desanty w Warszawie'44

16.09.04, 16:20
Zastanawiali się Panowie kiedyś nad kwestią dlaczego desanty 1 dywizji LWP na
Czerniakowie i Żoliborzu - mimo potencjalnie sporych sił w ludziach i
uzbrojeniu - nie odegrały praktycznie żadnej roli w Powstaniu i zostały przez
Niemców rozbite w puch w przeciągu kilku dni? Bo przecież nie da się tego
wytłumaczyć wyłącznie brakiem wsparcia zza Wisły; desantowało się kilka
wzmocnionych kompanii z bronią maszynową i lekka artylerią...
    • Gość: darek Re: desanty w Warszawie'44 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 08:21
      desant przeprowadzało wojsko które nie miało zadnego doświadczenia w walce w mieście, zresztą raczej w ogóle nie miało doświadczenia w walce.
    • windows3.1 skala przede wszystkim 17.09.04, 10:25
      za powód kluczowy uważam zbyt małą skalę operacji. Prowadzenie jej w skali
      pułku czy wręcz batalionu z góry skazywało ją na niepowodzenie. Natomiast mogła
      się powieść, gdyby przeprowadzano ją siłami kilku dywizji.

      za powód drugi uważam trudności związane z forsowaniem frontowej przeszkody
      wodnej metodą desantu w terenie wielkomiejskim. Nie znam udanej operacji tego
      rodzaju w całej historii WWII - ba, nie znam nawet przypadku podjęcia próby
      takiej operacji. Owszem, były spektakularne i udane próby forsowania wielkich
      rzek w mieście (przeprawa przez Dźwinę w Dźwińsku w czerwcu 1941), ale to nie
      były desanty tylko zajęcie mostów.

      Po trzecie, powód o którym mówisz - brak wsparcia zza Wisły, a właściwie
      wsparcie na zbyt małą skalę.
    • Gość: Paul Re: desanty w Warszawie'44 IP: *.nwrk.east.verizon.net 17.09.04, 12:19
      Drogi panie. Powiele pewnie "reakcyjne plotki" sancji, ale coz mam robic, taka
      wiedza. Wiedza od emerytowanego i zmarlego juz pulkownika LWP, ktory przeszedl
      droge Lenino-Berlin. Rosjanie nie pozwalali na desant, Rosjanie nie dali
      sprzetu i wsparcia, Rosjanie w ramach wsparcia ogniowego "pomylili" rzeke Wisle
      i srodki przeprawowe z wyzebranymi przez Polakow polskimi oddzialami z celami
      na 2 brzegu. Misza oczywiscie energicznie by zaprzeczal, ale swiadkowi
      wydarzen, przyjacielowi rodziny, wojskowemu sztabu generalnego w stanie
      spoczynku sie zwykle wierzy. Jemu juz nie zalezalo zeby klamac. Szkoda ze w
      swoim czasie rodzice nie poprosili go o jego pamietniki ktore sobie sam sobie
      pisal, a zadnej rodziny nie mial. Duuurzo interesujacej wiedzy pewnie tam bylo.
      Szkoda.
      Uszanowanie,
      Paul
      • stalky Re: desanty w Warszawie'44 17.09.04, 13:41
        Cytat:
        16 września w pierwszej kolejności przerzucono wzmocnioną kompanię, dwa plutony
        kompanii rozpoznawczej 3 DP plus pluton rusznic przeciwpancernych, w celu
        nawiązania łączności i ubezpieczenia forsowania. Plutony te, w zasadzie bez
        większych strat wylądowały ok. 4.00 w pobliżu ul. Wilanowskiej i Solec. Doszło
        do nawiązania kontaktu z powstańcami. 9 pułk przystąpił do forsowania rzeki
        siłami 1 batalionu o godz. 4.00. Pierwsze przeprawiły się 2 i 3 wzmocnione
        kompanie piechoty. Lądowały one w rejonie ul. Solec. Po godz. 5.00 Niemcy
        dostrzegli przeprawę i nasilili ogień na rzece. O godz. 6.00 do akcji weszła
        polska artyleria usiłując obezwładnić źródła ognia nieprzyjaciela. Wykorzystano
        również zasłonę dymną, która jednak okazała się mało skuteczna. Niemcy
        rozpoczęli ostrzał pozycji wyjściowych 9 pułku na prawym brzegu rzeki.
        Forsowanie przerwano o godz. 7.15. Do tej pory udało się przeprawić większość
        sił 1 batalionu, pod dowództwem por. Sergiusza Koronkowa (zginął na
        Czerniakowie), w tym: 420 żołnierzy, 14 ckm, 16 rusznic ppanc., 6 granatników
        50 mm, 3 moździerze 82 mm i 1 działo 45 mm. Przeprawę 9 pp kontynuowano w nocy
        z 17 na 18 września. Łącznie przerzucono 870 żołnierzy, 28 ckm, 8 dział 45 mm i
        6 moździerzy 82 mm.

        Drugi przyczółek na Powiślu, w pobliżu ślimaka zjazdowego, między mostem
        Poniatowskiego a średnicowym, zdobyły pododdziały, 1 i 2 batalion, 8 pułku
        piechoty. W miejscu tym przeprawiono 1056 żołnierzy, 22 ckm, 62 rusznic ppanc.,
        9 moździerzy 82 mm, 6 dział 45 mm oraz 9 miotaczy ognia.

        Trzeci przyczółek został utworzony na Żoliborzu siłami 6 pułku piechoty 2 DP. W
        nocy, z 17 na 18 września, 4 kompania 6 pp, 76 żołnierzy i 2 ckm, uchwyciła
        skrawek wału przeciwpowodziowego. Następnej nocy przerzucono na lewy brzeg dwie
        kompanie piechoty, kompanię ckm i kompanie moździerzy, łącznie: 370 żołnierzy,
        9 ckm, 12 rusznic ppanc., 27 rkm i 8 moździerzy 82 mm. 20 września pod silnym
        ogniem nieprzyjaciela forsował rzekę 3 batalion 6 pp - 136 żołnierzy i 5 dział
        45 mm...

        Interesuje mnie czy wojskowy aspekt sprawy. Jak te 3 tysiące żołnierzy z
        większa ilością broni maszynowej niż wszyscy powstańcy uległo Niemcom w 3-4 dni?
        Fakt, że to był żołnierz niewyszkolony, ale Stare Miasto bronione też w końcu
        przez nie-weteranów wiązało Niemców prawie miesiąc.

        Poza tym, te desanty jawią się jako jedna z najbardziej krwawych polskich
        klęsk. Zginęło - według moich obliczeń - 90% żołnierzy I Armii.





        • Gość: Paul Re: desanty w Warszawie'44 IP: *.nwrk.east.verizon.net 17.09.04, 15:00
          >Interesuje mnie czy wojskowy aspekt sprawy. Jak te 3 tysiące żołnierzy z
          >większa ilością broni maszynowej niż wszyscy powstańcy uległo Niemcom w 3-4
          >dni?
          Bo zostali wyslani po to zeby zginac smiercia bohatera, jako okruch pokrewny
          Armi Czerwonej. Zostali bez wsparcia, wyczerpala im sie amunicja, a artyleria
          AC jak zwykla w takich sytuacjach miala problemy z wlasciwym oszacowaniem i
          odnalezieniem celu. To znaczy nie miala. Byl prikaz, zeby nie przeprawiac
          sie? Byl. Co zrobic z tymi co chca sie przeprawic? Wyslac na przeprawe.
          Same kozysci. Uszanowanie,
          Paul
Pełna wersja