dreaded88
15.10.02, 18:08
Część lądowa, szczególnie na froncie zachodnim, z wiadomych względów nie jest
mimo ogromnej intensywności walk zbyt pasjonująca ( przynajmniej dla mnie ).
Dużo ciekawiej było na morzu i w powietrzu.
Na przykład - taka kwestia.
Jak mogłyby się potoczyć losy wojny gdyby Wilhelm II i dowództwo floty
przystali na sugestie Tirpitza i Hochseeflotte wydała w 1914-15 walną bitwę
Grand Fleet.
Stosunek sił w chwili wybuchu wojny nie był dla Niemców wcale tak
niekorzystny - 14 drednotów ( liczę świeżutkiego "Grosser Kurfursta", zapewne
nie w pełnej gotowości bojowej ) przeciw 20 brytyjskim, 3 krążowniki liniowe
( plus "Goeben" na Morzu Śródziemnym ) przeciw 8 ( plus "Australia" w
Australii ). Brytyjczycy mieli przewagę w artylerii ( 305 i 343 mm przeciw
280 i 305 mm ) ale jak dowiodły doświadczenia Jutlandii przewaga pancerza i
żywotności okrętów niemieckich niwelowała ją ( a nawet przewagę jeszcze
większą, bo tam była też V Eskadra z 381 mm ) z nawiązką, choć trochę na
pewno pomogła lekcja Dogger Bank.
Albo co by się mogło stać gdyby Scheer działał w Bitwie Jutlandzkiej bardziej
zdecydowanie ? Anglicy niszcząc Hochseeflotte nie zyskiwali praktycznie nic,
Niemcy mogli wręcz w razie zwycięstwa wygrać wojnę.
A tak nienaruszona flota niemiecka stała się najpierw wylęgarnią nastrojów
komunistycznych a później spoczęła na dnie Scapa Flow.