Gość: A.L.
IP: *.c158.petrotel.pl
11.10.05, 22:08
Jak zapewne już wiecie pilot Iskry mimo, iż katapultował się nie przeżył.
"Jak poinformował Woźniak, mjr Stonsiek wykonywał lot treningowy na małej
wysokości. W trakcie ćwiczenia zameldował o pojawieniu się problemów
technicznych związanych z silnikiem (spadek obrotów i temperatury), następnie
zwiększył wysokość lotu i złożył meldunek o podjęciu decyzji o katapultowaniu
się.
Rzecznik dodał, że fotele katapultowe zamontowane na samolotach TS-11
pozwalają na bezpieczne katapultowanie z minimalnej wysokości 250 m lotu
poziomego.
Do pracy przystąpiła już specjalna komisja badania wypadków lotniczych, która
ma ustalić jego przyczyny. Szef komisji płk. Ryszard Michałowski powiedział
na miejscu dziennikarzom, że słyszał meldunek pilota, bo sam był wtedy w
powietrzu.
"Pilot zameldował bardzo spokojnie, że ma kłopoty z silnikiem, podając inne
szczegóły, mówił też, że zwiększa wysokość i katapultuje się" - powiedział
płk Michałowski. Dodał, że świadczy to o tym, że pilot był spokojny, że
panuje nad sytuacją. "W tej chwili trudno powiedzieć co było przyczyną, że
nie uratował się" - przyznał.
Dodał, że pilot leciał bardzo nisko; zadanie wykonywał na wysokości od 50 do
500 metrów. Według niego, w momencie katapultowania zameldował wysokość 300
metrów. Spadochron otworzył się - ale nie wiadomo czy całkowicie.
Szczegółowe badania szczątków samolotu, w tym silnika, rozpoczną się w środę
rano i mogą potrwać kilka dni. Przyczyna wypadku będzie znana najwcześniej za
kilka tygodni. Loty na Iskrach wstrzymano.
Mjr Stonsiek urodził się 2 sierpnia 1965 roku. Mieszkał wraz z żoną i dwójką
synów we Wrocławiu. Przelatał 1800 godzin na samolotach MiG-21 i TS-11.
Siły Powietrzne mają obecnie na stanie 89 samolotów TS-11 "Iskra". Samolot,
który uległ katastrofie wyprodukowany został w 1974 roku, ostatni remont
przeszedł pięć lat temu. Remont ten umożliwiał wykonywanie lotów na tym
samolocie do roku 2010."