patmate
17.09.16, 23:33
Oczywiscie mowa o nocy z 1/2 września gdy ORP Wicher osłaniał domniemane minowanie. Co do zakazu zdradzania swej obecności po dostrzeżeniu 2 niemieckich niszczycieli - zgoda.
Mam natomiast wątpliwości co do drugiej sytuacji - spostrzeżenia domniemanego krążownika typu Koln a w rzeczywistości okrętu szkolnego Brummer.
Mianowicie niezrozumiałe wydaje się zaniechanie ataku na ten okręt. Korzystna sytuacja taktyczna - w przypadku trafienia (nawet domniemanego krążownika lekkiego) torpedą skutecznie obezwładniła by Brummera, a pierwsze salwy zdemolowałyby pokład.
Wicher nadaje sygnał niebezpieczeństwa na okręty minowe - więc w ocenie dowódcy istniało zagrożenie dla minowców które już miały wg planu kończyć zadanie.
Brak akcji de Walden tłumaczy zagrożeniem, ze inne niemieckie okręty wpłyną w akwen i mogą zatopić nasze okręty i zlokalizować pole minowe.
Sprawa jest o tyle ciekawa, ze właściwie natychmiast po utraceniu kontaktu wzrokowego z Brummerem, Wicher wraca do Helu. Gdyby rzeczywiście Brummer stanowił zagrożenie dla Rurki - Wicher powinien zostać w rejonie i monitorować zachowanie Brummera a nie wracać beztrosko do bazy. Jeżeli Brummer w jego ocenie nie stanowił zagrożenia, to dlaczego nie zaatakować wrogiego okrętu gdy wszystko przemawia za sukcesem? Zdaje się że na pokładzie Brummera były miny morskie. Jeden celny pocisk zrobiłby mały wulkanik.
Mapka:
fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4000053,2,1,Scan0005.html
Pzdr