ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okazja

17.09.16, 23:33
Oczywiscie mowa o nocy z 1/2 września gdy ORP Wicher osłaniał domniemane minowanie. Co do zakazu zdradzania swej obecności po dostrzeżeniu 2 niemieckich niszczycieli - zgoda.
Mam natomiast wątpliwości co do drugiej sytuacji - spostrzeżenia domniemanego krążownika typu Koln a w rzeczywistości okrętu szkolnego Brummer.
Mianowicie niezrozumiałe wydaje się zaniechanie ataku na ten okręt. Korzystna sytuacja taktyczna - w przypadku trafienia (nawet domniemanego krążownika lekkiego) torpedą skutecznie obezwładniła by Brummera, a pierwsze salwy zdemolowałyby pokład.
Wicher nadaje sygnał niebezpieczeństwa na okręty minowe - więc w ocenie dowódcy istniało zagrożenie dla minowców które już miały wg planu kończyć zadanie.
Brak akcji de Walden tłumaczy zagrożeniem, ze inne niemieckie okręty wpłyną w akwen i mogą zatopić nasze okręty i zlokalizować pole minowe.
Sprawa jest o tyle ciekawa, ze właściwie natychmiast po utraceniu kontaktu wzrokowego z Brummerem, Wicher wraca do Helu. Gdyby rzeczywiście Brummer stanowił zagrożenie dla Rurki - Wicher powinien zostać w rejonie i monitorować zachowanie Brummera a nie wracać beztrosko do bazy. Jeżeli Brummer w jego ocenie nie stanowił zagrożenia, to dlaczego nie zaatakować wrogiego okrętu gdy wszystko przemawia za sukcesem? Zdaje się że na pokładzie Brummera były miny morskie. Jeden celny pocisk zrobiłby mały wulkanik.
Mapka:
fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4000053,2,1,Scan0005.html


Pzdr
    • patmate Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okazja 17.09.16, 23:40
      Taka ciekawostka, zdjęcie OORP Wicher i Burza w wyposażaniu.
      www.wlb-stuttgart.de/seekrieg/miszellen/cor-blyskawica.htm
      Pzdr
    • stary_chinczyk Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okazja 18.09.16, 18:08
      Ta "korzystna" sytuacja wygladala tak, ze poza Gryfem, Wicher byl jedynym okretem nawodnym majacym jakas wieksza wartosc bojowa. W razie niepowodzenia ataku, nie mogl liczyc na jakiekolwiek wsparcie. Goscie mieli duzo odwagi ze wogole wyszli w morze w takiej sytuacji. I mase szczescia ze podczas operacji Rurka nie zostali zatopieni wraz z calym zespolem ja realizujacym.
      Prawdopodobnie liczyli na to ze lada dzien na Baltyk wplyna alianckie pancerniki i glownym celem bylo dotrwac do tego dnia i wtedy policzyc sie z niemmieckimi okretami ale juz w naprawde korzystnej sytuacji,
      • bmc3i Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 18.09.16, 19:49
        stary_chinczyk napisał:

        > Ta "korzystna" sytuacja wygladala tak, ze poza Gryfem, Wicher byl jedynym okret
        > em nawodnym majacym jakas wieksza wartosc bojowa. W razie niepowodzenia ataku,
        > nie mogl liczyc na jakiekolwiek wsparcie. Goscie mieli duzo odwagi ze wogole wy
        > szli w morze w takiej sytuacji. I mase szczescia ze podczas operacji Rurka nie
        > zostali zatopieni wraz z calym zespolem ja realizujacym.
        > Prawdopodobnie liczyli na to ze lada dzien na Baltyk wplyna alianckie pancernik
        > i i glownym celem bylo dotrwac do tego dnia i wtedy policzyc sie z niemmieckimi
        > okretami ale juz w naprawde korzystnej sytuacji,


        Alianckie pancerniki? Moze jeszcze w 33 roku, ale w 39, przy bezwzględnym panownaiu niemców w powietrzu? Chyba tylko głupiec mógł myślec że w 39 ktokowliek moze wyslac tak duże okrety na Bałtyk. No, chyba że byłaby to Japonia, jako jedyna bedąca w tym czasie zapewnic swoim okretom skuteczną osłonę mysliwską na kazdym oceanie.
        • stary_chinczyk Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 19.09.16, 01:31
          W 1939 nikt nie zdawal sobie jeszcze sprawy ze znaczenia lotnictwa w wojnie morskiej.
          A z drugiej strony, jeszcze dwa lata pozniej, przy totalnym panowaniu w powietrzu osi, brytyjskie konwoje dochodzily na Malte.
          • bmc3i Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 19.09.16, 03:08
            stary_chinczyk napisał:

            > W 1939 nikt nie zdawal sobie jeszcze sprawy ze znaczenia lotnictwa w wojnie mor
            > skiej.
            > A z drugiej strony, jeszcze dwa lata pozniej, przy totalnym panowaniu w powietr
            > zu osi, brytyjskie konwoje dochodzily na Malte.

            Ale tylko te najwazniejsze. Po przystąpieniu Wloch do wojny, ruch na M. Śródziemnym zamarł. Jedynymi statkami jakie tam sie poruszały, były najsilniej strzeżone konwoje.
      • patmate Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 18.09.16, 20:05
        stary_chinczyk napisał:

        > Ta "korzystna" sytuacja wygladala tak, ze poza Gryfem, Wicher byl jedynym okret
        > em nawodnym majacym jakas wieksza wartosc bojowa.



        >W razie niepowodzenia ataku,
        > nie mogl liczyc na jakiekolwiek wsparcie.

        Tak został sformuowany rozkaz osłony. Proszę się przyjrzeć mapce i sytuacji - Wicher po zerwaniu kontaktu wzrokowego spokojnie odszedł do bazy, a przecież nadawał sygnały niebezpieczeństwa. Relacja de Waldena jest albo niespójna albo fantazją (?), albo zwyczajnie podkulono ogon i skierowano się do domu.
        A Brummer z jego zdolnością stawiania min (max 450 szt) porównywalną do Gryfa - zwyczajnie mógł podejść pod Hel w celu postawienia min, co mogło skomplikować ruchy naszej floty (dziś wiemy, ze Niemcy zrezygnowali z zamiarów minowania, ale wtedy można było się tego spodziewać).

        >Goscie mieli duzo odwagi ze wogole wy
        > szli w morze w takiej sytuacji.

        Goście służyli w siłach zbrojnych, któe to zwykle mają w obowiązku wykonywać rozkazy.

        >I mase szczescia ze podczas operacji Rurka nie
        > zostali zatopieni wraz z calym zespolem ja realizujacym.

        Podobnie jak 2 niszczyciele typu Leberecht Mass i Brummer ;-)

        > Prawdopodobnie liczyli na to ze lada dzien na Baltyk wplyna alianckie pancernik
        > i i glownym celem bylo dotrwac do tego dnia i wtedy policzyc sie z niemmieckimi
        > okretami ale juz w naprawde korzystnej sytuacji,

        Plan Rurka z takimi kalkulacjami nie miał nic wspólnego. Nie było takich oczekiwań, no może poza szarym czytelnikiem Kuriera Warszawskiego...

        Pzdr
        • bmc3i Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 18.09.16, 21:40
          patmate napisał:


          > Tak został sformuowany rozkaz osłony. Proszę się przyjrzeć mapce i sytuacji -
          > Wicher po zerwaniu kontaktu wzrokowego spokojnie odszedł do bazy, a przecież na
          > dawał sygnały niebezpieczeństwa. Relacja de Waldena jest albo niespójna albo fa
          > ntazją (?), albo zwyczajnie podkulono ogon i skierowano się do domu.

          Walden nie miał prawa podejmować walki, tak długo jak długo wykonujące operację minowania minowce nie są bezpośrednio zagrożone. Nie ma wiec mowy ani o konfabulacji, ani o podkulaniu ogona. Rodzi sie natomaist pytanie, jakim cudem dowódctwio floty nie poinformowało Waldena o odwołaniu Rurki. Ani natychmiast, ani tez po dwukrotnych sygnałach radiowych z Wichra o zagrożeniu. Co robiło w tym czasie dowództwo floty?
        • stary_chinczyk Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 19.09.16, 01:25
          Oczywiscie ze pdkulono ogon. A co ja napisalem.
          De Walden mial swiadomosc ze dowodzi jedynym polskim niszczycielem na Baltyku. W takiej sytuacji gdyby zdecydowal sie na atak, raczej nalezaloby go uznac za wariata niz za bohatera.
          Nawet gdyby zaskoczyl przeciwnika skutecznym atakiem torpedowym, mial prawo przypuszczac ze zaraz zjawia sie kolejne niemieckie niszczyciele.
          Jak sie idzie na specjalna akcje na wodach opanowanych przez przeciwnika, otwieranie ognia do wszystkiego co sie nawinie nie jest dobrym pomyslem. Lepiej trzymac sie zadania i unikac wykrycia.
          • patmate Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 19.09.16, 14:31
            stary_chinczyk napisał:

            > Nawet gdyby zaskoczyl przeciwnika skutecznym atakiem torpedowym, mial prawo prz
            > ypuszczac ze zaraz zjawia sie kolejne niemieckie niszczyciele.

            Do zjawienia się tych dwóch wykrytych Lebrechtó miałby około 20 minut. Czas wystarczający do ataku torpedowego i wystrzelenia kilkunastu salw. Czas który był dłuższy niż obezwładnienie Sydneya przez Kormorana. 10 minut później byłby w zasięgu Baterii Cyplowej.

            > Jak sie idzie na specjalna akcje na wodach opanowanych przez przeciwnika, otwie
            > ranie ognia do wszystkiego co sie nawinie nie jest dobrym pomyslem. Lepiej trzy
            > mac sie zadania i unikac wykrycia.

            Zgoda, ale zadanie zostało wykonane, domniemana Rurka postawiona, minowce pod bazą, okręt wraca z zadania. Ewentualne zdradzenie pozycji minowania? Bzdura. Minowców już i tak nie ma, a Niemcy musieliby mieć informacje wywiadowcze, zeby domyśleć się co Wicher tu robi. De Walden mógł ryzykować, bo wszelkie atuty miał w ręku. Fleet in being? Już naloty 1 września pokazały co można się spodziewać w następnych dniach. Szkoda. Nawet gdyby wyszło, ze jest to minowiec typu M-1, czyli jakieś 600 ton i jedno działo 105mm.

            Pzdr
            • bmc3i Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 19.09.16, 16:51
              Pytanie prywatne Patmate, z Twojej dziedziny. Co dokładnie oznacza "płynąć pod balastem"?
              • patmate Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 20.09.16, 01:01
                Jest to podróż statku bez ładunku, tylko z balastem wodnym, któy wypompowywuje się w porcie załadunkowym.
                Można płynąć z balastem częściowym i częścią ładunku.
                Balastem także koryguje się przegłębienie czyli trym i przechył jednostki w czasie rejsu/podróży dla skompensowania zużycia zapasów, a więc głównie paliwa.

                pzdr
                • patmate Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 20.09.16, 01:02
                  Mówi się w gwarze: iść pod balastem.
                  Pzdr
                  • bmc3i Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 20.09.16, 01:56
                    Dzięki. Domyslałem się tego kontekstowo, ale chciałem się upewnić. Jeszcze raz dzięki.
            • stary_chinczyk Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 19.09.16, 18:09
              > Do zjawienia się tych dwóch wykrytych Lebrechtó miałby około 20 minut. Czas wy
              > starczający do ataku torpedowego i wystrzelenia kilkunastu salw. Czas który był
              > dłuższy niż obezwładnienie Sydneya przez Kormorana. 10 minut później byłby w z
              > asięgu Baterii Cyplowej.

              Pod warunkiem ze nie bylo jakichs jeszcze niewykrytych niemieckich okretow w poblizu. Niemcy samych niszczycieli mieli 10 przeciw Polsce. Nie wspominajac o Ubotach, scigaczach, torpedowcach i innych okretach.

              > domyśleć się co Wicher tu robi. De Walden mógł ryzykować, bo wszelkie atuty mia
              > ł w ręku. Fleet in being? Już naloty 1 września pokazały co można się spodziewa
              > ć w następnych dniach. Szkoda. Nawet gdyby wyszło, ze jest to minowiec typu M-1
              > , czyli jakieś 600 ton i jedno działo 105mm.

              Szkoda. Tylko co by to zmienilo ? Kolejne polskie zwyciestwo bez znaczenia praktycznego. Najlepiej to bylo poslac Wichra, Gryfa i wszystkie OP razem z Burza, Glyskawica i Gromem do WB. O ile byc moze przy wzorowej organizacji i genialnym dowodzeniu, daloby sie zatrzymac Niemcow na ladzie, to na morzu bylismy bez szans.
              • patmate Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 20.09.16, 01:44
                stary_chinczyk napisał:

                > Pod warunkiem ze nie bylo jakichs jeszcze niewykrytych niemieckich okretow w po
                > blizu. Niemcy samych niszczycieli mieli 10 przeciw Polsce. Nie wspominajac o Ub
                > otach, scigaczach, torpedowcach i innych okretach.

                Oczywiście, gwarancji nie ma, ale w promieniu 2-3 Nm raczej niczego nie było - na Wichrze byli dość czujni. Sił trałowych raczej nie było (wg Roggego). Okręty podwodne były poza pierścieniem blokady - natykały się na nie nocą Ryś czy Żbik, zresztą musiały być odseparowane, bo siły nawodne miały rozkaz atakować wszystko co pod wodą. W nocy zostawały niszczyciele i U-jagery.

                > Szkoda. Tylko co by to zmienilo ? Kolejne polskie zwyciestwo bez znaczenia prak
                > tycznego.

                Bez znaczenia praktycznego była potyczka 3 września rano z 2 niszczycielami. A raczej miała znaczenie dla Niemców - dowiodła o sprawności polskich okrętów i Baterii Cyplowej - co skutkowało wyznaczeniem Luftwaffe do skutecznej neutralizacji celów.
                Za każdym razem gdy nasze okręty okazywały się przeszkodą dla Niemców, skutecznie eliminowane były z powietrza. Tak samo gdy nasze minowce przeprowadziły ostrzał artyleryjski pod Mechlinkami - Luftwaffe je zbombardował w Jastarni. Pewnie lepiej było te okety samozatopić - obyłoby się bez strat osobowych -)

                >Najlepiej to bylo poslac Wichra, Gryfa i wszystkie OP razem z Burza,
                > Glyskawica i Gromem do WB.

                NA taką opcję nie było zgody GISZ. Coś musiało zostać w kraju z poważniejszego tonażu.

                >O ile byc moze przy wzorowej organizacji i genialnym
                > dowodzeniu, daloby sie zatrzymac Niemcow na ladzie,

                Oj zbytni optymizm.

                Pzdr
                • bmc3i Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 20.09.16, 02:56
                  patmate napisał:

                  > stary_chinczyk napisał:
                  >
                  > > Pod warunkiem ze nie bylo jakichs jeszcze niewykrytych niemieckich okreto
                  > w w po
                  > > blizu. Niemcy samych niszczycieli mieli 10 przeciw Polsce. Nie wspominaja
                  > c o Ub
                  > > otach, scigaczach, torpedowcach i innych okretach.
                  >
                  > Oczywiście, gwarancji nie ma, ale w promieniu 2-3 Nm raczej niczego nie było -
                  > na Wichrze byli dość czujni. Sił trałowych raczej nie było (wg Roggego). Okręt
                  > y podwodne były poza pierścieniem blokady - natykały się na nie nocą Ryś czy Ż
                  > bik, zresztą musiały być odseparowane, bo siły nawodne miały rozkaz atakować ws
                  > zystko co pod wodą. W nocy zostawały niszczyciele i U-jagery.


                  Nie tylko musiały ale i były poza obszarem blokady. Znany jest specjalny rozkaz Albrechta, zakazujący U-Bootom wpływać w obszar blokady, gdzie atakowany miał być kazdy napotkany op, bez sprawdzania przynależności panstwoej.

                  >
                  > > Szkoda. Tylko co by to zmienilo ? Kolejne polskie zwyciestwo bez znaczeni
                  > a prak
                  > > tycznego.
                  >
                  > Bez znaczenia praktycznego była potyczka 3 września rano z 2 niszczycielami. A
                  > raczej miała znaczenie dla Niemców - dowiodła o sprawności polskich okrętów i
                  > Baterii Cyplowej - co skutkowało wyznaczeniem Luftwaffe do skutecznej neutraliz
                  > acji celów.


                  Cała potyczka miała miejsce na specjalny rozkaz Albrechta, który koniecznie chciał mieć jakikolwiek udział w Fall Weiss, i dlatego rozkazał tym dwom niszczycielom płynąc w kierunku Helu i dokonac jakiegoś ataku.




                  > Za każdym razem gdy nasze okręty okazywały się przeszkodą dla Niemców, skuteczn
                  > ie eliminowane były z powietrza. Tak samo gdy nasze minowce przeprowadziły ostr
                  > zał artyleryjski pod Mechlinkami - Luftwaffe je zbombardował w Jastarni. Pewnie
                  > lepiej było te okety samozatopić - obyłoby się bez strat osobowych -)
                  >
                  > >Najlepiej to bylo poslac Wichra, Gryfa i wszystkie OP razem z Burza,
                  > > Glyskawica i Gromem do WB.
                  >
                  > NA taką opcję nie było zgody GISZ. Coś musiało zostać w kraju z poważniejszego
                  > tonażu.
                  >


                  I to był jeden z absurów planowania operacji obronnej. Z operacyjnego punktu widzenia, nie było jakiegokolwiek powodu, aby zatrzxymywac Wichra w Kraju, jesli wysłało się do Anglii pozostałe niszczyciele dywizjonu. W rzeczywistości, jesli nie zamierzało się walczyć, to Wicher został decyzją dowództwa swiadomie poświęcony. Czytaj skazany na zatopienie.


                  > >O ile byc moze przy wzorowej organizacji i genialnym
                  > > dowodzeniu, daloby sie zatrzymac Niemcow na ladzie,
                  >
                  > Oj zbytni optymizm.
                  >


                  Jak można rozważać szanse na wygranie, jeśli przez ostatnie 4 lata przed wybuchem wojny stosunek nakładów na zbrojenia Polski i Niemiec wyrażał sie stosunkiem 1:15, czy coś koło tego.
    • bmc3i Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okazja 18.09.16, 21:14
      patmate napisał:

      > Oczywiscie mowa o nocy z 1/2 września gdy ORP Wicher osłaniał domniemane minow
      > anie. Co do zakazu zdradzania swej obecności po dostrzeżeniu 2 niemieckich nisz
      > czycieli - zgoda.
      > Mam natomiast wątpliwości co do drugiej sytuacji - spostrzeżenia domniemanego
      > krążownika typu Koln a w rzeczywistości okrętu szkolnego Brummer.
      > Mianowicie niezrozumiałe wydaje się zaniechanie ataku na ten okręt. Korzystna
      > sytuacja taktyczna - w przypadku trafienia (nawet domniemanego krążownika lekki
      > ego) torpedą skutecznie obezwładniła by Brummera, a pierwsze salwy zdemolowałyb
      > y pokład.
      > Wicher nadaje sygnał niebezpieczeństwa na okręty minowe - więc w ocenie dowódc
      > y istniało zagrożenie dla minowców które już miały wg planu kończyć zadanie.
      > Brak akcji de Walden tłumaczy zagrożeniem, ze inne niemieckie okręty wpłyną w
      > akwen i mogą zatopić nasze okręty i zlokalizować pole minowe.
      > Sprawa jest o tyle ciekawa, ze właściwie natychmiast po utraceniu kontaktu wzr
      > okowego z Brummerem, Wicher wraca do Helu. Gdyby rzeczywiście Brummer stanowił
      > zagrożenie dla Rurki - Wicher powinien zostać w rejonie i monitorować zachowani
      > e Brummera a nie wracać beztrosko do bazy. Jeżeli Brummer w jego ocenie nie sta
      > nowił zagrożenia, to dlaczego nie zaatakować wrogiego okrętu gdy wszystko przem
      > awia za sukcesem? Zdaje się że na pokładzie Brummera były miny morskie. Jeden c
      > elny pocisk zrobiłby mały wulkanik.
      > Mapka:
      > fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4000053,2,1,Scan0005.html


      Dlatego że Walden mógł podjąć walkę jedynie "w razie koniecznej obrony minowców".
      Jesli nie było obrony koniecznej, a nie zaistnial taki stan, to nie miał prawa rozpoczynać walki.
      • bmc3i Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okazja 18.09.16, 21:28
        bmc3i napisał:

        > Dlatego że Walden mógł podjąć walkę jedynie "w razie koniecznej obrony minowców
        > ".
        > Jesli nie było obrony koniecznej, a nie zaistnial taki stan, to nie miał prawa
        > rozpoczynać walki.
        >


        Pertek zastanawiał się jaki to był okret, nie mogły to byc niszczyciel ani krążownik, bo krązowniki jeszcze tej samej nocy opuściły Świnoujście udając się na zachód, bo stwierdzono że wobec opuszczenia Bałtyku przez 3 polskie niszczyciele ich obecność na Bałtyku nie ma sensu i nie niepokojone przez nikogo z Polaków, popłynęły sobie spokojnie w siną dal.
        W tym samym czasie, Wicher zwinął na Hel, dowiedział się o odwołaniu Rurki i bezsensownych trwaniu pod Piławą i rezygnacji z ataku na Lebrecht Massy. Wykonując rozkaz dowódcy floty wygaszono kotły, zdjęto broń podwodną i jedyny wartościowy okręt zamieniono w nieruchomą baterię nabrzeżną. Żałosna puenta polskiego planu wykorzystania floty w wojnie obronnej 39.
        • patmate Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okazja 18.09.16, 23:11
          >Pertek zastanawiał się jaki to był okret, nie mogły to byc niszczyciel ani krążownik,

          Przecież obecnie uważa się, ze to był Brummer. Okręt o tyle niebezpieczny, że wyposażony w armaty 8x10,5cm na podstawach p-lot z kadencją 12-15 strz/min.

          Pzdr
          • bmc3i Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 19.09.16, 01:18
            patmate napisał:

            > >Pertek zastanawiał się jaki to był okret, nie mogły to byc niszczyciel ani
            > krążownik,
            >
            > Przecież obecnie uważa się, ze to był Brummer. Okręt o tyle niebezpieczny, że w
            > yposażony w armaty 8x10,5cm na podstawach p-lot z kadencją 12-15 strz/min.

            Niebezpieczeństwo miało stwarzać nie sam okręt, lecz bezpośrednia groźba wykrycia przez niego polskich minowców wykopnujących operację rurka. Za stanawiające jest jednak, jak to się stało, że Wicher miał się jakoby znajdowac w tak doskonałej pozycji do ataku, a sam nie został przez dłuższy czas wykryty.
            • patmate Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 19.09.16, 13:54
              bmc3i napisał:

              > Niebezpieczeństwo miało stwarzać nie sam okręt, lecz bezpośrednia groźba wykryc
              > ia przez niego polskich minowców wykopnujących operację rurka.

              Zgoda, ale gdy minowce zostają wykryte, na akcję Wichra jest juz za późno. Po to podszedł pod Piławę, zeby uprzedzić wroga.

              >Za stanawiające
              > jest jednak, jak to się stało, że Wicher miał się jakoby znajdowac w tak doskon
              > ałej pozycji do ataku, a sam nie został przez dłuższy czas wykryty.

              Sprawa jest dziwna, bo po wykryciu niszczycieli miał je na tle księżyca, sam będąc na tle ciemnego lądu. W drugiej sytuacji było dokładnie odwrotnie i też nie został zauważony. Trochę dziwne.

              Pzdr
      • patmate Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okazja 18.09.16, 23:00
        >Dlatego że Walden mógł podjąć walkę jedynie "w razie koniecznej obrony minowców".
        >Jesli nie było obrony koniecznej, a nie zaistnial taki stan, to nie miał prawa rozpoczynać walki.

        jeszcze raz powtórzę: Brummer idzie w rejon minowania, a Wicher najpierw wysyła sygnały alarmowe, potem śledzi okręt, któy nie zmienia kursu, a więc dalej zbliża się do domniemanego obszaru aktywności i co? Wicher gdy traci z oczu okręt, przyśpiesza i ląduje pod Helem 55 minut po utracie kontaktu z Brummerem.
        Czyli co? Zagraża, a potem gdy nie zagraża mimo korzystnej sytuacji taktycznej Wicher nie atakuje. Duch nelsoński a la polonaise?

        Pzdr
        • bmc3i Re: ORP Wicher, "Rurka" i zmarnowana okaz 19.09.16, 01:15
          patmate napisał:

          > >Dlatego że Walden mógł podjąć walkę jedynie "w razie koniecznej obrony min
          > owców".
          > >Jesli nie było obrony koniecznej, a nie zaistnial taki stan, to nie miał p
          > rawa rozpoczynać walki.
          >
          > jeszcze raz powtórzę: Brummer idzie w rejon minowania, a Wicher najpierw wysył
          > a sygnały alarmowe, potem śledzi okręt, któy nie zmienia kursu, a więc dalej zb
          > liża się do domniemanego obszaru aktywności i co? Wicher gdy traci z oczu okrę
          > t, przyśpiesza i ląduje pod Helem 55 minut po utracie kontaktu z Brummerem.
          > Czyli co? Zagraża, a potem gdy nie zagraża mimo korzystnej sytuacji taktycznej
          > Wicher nie atakuje. Duch nelsoński a la polonaise?



          Nie, moim zdaniem ta teoria się nie klei. Sugerujesz że Walden wiedział ze okręt przeciwnika idzie w stronę polskich minowców, zaraz je zaatakuje i .... Dokonał aktu tchórzostwa? Moim zdaniem w gole nie było zagrożenia i dlatego nie zaatakował. Zgodnie z rozkazami zagrożenie musialo być bezpośrednie, czyli już pewne, aby mogł otworzyć ogień. Nie wystarcza jakakolwiek obecność okrętów przeciwnika. Same przekazy radiowe z Wichra o niczym jeszcze nie świadczą. Zwłaszcza że brak było na nie alarmowej odpowiedzi ze strony dowództwa floty. Co zapewne dało Waldenowi coś do myślenia. Cała późniejsza wojenna historia MW na zachodzie dowodzi, że wszystko można jej zarzucić, ale nie brak odwagi.
Pełna wersja