sierżant Bóbr, to juz mniejsza AL miała dwu odznaczonych tym
        orderem.
        Poza tym bło jeszcze kilka mniejszych oddziałków NSZ, razem koło 1 tys. ludzi.
        Oczywiscie, w wielu źródłach mówi się o 70 tysięcznej armii, tylko, że to 70
        tys odnosi się do Narodowej Organizacji Wojskowej, która wstąpiła potem do AK.
        Zresztą część NSZ połączyła się z AK w 1944 za co do piachu poszedł
        Nakoniecznikoff i paru innych gości. Nie liczę zasadniczo tych niby
        potencjalnych członków, którzy nie walczyli, bo w taki sam sposób AL doszła do
        60 tysięcy.
        Sukcesy w wlce z komuną to też mit. Wyrżnięcie alowców pod Borowem nie różni
        się od masakry, któą urządził Cień akowcom w Owczarni, te same metody. Skoro
        alowcy tam rabowali chłopów, to dlaczego zostali zabici trzej chłopi będący
        wtedy u alowców?
        Walka pod Rząbcem to też kaszana. Alowcy wzięli do niewoli kilku enesztowców,
        ale postawiono w stan pogotowia całą Brygadę i odbito jeńców. Dobre. 2 tys.
        ludzi siciągnięto w kilka minut. Raczej alowcy wzięli do niewoli zwiadowców
        wiekszej grupy, która i tak szykowała się do rozprawy. Nie zdążyli ich
        rozwalić? Gdyby chcieli to by rozwalili. Zresztą wystarczy porównać siły: BŚ -
        1500-1800 ludzi, AL około 300 w tym prawie 100 to ruski oddział Karawajewa,
        który sądząc, że to akowcy poddał się bez walki. Nawet i tak zostaje przewaga
        6:1. I partacze z NSZ pozwolili wyrwać się z okrążenia? To ma byc sukces?
        No i kwestia walk powojennych. Przynam bez bicia, że nie słyszałem o wielu
        walkach NSZ, jesli ktoś z komuną się bił, to było to WiN. Oddział Bartka
        Flamego, zgoda, koło 300-400 lidzi, bandzira Burego, który był dobry w wynikach
        jesli chodzi o bezbronnych chłopów nie liczę, zresztą to było NZW, a to jak by
        nie było cos innego. Jakie inne jednostki NSZ walczyły z komuną? Będę wdzięczny
        z info.
    • wladca_pierscienii dane z encyklopedii Fogra 07.01.05, 20:26
      Narodowe Siły Zbrojne, NSZ, konspiracyjna organizacja wojskowa utworzona we wrześniu 1942.

      Powstanie Narodowych Sił Zbrojnych

      Powstała z połączenia Związku Jaszczurczego i części oddziałów Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW), które nie podporządkowały się decyzji scaleniowej podjętej przez władze Stronnictwa Narodowego (SN) i nie weszły w skład Armii Krajowej (AK).

      NSZ prowadziły walkę z okupantem hitlerowskim. Pod koniec 1943, gdy klęska Niemców stała się kwestią czasu, kierownictwo polityczne NSZ uznało ZSRR za głównego wroga Polski i skierowało swą działalność przeciw Armii Ludowej oraz partyzantce radzieckiej. Na wiosnę 1944 zawarto umowę pomiędzy Komenda Główną AK a Dowództwem Głównym NSZ o włączeniu oddziałów NSZ do AK. Większość oddziałów NSZ nie podporządkowała się jednak rozkazom Komendy Głównej AK.

      Sytuacja NSZ po wkroczeniu Armii Czerwonej

      W sierpniu 1944 dokonano koncentracji oddziałów wojskowych w Kieleckiem. Sformowana wówczas Brygada Świętokrzyska NSZ pod dowództwem A. Szackiego-Dąbrowskiego Bohuna wycofała się w 1945 na Zachód, równocześnie z ustępującą armią niemiecką. Pozostałe w kraju oddziały NSZ otrzymały zakaz czynnego występowania przeciw wkraczającej na ziemie polskie Armii Czerwonej. Kierownictwo NSZ wydając ten rozkaz wyszło z założenia, że podejmowanie akcji bojowo-dywersyjnych stworzyłoby pretekst do utrzymywania wojskowej okupacji ziem polskich przez ZSRR.

      Wobec niewyrażania zgody przez PKWN na działalność Stronnictwa Narodowego oddziały NSZ podjęły walkę zbrojną z rządami komunistycznymi. Przeprowadzano akcje uwalniania więźniów, likwidowano informatorów Urzędu Bezpieczeństwa i aktywistów Polskiej Partii Robotniczej, atakowano placówki Służby Bezpieczeństwa i milicji.

      Dowódcami NSZ byli m.in.: I. Oziewicz (pseudonim Czesław), T. Kurcjusz (pseudonim Żegota), S. Nakoniecznikoff-Klukowski (pseudonim Kmicic), Z. Broniewski (pseudonim Bogucki). W końcu 1945 organy bezpieczeństwa aresztowały większość członków sztabu NSZ. Na początku 1947 po fali masowych aresztowań NSZ zaprzestały wszelkiej działalności. W przeprowadzonym w listopadzie 1947 procesie przywódców zapadło 6 wyroków śmierci (m.in. skazany został ostatni komendant NSZ S. Kasznica (pseudonim Wąsowski), stracony w 1948).
    • zwyczajny Kolaboranci. nawet sympatycy NSZ nie potrafią 08.01.05, 04:18
      wskazać jednej powaznej akcji przeciwko Niemcom. Scczegolnie dotyczy to jednak
      Brygady Swietokrzyskiej.
      Brygada Swietokrzyska otrzymywala umundurowanie od Niemcow (polskie mundury
      ze zdobytych magazynow przedojennej WP) i uzbrojenie. Walczyla glownie z polska
      partyzantka lewicowa. Uciekla przez Ruskimi wzraz z Niemcami. I dopiero w 1945
      przypomniala sobie ze Amerykanie i Anglicy to sojusznicy Polski.
    • Gość: barnaba Re: Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolabor IP: *.lodz.msk.pl / 81.219.169.* 08.01.05, 19:02
      Jeżeli macie wątpliwości czy haniebna była współpraca z III Rzeszą czy może z
      ZSRR, to porównajcie sobie Generalną Gubernię i PRL.

      Dla mnie odpowiedź jest oczywista.
    • Gość: stary mason brygada swietokrzyska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 19:11
      6 lipca 1945 roku porucznik czechosłowackiego wywiadu Josef Sindelár,
      odbywający rutynową służbę patrolową w okolicach miasteczka Sluknov w pobliżu
      granicy z Niemcami, napotkał grupę ponad dwudziestu uzbrojonych żołnierzy.
      Wydali mu się podejrzani, gdyż mówili po polsku, byli ubrani w sowieckie
      mundury, a poruszali się ciężarówką Dogde oznakowaną białą gwiazdą armii
      amerykańskiej.
      Oświadczyli, że należą do regularnych oddziałów Wojska Polskiego, a w
      Czechosłowacji prowadzą akcję repatriacyjną. Podejrzliwy Sindelár nie dał wiary
      ich wyjaśnieniom i zażądał, aby udali się wraz z nim do pobliskiego dowództwa
      sowieckiego celem potwierdzenia tożsamości.

      Po krótkich pertraktacjach dowódca polskiego oddziałku wyraził na to zgodę.
      Sindelár wraz z swym kierowcą szer. Vlastimilem Maliną pojechali przodem. Dodge
      początkowo toczył się posłusznie za nimi, jednak po pewnym czasie
      niespodziewanie zatrzymał się, a jadący nim Polacy zaczęli dawać znaki, że
      nastąpiła awaria. Gdy obaj Czesi wysiedli ze swego pojazdu i zbliżyli się do
      ciężarówki, jej pasażerowie niespodziewanie rozbroili ich i związali. W
      niedalekim lesie rozegrał się ostatni akt dramatu: Sindelára i Malinę zabito
      strzałami w tył głowy, a ich ciała zamaskowano gałęziami. Dokonawszy egzekucji,
      Polacy ruszyli w stronę amerykańskiej strefy okupacyjnej i w miasteczku Loket
      poddali się Amerykanom. Niedługo jednak cieszyli się wolnością. Władze
      czechosłowackie szybko wpadły na ich trop i zażądały ekstradycji. Doszło do
      niej już 10 lipca. W czasie transportu Polacy podjęli jeszcze jedną próbę
      ucieczki. W jej trakcie siedmiu z nich zginęło, dwóch zostało rannych, sześciu
      schwytano, a ośmiu pozostało na wolności. Śledztwo wykazało, że należeli do
      oddziału Armii Krajowej dowodzonego przez por. Tadeusza Kuncewicza, który
      postanowił przebić się do stacjonującej wówczas na terytorium Czechosłowacji
      Brygady Świętokrzyskiej.


      Brygada Świętokrzyska powstała latem 1944 roku z polowych oddziałów Narodowych
      Sił Zbrojnych, które nie uznały umowy o zjednoczeniu z Armią Krajową z 7 marca
      1944 roku. Aż do stycznia 1945 roku działała na terytorium Polski, jednak ze
      względu na antysowieckie nastawienie dowódców i żołnierzy o jakimkolwiek
      porozumieniu ze zbliżającą się Armią Czerwoną nie mogło być mowy. Dlatego po
      rozpoczęciu sowieckiej ofensywy w styczniu 1945 roku brygada rozpoczęła odwrót
      na zachód, na głębokie niemieckie tyły. Niemcy zaproponowali dowódcy jednostki
      płk. Antoniemu Bohun-Dąbrowskiemu (właśc. Antoniemu Szackiemu) przemarsz przez
      Czechosłowację, a ten zgodził się. W swych wspomnieniach odnotował: Marsz na
      Czechy nam odpowiadał. Liczyliśmy, że bratni naród czeski ułatwi nam ciężką
      wędrówkę i że znajdziemy u nich zrozumienie dla naszej sprawy – i nie
      zawiedliśmy się!

      Granicę przedwojennej Czechosłowacji brygada przekroczyła 22 lutego 1945 roku w
      pobliżu wioski Chotesovice na Pogórzu Karkonoskim. Tu też Niemcy zażądali, aby
      jednostka w pełni im się podporządkowała, co jednak płk Dąbrowski odrzucił.
      Dalszy przemarsz brygady możemy zrekonstruować na podstawie rozkazów dziennych
      jej dowódcy. Najpierw przemieszczała się w kierunku południowo-zachodnim, aby
      w pobliżu miast Ústek i Melník, które znajdowały się już na terytorium
      Protektoratu Czech i Moraw, zawrócić o 180 stopni i kontynuować marsz na
      południowy wschód aż do wsi Rozstání w pobliżu Blanska (ok. 20 km na północ od
      Brna), gdzie Polacy pozostali od 18 marca do 13 kwietnia 1945 roku. W czasie
      przemarszu często spotykali się z Czechami.


    • Gość: stary mason Re: Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolabor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 19:12
      Płk Dąbrowski wspominał te spotkania bardzo pozytywnie: Ludność czeska odnosiła
      się do nas bardzo życzliwie. Podczas odpoczynku i w czasie przemarszu, pomagała
      nam w miarę swoich bardzo skromnych możliwości, dzieląc się nieraz ostatnią
      kromką kartkowego chleba. W domach na noclegach starali się dać żołnierzowi
      największą wygodę, odstępując nawet własne łóżka. Serdeczna i szczera pomoc ze
      strony Czechów pozostawiła w naszych sercach najlepsze wspomnienia i
      wdzięczność dla nich. Oni nam współczuli i rozumieli nasze ciężkie położenie
      żołnierzy-tułaczy. Powyższa charakterystyka Czechów wydaje się niezwykle
      interesująca, gdy weźmiemy pod uwagę, że po zakończeniu wojny ich stosunek do
      brygady i zrozumienie dla jej antysowieckiej postawy radykalnie się zmieniły.

      Już w kwietniu 1945 roku brygada nawiązała kontakty z czeskim ruchem oporu za
      pośrednictwem czeskiego oficera, który występował jako łącznik. Zawarto
      porozumienie, że polska jednostka wesprze antyniemieckie powstanie w Pilźnie.
      Jest to o tyle interesujące, że ta decyzja zapadła na Morawach, dość daleko od
      tego miasta. Współpracę z czeskim ruchem oporu dowództwo brygady przywitało z
      zadowoleniem, ponieważ zyskiwało w ten sposób argument przeciw zarzutom o
      kolaborację z nazistami.

      Z Rozstání brygada skierowała się na zachód, w stronę Pilzna, aby nawiązać
      łączność z armią amerykańską. Nie wiadomo, czy dostała od Niemców zgodę na ten
      przemarsz, niemniej organy niemieckie musiały o tym wiedzieć, gdyż na terenach
      tak gęsto zaludnionych nie można było utrzymać w tajemnicy przemieszczania się
      ponadtysięcznej grupy uzbrojonych ludzi. W czasie przemarszu płk Bohun-
      Dąbrowski otrzymał od czeskiego ruchu oporu ostrzeżenie, że w okolicach
      południowoczeskiego miasta Tabor znajduje się dywizja SS z rozkazem rozbicia
      Brygady Świętokrzyskiej. Dzięki tej informacji polscy żołnierze uniknęli
      niebezpieczeństwa i 28 kwietnia 1945 roku bezpiecznie dotarli do wioski
      Vsekary, położonej ok. 30 km na południowy zachód od Pilzna. Tu brygada
      nawiązała łączność radiową i lotniczą z Amerykanami. Jednocześnie Polacy
      rozpoczęli działania bojowe przeciwko Niemcom, obsadzając drogę do Pilzna
      pomiędzy miejscowościami Holydsov i Stankov. W Holydsovie znajdował się wówczas
      kobiecy obóz pracy. Wśród blisko 700 więźniarek było 167 Polek. 5 maja
      żołnierze brygady wyzwolili obóz, biorąc do niewoli ok. 200 esesmanów.
      Następnego dnia doszło do pierwszego spotkania z patrolem zbliżającej się od
      zachodu 3 Armii amerykańskiej gen. George’a Pattona.

    • Gość: stary mason Re: Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolabor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 19:13
      Przemarsz Brygady Świętokrzyskiej był osiągnięciem godnym podziwu, zważywszy,
      jak wielki dystans musieli pokonać jej żołnierze. Z drugiej strony jasne jest,
      że Niemcy przepuścili Polaków do Czech, bo mieli w tym swój cel. Planowali
      wykorzystanie brygady jako oddziałów dywersyjnych zrzucanych na sowieckich
      tyłach. Dowództwo brygady starało się wprawdzie unikać wypełniania niemieckich
      żądań, ale nie mogło tego robić w nieskończoność. Ostatecznie trzeba było
      przynajmniej częściowo wyjść naprzeciw oczekiwaniom Niemców i kilkudziesięciu
      Polaków zrzucono w grupach zwiadowczych na tyły Armii Czerwonej. Wcześniej
      dowództwo brygady wysłało do Polski, na ziemie zajęte przez wojska sowieckie,
      kilku posłańców, którzy mieli nawiązać kontakt ze strukturami NSZ. W tym
      przedsięwzięciu obok służb niemieckich brała udział działająca w okolicach
      Pragi czeska organizacja podziemna Huberta Jury (pseudonim Tom). O ścisłej
      współpracy brygady z organami niemieckimi świadczy i to, że w Protektoracie, w
      pobliżu Kolína, Niemcy przekazali jej dowództwu żonę byłego premiera rządu
      emigracyjnego Stanisława Mikołajczyka, która była wcześniej więziona w obozie
      koncentracyjnym, jak również fakt, że zgadzali się na rekrutację do brygady
      jeńców polskich. Jednak działalność Brygady Świętokrzyskiej na terytorium
      Sudetów oraz Protektoratu Czech i Moraw do momentu niemieckiej kapitulacji
      wciąż pełna jest białych plam, których usunięcie uniemożliwia brak źródeł.


      Archiwa czeskie dostarczają natomiast wielu informacji na temat pobytu Brygady
      Świętokrzyskiej w zachodnich Czechach od momentu zakończenia wojny aż do jej
      odejścia do Bawarii 6 sierpnia 1945 roku. Polacy zostali początkowo
      zakwaterowani w wioskach na przedgórzu Szumawy: we Vsekarech (dowództwo),
      Stichovie, Neumeru i Kvícovicach. Wszystkie te miejscowości znajdowały się ok.
      30 km od linii demarkacyjnej oddzielającej wojska sowieckie od amerykańskich.
      26 czerwca 1945 roku brygada przemieściła się o 20 km na zachód do powiatu
      Tachov, zajmując wioski Bernartice, Strachovice, Dubec, Borek (od lipca –
      Pres). Brygada znalazła się na pograniczu anektowanym w 1938 roku przez Trzecią
      Rzeszę na mocy układu monachijskiego, które zamieszkiwali przeważnie Niemcy
      sudeccy.

      Pozostawało jedynie kwestią czasu, kiedy czechosłowackie organy państwowe,
      dążące do odnowienia swej jurysdykcji nad terenami pogranicznymi, będą musiały
      zająć stanowisko wobec Brygady Świętokrzyskiej. Nastąpiło to już kilka dni po
      zakończeniu wojny. Do dowództwa brygady dołączył czechosłowacki oficer
      łącznikowy por. Alois Peták, który składał przełożonym regularne raporty.
      Stosunek organów czechosłowackich do brygady był raczej negatywny. Miało to
      wiele przyczyn, a najważniejszą stanowił odmienny stosunek do ZSRR.
      Charakterystyczną cechą światopoglądu Czechów była wówczas sympatia do Rosjan,
      wynikająca w znacznej mierze z faktycznej nieznajomości reżimu sowieckiego, z
      którym większość obywateli czechosłowackich (w przeciwieństwie do Polaków) nie
      miała jeszcze negatywnych doświadczeń. Niebagatelną rolę odgrywał także fakt
      wyzwolenia ogromnej większości Czechosłowacji przez Armię Czerwoną. Chociaż
      wiemy dziś, że tak nie było, wielu Czechów wierzyło wówczas, że ZSRR jako
      jedyny chciał udzielić Czechosłowacji pomocy we wrześniu 1938 roku. Nie można
      się zatem dziwić, że antysowiecka postawa Brygady Świętokrzyskiej nie spotykała
      się w Czechosłowacji ze zrozumieniem. Ukazuje to także identyfikowanie się z
      artykułem polskiego dziennikarza Stefana Litauera (notabene sowieckiego
      agenta), którego tekst Polscy faszyści panują w pięciu czeskich wioskach ukazał
      się w brytyjskim dzienniku „News Chronicle” latem 1945 roku i został
      przedrukowany przez wiele czechosłowackich gazet, z komentarzem, że należy
      położyć kres panoszeniu się polskich desperatów na Szumawie. Sympatie obywateli
      czechosłowackich dla Brygady Świętokrzyskiej słabły.

    • Gość: stary mason Re: Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolabor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 19:13
      Nie ma wątpliwości, że na antypolskie nastawienie prasy czechosłowackiej miało
      wpływ zaostrzenie stosunków z Polską, a zwłaszcza odżywający konflikt o
      Zaolzie. Popularności nie przysporzyła Brygadzie Świętokrzyskiej także
      wiadomość o opisanym już zabiciu por. Sindelářa i szer. Maliny przez żołnierzy
      polskich pod Sluknovem, nadana przez radio czechosłowackie 26 lipca 1945 roku.

      W tym czasie stosunki między władzami czechosłowackimi a brygadą stawały się
      coraz bardziej napięte. Jednostka dostawała wprawdzie aprowizację od armii
      amerykańskiej, ale jedynie dla żołnierzy (Amerykanie przekazali też Polakom
      nowy sprzęt wojskowy). Tymczasem do brygady wciąż dołączali Polacy powracający
      z obozów koncentracyjnych, w tym członkowie NSZ. Żywność dla nich można było
      kupować u miejscowej ludności, bądź też – gdy odmawiała ona sprzedaży –
      rekwirować. Sytuację utrudniał fakt, że Polacy płacili markami niemieckimi,
      które straciły ważność na terytorium Czechosłowacji. Co gorsza, skupowanie
      towarów przez żołnierzy brygady prowadziło do tego, że mieszkańcy okolicznych
      wiosek nie mogli wywiązać się z nałożonych przez państwo obowiązkowych dostaw
      żywności. Nie podobało się to oczywiście urzędom czechosłowackim, które zmagały
      się z brakiem żywności.

      Coraz częściej mieszkańcy wiosek, w których kwaterowali żołnierze brygady,
      skarżyli się na zachowanie Polaków. W jednym z dokumentów czytamy: Polacy
      zabierali i zabierają ludziom po wioskach dobytek i wieprze, które sami
      zabijają. Mieszkają w domach, podczas gdy tutejsi ludzie nie mają gdzie spać,
      kiedy oni zajmują ich łóżka. Zbiory zostały zaniedbane, panuje zupełny
      nieurodzaj. Nikt nie może się im przeciwstawić. Mieszkańcy byli już z deputacją
      u dowództwa armii amerykańskiej nie tylko miejscowego, ale nawet w Pilźnie,
      jednak bezskutecznie. Niektóre rodziny przeprowadziły się stąd, mówiąc, że nie
      mogą tu dłużej mieszkać. [...] Polacy mówią ludziom, że to jest ich nowy dom,
      że nikt ich stąd nie ruszy, że wspólnie z tutejszymi będą go bronić z bronią w
      ręku. Ludzie, którzy tu mieszkają, nigdy nie wyobrażali sobie takiego
      wyzwolenia i są bardzo rozgoryczeni.

      Stosunek Polaków do miejscowej ludności niemieckiej pozostawał chłodny. Kiedy w
      Bernarticach przed przybyciem polskich żołnierzy tamtejsi Niemcy wybudowali
      bramę triumfalną z napisem Herzlich willkommen, Polacy kazali ją natychmiast
      zburzyć. Gdzie indziej jeden z oficerów wydał Niemcom rozkaz, aby zamietli całą
      wioskę, inny zaś kazał niemieckiemu staroście stawać przed sobą na baczność,
      zapowiadając, że Polacy będą tak postępować wobec Niemców, jak Niemcy
      postępowali względem Polaków w czasie okupacji.

      Dla zachowania obiektywizmu należy jednak podkreślić, że dowództwo brygady
      starało się przeciwdziałać incydentom: wyjaśniać przypadki kradzieży i innych
      przestępstw, karać winnych i zwracać zrabowane mienie. O zwiększonej aktywności
      polskiej żandarmerii polowej z zadowoleniem informował por. Peták: Polska
      żandarmeria pracuje w dzień i w nocy. Objeżdża rejon zakwaterowania na
      rowerach, motocyklach i samochodach. Mają także dwa więzienia, w których
      przebywa stale ok. 10 aresztantów. Z ich nadzwyczajnej aktywności widać, że
      dostali ścisły rozkaz utrzymać porządek. Polacy zaproponowali też pomoc przy
      żniwach, dostarczenie wozów i ludzi. Od 27 lipca tego roku rotm. Żuraw z 15
      ludźmi, 13 parami koni i 13 wozami oddelegowany jest do pomocy komisji
      administracyjnej w Primdzie. [...] Codziennie są do dyspozycji jej
      przewodniczącego. Jako warunek stawiają: za każdy dzień pracy 1 tonę zboża. Na
      razie nic jednak nie otrzymali.

    • Gość: stary mason Re: Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolabor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 19:14
      Polacy nie czuli się jednak całkowicie bezpieczni na terytorium Czechosłowacji
      i mieli obawy, że tamtejsze władze wydadzą ich w końcu polskim urzędom, co dla
      większości oznaczałoby co najmniej długoletnie więzienie. Płk Dąbrowski
      meldował na ten temat naczelnemu wodzowi Polskich Sił Zbrojnych: Władze czeskie
      utrudniają Polakom na terenie Czechosłowacji wycofanie się na Zachód,
      zatrzymując ich w obozach do dyspozycji Komitetu Lubelskiego. 26 maja dwaj
      żołnierze brygady zostali aresztowani przez organy czechosłowackie i przekazani
      Sowietom. 6 lipca doszło nawet do potyczki z jednostkami sowieckimi, które
      usiłowały otoczyć Polaków. Jednak Amerykanie ostro zaprotestowali i ostrzegli
      władze czechosłowackie przed podejmowaniem akcji wojskowych wobec Brygady
      Świętokrzyskiej: Dowództwo amerykańskie uznało sprawę polskiej brygady za swój
      problem i będzie postępować w tej kwestii zgodnie z przyjętymi przez siebie
      zasadami. Nieprzychylny stosunek organów czechosłowackich wobec brygady skłonił
      jej dowództwo do jak najszybszego nawiązania kontaktu ze sztabem naczelnego
      wodza Polskich Sił Zbrojnych, celem oficjalnego uznania jednostki za ich część
      i przemieszczenia do Niemiec.

      Problemy związane ze stacjonowaniem Brygady Świętokrzyskiej na terytorium CˇSR
      skłoniły w czerwcu 1945 roku władze czechosłowackie do zwrócenia się do
      aliantów z żądaniem, aby została ona wycofana do Niemiec. Interweniowano
      zarówno za pośrednictwem misji wojskowej przy SHAEF (Supreme Headquarters of
      Allied Expeditionary Forces), jak i kanałami dyplomatycznymi poprzez ambasadę w
      Londynie. Czechosłowacki ambasador w Wielkiej Brytanii Maximilián Ervín
      Lobkowicz spotkał się w tym celu z szefem Departamentu Północnego Foreign
      Office Christophem Warnerem, którego szczegółowo poinformował o całej sprawie.
      Anglik wyraził pełne zrozumienie dla stanowiska czechosłowackiego i powiedział,
      że nie rozumie zbyt dobrze, dlaczego dowództwo amerykańskie, w którego sektorze
      przez jakąś pomyłkę znalazła się brygada, waha się przeciw niej stanowczo
      wystąpić. [...] Przyobiecał też interweniować telefonicznie u odpowiednich
      czynników wojskowych, aby uświadomić im wagę tej sprawy. Doniesienia ambasadora
      czechosłowackiego potwierdził także konsul brytyjski w Pilźnie, który
      przygotował raport na temat Brygady Świętokrzyskiej. Podkreślił w nim, że ze
      względu na antysowiecką postawę Polacy nie mogą w żadnym wypadku powrócić do
      Polski, lecz ich dalszy pobyt w Czechosłowacji doprowadzi do pogorszenia
      stosunków z urzędami czechosłowackimi.

      Amerykanie jednak zwlekali z przemieszczeniem brygady do swej strefy
      okupacyjnej w Niemczech. Nic dziwnego, bo w wyniszczonym wojną kraju brakowało
      żywności, a trzeba ją było zapewnić nie tylko Niemcom, ale także ogromnej
      liczbie robotników przymusowych, więźniów obozów koncentracyjnych, jeńców itp.
      Przyjęcie dodatkowych 1500 osób nie leżało w interesie żadnego z dowódców
      amerykańskich. Sytuację dobrze charakteryzuje raport urzędnika
      czechosłowackiego z 13 lipca 1945 roku o interwencjach u Amerykanów w sprawie
      brygady: Oświadczono nam, że sprawa została zgłoszona dowództwu armii w
      Monachium, jednak, zgodnie ze słowami referenta, „nobody seems to want them”.

    • Gość: stary mason Re: Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolabor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 19:16
      Brygada Świętokrzyska opuściła terytorium Czechosłowacji 6 sierpnia 1945 roku.
      Kolumna pojazdów skierowała się przez przejście graniczne w Rozvadowie do
      Bawarii. Tuż przed granicą doszło jednak do wypadku ambulansu: jeden żołnierz
      zginął, kilku zostało rannych. Trzy dni przed odjazdem dowódca Brygady
      Świętokrzyskiej płk Dąbrowski w otoczeniu oficerów odwiedził dowództwo
      czechosłowackiej 11 Dywizji Piechoty w Pilźnie, pożegnał się i podziękował za
      to, że władze czechosłowackie umożliwiły jego żołnierzom pobyt w zachodnich
      Czechach.

      Historiografia czechosłowacka pod rządami reżimu komunistycznego przedstawiała
      na ogół niezwykle tendencyjnie rolę Brygady Świętokrzyskiej, ukazując jej
      żołnierzy jako narodowych renegatów, którym imperialistyczni Amerykanie
      znaleźli ciepły kącik w zachodnich Czechach, aby stamtąd mogli atakować
      Republikę Czechosłowacką. Jednak w rzeczywistości ten obraz miał niewiele
      wspólnego z prawdą.


      Narodowe Siły Zbrojne powstały w sierpniu 1942 roku z połączenia dwóch nurtów
      podziemia narodowego. Jeden stanowili rozłamowcy z Narodowej Organizacji
      Wojskowej (NOW) podległej Stronnictwu Narodowemu, którzy nie zgodzili się na
      scalenie NOW z Armią Krajową, utożsamiając ją z przedwojennym obozem
      sanacyjnym. Drugi – tzw. Grupa „Szańca”, środowisko przedwojennego Obozu
      Narodowo-Radykalnego, które po klęsce wrześniowej przeszło do konspiracji i
      skupiło się wokół pisma „Szaniec”. Pionem wojskowym Grupy „Szańca” był Związek
      Jaszczurczy, organizacja tworzona jako zalążek przyszłego wojska i sił
      porządkowych.

      Sprawowało ono polityczny nadzór nad organizacją wojskową. Do NSZ dołączyły
      mniejsze struktury militarne o obliczu narodowym: Narodowo-Ludowa Organizacja
      Walki, Polski Obóz Narodowo-Syndykalistyczny, Zakon Odrodzenia Polski, Zbrojne
      Pogotowie Narodu, Legion Unii Narodów Słowiańskich oraz część Tajnej Armii
      Polskiej, Organizacji Wojskowej „Wilki”, Konfederacji Zbrojnej i Bojowej
      Organizacji Wschód. Szacuje się, że w szeregach NSZ znalazło się 70–100 tys.
      członków. Była to organizacja niezależna od struktur Polskiego Państwa
      Podziemnego i AK, dlatego nie otrzymywała pomocy od żadnego z mocarstw
      alianckich. Zaplecze polityczne organizacji stanowiła Tymczasowa Narodowa Rada
      Polityczna, złożona z rozłamowców z SN i przedstawicieli Grupy „Szańca”.

      Pierwszym dowódcą NSZ został płk Ignacy Oziewicz „Czesław”. Po jego
      aresztowaniu przez gestapo w czerwcu 1943 roku komendę objął Tadeusz
      Kurcyusz „Żegota”. Z kolei po jego śmierci w kwietniu 1944 dowództwo przejął
      Stanisław Nakoniecznikow „Kmicic”, zamordowany w październiku 1944 w
      niewyjaśnionych do końca okolicznościach. W sztabie NSZ istniały oddziały:
      organizacyjny, wywiadu, operacyjno-wyszkoleniowy, zaopatrzeniowy, łączności,
      oświatowo-wychowawczy, finansowy. Strukturami terenowymi NSZ były okręgi,
      podokręgi, powiaty i dzielnice. Do zwalczania partyzantki komunistycznej i band
      rabunkowych oraz niewielkich oddziałów niemieckich wyodrębniono siły tzw. Akcji
      Specjalnej. Najsilniejsze struktury NSZ zbudowała na Podlasiu i Kielecczyźnie,
      gdzie operowały oddziały partyzanckie.



    • Gość: stary mason Re: Brygada Świętokrzyska bohaterowie czy kolabor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 19:17
      Dowództwo NSZ deklarowało walkę z okupantem niemieckim, ale za groźniejszego
      przeciwnika uważało Związek Radziecki i rodzimych komunistów. Akcje przeciwko
      partyzantce komunistycznej wzmogły się w drugiej połowie 1943 roku. Szerokim
      echem odbiło się zwłaszcza rozbicie pod Borowem oddziału Gwardii Ludowej im.
      Jana Kilińskiego przez oddział AS por. Leonarda Zub-Zdanowicza „Zęba” (akcja ta
      wywołała nawet interwencję Stalina u Churchilla, potępiło ją także dowództwo
      AK). Zginęło 26 gwardzistów i czterech mieszkańców Borowa.

      W 1944 roku, gdy Armia Czerwona, wkroczyła na kresy wschodnie Drugiej
      Rzeczypospolitej, dowództwo NSZ uznało, że należy zachować siły na ostateczną
      rozprawę z ZSRR u boku aliantów zachodnich. Nakazało swym żołnierzom, by
      przeszli do ścisłej konspiracji i starali się przedostać na tereny jeszcze nie
      okupowane. Opracowano także plan ewakuacji oddziałów leśnych na Zachód.

      W tym samym czasie przywódcy TNRP ze Zbigniewem Stypułkowskim na czele
      finalizowali rozmowy z dowództwem AK w sprawie scalenia. Umowę scaleniową
      podpisano 7 marca 1944 roku. NSZ miały wejść w struktury AK w zamian za uznanie
      stopni wojskowych, przydział broni i środków finansowych. Tym ustaleniom nie
      podporządkowała się grupa oficerów związanych z Grupą „Szańca”. Doszło do walk
      wewnętrznych: mjr Albin Rak, zaakceptowany przez AK jako komendant NSZ, został
      porwany i pod groźbą śmierci zmuszony do przekazania dowództwa mjr.
      Stanisławowi Nakoniecznikowowi „Kmicicowi”. W efekcie nastąpił kolejny rozłam:
      większa część NSZ podporządkowała się AK (występowała jako NSZ-AK), reszta
      utworzyła organizację NSZ–ONR.

      W lipcu 1944 roku, wobec zbliżania się Armii Czerwonej do centralnej Polski,
      dowództwo NSZ–ONR zarządziło koncentrację oddziałów partyzanckich na
      Kielecczyźnie. 11 sierpnia 1944 roku z tych oddziałów sformowano Brygadę
      Świętokrzyską NSZ. Walczyła ona przez kilka miesięcy z hitlerowcami i
      partyzantką komunistyczną. W styczniu 1945 roku, gdy rozpoczęła się wielka
      ofensywa radziecka, Brygada podjęła marsz na Zachód wraz z wycofującymi się
      wojskami niemieckimi. Dzięki porozumieniu z Niemcami dotarła do zachodnich
      Czech, gdzie doczekała końca wojny. W sierpniu 1945 roku przeszła do Niemiec na
      tereny zajęte przez III Armię amerykańską gen. Pattona.

      Tymczasem po zajęciu ziem polskich przez Armię Czerwoną władze komunistyczne
      wydały bezwzględną walkę NSZ, które propaganda określała
      jako „faszystów”, „bandytów” i „hitlerowskich kolaborantów”. Wobec nasilenia
      terroru w kwietniu 1945 roku NSZ–ONR przekształciły się w organizację kadrową.
      Została ona rozbita przez UB i NKWD między lipcem a listopadem 1945 roku. Na
      czele ocalałych struktur NSZ–ONR stanął ppłk Stanisław Kasznica „Przepona”.
      Aresztowano go w lutym 1947 roku, po pokazowym procesie skazano na śmierć i
      stracono w marcu 1948 roku. Oznaczało to symboliczny koniec NSZ.

Pełna wersja