ubersztumperumper
16.06.05, 15:18
Za cenę 48 F-16 spokojnie moznaby wdrożyć ze 150 chińskich FC-1 - samolotów
całkiem niezłej jakości,jako że wyposażonych m.in. w rakiety średniego
zasięgu naprowadzane aktywnie,bomby kierowane itd. wcale wiele Falconom nie
ustępujące,a już szczególnie w naszym regionie.Spokojnie dałyby radę nawiązać
walkę z MiGami-29,SU-27 czy właściwie jednostkowo występującymi Gripenami,a
nawet wypadłyby lepiej,z racji większej liczby i tym samym znacznych
możliwości rozproszenia,ataku z róznych kierunków.To samo tyczy się misji
powietrze-ziemia czy bezpieczeństwa samych maszyn - 150 sztuk znacznie
trudniej zniszczyć na ziemi niż 48.Do szkolenia można by wtedy kupić także
maszyny chińskie (np.K-8),tym razem już nie trzy- a pięciokrotnie tańsze od
zachodnich odpowiedników.
Opcjonalnie można by było pomysleć o zakupie np. 120 FC-1 do obrony Polski i
8-12 F-16 do wysłania na wspólne misje międzynarodowe;kupując 48 F-16 więcej
i tak nie wyślemy bo co wtedy broniłoby kraju?!
Pamiętajmy,że trochę nieszczęsliwie trafiliśmy z zakupem jedynie 48 maszyn z
racji zawartych sojuszy: NATO powoli się rozpada,UE praktycznie rozpadła się
już,a przynajmniej projekt jej wspólnej obronności i polityki.USA mogą
właśnie przeżywać swój początek końca (totalna klęska w Iraku) i za
kilkadziesiąt lat skończyć jak Rzym.Tymczasem wtedy na pozycji światowego
gracza nr.1 dawno będzie już Pekin...